-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neris
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Mają Allegro, alegratkę, Cajus_B je wystawiał chyba na FB? -
Maksio strasznie majstruje przy kołnierzu, na razie nie udaje mu się go zdjąć. Widzę że jest głodny, dostał "kotlet" i glukozę w kroplówce dożylnej. Szuka wody więc mu strzykawką zwilżam buzię w środku, bo ma ją unieruchomioną w pozycji półotwartej, więc pewnie wysycha śluzówka. Na poniedziałek mamy puszkę jakąś specjalną do podawania po rozciapkaniu a potem kurczak, więc w poniedziałek muszę wyjść na zakupy i zostawić Maksia sam na sam z jego kołnierzem. Mam nadzieję że jest już tak dobrze zamocowany że nie da się go zdjąć... Dziękuję za oferty pomocy, zaraz porozsyłam PM. Kiedy dotarłam wczoraj do domu było już w sumie po burzy i tylko padało, ale po demolce w domu domyśliłam się, że musiało być naprawdę nieźle... mam 2 psy panicznie się burzy bojące. Jeden z nich zburzył kawałek ściany, powyjmował cegły, szok.
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Bannerek na pewno się przyda, dziękujemy serdecznie! Niestety nie znam nikogo kto mógłby maluchy wziąć. Ja mimo najszczerszych chęci po prostu nie mogę już do siebie nic zabrać, nie mam wolnego kojca i żadnej możliwości izolacji małych... -
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Dodałam zdjęcie mamusi, chociaż dość słabe. Ewanko, każda pomoc ogłoszeniowa na wagę złota. -
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
173 wyświetlenia, nie wiem czy to mało czy dużo... ale odzewu brak. -
[IMG]http://images37.fotosik.pl/318/aeafe43bfb94dbb1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/319/90fcc938b5ac2b6amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/323/fd1af4418551f029med.jpg[/IMG] To jest rtg pooperacyjne. Te pętelki zaczepiają się o żuchwę i potem o szczękę, przenoszą ciężar na szczękę dzięki czemu żuchwa jest odciążona i może się goić. [IMG]http://images35.fotosik.pl/177/af3e155ea741d743med.jpg[/IMG] Prawie wcale nie spałam dzisiaj, ciągle sprawdzałam czy Maksio nie zdjął kołnierza. W drodze mial kołnierz założony w klinice i pozbył się go oczywiście, bo słabo to zawiązano. Ja go przyczepiłam do obroży, ale ciągle się boję że go zdejmie. Kontrola w czwartek 12 sierpnia.
-
Dopiero 20 minut temu weszliśmy do domu, Warszawa sparaliżowana, drzewa leżą na ulicach. Moja polna droga dojazdowa przestała istnieć, zamiast zakrętu jest wielki krater, niosłam Maksia 500m po ciemku do domu, dobrze że nie było już koło mnie żadnej dziury bo jakbym wpadła z Maksiem byłoby słabo... Operacja się udała, Maksio wygląda jak bohater "Obcy 8 pasażer Nostromo", z przodu buzi ma ten cały akryl w dziwnym kształcie- to na razie na ok. 6 tygodni. Kiedy go pani ze szpitalika przyniosła, rozmerdał się serdecznie, pomrukiwał i cieszył się. Mamy wypis i długą listę zaleceń oraz pełną torbę leków. Sobota i niedziela na kroplówkach, od poniedziałku karmienie dużą strzykawką. Pan doktor mi nawet objaśnił jakiej wielkości mają być kawałki mięsa. Mamy roztwór do "pędzlowania" buzi żeby nie pojawiły się bakterie. Maksio ma wielki kołnierz, bo łapami ciągle usiłuje sobie majstrować w gębie, a to by było całkiem fatalne. Wiem, że jest mu średnio wygodnie, ale to jedyne wyjście. Rozstawiłam wielką kennelklatkę "szpitalną" i włożyłam go tam. Siedzi i nawet raz zaszczekał na moją jamniczkę. Dziwnie, gardłowo ale zaszczekał. Mam zdjęcie rtg, jutro je powieszę na szybie i pod światło zrobię zdjęcie. Mam dzisiaj dostać zdjęcia, które robiła pani doktor Magda z "Czarnego Kota". Lilutosi, ja nic nie wiedziałam że proponowałaś miejsce dla Maksia. Jakoś przykro mi się czytało Twoją wypowiedź. Prawda jest jednak taka, że żuchwa rozsypała by się w rękach jakiegokolwiek lekarza który zabrał by się za czyszczenie zębów z kamienia. Nie wiem więc, czy to szczęście w nieszczęściu????
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Coś takiego wymodziłam... proszę o sugestie jakby co. [url]http://allegro.pl/show_item.php?item=1179393946[/url] -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj nie było mnie kilka godzin w domu, ale nie widać było śladu ataków, kocyk czysty, nieposiusiany. Mała musiała zostać w klatce bo w wypadku ataku jamniki mogłyby ją zaatakować, dziwne odgłosy które mała wydaje są dla nich niepokojące. Dzisiaj też już ok, bez ataków, więc chyba sytuacja znowu opanowana... Tym razem obyło się bez nieopamiętanego latania po domu i prób włażenia za meble. Tak jakby ten stan padaczkowy był troszkę słabszy niż poprzednio. Ale może to tylko taka moja nadzieja... -
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Jednak ludzie szukają określonego typu psów, niektórzy małych, niektórzy dużych... Musimy coś zrobić, oczywiście że nie chodzi o to żeby pies poszedł gdziekolwiek, ale małe przebywają na "terenie" słynnego pana Gol..........., jeśli miałby je odłowić to NAPRAWDĘ lepsza dla nich śmierć! -
Olewam i nie szukam zadymy, ja wiem swoje i ludzi źle nastawionych nigdy nie przekonam. Ktoś życzliwy zadzwonił z informacją :razz: Nieważne to jest, dla niedowiarków są namiary na lekarzy którzy psa widzieli. Czekam na wieści że operacja zakończona, ale to jeszcze 2 godziny...
-
Ale nr konta będzie widoczny na aukcji? Czy tylko po zakupie na mailu? Mam pietra :(
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Żałuję, że nie odezwała się ponownie ta pani co ma suczkę rottkę. Miałam dobre wrażenie z tej rozmowy, no ale widocznie uznała że to nie to... Zdążę jeszcze przed wyjściem z domu wyrzeźbić coś na jakimś jednym portalu. A może wymyślcie jakiś chwytliwy tytuł na Allegro? Można wpisać np. że one będą onkowate? -
[quote name='Abrakadabra']Z całej siły trzymam kciuki za Maxia i za powodzenie zabiegu. I jestem pełna podziwu dla Neris - ponieważ operacja to dopiero połowa sukcesu. Neris czeka co najmniej 6-cio tygodniowy kawał żmudnej pracy i opieki nad psiakiem. Dopóki wszystko sie nie zagoi - karmienie musi odbywać się za pomocą strzykawki.... Ps.Co do rozsiewania "wątpliwości"... Im nudniejsze, szare i bezbarwne ktoś ma życie, tym częściej szuka stymulacji z zewenątrz, wietrząc tanie sensacje, wywołując aferki i tworząc teoryjki spiskowe. Smutne..., ale prawdziwe....[/QUOTE] Dzięki Abra za wszystko. Za to że jesteś i w ogóle. Jakimś dzikim szczęściem była ta nieplanowana kolacja u Ewy, podczas której poznałam Was wszystkie.
-
Zabieg ciągle trwa, wszystko idzie zgodnie z planem. Po 15 będzie więcej wieści. Pan doktor zrobi dokładny opis żeby rozwiać wszelkie wątpliwości na temat przyczyny pęknięcia. Będę wychodzić po Maksia po 15,30, mamy transport powrotny. Akrum, Mru wczoraj nie mogła, Paweł też - po prostu byli w pracy. Nikt inny nie proponował nam pomocy. Ale daliśmy radę. Rozmawiałam wczoraj z Kikou, prosiła o wzięcie rachunku z lecznicy i oczywiście wezmę go dzisiaj. Kikou ma kłopoty ze zdrowiem swoim podopiecznych i ciągle jeździ z nimi do weta, więc nawet nie ma jak wejść na dogo. Wczoraj znajoma pożyczyła mi jeszcze 500zł, już mam to na koncie. Ale to trzeba będzie oddać...
-
Te rtg są w Czarnym Kocie bo dr Kurski powiedział że zobaczył i wystarczy mu. Zapytam jutro, czy nie możnaby jakoś na szybie sfotografować czy coś.
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Ty lepiej włącz telefon bo się obijam o Twoją sekretarkę. I dużo wit C brać! A to nie jest wątek Maksia, żeby nas zaraz za offowanie nie ukarano... Elmi, czy TY możesz te małe dać na cafeanimal? Ja tam wlizłam alem za głupia chyba. -
Ale rtg czy takich z aparatu? bo rtg to nie wiem... A z aparatu mogę mieć jutro. Pan doktor też je chciał do jakichś swoich papierów. Mówiłam mu, ze czegoś takiego nie widziałam w życiu, ale on twierdzi że niestety widuje to często u psów u których nie dbano o czyszczenie zębów z kamienia. Doszły mnie słuchy, że ktoś poddaje w wątpliwość przyczynę urazu Maksia. [B]Dla zainteresowanych podaję namiary na kliniki, w których był pies: Czarny Kot ul. Guderskiego -dr Ewa Zwierzyńska Elwet ul. Niepodległości- dr Grzegorz Kurski (nie pamiętam na 100% imienia) [/B] Tych lekarzy pytałam, czy jest możliwa jakaś moja wina w tym zdarzeniu, powiedzieli niezależnie od siebie że NIE. Zdrowa kość żeby tak pęknąć musiałaby być kopnięta przez konia albo uderzona rozpędzonym autem- tak powiedział specjalista od chirurgii szczękowej. Zdjęcia były robione w trzeciej lecznicy, w której była ABRAKADABRA, więc to ona przekazała wstępny opis zdjęć.
-
Ale fajowo macie :multi: A czy w ramach sprawiedliwości są tam chociaż CHMARY komarów?
-
Wszystkie maluchy znalazły domy! Mama wciąż w hurtowni...
Neris replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Nie wiem co robić, przecież dałam najdroższe allegro! -
Maksio został na noc w lecznicy u pana doktora Kurskiego. Kiedy przyjechałam po niego do Zwierzuś, wyszedł z klateczki i powitał mnie wylewnie, podskakiwał i trącał mnie nosem. Widać było, że czuje się nieźle jak na taki uraz. Wyniki krwi wyszły dobre oprócz wątroby, która jest lekko naruszona, więc wykonano usg żeby zobaczyć czy nie ma zmian nowotworowych. Na szczęście nie ma, więc operacja odbędzie się jutro rano. Pan doktor wyjaśnił mi, że proces niszczenia żuchwy Maksia trwał LATAMI. Nieczyszczony kamień odsłaniał szyjki zębów aż doszło do powstania ropni pod korzeniami, na początku małych, potem podobno rosną one już w tempie lawiny. Ropa powoduje erozję kości. Wykonano dokumentację fotograficzną szczęk Maksia z każdej strony... Dowiedziałam się też, że gdyby nie doszło do tego złamania i poszłabym w poniedziałek na planowane czyszczenie zębów, prawdopodobnie kość żuchwy rozpadła by się pod palcami weta. Jutro Maksio pozbędzie się większości zębów. tych pod którymi są ropnie, potem coś tam będzie posklejane polimerem, nie zrozumiałam dokładnie CO. Oglądałam zdjęcia rtg tak ponaprawianych żuchw, pan doktor pokazywał mi na nich gdzie będzie przebiegał drucik itp. Poproszę o dokładny opis i jak go otrzymam wstawię na wątek. Zapłaciłam zaliczkę 500zł, tyle jeszcze miałam. Nie wiem ile za wczorajsze leki podane przez Zwierzuś, nie podliczyła nas, będę musiała ją jutro przycisnąć. Do lecznicy jechaliśmy taksówką, chciałam jechać autobusem ale to jednak było za ciężko, transporter z Maksiem jest naprawdę ciężki... Jutro późnym popołudniem mam go odebrać, może się tym razem uda znaleźć kogoś , kto może z transportem pomóc... Jeśli chodzi o zbiórkę - ja się bardzo boję jakiejś zadymy z US, i tak jednak już z mojego konta wydałam kasę więc chyba na moje musi wrócić.
-
Sama nie wiem, powinno być chyba na konto Kikou, ale nie ma jej na dogo a naprawdę nie mogę już do nikogo dzwonić, wczoraj wydzwoniłam za 60zł szukając wetów. W ostateczności może być na moje, dzisiaj wezmę kasę z karty kredytowej ale nie wiem czy dozbieram 1000zł, będę w razie czego dzwonić do kogoś kto może być przy kompie i będzie pisać na wątku co mówią weci w trakcie konsultacji, jeśli ktoś może w ten sposób pomóc to proszę o sms na 604 55 11 17. Nie mogę znaleźć nikogo do pomocy w transporcie po Warszawie, proszę o pomoc, czy znacie kogoś kto może pomóc? Jak mam jeździć z Maksiem autobusem, nie wyobrażam sobie :(
-
My naprawdę mieliśmy iść w poniedziałek do naszego weta, on jest do końca tygodnia na urlopie, myślałam że z kamieniem można poczekać te parę dni :-( Błagam jeśli możecie i macie czas na net, wyślijcie błaganie o wsparcie do wszystkich możliwych skarpet - jest skarpeta kundelkowa, imienia Talcott, dla małych piesków, dla staruszków... może cokolwiek się uda zyskać. Ja nawet nie mam 1000zł na koncie, to suma o jakiej mi się nie śni :oops: Muszę się zająć psami i zaraz jechać do Warszawy, nie mogę siedzieć przy kompie, proszę o pomoc...
-
Jutro na 16,30 jedziemy na konsultację do doktora Kurskiego, jest to ustalone z Kikou. Zobaczymy co powie, może będzie można skorzystać z tańszej opcji.
-
Niestety przychodzę ze złymi wieściami. Wczoraj Maksiowi z buzi leciała śmierdząca maź. Myślałam, że pękł mu ropień w buzi. Maksio zjadł kolację, zachowywał się normalnie jak to on, ale na wszelki wypadek planowane na poniedziałek czyszczenie zębów zdecydowałam przełożyć na dzisiaj. Dzisiaj rano Maksio wskoczył mi na łóżko, przywitał się. Był wesoły, żwawy jak normalnie. Po jakiejś pół godzinie przyszedł do mnie i zobaczyłam, że żuchwa wisi mu pod dziwnym kątem. Natychmiast dzięki pomocy Abrakadabry Maksio znalazł się w aucie i pojechał do lekarza. Po wykonaniu rtg okazało się, że żuchwa jest złamana w dwóch miejscach - nie jest to złamanie urazowe, tylko jak opisano - patologiczne, powstałe na skutek ropni. Maksio ma ropnie pod każdym zębem. Podobno wystarczyło, że złapał coś silniej zębami :-( Możliwości jakie w tej chwili mamy - operacja zespolenia szczęki i ekstrakcji zębów. Potem 3-4 tygodnie rekonwalescencji. Operację wykonałby jutro o 16,30 pan doktor KURSKI, "psi dentysta". Koszt może dojść do 1000zł Maksio nie cierpi, jest w lecznicy u Zwierzuś, dostał leki przeciwbólowe, kroplówkę. Dostał antybiotyk- lincospectin żeby powstrzymać ropnie. Na wypadek operacji pobrano krew na badania i będzie wiadomo, czy nerki i wątroba są ok. Szukam tańszego weta - dentysty, mam namiar na doktora Lemańskiego ale mieszka dość daleko i nie bardzo wiem, jak mu dowieźć klisze rtg. Gdyby to był trzęsący się, głuchy staruszek nie miałabym wątpliwości co trzeba zrobić, ale Maksio to wesoły, żwawy, energiczny pies. Może jeszcze żyć...