MARS
Members-
Posts
727 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MARS
-
Brak obowiązku rejestracji i brak wyświetlanego numeru IP - czyli może byc tak że za wszystkimi stoi jedna osoba. Nie ma się czym przejmowac.
-
Jeżeli chodzi o polowania zbiorowe to kwestię powiadamiania reguluje: [B][SIZE=2][COLOR=#004070]ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA [/COLOR][/SIZE][/B] [SIZE=2][COLOR=#004070]z dnia 23 marca 2005 r. [B][CENTER]w sprawie szczegółowych zasad i warunków wykonywania polowania oraz obowiązku znakowania[/CENTER] [/B][/COLOR][/SIZE] [CENTER][B][SIZE=2][COLOR=#004070]Rozdział 5[/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=2][COLOR=#004070]§ 28. Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego kierując się troską o bezpieczeństwo osób i mienia, o terminach organizowanych przez siebie polowań zbiorowych zawiadamia właściwych miejscowo nadleśniczych oraz wójtów (burmistrzów, prezydentów miast).[/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=2][COLOR=#004070][COLOR=black]Czyli o polowaniach zbiorowych należałoby się dowiadywac w gminie. Tam KŁ przesyła co roku kalendarzyk z terminami i dokładnym miejscem planowanych polowań zbiorowych. Jeśli chodzi o polowania indywidualne, to trudno wymagac by myśliwy przed każdym polowaniem powiadamiał każdego właściciela kilku hektarów że będzie przez nie przechodził. Zresztą nie wiem jak długo by taki właściciel wytrzymał gdyby kilka razy o drugiej - trzeciej w nocy myśliwy zadzwonił do bramy by poinformowac że będzie na danym terenie polował np. na dziki w ciągu najbliższych trzech godzin.[/COLOR][/COLOR][/SIZE][/B][COLOR=#004070][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=2][COLOR=#000000]Właściciel terenu może się nie zgodzic aby na jego terenie koło łowieckie stawiało urządzenia gospodarki łowieckiej. Jest to jednak jednoznaczne z rezygnacją z odszkodowania wypłacanego z tytułu szkód wyrządzanych przez zwierzynę łowną w uprawach rolnych.[/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] [/COLOR]
-
Wracając do wątku głównego... Wajrak Adam napisał (cosik mi wyglada że po liście od Sagaja ;-) ): [URL]http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,4890212.html[/URL]
-
U mnie na podwórku rośnie dąb. Gdzieś od 20 lat. Strasznie mi nie pasuje, bo za dużo cienia daje i liście jesienią. Ale nie wolno mi go wyciąc mimo że to mój dąb na moim podwórku...
-
[quote name='ARKA']I kto kase bierze za tą "dzierzawe", ciekawe nie, moze UE?:evil_lol:[/quote] Odpowiedź znajdziesz w ustawie Prawo Łowieckie Art. 29. A to tekst jaki się ukazał w Braci Łowieckiej 8/2005 autorstwa Miłosza K. Marszała: [B][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Prawo do polowania a prawo do gruntu[/FONT][/SIZE][/B] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Spotkania myśliwych z właścicielami gruntów, na których odbywa się polowanie miewają, jak wiadomo, nie zawsze przyjazny przebieg. Nierzadko w takich sytuacjach można usłyszeć żądanie natychmiastowego opuszczenia terenu. Jak wówczas z prawnego punktu widzenia kształtuje się pozycja myśliwego względem właściciela ziemi? Czy rzeczywiście stoimy na przegranej pozycji?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Problem wzajemnego stosunku prawa gruntowego do prawa do polowania jest zagadnieniem skomplikowanym. Dla dobra i wiedzy osób, którym one przysługują warto jednak spróbować nakreślić ich wzajemne relacje. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Z punktu widzenie prawa cywilnego, najszerszym z praw odnoszących się do rzeczy, w tym także do ziemi, jest prawo własności. W jego ramach dany podmiot korzysta z największego zakresu uprawnień względem rzeczy, jakie w danym systemie prawa mogą mu przysługiwać. W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z niej zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa. Podobne, choć znacznie węższe uprawnienia, ma każda osoba, której przysługują prawa pochodne prawu własności, jak np. posiadacz rzeczy, jej dzierżawca, użytkownik czy najemca. Zawsze mogą oni starać się chronić swoje posiadanie przed naruszeniami ze strony osób trzecich. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Prawo do polowania z kolei, w polskim systemie prawnym, należy w istocie do państwa, które na zasadach wskazanych w ustawie, wydzierżawia je określonym podmiotom. Jest ono ściśle powiązane z wydzieloną częścią jego terytorium. Stąd koła łowieckie dzierżawią prawo do polowania na danych obwodach łowieckich. Rzeczą oczywistą jest przy tym, że obwody łowieckie obejmują także grunty stanowiące czyjaś własność. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zatem dla zobrazowania tej relacji – właściciel ziemi może nią władać, ale z samego tytułu przysługującej mu własności, nie ma uprawnień, aby na niej polować. Zaś myśliwy ma prawo na danym terenie polować, ale samo to, że jest myśliwym nie pozwala mu w żadnym stopniu na dysponowanie owym gruntem, ani też czerpanie z niego korzyści.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wyodrębnienie prawa polowania od prawa do gruntu stanowi następstwo powojennego rozdzielenia prawa własności gruntu od prawa własności zwierzyny na nim przebywającej. Wydawać się zatem może, że oba te prawa mają charakter równorzędny i żadne z nich nie powinno uzyskać prymatu nad drugim. Co więcej, społeczeństwo dość często gotowe jest przyznawać pierwszeństwo prawu własności i mu pochodnym, z uwagi na jego przysłowiową „świętość”. W rzeczywistości jednak własność nie jest nienaruszalna.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Właściciel rzeczy faktycznie może nią dowolnie rozporządzać i nie mają prawa mu w tym przeszkadzać inne osoby. Nie wolno jednak zapominać, że granice jego uprawnień są wyraźnie wyznaczone przez ustawy, zasady współżycia społecznego i społeczno – gospodarcze przeznaczenie prawa. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Co prawda, żadna ustawa, także i Prawo łowieckie, nie daje wprost myśliwym uprawnień do wchodzenia na cudzy grunt w celu wykonywania przysługującego im prawa polowania. Taka możliwość wynika jednak niezaprzeczalnie z istoty tego prawa. Nie sposób bowiem wyobrazić sobie łowów bez wchodzenia na cudzą ziemię, bez względu czy stanowi ona własność prywatną, czy to państwową. Prawo nie różnicuje w tym zakresie sytuacji prawnej prywatnego właściciela gruntu od państwowego. Tak jak właściciel drzewa może wejść na cudzy grunt, aby zerwać zwisające nad nim z gałęzi owoce, tak myśliwy, wykonując swoje uprawnienie w zakresie łowiectwa, ma prawo wejść na należący do kogoś teren. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Każda inna wykładnia przepisów prowadziłaby do wniosków, że myśliwy mógłby polować wyłącznie na terenie, którego jest posiadaczem. To zaś pozostawałoby w rażącej sprzeczności z intencjami ustawodawcy, który świadomie dokonał rozdziału prawa polowania od prawa własności gruntu. Innym pozostawałoby polowanie wyłącznie z terenów będących własnością publiczną, jak np. drogi. To rozwiązanie, poza swoją zupełną irracjonalnością, skutkowałoby faktyczną martwotą prawa do polowania. Mając więc na względzie obowiązujące w prawie domniemanie, że prawodawca jest zawsze racjonalny, takie koncepcje należy z góry, jako chybione, odrzucić. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Za powyższą tezą przemawia pośrednio również treść art. 46 ust 1 pkt 2 Prawa łowieckiego, gdzie jest mowa o zobowiązaniu dzierżawcy obwodu do wynagradzania szkód wyrządzonych przy wykonywaniu polowania. Wynika z tego, że ustawodawca przewidział możliwość, że myśliwi polując będą wchodzić na cudzy grunt, w wyniku czego mogą powstawać szkody. Jednocześnie jednak nie przyznał właścicielom terenów znajdujących się w granicach obwodów łowieckich uprawnień do zabezpieczania się przed takimi szkodami poprzez zabranianie myśliwym wchodzenia na nie. Płynie stad logiczny wniosek, że polujący ma prawo wejść na cudzą ziemię, licząc się oczywiście z ewentualną koniecznością naprawienia powstałej z tego tytułu szkody. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Także zasady współżycia społecznego i społeczno – gospodarcze przeznaczenie prawa własności uzasadniają wniosek, że prawo to nie ma charakteru absolutnego. Nie ma wątpliwości, że sprzeczne z zasadami współżycia społecznego jest bronienie innym podmiotom naruszania swojej własności, jeżeli ich działania mają na celu tylko wykonywanie służących im praw. Podobnie społeczno – gospodarcze przeznaczenie prawa własności absolutnie nie daje podstaw do zabraniania myśliwym polowania na własnym gruncie. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Należy przy tym zaznaczyć, że nawet fakt ogrodzenia terenu pozostaje w kontekście reguł prawa cywilnego bez wpływu na omówione powyżej kwestie. Dotyczy to np. gospodarstw rybackich lub zagrodzonych dużych połaci ziemi. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Nieopuszczenie terenu, pomimo żądań jego właściciela, nie wywoła zatem nieprzyjemnych konsekwencji, przynajmniej na gruncie prawa cywilnego. Osoba, której posiadanie doznaje uszczerbku może jedynie dochodzić swoich praw przed sądem, wnosząc o nałożenie obowiązku zaniechania dalszych naruszeń. W świetle przytoczonych wyżej rozważań, nie wyobrażam sobie jednak, aby którykolwiek sąd, do takiego wniosku się przychylił. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Całkowicie odrębną kwestią pozostaje problem wejścia na czyjś teren na kanwie prawa karnego. Otóż art. 193 Kodeksu karnego przewiduje karanie tych, którzy wdzierają się na cudzy ogrodzony terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszczają. Chronionym tu dobrem jest tzw. "mir domowy". Dyspozycję przepisu wyczerpuje każde zachowanie się sprawcy, polegające na przedostaniu się do miejsca tam określonego wbrew wyraźnej lub dorozumianej woli jego gospodarza. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wydawać by się mogło, że myśliwi wkraczając bez zgody właściciela choćby na ogrodzone stawy hodowlane, łatwo mogą popaść w konflikt z prawem. W rzeczywistości jednak znamię "wdarcia się" odnosi się nie tylko do stanu faktycznego, ale ma również wyraźne zabarwienie normatywne. W pojęciu tym mieści się bowiem cecha charakterystyczna przedostania się do określonego w przepisie miejsca bez podstawy prawnej. Tymczasem przysługujące myśliwemu prawo do polowania w swej istocie daje mu również prawo wejścia w tym celu na każdy teren leżący w granicach danego obwodu łowieckiego, i to bez względu czyją stanowi on własność, a nawet czy jest on ogrodzony. W takim przypadku ochrona prawa do prywatności musi ustąpić pierwszeństwa prawu do wykonywania polowania. W tego rodzaju sytuacji nie będzie mowy o bezprawności wejścia, co pociąga za sobą dalszy skutek w postaci braku odpowiedzialności karnej myśliwego. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Analogicznie w odniesieniu do art.[B]157 [/B]§ 1 Kodeksu wykroczeń, przewidującego karę dla tego, kto wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszcza lasu, pola, ogrodu, pastwiska, łąki lub grobli. Myśliwy, z istoty swoich uprawnień łowieckich, po prostu ma tam prawo przebywać i polować. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie należy przy tym jednak zapominać, że zgodnie z art. 51 pkt 1 Prawa łowieckiego, strzelanie do zwierzyny jest niedopuszczalne w odległości poniżej 100 metrów od zabudowań mieszkalnych. Do zabudowań mieszkalnych zaliczane są budynki i lokale, służące do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych ludności. Rzecz dotyczy więc o domów lub bloków mieszkalnych. Nie ma zatem przeszkód, aby polować chociażby zaraz za stodołą czy komórką gospodarza, o ile od domów dzieli nas co najmniej 100 m.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] Na zakończenie chciałbym tylko poradzić kolegom po strzelbie, aby nie nadużywali przysługujących im uprawnień, i jeżeli to tylko możliwe, starali się bezkonfliktowo żyć z miejscową ludnością. Prawo własności i prawo do polowania, tak czy inaczej muszą współistnieć, tymczasem uporczywe udowadnianie swojej wyższości może przynieść wszystkim nam o wiele więcej szkody, aniżeli pożytku, a już z pewnością nie poprawi, i tak mocno nadwątlonego, dobrego imienia polskich myśliwych. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][/FONT]
-
Na temat prawa do polowania a prawa własności mam gdzieś artykuł pisany przez prawnika. Niestety jest to w pdf-ie i nie wiem jak to tu wkleic :/
-
[quote name='Mrzewinska']W jaki sposob i czy w ogole mysliwi ubezpieczaja sie od odpowiedzialnosci cywilnej w razie spowodowania nieumyslnie wypadku - smierci czlowieka? Analogicznie do kierowcow? [/quote] Myśliwi są ubezpieczeni. W tym roku w Concordii. Ubezpieczenie grupowe, które jest obowiązkowe, płatne razem ze składką na PZŁ
-
[QUOTE] W jaki sposob odpowiedzialnosc za tę śmierc przedstawiono by na forum lowieckim? Zofia [/QUOTE] Tu masz odpowiedź: [URL]http://www.lowiecki.pl/forum/read.php?f=11&i=196808&t=196094[/URL] Swoją drogą zwróć uwagę na posty osoby o nicku Bekaz, prawdopodobnie sprawa miała drugie dno.
-
Czytaj ze zrozumieniem[B] "odstrzały, które nie powodują ograniczenia przyrostu populacji[/B] nie mają wpływu. Jeżeli odstrzał przyrost populacji zahamuje lub zmniejszy to jak najbradziej musi się zmniejszyc ilośc zarażonych lisów, bo po prostu będzie wszystkich mniej.
-
Praca na temat lisków w Polsce: [URL]http://www.vetpol.org.pl/ZW2008/2008_01_02.pdf[/URL]
-
Basia, wydaje mi się że niepotrzebnie się teraz czepiasz Ravik, bo jej post był opisaniem hipotetycznych sytuacji, a nie tego co Ona sama robi. Ja tak przynajmniej odebrałem. Ale oczywiście, oprócz tego co pod auto wpada poszkodowany jest też ten po drugiej stronie maski. Nie da się zaprzeczyć.
-
maxxel tu nie chodzi o to że taki pies weźmie i zagryzie sarne. Chodzi o to że zgoni z gniazda kurę bażancią - jajka przemarzną, przegoni wysokokotną sarne - wysokie ryzyko poronienia, przegoni z kryjówki młodego koźlaka - problem z odnalezieniem matki. itd. Ad ARKA Masz rację, za przejście w niedozwolonym miejscu grozi mandat a nie śmierc. Ale ludzie tak przechodzą i czasem giną. I czyja wtedy wina? Kierowcy czy pieszego?
-
Myślę że dlatego że są inne okoliczności używania broni służącej do obrony osobistej a broni myśliwskiej. Przy strzelaniu do człowieka zapewne wchodzą takie emocje jakie mało kto z nas chciałby przeżywac. Zresztą wystarczy przejrzeć statystyki że celowe zabójstwa/postrzelenia z legalnie posiadanej broni myśliwskiej zdażają się niezmiernie rzadko. Istnieje za to pogląd iż nowelizację mocno lobbuje środowisko lekarzy-psychologów. Badanie kosztuje średnio 300-350 zł. Średnio rocznie do zbadania byłoby 25 tys osób, czyli do zgarnięcia rocznie 7,5 mln złotych. Jest o co walczyć.
-
[quote name='karjo2'] I moze warto byloby zastanowic sie na poczatek nad wprowadzeniem obowiazkowych badan zdrowotnych i testow psychologicznych, powtarzanych okresowo dla wszystkich posiadajacych bron z uwzglednieniem mysliwych?[/quote] Każdy nowy myśliwy przechodzi takie badania psychologiczne. Jeżeli właśnie projektowana nowelizacja ustawy o broni i amunicji wejdzie w życie po myśli Policji, to takie badania trzeba będzie powtarzac co 5 lat (tak jak obecnie wszyscy posiadacze broni innej niż myśliwska)
-
[quote name='onek']. Widuje psy spuszczone ze smyczy ( a może z łańcucha - mieszkam na wsi) i "zapuszczające" się do pobliskiego lasu ale one jakoś nie tracą życia :)[/quote] I tu właśnie się zaczyna problem. Widzisz burki które sobie samopas do lasu biegają, i przyjmujesz to jako normę, codziennośc. Założę się że gdyby Twemu sąsiadowi myśliwy zastrzelił burka, który spuszczony z łańcucha poszedł do lasy sobie podjeśc, to z myśliwego, jako prawnik, byś same wióry zostawiła, udowadniając mu że pies nie był zdziczały bo np. miał na sierści ślad po obroży. Ale to że sobie po lesie biegają - luz....
-
labrador i golden retriever to rasy myśliwskie ;-)
-
[quote name='Mrzewinska']Jakos tak jest, ze perspektywa kary finansowej jest najlepszym argumentem do przestrzegania porzadku prawnego. Zastrzelenie psa tez nie wroci zycia innemu zwierzeciu. W krajach, w ktorych kary finansowe za pogryzienie czlowieka przez psa, badz jakiekolwiek wykroczenie przeciw przepisom regulujacym posiadanie psow, sa naprawde drakonskie, przypadkow pogryzien i innych wykroczen jest mniej niz u nas. Zofia[/quote] Zofia, nie tylko wysokośc ale także przekonanie o nieuchronności nałożenia kary. Wystarczy popatrzec na kierowców - ograniczenie w terenie zabudowanym do 50km/h jest praktycznie tylko teoretyczne, zwłaszcza dla posiadaczy CB, ale wystarczy postawic budkę imitującą fotoradar(taka metafora naszego leśnego strażniak), a każdy zwalnia. No i kwestia mentalności narodu. W Kanadzie jest na przykład obowiązek schowania broni do futerału pół godziny po zachodzie słońca. I nie ważne że jesteś sam(a) w promieniu kilkuset kilometrów, że kilka metrów dalej może stac niedźwiedź. Przychodzi pół godziny po zachodzie i każdy ma broń schowaną bo tak każe PRAWO.
-
Czekac, badac dalej i mie nadzieję że nie jest to cieczka bezowulacyjna :). Choc na razie nie ma się czym martwic, moja 9 dnia też miała pon. 1. Czasem może byc owulacja kiedy już zanikną wszelkie objawy zewnętrzne i nawet pies na sukę nie spojrzy. Wtedy pozostaje inseminacja. Ale na razie czekac.
-
ulvhedinn, powiedz szczerze ile razy miałaś spacerując z psami po lesie spotkanie z leśnikiem lub strażą leśną? Ad Mrzewinska Myśliwi przed rozpoczęciem polowania, wpisują się w specjalną książkę dostępną dla leśniczego czy strażnika łowieckiego lub leśnego. Jeśli ktoś tam się nie wpisze a na polowaniem się wybierze, bądź też strzela do zwierzyny bez ważnego zezwolenia do polowania, to zwykły kłusownik tyle że z legitymacją PZŁ. Jest to patologia która toczy miejscami szeregi w PZŁ i z którą dośc ciężko jest walczyc. Z moim kołem dwóch takich się w ciągu ostatnich 5 lat pożegnało.
-
[QUOTE]Pozwolenie na puszczanie psów w lesie, ale również bardzo wysokie mandaty, jesli pies chociażby ścignie zwierzę...[/QUOTE] O ile w osiedlu osoba pokąsana sama się upomni czasem o nałożenie mandatu, o tyle w lesie do każdego psa musiałby chyba byc przydzielony strażnik żeby stwierdzac czy pies zwierzynę pogonił czy nie. A najlepiej dwóch, żeby jeden nie był posądzony o stronniczośc
-
Posłuchałem tych urywków co zostały umieszczone na stronie. Pierwszy mi się tylko nie otwiera. Szczerze mówiąc także mnie dziwi wypowiedź osoby miejącej uchodzić za eksperta od kynologii. Przecież husky to szpic, rasa pierwotna, do której należą również myśliwskie łajki - psy o ogromnej pasji mysliwskiej. Myślę że laik spokojnie patrząc na łajkę zachodniosyberyjską powiedziałby "jaki ładny husky".
-
[quote name='LALUNA']Pozamykane bo by im pies ogróek zdemolował. Wychodzi 3 razy na dzień do rogu i z powrotem. JAk kupke zrobi to wracaja. Młodziutka sunia labka. Widac ze brakuje jej ruchu. BC biega wzdłuż płotu. Ogon wystrzepiony siersc nie zadbana i dla bc bieganie wzdłuz płotu to kiepskie zajęcie. Za psa wysterylizowanego w miastach sie płaci. Wiec nei mówi o tym co jest, ale co mozna wprowadzic aby było[/quote] Co do labka... no cóż, niektórzy biorą psa, nie myśląc co będzie później. W miastach, masz rację, nie ma w podatku rozróżnienia na sterylizowane i niesterylizowane. Ale to nie przeszkadza ludziom tłumnie na zabiegi przychodzic. Bo robią to dla własnej wygody, żeby pies nie brudził, żeby nie trzeba było na spacerach podczas cieczki pilnowac etc. Oczywiście pomijam sterylki w schroniskach - tam sterylki są z oczywiśtych względów. Ale co dałoby zniesienie podatku w miastach wiejskim burkom?
-
[quote name='Basia.sk8']Mars wejdź se na tą stronkę [URL]http://www.radio.opole.pl/index.php?kat=posluchaj[/URL] tam jest "SŁuchaj" naciśnij i odtwórz Winampem mi chodzi.[/quote] Probowałem. Jak kliknę słuchaj to mi chce jakiś plik listen.pls zapisac na kompie albo znaleźc w sieci. Nie potrafie tego przeskoczyc, za mało kumaty jestem. Ale widzę że bez problemu odsłu****ę archiwalne audycje, wiec posłucham później.
-
Kurde mam problem z odbiorem tej audycji przez net :/
-
Mieszkańcy napływowi w nowych domkach a rdzennie mieszkańcy to dwie różne bajki. Moje burki, mimo że rodowodowe też w budach mieszkają. I myślę że mają lepiej jak te domowe, kojce pootwierane, pełen luz w bieganiu po podwórku, zero przeziębień i dobry włos. Myślę że tym "pomiastowych" do sterylki przekonywac mocno nie trzeba. Sami to zrobią jak im okoliczne burki będę w cieczkę pod domem przesiadywac. Co do podatku to przecież wiesz że na wsi do dwóch sztuk się nie płaci podatku. A nawet jakby był - to ściągalnośc pewnie by była nijaka. W Łodzi z tego co gadam z ludźmi płaci ok. 50%. Natomiast na siłę chłopa na sterylkę nie zaprowadzisz. A jak się nie zgodzi to co? psa mu zabrac? Do schroniska? Karę nałozyc? To pies szpadlem dostanie i "panie tu psa nigdy nie było".