-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kakadu
-
[quote name='Kociabanda2']A mogłabyś założyć mu wątek na facebooku? Przyznam, że ja nie bardzo potrafię, a faktycznie przydałoby się go tam ogłosić.[/QUOTE] ja to nawet nie bardzo wiem co to jest :oops::oops::oops:
-
[quote name='sodalis']Na Żoliborzu.[/QUOTE] zoliborz - nie koniec swiata, dla mnie nawet poczatek (kilka lat tam mieszkalam) da sie psa przewiezc; zresztą nie ma takiej lecznicy co by pod domem byla, jakis czas na transport psa poswiecic trzeba, zoliborz dobry jak kazda inna dzielnica; moze nawet lepszy bo metrem mozna smignac, albo tramwajem szybciutko, ze starzynskiego chociazby; tylko gdzie ta nasza piromanka?
-
hop hooop! co slychac u dziewczyny?
-
no szkoda, szkoda, ale co poradzisz...? tamten piesek podobno od 2 lat na paluchu siedzial, wiec dobrze, ze go zabrali...
-
[quote name='Kociabanda2']przekażę :) szkoda, że tak wyszło :( no ale inna bida ze schronu dostała szansę. A Wtorek na szczęście ma nas i będziemy dalej szukać. W końcu trafimy na ten domek co na niego czeka.[/QUOTE] ...amen...
-
Lusi mój kochany Aniołeczek...dlaczego?...:( (*)
kakadu replied to BUDRYSEK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pewnie, ze jestesmy z wami budrysku - trzymajcie sie razem z lusią jakos... -
mysle, ze u norel wszystko ok; powolutku wraca do zdrowia; nie chce dzwonic i zawracac gitray; ja tak dobrze jej nie znam, raz ja widzialam na oczy, moze ona wcale nie ma ochoty ze mna gadac i sie zwierzac...? wiecie jak to jest - chory, polamany czlowiek musi miec spokoj; teraz to kwestia dlugich tygodni, zeby bylo widac jakas znaczaca poprawe...
-
niestety sam... tym smutniejsze, ze w niedziele dostalam smsa od ewy ktorej telefon byl w ogloszeniach, ze jeden pan sie zainteresowal wtorkiem (widzial allegro) i ten pan do mnie zadzwonil i bylismy umowieni na 17 w schronisku na spacer, ale kolo 15 zadzwonila jego zona, ze wlasnie wzieli innego psa z palucha, wiec wtorek zostal w jozefowie; a ja poruszylam wszystkich z jozefowa, nikt nie mogl przyjechac (sama wolalam sie z nimi nie spotykac) i dopiero kociabanda zadzwonila, ze beda z mezem, zeby nam towarzyszyc w spacerze, ze w razie czego to do nich pojedziemy sprawdzic wtorka na koty, jej maz na rzesach stawal, zeby sie ze wszystkim wyrobic i przyjechac do schronu, a tu taki niewypal... dobrze, ze chociaz wzieli psa z palucha, a nie pojechali na gielde i nie kupili za 50 zlotych "rasowego" szczeniaczka... szkoda, bo z rozmowy telefonicznej dobrze sie zapowiadalo... powiedziel, ze beda mieli wtorka na wzgledzie i beda opowiadali o nim znajomym - moze ktos by sie zdecydowal; no nic, widocznie ten dom nie byl wtorkowi pisany; kocio - podziekuj mezowi za tak wspaniala postawe :loveu:- jakby wiecej takich tz-ow na swiecie bylo, to ten swiat by wygladal zupelnie inaczej :kiss_2:
-
jak juz jest allegro to niech bedzie wyroznione; poprosze arka, zeby zrobil przelew
-
[quote name='sodalis']Jakby nie udało się za 300 tam gdzie planujecie pytać, to dajcie proszę znać, spróbuje ponegocjować zniżkę z moim szefem. Ile ona waży (tak w przybliżeniu)[/QUOTE] a twoja lecznica jest moze gdzies na pradze? bo sie boje zeby nie bylo klopotu z transportem; nie jestem pewna czy ten czlowiek jest taki calkowicie sklonny do wspolpracy... to znaczy sam na pewno nie pojedzie bo nie wstaje z lozka... niech sie juz ania pojawi bo za duzo niewiadomych z waga suczki na czele...
-
sama juz nie wiem - co wy myslicie? przedluzac?
-
dzieki kocio :loveu:, jak sie troche obrobie to postaram sie podzwonic :)
-
kochana, siedze, czytam i placze razem z toba; mam same zle wiesci; ten bol nie zmniejszy sie nigdy; nauczysz sie tylko odsuwac mysli od siebie i koncentrowac na innych rzeczach, ale bolalo bedzie zawsze tak samo; tak to juz jest, ze z pewnymi rzeczami nie pogodzimy sie nigdy; ja o rysiu z mojego podpisu na codzien juz nie mysle, a jak mysle, to zawsze boli i nie moge przywolac nawet zadnego milego wspomnienia bo te mile tez bola jak jasna cholera; a minelo juz 2,5 roku... nauczylam sie nie zadreczac, ze to moja wina (to takie oczywiste); chwile po otrzymaniu informacji, ze nie zyje ("zwierzatko nie przezylo nocy") odkrylam od nowa i na wlasny uzytek fakt niby oczywisty, ze czasu naprawde nie da sie cofnac; i tak bardzo to zrozumialam, ze odechcialo mi sie zyc; takiej rozpaczy nie da sie opisac; przytulam cie mocno - przed toba okropnie trudne dni i noce i bedziesz musiala przez to przejsc calkiem samotnie, bo nikt cie nie zrozumie; nawet ci ktorym bedzie sie wydawalo, ze wiedza co czujesz...
-
[quote name='figa33']na stronie Fundacji znalazłam taką informację [URL]http://www.fundacjamaja.zielonka.pl/suki.html[/URL] wygląda ,że Gloria to nasza sunia , tak mi się wydaje[/QUOTE] tak, to na 100% ona... pisza, ze jest pod opieka behawiorysty; mam nadzieje ze to nie on uznal, ze trzeba ja uspic...:cool3:
-
wezme w srode z lecznicy jeden egz. czterech lap bo w necie nie moge nic znalezc (ja strasznie lewa jestem w te klocki) w sensie namiarow na redakcje i zobacze co i jak sie da zrobic (i czy w ogole sie da...)
-
ja sie chetnie doloze, tylko ile to by kosztowalo? i czy nie lepiej zainwestowac w jakis tygodnik? bo taka gazeta jeden dzien pozyje i do smieci idzie; ale w tygodniku to pewnie ceny straszne; a jakis "moj pies" czy inne "cztery lapy"? moze tam...?