Jump to content
Dogomania

Monaga

Members
  • Posts

    180
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Monaga

  1. Astra pragnie wstać i to widać. Dziś zjadła porcję kolacji i wypila sporo wody po czym merdala ogonem bardzo mocno. Pierwszy raz od kilku porzadnich dni widziałam takie zachowanie u Astruni. Próbuje się podrywac, ale jeszcze coś ją blokuje. Wet powiedział, że jak będzie chciała to jej nie hamować. Jedno co muszę zrobić to znaleźć najtańszy w okolicy dywan , może kto s będzie oddawał i zakupić specjalnie dla Astry by mogła łatwo się podnosić i zacząć chodzić jeśli będzie miała na to ochotę. Minionej nocy śniło mi się, że podniosła się i chodziła dlatego wierzę, że uda się leczenie. Jestem przekonana, że będzie żyła. Moje sny są bardzo często prorocze i chce w nie wierzyć. Mon
  2. Dziś w nocy też Astra poruszała się, bo rano leżała inaczej niż ją zostawiłyśmy wieczorem. Jest niemożliwa. Dałam jej zastrzyk a ona się cieszy zamiast marudzić. Chociaż lekarz uprzedzal, że dostaje tyle tramalu ,że jest trochę naćpana. Cieszę się, że tak wiele osób trzyma kciuki. Dziękuję Toli i Alaskan za chęć pomocy. Niestety muszę Was rozczarować, bo lekarz podaje nam coraz więcej konkretów. Jeśli to rąk to umrze. Jeśli przestaną pracować nerki to bardzo szybko umrze. W najlepszym wypadku, jeśli to dyskopatia a nerki będą pracować, to można to podleczyc. Tutaj znowu dwa wyjścia albo po kilku miesiącach leczenia zacznie chodzić albo nie. Nawet jak zacznie chodzić to kolejne epizody będą nawracać i znowu ją położy. W jej przypadku najbezpieczniej jest leczyć objawowo i czekać na efekty. Operacja jest niewskazana że względu na wiek a i tak dawałaby 50proc. szans na poprawę. To tyle w skrócie. Zaraz jedziemy na kolejną serię zastrzyków i naświetlanie.
  3. Astra na mój widok rano chciała wstać i było widać jak się cieszy, niestety nadal pozostaje tylko leżenie. Wyglaskalam ją, przytulalam i dzięki temu się uspokoila. Pojechaliśmy w południe do weta. Dodał nam nadziei, że z tego wyjdzie, choć patrząc teraz na nią ciężko w to uwierzyć. Dostala zastrzyki i wróciliśmy do domku. To co jest pozytywne to to że pije i zjada posiłek więc nerki pracują, a dodatkowo udało się jej zrobić kupę. Pod siebie ale to i tak sukces. Dziś zastrzyk w domu już podałam , jutro rano kolejny i wizyta u weta Tola dziękuję za słowa wsparcia, ale póki co dajemy radę. Najważniejsze abyśmy miały siłę nosić ale jesteśmy we dwie , więc robimy to na zmianę. Z resztą sobie poradzimy. Grawer ciągle czuwa przy Astrze :) jest pod dobrym nadzorem . Przed nami jeszcze kilka dni decydujących. Wierzę, że Astra przezwycięży ten okropny czas i wróci do zdrowia. Ma w sobie tak wiele radości i miłości, że nie podda się tak szybko a my będziemy zawsze razem z Nią walczyć. Mon
  4. Dziś znów nie mogła się wyproznic. Pomagalysmy jej w utrzymaniu postawy ale bezskutecznie... Jutro rano kolejny zastrzyk a później wizyt a u weta.... Została na parterze z Grawerem aby nie być sama. Siedzialysmy z Nią do późna i glaskalysmy. ... Niech walczy razem z nami i nie poddaje się.... Tak bardzo Ją kochamy. :( Mon
  5. Babeszjoza to byłby pikuś w porównaniu z tym co się z nią dzieje. Grawera Pan doktor w cztery dni wyleczyl nam z babeszjozy. A u Astry nie ma poprawy tylko jest coraz gorzej. Ortopeda , którego znalazłam nie zajmuje się kręgosłup i potwierdzone jest, że jeśli to dyskopatia, to nasz lekarz robi wszystko co można zrobić w tej sytuacji. Jeśli to rąk to... Nie wiem... Tak jak Monika pisała przynajmniej Tramal w zastrzyku możemy jej podawać w domu. To dla niej lepiej. A jeśli Helli sugeruje uspienie to nie ma mowy. Jeszcze nawet nie ma 100% diagnozy. Musimy jeszcze zrobić porządne przeswietlenie na dobrym sprzęcie. Może jutro się uda. Astra ma radość z życia z całą pewnością. Nasza szalona starucha ma radochę ze wszystkiego. Nawet z laseru, bo Pan tak fajnie smyrał.
  6. Helli póki jest sszansa na powrót do zdrowia to będziemy walczyły. Czekają nas przez najblizsze 10 dni codzienne wizyty u weta i podawanie dodatkowo w domu tramalu w zastrzyku. Mon
  7. Około 12 jedziemy do weta.konsultowalysmy się telefonicznie z wetem i innymi specjalistami. Sytuacja wyglada kiepsko... Zrobimy wszystko co będzie trzeba ale boimy się najgorszego. Na 99% trzeba cewnikowac.... :((((( Mon
  8. Z Astrunią jest tragicznie. Rano i wieczorem podajemy tramal. Co drugi dzień ma zastrzyk z tramalu i przeciwzapalny plus naświetlania laserem. A jest coraz gorzej. Nie jest w stanie dojść do trawnika. Trzeba ją z posłania nieść na trawnik. Robi siku i kupę i niesiemy ją do domu. Niestety dziś rano nie była w stanie ustać nawet żeby zrobić cokolwiek, od razu padała. Wczoraj jak ją postawiłam, żeby wbić kod do domofonu, to upadła na głowę i strasznie piszczala. Jesteśmy załamane. Dziś w trakcie pracy spróbujemy wyskoczyć z nią do naszego weta. Znalazłam też kontakt do najlepszego chirurga ortopedy w Warszawie. Ludzie piszą że jest geniuszem. Postaram się jeszcze dziś do niego dostać. Na domiar złego spuchły jej dziąsła przy górnych siekaczach do tego stopnia, że nie widać zębów i już nawet podawanie tabletek i karmienie jest coraz trudniejsze. Kaszel też męczy ją coraz bardziej. To nawet nie kaszel, tylko jakby zadyszka. Jak podnosimy to od razu ją dusi. Coś czuję że będziemy jeździć od lekarza do lekarza, żeby ją z tego wszystkiego wyciągnąć. Miejcie wiarę, że wróci do zdrowia
  9. Moi Drodzy :) Wet dał nam światełko czyli Astra znów zaswiecila swym blaskiem. Problem jest z dyskiem w odcinku ledzwiowym. Otrzymała dwa zastrzyki: tramal i przeciwzapalny. Od jutra codziennie musimy podawać 2 razy dziennie tarbletke tramal i za dwa dni kolejna wizyta aby podać zastrzyk z lekiem przeciwzapalnym. Pozostaje póki co noszenie po schodach a przynajmniej na piętro w mieszkaniu. Musimy pilnować aby jej radosny temperament folgowac. Oczywicie po około 10 minutach od wyjścia od weta miała ochotę na spacer ale hola hola Astrunia nie powinna się przemeczac. Pańcie czuwają. To starość ale będzie dobrze :) Mon
  10. Ojej takie słowa to chyba dla nas obelga. Mamy tyle zwierząt w domu, że jasne jest dla nas, że to weterynarz decyduje o leczeniu i lekach. Zwierzęta na wiele substancji, nawet na jedzenie reagują inaczej niż ludzie. Choćby czekolada. Co mówiąc o lekach. Jutro pojedziemy do naszego najlepszego weta i będzie jasne. Boimy się tylko najgorszej diagnozy: STAROŚĆ
  11. Przez cały weekend uchronilysmy Astra przed chodzeniem na piętro ale i tak wychodząc na dwór musi przejść po kilku stopniach. Strasznie się o nią martwię i widzę jak cierpi. Zrobię wszystko by jej pomoc. Mon
×
×
  • Create New...