-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neris
-
Mietek jest taki solidnie do kolana. Ma obcięty ogonek. Pewnie, że się nadaje do ogłaszania. Sołtys się okropnie ze mnie śmiał, kiedy na jego "no co, dobry pies, weź se go pani" powiedziałam "ALE ja go NIE CHCĘ!".No bo przy Pokerze albo Dofi Mietek to ideał... Nie jest ani tłusty ani zachudzony, jest szczupły. Jak brzęczę jego łańcuchem strasznie się cieszy, ale naprawdę nie wiem z czego. Łańcuch jako trofeum wisi na trzepaku, a co, nada się do straszenia jednej takiej co mi ciągle szkody robi. Już jej go dzisiaj pokazywałam. Mietek na razie nie bardzo reaguje na imię, za to na "chodź tu" całkiem nieźle. W ogóle to nie jest zaniedbany pies, oczywiście szczotki nie widział w życiu, ale obrożę ma porządną, skórzaną, co prawda uświnioną ale jednak. Na przedpiersiu ma jeszcze parę ranek po tym ataku psów, ale poza tym nic. I miał jednego nieżywego kleszcza, tak jakby go ktoś zakraplał? Tylko ten łańcuch taki krótki... I to nie jest młodziak, bo zęby z lekka starte. Bardzo skacze próbując się witać, ja się odwracam tyłem ale niestety on wtedy skacze z tyłu, głupi nie jest... Wczoraj już wszedł samodzielnie do przedpokoju i spoglądał co się dzieje w kuchni, nie jest lękliwy ani wycofany CO JEST DZIWNE, bo wiejskie psy które znam z okolicy jak tylko się urwą z łańcucha latają jak poparzone i nierzadko gryzą. Często są niestety półdzikie...
-
Zapraszam do Mietka z łańcuchem, na pewno znajdzie się 1000 bdt które go ode mnie zaraz wezmą... [url]http://www.dogomania.pl/threads/206488-Mietek-z-posagiem-pies-i-jego-%C5%82a%C5%84cuch.-Prosimy-o-DT-lub-pomoc-w-og%C5%82aszaniu[/url]
-
Od dwóch tygodni widywałam przez okno psa wlokącego za sobą gruby łańcuch. Spał pod moją furtką, w dzień łazikował po okolicy. Chciałam mu chociaż zdjąć ten łańcuch bo widać było że jest ciężki, ale nie dawał do siebie podejść bliżej niż 10 metrów Aż do pewnego wieczora, kiedy usłyszałam dobiegające z działek letniskowych przeraźliwe wrzaski psów. Niewiele myśląc złapałam w jedną rękę grabie, w drugą aparat fotograficzny (lampa błyskowa miała odstraszać ewentualnego napastnika, który chciałby pożreć MNIE) i pobiegłam. Działki są niestety ogrodzone, ale coś działo się tuż przy samym płocie. Powaliłam więc grabiami w ten płot krzycząc na psy, które się chociaż na chwilę rozbiegły. Za 3 sekundy usłyszałam pobrzękiwanie i przybiegł do mnie ów pies z łańcuchem. Skakał na mnie radośnie, rozdawał buziaki jakby całe życie mnie znał. Bałam się, że jak tylko pójdę wiejskie burki dokończą dzieła, złapałam go więc za ten łańcuch i przywlokłam do mnie, zamieszkał w kojcu Pokera, co nam z lekka utrudniło życie. Nikt we wsi go nie zna, a przynajmniej się nie przyznaje. Sołtys również nie kojarzy takiego psa. Matką chrzestną psa została Evelin. Oto więc Mietek: [IMG]http://images39.fotosik.pl/810/6eb0900517ee7080med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/770/b81e939b360d4b62med.jpg[/IMG] Po tygodniu zaczął się bawić patykami: [IMG]http://images43.fotosik.pl/816/4e505ab200d8c050med.jpg[/IMG] Przyłapany na produkcji kurzu [IMG]http://images35.fotosik.pl/620/b287c767e6a68c02med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/818/a88763117ef73822med.jpg[/IMG] Mietek jest absolutnie cudowny. Pozbawiony agresji, toleruje psy i suki. Nie szczeka bez potrzeby, najchętniej zajmuje pozycję obserwacyjną przy furtce i tam poleguje. Jest kochany i serdeczny, prawdziwy pies rodzinny.
-
A na słupie na skrzyżowaniu wisi kierunkowskaz do Raju :) Fajnie, z jednej strony Raj a z drugiej usługi pogrzebowe Apokalipsa. W sobotę zadzwonił pan, szukający psa dla 2-letniego dziecka. Ja się już zastanawiam czy to nie są jakieś podpuchy, niemożliwe żeby ludzie byli aż tacy. Powiedziałam że niestety nie znam stosunku Pokera do dzieci, a pan że jutro przyjedzie obejrzeć psa. No ale nie przyjechał...
-
Wiosna pełną gębą :) [IMG]http://images47.fotosik.pl/817/4e9809303f17e212med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/770/f24954aeaf5d2d45.jpg[/IMG] Tutaj widać buzię... [IMG]http://images37.fotosik.pl/770/0d8be4be51eb33c5med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/620/c14ec4b97c1e8a88med.jpg[/IMG]
-
Zastanawiające, on jada na tym łóżku. Kiedy go dokarmiam właśnie tam siedzimy. Może jednak chodzi o zaznaczenie obecności. Jeśli chodzi o bezproblemowość to Maksio w zasadzie problemów nie sprawia, jest bardzo karny, posłuszny, na spacerach wraca na zawołanie w 100%!! Nienawidzi tylko dużych czarnych psów i osikuje mi dom. I mobbuje jamnika, dzisiaj skoczył na Adasiuuu, nadziobał go w kark aż Adasiuuu się położył na pleckach. Ale już Krokodyla olewa, być może dlatego że Krokodyś na widok Maksia natychmiast chodzi zgarbiony.
-
Maksio nie jest odsuwany, moje jamniki wiele razy usiłowały go zachęcać do zabawy, ale on nie chce. Jedynie na spacerach biegnie z grupą jamników, ale nie doszukuję się w tym poczucia jedności ze stadem. Generalnie on ignoruje inne psy oprócz Pokera którego nie znosi i Nonia (Adasiuuu), którego uporczywie mobbuje, często staje nad śpiącym jamnikiem i warczy. Szczęśliwie moje jamniki są absolutnie pozbawione jakiejkolwiek agresji. Poker jest od Maksia izolowany ze względu na różnicę w wielkości, Maksio usiłuje go zaatakować jak tylko go widzi. Co to musiała być za zaraza jak był młody, nie wyobrażam sobie! Maksio nawet nie kładzie się z jamnikami na łóżku na drzemkę, woli spać na posłanku obok łóżka. A na widok jego unoszącej się nogi krzyczę oczywiście FE! i każę mu iść "do siebie". Maksio wędruje wtedy na posłanie, ale niestety często najpierw trochę jeszcze sika. Koce z łóżka piorę codziennie, dobrze że pogoda jest już dobra i polarkowe koce szybko schną. Doszła paczuszka od Kikou z obróżką dla Maksiuli, już mu założyłam. Dziękujemy :) Maksio jest wg mnie w bardzo dobrej formie, ale może są jakieś witaminy dla staruchów, które mógłby brać?
-
Dziękuję za zaproszenie, niestety finansowo nie mogę w żaden sposób pomóc.
-
Ja go kyszam, kyszam oczywiście. Ale za chwilę jedynym słowem będzie FE! Nalegałam na kastrację z racji na jego wieczne podnoszenie nogi, ale to wcale nie pomogło, znaczy nogi od stołu, kanapę i poduszki na łóżku.
-
Mnie tam nie zechcą, chyba że mnie wieś jako odstraszacza wynajmie, tam to trzeba chociaż trochę urody na zachętę zaprezentować.
-
Jak będziecie grzeczne, to pójdę wieczorem i zrobię zdjęcie podświetlonej lali :)
-
Maksio przechodzi samego siebie. Moja jamniczka Iris jest po operacji, sporo śpi zawinięta w kocyk. Maksio wskakuje na łóżko i ją obsikuje :mad: i to nie raz dziennie. Nie wiem o o mu chodzi, ale jestem już zła. Dzisiaj mu obiecałam, że mu jutro kupię pampersy i założę, chociaż jakoś sobie tego nie wyobrażam...
-
Ja takie domy modlitwy widziałam w Warszawie, jeden na Al. Krakowskiej, i to są ładne białe wille z dyskretnym szyldem "klub" czy coś. A tu z grubej rury :) Było zebranie wiejskie, ludziska krzyczały i załamywały ręce, ale jak na razie nie ma złamania prawa, nikt nikomu nie może zabronić powiesić sobie lalę na pomalowanym na różowo domu...
-
Mamy we wsi nowy przybytek :multi: [IMG]http://images47.fotosik.pl/794/039c653500842142med.jpg[/IMG] Z takim ozdobnym elementem [IMG]http://images49.fotosik.pl/793/9711d9c6441b5572med.jpg[/IMG] RAJ ma napisane, ale kościół to to chyba nie jest?
-
Aniu a Ty lubisz krówki takie cukierasy? Jeszcze mam jednego do galerii - pan zadzwonił i pyta jaka to rasa POKER, bo o takiej nie słyszał. No i od słowa do słowa, pan jest po udarze i mieszka sam, nie ma środków żadnych oprócz tego co z pomocy społecznej dostanie. W sumie to chce psa do 2,5kg, ale dzwoni po kolei po ogłoszeniach... Sęk w tym, że ja MAM psa który będzie tyle ważyć - to znaczy nie ja, ale sąsiad od Szarika sobie rozmnożył 3-kg sunieczkę, mix chihuahua. No ale nie zgodził się ani na sterylkę ani na uśpienie małych, więc ja mu nie chcę pomagać żeby więcej tych szkrabów nie naprodukował... poza tym z czego ten pan po udarze miałby utrzymać psa?
-
Pan z gatunku fajnych, nie odebrał już wieczorem telefonu.
-
Pokerek miał dwóch "chętnych" Jeden pan zadzwonił do mnie, nie sposób się było dogadać bo pan ewidentnie niedosłyszący. Szukał psa na działkę w podwarszawskich Włochach. Kiedy go pytałam o warunki mówił, że codziennie na tej działce "siedzi" a sam mieszka w bloku tuż obok. Kiedy powiedziałam, że pies nie może być sam wiele godzin powiedział, że w takim razie weźmie go do domu. Jakoś mi to dziwnie wyglądało. W rozmowie z inną dogomaniaczką powiedziałam o całej sprawie i okazało się, że pan już u niej też psa szukał, ta działka "w pobliżu" jest 5km od bloku w którym mieszka, jest to pokryty chaszczami, na 100% niezamieszkały kawał terenu. Na psa nie zgadza się żona. Poprzedniego psa państwo mieli z Palucha, ale że mąż nie dawał rady dochodzić codziennie te km to w końcu syn się w kurzył i psa wypuścił na drogę... Zadzwoniłam do pana, żeby go poinformować że Pokerka nie dostanie i usłyszałam, że już jakiś pan z ogłoszenia przywozi innego psa. I nie jest to żaden czubek co chce podpisywać jakieś umowy, tylko ktoś NORMALNY. Druga osoba to pan, który mieszka w Olsztynku, twierdzi że posesja jest ogrodzona, pies miałby mieszkać na podwórku. Pan jest zdecydowany bez oglądania psa. Jestem umówiona na telefon dziś wieczorem, może coś z tego wyjdzie.
-
W sumie to ja Ci mogę pożyczyć Amelkę, ona jest bezwstydna i chce za przeproszeniem [COLOR=silver]dawać [COLOR=black]każdemu który się nawinie. To pierwsza moja taka jamniczka, wcześniejsze miały dumę, honor i umiały się zachować.[/COLOR][/COLOR]
-
Usiadłam na łóżku, żeby podłączyć Fryci kroplówkę i proszę co się objawiło: Wejdę tam, wejdę, chociaż nie stamtąd wyszedłem... [IMG]http://images49.fotosik.pl/760/1fe6c83c6621bd71med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/743/c876aef36803a6ccmed.jpg[/IMG] Nigdzie nie powiedziano, że nie wolno jeść obiadu nosem. [IMG]http://images40.fotosik.pl/743/c820e0e536026286med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/715/676638e3324b6238med.jpg[/IMG]
-
No właśnie ona go od wczoraj już CHCE. Na szczęście jest on dla niej zupełnie bezpieczny w ewentualnych kontaktach, strzela :2gunfire: ślepakami :sg168: Nie chciałabym Amelki zamykać oddzielnie w pokoju, ale chyba dzisiaj już to będzie konieczne.
-
A tam koło Olisia rudy kot leży?
-
Preventic podobno zawierał jakiś szkodliwy składnik? Nie pamiętam czy to na pewno Preventic, słyszałam że ma wrócić do sprzedaży w nowej wersji od czerwca. Na razie Maksio ma tę czarną obróżkę plus Fiprex. Mam dostać pocztą nową obrożę dla niego. Amitraza będzie dopiero w poniedziałek, ale opryskiwanie nią nie jest takie proste - trzeba roztworem spryskać połowę psa jednego dnia, połowę drugiego. Może więc jest to jakiś zajzajer? Maksio ciągle skacze na Amelkę w celach seksualnych, jest niezmordowany. Stary zgred a niereformowalny...:mad: Pani doktor powiedziała, że plemniki mogą po kastracji przeżyć w górnej części nasieniowodów do 6 tygodni, więc na 10000% tam już NIE MA żadnego. A chęci pozostały...
-
Niestety ja na razie nie bardzo mogę się nigdzie na dłużej wybierać, przepraszam bardzo.
-
Maksio jest zakropiony fiprexem, on jest malutki i ma miękką sierść, łatwo go przejrzeć. Poker jest wielki i ma czarne, niedźwiedzie futro. Na szczęście ja mam jakiegoś "nosa" i dostał leki zanim jeszcze doszło do poważnej infekcji, to był dopiero początek. Naprawdę cieszcie się, że tego g... nie ma we Wrocławiu, u nas w lecznicy codziennie widzę psy pod kroplówkami, ostatnio bokser z kreatyniną 18, nie wiem nawet czy wyszedł z tego. Dzisiaj jadę do lecznicy po amitrazę, którą nam zaproponowała pani doktor. Jakiś czas temu mówiła mi, że psy które leczyli roztworem amitrazy albo które nosiły obroże z amitrazą nigdy nie miały na sobie żywych kleszczy. Przypadkiem okazało się że jest jeszcze coś innego co morduje kleszcze.