-
Posts
180 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Monaga
-
Pamiętamy. Cały czas ich pilnujemy. Widać, że Astra nauczyła się w schronisku walczyć o swoje. Cały czas trzeba ją uspokajać i czochrać, ale wydaje nam się, że ta wspólna noc może ją szybko przekonać do nich, bo chłopaki śpią grzecznie całą noc. Jeszcze zaraz kolację i wspólny spacer zaliczą. Potem padną grzecznie.
-
Ufamy Grawerowi, on twierdzi, że dobra z niej suńka. Brakuje nam piątej ręki żeby zrobić fajne zdjęcia. Szkoda, że nie możemy pokazać jak fajnie się zachowują. Astra zaczyna się bawić. Zarciki już jej w głowie, sama trącała Bodzia łapką. Naprawdę dobrze to wygląda. Śpią dziś razem. Astra jest tylko zazdrośnicą
-
Nie przejmujemy się pierwszymi kontaktami. Wiemy, że potrzebują czasu nawet jeśli będzie miało to trwać tygodniami. Pokochałam Astrę od pierwszego wejrzenia tak w cztery oczy. Wiedziałam, że na zawsze będzie juz nasza. Damy Jej tyle czasu ile będzie potrzebować. Poniżej widok jak zasypia głaskania po noska.
-
Astra jest juz w domu. Odbył się wspólny zapoznawczy spacer i wspólne wejście do domu. Nie obyło się bez awantur. Było trochę szczerzenia zębów i warczenia. Najbardziej obrywa się Bodziowi. Astra chce dominować. Chłopaki juz to zauważyli. Wszyscy zaciekle walczą o swoich czlowieków. Astra nie życzy sobie, aby jakieś inne psy do nas podchodziły. Poza tym suńka jest zmęczona emocjami i trochę przysypia. Grawer jak zwykle był rewelacyjny i doskonale rozładował stres swój i Astry. W kilka minut byli prawie ustawieni. Bodziek trochę wolniej czai, ale podwójne targanie futra dało mu do myślenia i po prostu nie podchodzi do Astry. Damy im ze 2 dni względnej separacji i kontrolowanego kontaktu. Jednak u Grawera i Astry widać, że to mądre bestie i szybko się dogadają.
-
Witam. Podróż po Lisie -Astre zaplanowana. Ja jako kierowca podjełam wyzwanie i ten jedyny wolny dzień od pracy przeznaczę na podróż po utesknioną Gwiazdeczkę. We mnie pozostaje nadzieja i wiara w szczęśliwą podróż. Age proszę by nie wyskakiwala z paniką gdy kieruje :-) bo kiedyś serduszko mi stanie :-P Zapewniam wszystkich, że dotrzemy bezpiecznie. Auto przygotowywalam przez wolne popołudnie. Jest gotowe by zawieźć nas i przewieźć do Domku Astrunie. Aga ciągle otwarcie i szczerze przeżywa ten moment, który nadejdzie. Ja jestem bardziej skryta ;-) ale cieszę się równie mocno. I jeszcze jedno... Jestem wdzięczna wszystkim osobom, które pomogły Lisi w powrocie do zdrowia. Caluję, Mon :)
-
Ciekawe, czy jutro będzie taka szklanka na drodze jak dziś akurat na trasę. Będzie trzeba powoli jechać a 600km przed nami. Na dodatek trochę jestem chora i kiepsko się czuję, ale jestem przyzwyczajona do funkcjonowania pomimo choroby. Najgorsze, że smycz Astry nie przyszła i będzie musiała mieć Grawera zapasową, a miała mieć wszystko swoje piękne i nowiutkie. Pewnie przyjdzie w poniedziałek. Już nie mogę się doczekać. Odliczam godziny do spotkania z moją kochaną wymarzoną sunieczka. Nie mogę uwierzyć, że wreszcie ją zobaczę i będę mogła wyczochrać. Ciekawe, czy będzie chciała ze mną spać.
-
Oczywiście, nie będę się znęcać nad wszystkimi oczekującymi. Będę pstrykac fotki i wrzucać na forum. Zaczynam się stresować. Boję się tych pierwszych dni . Boję się, że będą wychodzić jakieś problemy i że będę latać między pracą a psami z językiem na brodzie. Wolę być ewentualnie miło zaskoczona niż rozczarowana.
-
Odpowiadając na wszystko po kolei: Olej lniany może być przeznaczony na innego potrzebujacego pieska, bo kupiłam dziś litrową butelkę. Grawer i Bożydar na pewno przyjmą Astrę serdecznie, bo to sympatyczne psiaki i mają dużo przyjaciół na osiedlu. Co do drugiej Astry , to jest rzeczywiście zaskakujące. Dziwny zbieg okoliczności. Chyba jakieś przeznaczenie. Astrunia będzie prowadzana na szeleczkach, dlatego potrzebowałam jej wymiary od Murki. A obróżka będzie ozdobna i z grawerem, będzie na niej imię i nr telefonu. Mam nadzieję, że rozwiałam wszelkie wątpliwości. Chciałam tez poinformować, że chyba ZNIOSĘ JAJKO! Kombinujemy, żeby pojechać w tę sobotę, BO NIE WYTRZYMAM!!!
-
Eureka! Mamy to! Zainspirowalo mnie jedno z moich ulubionych przysłów. Per aspera, ad astra. Przez trudy, do gwiazd. Nasza kochana sunieczka będzie miała na imię Astra - nasza gwiazdeczka. Niech jej los, będzie naszym losem. Ciężką pracą dochodzimy do tego co mamy, oby i nam los nie szczędził szczęśliwych zakończeń życiowych perypetii i oby od tej pory życie suńki było "z głową w chmurach".