-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neris
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo dziękuję, również tym którzy dzwonili dzisiaj od rana :) -
Bardzo CI dziękuję, na pewno się przyda, bo ten który kupiłam parę miesięcy temu niestety już nie bardzo miksuje.
-
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2011 roku ...
Neris replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bosman Zagryziony na własnym podwórku przez psa, którego jego pan kupił za 500zł do pilnowania warsztatu i posesji. -
Mam jeszcze kilka filmików, ale same z Maksiowym zadkiem, bo on leciiiiiiiiii za jamnikami. On też chyba jest jamnikiem, a przynajmniej tak uważa.
-
Maksiula dzisiaj: [url]http://www.youtube.com/watch?v=zLf5bRVFoAE[/url]
-
W razie czego tegretolem mogę służyć, bo mam w domu zapas, jeszcze nie minął termin ważności, ale Malizna w ogóle na niego nie reagowała. Depakina ma przepotężne skutki uboczne a działanie takie sobie. Ja Maliznę konsultowałam u dwóch neurologów i obydwaj powiedzieli, że generalnie w leczeniu padaczki u psów inne leki, nawet te nowej generacji nie sprawdzają się, najskuteczniejszy jest stary dobry luminal, wspomagany w razie konieczności bromkiem potasu. Relanium nie jest lekiem stricte przeciwpadaczkowym i luminalu zastąpić nie może, rzeczywiście najszybciej działa we wlewce doodbytniczej bo wręcz natychmiast, ale sprawdziłam działanie domięśniowe i potwierdzam, że działa szybko i bardzo skutecznie. Co więcej, nie ma możliwości żeby coś się "ulało" jak w przypadku wlewek. Malizna po podaniu zastrzyku pada i śpi kilka godzin, co pozwala najczęściej na wytłumienie ataku. Jednak nasz neurolog nie zalecał podawania relanium w przypadku pojedynczych ataków, jedynie w razie serii. Aha, a dodatkowo podajemy leki wspomagające pracę wątroby, chociaż "ludzki" lekarz z którym o tym rozmawiałam mówił, że w zasadzie ich podawanie znacząco wątroby nie osłania. Jednak ja podaję. Mam nadzieję, że w przypadku staruszka nie będzie to poważna padaczka.
-
Zanim organizm wysyci się luminalem może chwila minąć. Wlewki z relsedu są rzeczywiście super i natychmiastowo działają, ale można też w ludzkiej aptece kupić relanium do iniekcji - ja się dożylnie nie odważyłam nigdy podawać bo mój pies jest maleńki i bałabym się reakcji organizmu, ale to można też podawać domięśniowo. Wychodzi znacznie taniej niż relsed. Może ta padaczka nie jest stała tylko wynika z wyniszczenia organizmu, wet coś mówił o takiej możliwości? To byłby lepszy scenariusz...
-
Pokerek dzisiaj pomagał odśnieżać: O, tak pomagał [IMG]http://images47.fotosik.pl/560/2acc176e2b35f9ecmed.jpg[/IMG] A potem udawał, że cała ta piękna ścieżka to jego dzieło... O, tak udawał: [IMG]http://images38.fotosik.pl/552/022a0de3b8eadd19med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/554/607989675fb5c2f6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/552/46f13dade94b5201med.jpg[/IMG] Wygląda na to, że mieszkamy w bajce [IMG]http://images37.fotosik.pl/534/22bbe6cbfd27d9a1med.jpg[/IMG]
-
Maksiula dobrze, ale nie wiem czy on w ogóle w nocy sypia bo co otworzę oczy to Maksio stoi mi nad twarzą i patrzy. Oczywiście kiedy kładziemy się spać najpierw wywala z łóżka jamniki, niestety ale to moje pupilki więc każda noc rozpoczyna się przykrą wymianą zdań między Maksiem a mną i książę ląduje na poduszce obok łóżka. Myślę, że włazi na łóżko jak tylko zasypiam, ale o ile nie awanturuje się w nocy pozwalam mu na to. Przyszło 332zł od Stowarzyszenia.
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przechodzi, nie boli jak na początku, zdecydowanie mniej. Jak sforsuję nogę to oczywiście jest ciężej. Może jednak zapiszę się do tego "Waszego" faceta :) -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja się chyba już przyzwyczaiłam do towarzyszącego mi bólu, można przywyknąć :) Jednak kiedy ostatnio jakaś pani w autobusie przepychała się i uderzyła mnie w kolano ciężką torbą to zobaczyłam gwiazdy. Radziłam się znajomego, który taką kontuzję miał i twierdzi, że usg to za mało i trzeba by zrobić tomografię. Podobno takie trójwymiarowe badanie pokaże co tam jest zepsute. -
Wrocław. DRAMAT - 20- letnia jamniczka Jadzia. Przekroczyła TM.
Neris replied to iwa77's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słyszałam, że Władzio niezbyt jest grzeczny, rzuca się na inne domowe samce :( -
Kociabando, ja po prostu wstawiam na swojej tablicy zdjęcia Kubusia i jego wątek, ale chyba to jest za mało Warto byłoby może zrobić "wydarzenie"? Tyle, że moje - te, które do tej pory wstawiałam na FB - nie uzyskały popularności, więc może ktoś bardziej w tym obcykany powinien zrobić. Zastanowię się zaraz kogo możnaby poprosić.
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj była grzeczna, dała mi porozmawiać z Oleńką przez telefon i nie darła się jak opętana, cud czy co... Muszę ją zaszczepić, ale obawiam się że narobi mi solidnego obciachu u weta, a już kaganiec na pewno będzie konieczny. Generalnie jak tylko chce się ją wziąć na ręce drze ryja, wije się i kąsa. Chyba że najpierw grzecznie się ją poprosi, popiszczy do niej itp. Wtedy jakieś 20 sekund wytrzymuje. Wychodzi na to, że trzeba ją będzie wziąć z zaskoku. Miki, a jak zdrowie Twojej córki? -
Dziękuję Mari. Jak dojdzie kasa zrobię rozliczenie, mam nadzieje że Kikou powróci i zajmie się tym ponownie bo tak naprawdę to do niej należy troszczenie się o finanse Maksia. On jest "grzeczny inaczej". Właśnie siedzi zamknięty w kennelu i je kolację. Postawienie miski na podłodze jest bezcelowe bo Maksio zajmuje się wtedy atakowaniem wszystkiego co mogłoby zagrozić posiłkowi i prawie nic nie zjada, za to sporo rozpirza po całej podłodze. A dzisiaj w nocy przyprawił mnie prawie o zawał serca. Obudził mnie przedziwny odgłos jakby dławienia się, jakieś charczenie, sama nie wiem co. W panice zapaliłam światło, patrzę a Maksio - sprawca tych odgłosów - leży na plecach, wije się, szarpie, dziwnie gulgocze, byłam pewna że dławi się językiem. Wzięłam go na ręce i wszystko ustało. Położyłam na łóżku, a on jak gdyby nigdy nic wsadził sobie tylną łapę do gęby i ćmoktał dalej. Oczywiście przekulał się przy tym na plecy i znowu charczał. On biedak w ogóle nie rozumie, że już nie ma narzędzia do czyszczenia łapek...