Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. no, udalo sie, ale czeka nas dluga noc bo maly ciagle sciaga abazur z glowy; odebralismy go o 21, byl przytomny, ale troche kolowaty (do tej pory jest); byly male klopoty ze znieczuleniem, frodo nie chcial usnac tylko wychodzic i wychodzic na zewnatrz, potem leko zwiotczal mi na rekach co bylo przykrym uczuciem, ale usnac nie chcial; w koncu pan doktor wzial go na stol i podal jakis srodek dozylnie (poprzedni byl zastrzyk domiesniowy); po tym specyfiku frodo rozplaszczyl sie na stole; pytam ze strachem: - panie doktorze, czy on oddycha? no co pan doktor: - nie,zrobil sobie taka przerwe na chwile; malo nie zemdlalam ze strachu, a jak wreszcie odetchnal to ja tez dopiero chyba zaczelam oddychac; a pan doktor powiedzial: - no i co? zaskoczyl gazniczek? potem pomoglam w przywazywaniu froda do stolu i pojechalismy do domu; okazalo sie, ze panu doktorowi udalo sie zrobic tylko jedno ciecie wiec mniejsza jest dlugosc szwu; pan doktor wyczyscil tez malemu za w sumie 1/3 normalnej ceny zabki i zrobil mu hollywoodzki usmiech numer 5; zeby mial frodo w oplakanym stanie, calkiem jakby ktos pokryl je w calosci jakas zywica epoksydowa (przepraszam - tak mi sie skojarzylo); teraz jest ganc pomada :) co do jednego pan doktor sie jednak pomylil: powiedzial, ze kolnierz raczej nie bedzie potrzebny; frodo jednak bardzo interesuje sie szwem i pierwsze co zrobil to wbil sobie zeby w brzuch; na szczescie na przeciwko mamy calodobowa klinike wiec maz polecial po kolnierz; jutro przesle zdjecia do murki, a teraz sama nie wiem co robic, czy isc z nim na chwile na dwor czy dac sobie spokoj... ale pewnie mu sie chce, a jak nie to do rana mu sie zachce jak nic; a i jeszcze jedno: pan doktor powiedzial, ze da nam namiar na dobrego ortopede, zeby na 100% stwierdzic czy tych frodowych nozek nie da sie wyleczyc; ale zapomnialam po tym wszystkim go zapytac, wiec jutro zadzwonie; i jeszcze jedna wazna informacja: [B]bezplatna katracje udalo sie zalatwic dzieki pomocy pani elzbiety stachowicz z fundacji sfora, a zabieg wykonal wspanialy pan doktor adam modrzewski;[/B]
  2. no, juz coraz trudniej ignorowac zblizajaca sie godzine zero (czyli 19:00) wiem, ze nasza ciocia misia007 z forum zwierzeta na portalu gazety, trzyma od przedwczoraj za frodo kciuki za co jej slicznie niniejszym dziekujemy :Rose: teraz prosimy inne nasze ciotki o wsparcie bo nam mina rzednie z minuty na minute :-?; to znaczy mnie rzednie mina, bo frodo (od wczoraj zwany przez mojego meza czarną mambą :)) spi sobie po spacerku na srodku pokoju i cos mu sie chyba sni bo pedzi bidulek przed siebie i popiskuje; jak nic goni jakas wiewiorke; chociaz w snach sobie pogania bez ograniczen bo tam, rzepki trzymaja sie kolanek, nozki ma proste i wszystko moze dogonic (chyba, ze akurat mu sie nie chce)
  3. o operacji jeszcze cicho sza, nic nie mowilismy frodziakowi, sami o tym nie rozmawiamy, to dopiero jutro wieczorem wiec udajemy, ze zadnej operacji nie bedzie; jutro bede blagac o kciuki, a dzis jak gdyby nigdy nic siedzimy i sie miziamy :)
  4. w zyciu nie kupilabym psom kaczki; era kaczek szczesliwie minela i oby nie powrocila :razz:
  5. no i patrzcie jaki milusinski piesek - ciotka ulka poprosila tylko, a on z miejsca sie walnal na nowe spanko :eviltong:; zaraz wysle zdjecia do murki bo do niej mam adres mailowy, to wstawi jak bedzie mogla :)
  6. ano podoba sie, ale spi tam tylko w nocy; wczoraj jak sie na chwile polozyl wieczorem to sie okazalo, ze baterie w aparacie wyszly, a potem to juz go nie widzielismy jak spal bo jak szlismy spac to byl pod kanapka; rano go widzialam z gory (mamy lozko na pieterku z okazji rozbuchanego metrazu) to znowu nie mialam aparatu, teraz znowu jest pod kanapka... w koncu go zlapie jednak, a wtedy zdjecia murowane :) dzis maly zrobil kupke nieopodal kosciola; kupke jak zwykle zgarnelam do woreczka, a i tak uslyszalam od pewnej dzidzi piernik, ze przychodze pod kosciol smrodzic z psami; powiem wam szczerze, ze takie baby robia ze mnie powoli, ale sysytematycznie straszna suke; jak sie nie opanuje to wyladuje albo w pierdlu za pobicie, albo w zakladzie dla psychicznie i nerwowo chorych; wasza ka.
  7. ...ze wlasnie wrocilam ze sklepu (hurtownia odpadla z tej przyczyny, ze reanimacja meza nie przyniosla zadnych rezultatow) i frodo ma nowe poslanko :) zaraz mu je wyszykuje i jak tylko sie polozy to cykne mu fote; na razie wszedl pod kanapke jak zwykle na dzienna pospacerkowa drzemke;
  8. jestesmy umowieni na zabieg tez na wtorek tylko troche pozniej :multi: pan doktor sie zasmucil zla kondycja frodka okruszynskiego, ale zdecydowal, ze nalezy sprobowac; wiec niech beda wielkie dzieki naszej magicznej tosi2 za jej czarodziejstwo :modla: bo to wylacznie jej zasluga, ze nie trzeba bedzie placic za zabieg; to ja teraz lece reanimowac meza bo cos niedomaga, zeby pojechac potem po to spanie dla frodeusza; o rany, jak sie ciesze, ze sie udalo!!!!!:bigcool: no, przynajmniej pierwszy kroczek sie udal; potem zobaczymy;
  9. ja tez mam nadzieje, jutro bede dzwonic; pojedziemy tez kupic malemu jakies poslanko bo juz patrzec nie moge na te prowizorke :cool3:; oby wszystko jutro bylo otwarte jak w powszedni dzien; jak ja nie cierpie tych przedluzanych weekendow :angryy:, niby normalny dzien, a wszystko dziala na pol gwizdka i nigdy nie wiesz, czy cos ci sie uda zalatwic;
  10. nie ma murko, ale nie smuc sie :calus: ja teraz mysle o tym jak doprowadzic do konca kastracje frodka na warunkach jakie wyczarowala tosia2 czyli za kompletna darmoche :crazyeye:; znalazlam juz dane tego pana doktora w necie i jutro bede dzwonic; jak tylko sie czegos dowiem to dam znac; ale nie obawiam sie niepowodzenia bo ewentualnie gdyby trzeba bylo zbyt dlugo czekac (chcialabym to miec jak najszybciej za soba), albo wyczuje jakiekolwiek wachanie w glosie pana doktora (moze miec naprawde duzo pracy) to mam zaklepany termin na wtorek i tak czy owak frodo bedzie mial zabieg; (wyslalam ci male co nieco na pw)
  11. zadzwonie dzis do ciebie wieczorem bo pacuje do 19:00, potem musze wpasc do sklepu wiec troche mi to zajmie; powiedzmy tak 20:00 - 20:30; bo teraz jest 10 rano wiec chyba troche za wczesnie i moze jeszcze nic nie wiesz;
  12. nie, te na modzelewskiego; tutaj trudno by bylo rozmawiac o ewentualnych ratach, to duza klinika i nikt sie nie bawi w rozczulanki, a tam jest zacisznie i mozna liczyc na lepszy kontakt z wetem
  13. no to nie wiem, nie chcialabym nadwerezac tosi mamy uprzejmosci... moze sa psy bardziej potrzebujace i jesli ona ma jakies limity to lepiej moze nie wykorzystywac tego na froda? jesli nie, to oczywiscie, ze bym wolala zrobic to taniej, a za reszte wyczyscic mu zeby z kamienia na przyklad, albo kupic porzadne spanie, bo nie moze ciagle spac na spiworku... no nie wiem, a co ty o tym myslisz tosiu? i jeszcze tak mysle, ze ta moja lecznica jest stosunkowo blisko i akurat dzien mi pasuje bo mam wolny i godzina jest ok, bo sobie pojde na 16:00, a potem z arkiem pojedziemy odebrac frodka juz samochodem;
  14. hau hau hau hau hau hau odszczekuje bo jestem pod ogromnym wrazeniem po wizycie; pani doktor wspaniala, pan doktor zbadal malucha za darmo i powiedzial, ze caly koszt operacji razem z komplikacjami zwiazanymi z wnetrostwem nie przekroczy... 200 zlotych, a wiec hau hau hau hau bo widac, ze faktycznie normalna kastracja kosztowalaby pewnie 150; tylko skad na boga taka roznica miedzy lecznicami? tu 270 tam 150, zwariowac mozna; no nic w kazdym razie jestesmy umowieni na zabieg na 6. listopada (wtorek) :multi:; tosia wlasnie dzwonila, ale cos nam przerwalo wiec: tosiu, juz zalatwione :) ale dzieki!
  15. zanim nabiore powietrza w pluca i po raz kolejny rusze do boju, musze sie wam wygadac; strasznie mnie denerwuje marnowanie pieniedzy opiekunow psow; jak wiecie bylam u lekarza dwa razy; pierwszy wet, bardzo uprzejmy, zbadal okruszka, zainkasowal 3 dychy po czym wyslal mnie na badanie do ortopedy; konsultacja u ortopedy kosztuje 60 zlotych; czy ten pierwszy, ktory nota bene nawet nie potrafil stwierdzic wywichniecia rzepek bo nie jest ortopeda, nie mogl po prostu powiedziec (a wiedzial, ze nie mam kasy do wywalenia na darmo) niech pani mi nie zawraca glowy, i nie zabiera czasu tylko zapsztala sie spotkac z ortopeda? bo ja sie nie znam tak dobrze, po co wydawac pieniadze na te wizyte jak i tak bedzie niezbedna wizyta u specjalisty; czy ja za duzo wymagam? podobno myslenie nie boli, ale tylko jak sie mysli o zarobionych pieniadzach; teraz dzwonie do innej przychodni (daj boze tanszej) i pytam o kastracje; pan doktor "o ile sie orientuje" informuje mnie, ze to koszt rzedu 150 zlotych; sratatata, na sggw zaplacilam 270 bez zdjecia szwow, wiec jakim cudem tu 150 (najwyrazniej zle sie orientuje); pytam czy to robi wielka roznice, ze pies jest wnetrem; - oj to robi wielka roznice prosze pani; - jak wielka? - pytam - no nie wiem, musialbym psa zobaczyc; - wie pan, pies jest ze schroniska, ja nie mam za duzo pieniedzy, czy mozna by jakos stwierdzic ile to bedzie kosztowac? - tak, takie 'stwierdzenie' kosztuje ok. 30 zlotych; a w ogole to jesli jest ze schroniska, to mozna go zawiezc do schroniska i oni go wykastruja; - nie moge, pies jest z mielca... - no, ale jakby byl z wawy to by bylo mozna tak zrobic - ale on nie jest z wawy, jest z mielca, nie bede go wiozla na odjajczanie do mielca - no tak... - no to dziekuje, do widzenia mimo to pojde tam dzis, ale zastanawiam sie, czy jesli stwierdzenie jaki charakter ma wnetrostwo frodka bedzie wymagalo tylko namacania tego jadra, to czy to by sie nie moglo odbyc z dobrego serca; tak po prostu pomacac, powiedzic jak to wyglada i umowic sie na zabieg; czy znow odbede wizyte, wet zbada, zainkasuje 3 dychy i powie, ze psa i tak musi obejrzec np. chirurg... a konsultacja u specjalisty.... chyba mam deja vu; do tego moja suka cos sobie zrobila dzis na spacerze z noga i wracalam do domu z dwoma kulawymi psami, przy czym raz nioslam dla odpoczynku jednego, raz drugiego, a pewna staruszka mijajac mnie powiedziala: 'co to za okrutny czlowiek musial tak zbic tych psow, az chodzic nie moga' po czym zmierzyla mnie zlym spojrzeniem spod krzaczastej brwi; przyznam, ze bylam bliska powaznej proby samobojczej; do tego suka caly czas nie staje na przednia lapke, boje sie po prostu wyjsc z nimi na spacer, zeby mnie przechodnie nie zlinczowali...
  16. witam, po wczorajszej euforii przyszedl czas na opamietanie; dostalam dzis niestety list od pani magdy tej tresci: [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Niestety mam bardzo przykre wieści. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Dzisiaj myślałam całą noc, musiałam podjąć bardzo trudną decyzję. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Jest mi strasznie przykro, ale nie mogę wziąć Okruszka. Wolę napisać Pani to już dzisiaj, a nie zwlekać do piątku.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Byłam wczoraj u weterynarza ze swoim mniejszym psem, tak ja mówiłam, chciałam tez się dowiedzieć o kastrację.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Niestety czekały na mnie bardzo złe wieści. Mój pies oprócz chorej wątroby i nerek, ma bardzo zaawansowaną cukrzycę. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Gdy max normy dla psa jest 120 , on ma 421. Od dzisiaj będzie miał już podawaną insulinę, zanim nauczę się sama dawać zastrzyki, muszę jeździć z nim do weta codziennie. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Dodatkowo ma zaćmę cukrzycową, która tak samo jak zapalenie układu moczowego będzie się pogłębiać. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Lekarka powiedziała, że powoli również będzie się ujawniał niedowład tylnych łapek, i innych chorób, które podobno zawsze towarzyszą cukrzycy.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Będę musiała poświęcać mu teraz dużo czasu (mierzenie poziomu cukru, specjalna dieta, zastrzyki) [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Oczywiście wiąże to się też z większymi wydatkami ( dzwoniłam od rana po aptekach o insulinę )[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Naprawdę jest mi okropnie przykro, ale dwa pieski chore w jednym domu to może okazać się za trudne. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Okruszek zasługuje by ktoś mu poświęcał dużo czasu, a mi może go dla niego zabraknąć. [/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Jeszcze raz, bardzo mi jest przykro. To nie jest żadne ściemnianie, proszę mi wierzyć, czasami jednak trzeba posłuchać rozsądku, mimo że serduszko chciałoby inaczej.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Mam nadzieję, że uda się Pani znaleźć dla niego dobry dom. Ja też będę się rozglądać.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Będę zaglądać na dogomanię, i śledzić jego historię.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Dużą przyjemnością był dla mnie kontakt z Panią.[/FONT][/SIZE][/FONT][/I] odpisalam zatem: [I][FONT=Arial][SIZE=2]pani magdo[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]swoja decyzja jeszcze raz udowodnila pani, ze gdyby to tylko bylo mozliwe, okruszek znalazlby u pani wspanialy dom; jest mi bardzo przykro z powodu pani pieska, mam nadzieje, ze choroba go oszczedzi i dozyje swoich dni w najlepszej mozliwej kondycji; ponizej zalaczam pani adres do osoby, ktorej nigdy bezposrednio nie poznalam, ale wiem, ze przez dlugie miesiace zmagala sie z cukrzyca u swojego psa, ktory z powodu tej choroby stracil wzrok; jego historia jest tragiczna, bo o ile cukrzyce udalo sie jako tako opanowac dzieki zastrzykom, to nie udalo sie ustrzec go przed zlymi ludzmi, ktorzy go otruli....[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2][EMAIL="iwa_ja@gazeta.pl"]iwa_ja@gazeta.pl[/EMAIL][/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]pozdrawiam i zycze duzo sily w leczeniu pieska[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]marta[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]ps.[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]mam nadzieje, ze nie bedzie mi pani miala za zle, ze umieszcze pani list na dogomanii bo nie mam sensu powtarzac swoimi slowami tego co pani napisala; [/SIZE][/FONT][/I][FONT=Arial][SIZE=2]wyglada wiec na to, ze jestesmy w punkcie wyjscia; nie ma pospiechu, frodo jest wyjatkowy, wiec nalezy mu znalezc wyjatkowy dom; dzis jednak umieszcze drugie ogloszenie na przygarnij pomoz, bo wczoraj zarzucilam to jako nieaktualne; na szczescie drugi tekst zapamietalam sobie w wordzie bo trzeciego juz bym chyba nie dala rady sklecic; (pierwszy jednak polecial za hermaszewskim, co potwierdzil mi admin) [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
  17. sluchajcie, rozmawialam dzis z pania magda z warszawy; jestesmy umowione na telefon 1. listopada; pani magda to...... skonczona psiara :loveu:; podczas rozmowy rozwiewala jedna po drugiej wszystkie moje watpliwosci i mysle, ze jest duza szansa, ze okrunio zamieszka we wspanialym domu; ona potrafi wyjsc z pracy na pol godziny, zeby wyprowadzic swoje psy na spacer! mieszka w bloku z winda wiec ze schodami nie bedzie problemow, zadzwoni juz dzis w sprawie kastracji do swojego weta, lubi spacerowac, czego jeszcze mozna chciec! dziewczyny, powiem wam cos, wczoraj powiedzialam mezowi: musimy zaczac wolac na okruszka frodo, to imie przynosi szczescie, poprzednie moje znajdy z tym imieniem mieszkaja juz we wspanialych domkach, moze i okruszkowi sie uda; no i moze sie uda!! trzymajcie kciuki sciskam ka.
  18. jak najbardziej :) lezy w samochodzie na tylnej kanapie przypiety pasami bezpieczenstwa i sobie duma, albo spi; z chlopczykiem bawil sie dzis w miare swoich sil, ale nie byl namolny co tez jest wazne
  19. no dobrze, wyprodukowalam juz tekst nastepnego posta, na wypadek gdyby poprzedni jednak nie ukazal sie jutro do poludnia na przygarnij pomoz; okruszek cudownie zdal dzis kolejne dwa egzaminy: z jazdy samochodem i zabawy z energicznym czterolatkiem; nawet mycie w wannie poszlo juz znacznie lepiej po dzisiejszym spacerku; on jest jednak idealny i tak mi smutno, ze nie ma stalego domku :-(
  20. [quote name='Ulka18'] Kakadu, jak Okruszek spi w nocy? Przesypia cala noc?[/quote] maluch chrapie az milo od 23 do 6-6:30, kiedy to budze go na pierwszy spacer; poza tym w tygodniu maz wstaje o 6:30 wiec okruch sie budzi; ale mysle, ze spalby nawet do 7 gdyby bylo cicho, z tym, ze wtedy to natychmiast po przebudzeniu trzeba leciec z nim na siuuu i inne ;) sluchajcie, on jest idealny po prostu :) a na przygarnij pomoz ciagle nic nie ma :-(
  21. dziewczyny, co wy, ja nic nie wydobywalam - samo sie wydobylo :lol:
  22. ja napisalam post i dalam zdjecia na 'przygarnij pomoz', ale jeszcze sie nie ukazal, choc zrobilam to kolo 18:00; napisalam do moderatora, ale mi nie odpisal - trzeba czekac; boje sie tylko, ze polecial w kosmos bo to nigdy tak dlugo nie trwalo :shake: no nic, zobaczymy jutro nie zapomnijcie o zmianie czasu - mozna dluzej pospac :multi:
  23. [quote name='Ulka18'] Pisze sklece, bo do kakadu to mi daleeeeeeeekoooooooo z pisaniem.[/quote] ulka, no dajze spokoj :oops:
  24. przeslalam ci kilka zdjec ze spacerku, wybierz jakies, ktore uwazasz za stosowne i wykorzystuj gdzie ci sie zywnie podoba (na dogo mozesz wkleic wszystkie) moze ktos zobaczy i sie zakocha w malenstwie :) my teraz musimy jechac na obiad i juz nie zdaze nic wiecej zrobic, ale po poludniu sie zajme forum na gazecie; wstawimy zdjecia i jakis tekst - bede dodawac co jakis czas nowe informacje zeby bylo na pierwszej stronie i moze ktos sie skusi; co do kontaktu na allegro to podawajcie moj adres kolinka100 bo ten gazetowy jest do d... telefon ten co podalam; pozdrawiam ka.
  25. przepraszam, ze sie nie odzywalam od wczoraj; ale w sumie mam dobre wiesci co do okruszka bo juz dzis na dwugodzinnym spacerku byly tylko trzy 'narączki', a cala reszte drogi przedreptal samodzielnie; mysle, ze on po prostu nabiera kondycji i krzepy; nie wiem ile czasu byl w schronisku, ale nawet kilka tygodni siedzenia w boksie moze wystarczyc, zeby miesnie zaczely wiotczec; teraz lezy martwym bykiem pod kanapkan po wsunieciu drugiego sniadanka :); inna dobra wiesc to taka, ze juz mu sie chyba jakos uregulowala przemiana materii bo kupki robi wieksze i dwa - trzy razy dziennie, a nie piec; trzeba go koniecznie wykastrowac bo jego mocz straszliwie smierdzi (nie jestem na to za bardzo odporna przyznam sie wam w tajemnicy, a mysie w wannie jest dla niego ciut sterujace jeszcze, choc mam nadzieje, ze sie powoli przyzwyczai) zrobilismy zdjecia spacerkowe bo moj tz sie wybral z nami i pstrykal; zaraz czesc wysle do murki i ulki (moze sie przydadza w ogloszeniach) i jakies wykorzystam do wstawienia go na gazete; jak wrocilam o 6 rano z pierwszego spacerku to zasypiajac kombinowlam tekst do wstawienia, ale nie pamietam co wymyslilam wiec zaraz cos zaimprowizuje; niektore zdjecia sa naprawde boskie :) wymyslilam tez, ze zrobie sobie takie male ulotki i bede rozdawac na spacerach ludziom szczegolnie zainteresowanym okruszkiem; czasem sie dwie czy trzy takie osoby trafiaja w parku oni maja znajomych wiec moze przekaza kontakt; dobra to sie zabieram do roboty
×
×
  • Create New...