-
Posts
2869 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martik b
-
Samotny pies z działek, głoduje, spi na gołym betonie:( ma dom
martik b replied to martik b's topic in Już w nowym domu
schron u Nas nie jest wcale ok, poczytajcie o Koczo ktorym się opiekowałyśmy, uśpili nam go nagle, tam warunki bytowe tj pokarm, ciepło itp jest ok ale bardzo dużo psów jest usypianych, pisali nawet o tym w gazecie, poza tym byłam tam wolontariuszką i pewne rzeczy widziałam i nigdy nie zgodzę się na schron, to jest ostatnia opcja jaką wybiorę -
Samotny pies z działek, głoduje, spi na gołym betonie:( ma dom
martik b replied to martik b's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia biedaka : [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/8933/bezd2yq5.jpg[/IMG] [IMG]http://img265.imageshack.us/img265/5533/bezd3wl7.jpg[/IMG] [IMG]http://img265.imageshack.us/img265/6928/bezd4aa6.jpg[/IMG] [IMG]http://img57.imageshack.us/img57/9135/bezd5na6.jpg[/IMG] [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/5213/bezd6ix6.jpg[/IMG] [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/5338/bezd7po0.jpg[/IMG] [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/7121/bezdomniak1xq4.jpg[/IMG] Mówię do Niego Lisek, bo trochę taki podobny....Pies jest bardzo kontaktowy, przyjazny, miły, lubi bardzo inne psy, jest młody, ma pewnie z jakiś rok, chyba nie więcej...raczej posłuszny jest, żywy, lubi zabawę a teraz na tym sznurku siedzi...serce pęka :( -
Cóż napisać...oto historia tego psa... i choć na początku smutna lecz znośna to w chwili obecnej jest ...tragiczna :(((( dlatego teraz postanowiłam założyć mu wątek... Było ciepło, było lato... codziennie ktoś na działki zaglądał, pies miał budę, jedzenie, towarzystwo..zrobiło się zimno.. ludzie z działek pouciekali a pies.... został :( ..sam...pozostawiony losowi.... Działka ta znajduje się niedaleko mojego domu, to spokojna okolica, więcej działek niż domków jednorodzinnych... Psa zauważyłam jakieś ponad miesiąc temu jak mu głód tak doskwierał, że ruszył dalej w poszukiwaniu jedzenia, bo przedtem psa nie widywałam, trzymał się swojego miejsca zamieszkania... nie włóczył się, nawet nie wiedziała, że pies jakiś tam jest... Przyszedł pewnego ranka i rozwalił śmietnik..szukał jedzenia... Tak go poznałam...no i codziennie zaczęłam dokarmiać, najpierw chodziłam do niego na te działki, później On zaczął do mnie przychodzić..zaprzyjaźnił się ze mną...z moim psem... Sytuacja nie była za ciekawa ale też nie była tragiczna, do psa przyjeżdżali rzadko, co kilka dni ale to mnie nie martwiło, bo był pod moją opieką, dostawał jeść, przybierał na wadze, dostał ode mnie tabletki na odrobaczenie, budę miał tam na działce, może nie jakaś super ale była, codziennie starałam się mu trochę czasu poświęcać, bo widać, że pies bardzo potrzebuje towarzystwa i ta samotność mu mocno doskwiera...naturalnie szukałam mu domu mimo wszystko, bo pies zasłużył na kochający, interesujący się Nim dom...taki tylko jego... Sytuacja diametralnie się zmieniła 3 dni temu...psa nie było ani wczoraj ani przedwczoraj i zaniepokojona poszam dzisiaj Go szukać, bo nie było ostatnie tygodnie dnia żeby nie przyszedł do mnie na jedzenie... Poszłam na działki z psem na spacer, zaczęłam wołać..i JEST .... Pies jest uwiązany na krótkim sznurku, nie koło budy tylko leży na gołym chodniku, żadnej miski obok, płacze przeraźliwie a jak Nas zobaczył to w ogóle zaczął rozpaczać...niestety jest na tyle daleko od płotu, że nie jestem wstanie dorzucić mu jedzenia, może chleb bym dała radę ale też nie jestem pewna:-( Piszę, bo nie za bardzo wiem co robić:-( ..dzisiaj zaraz jadę do pracy i kończę o 3 nad ranem i wtedy chcę po prostu przez płot wejść na ich posesję w nocy, puścić psa, nakarmić, dać wodę...wiem że to nie jest zbyt mądry pomysł ale żaden inny w chwili obecnej nie przychodzi mi do głowy a przecież On pewnie już bardzo głodny jest, zmarznięty, wczoraj mocno padało... Nie mam pojęcia czemu Go uwiązali i to jeszcze nie przy budzie:-( ale podobno sasiadka mówiła, że wcześniej jak bywali na tych działkach pies ciągle był uwiązany... Sytuacja jest zła...jestem bezradna :placz: ..na sąsiadów nie ma co liczyć, bo pies dla większości na mojej ulicy to TYLKO pies...myślałam żeby zadzwonić na straż, zgłosić to, że pies jest trzymany w bardzo złych warunkach ale wtedy psa albo zabiorą i to do schronu a chcę tego uniknąć za wszelką cenę i jestem zdania, że lepsza chyba ulica niż schron:shake: albo ich pouczą a niestety nie ręczę za tych prostych ludzi, może będą chcieli się pozbyć kłopotu i psa do lasu wywiozą itp więc ten ruch chyba odpada...myślałam że ja z nimi pogadam ale też się boję i nie wiem jak, boję się o psa, że moja interwencja zamiast polepszyć los psa to zaszkodzi i się na Nim odbije... Nie wiem co robić, ogłosiłam dzisiaj go w gazecie, będę tłumaczyć zainteresowanym jaka jest jego sytuacja, może się ktoś zlituje i zaadoptuje, bo najlepiej by było go wykraść jak najszybciej po prostu, nic nikomu nie mówiąc ale też nie mam co z Nim począć... gdzie zabrać w chwili obecnej....Nie zostawię Go samemu sobie ale też nie wiem jak to mądrze rozegrać, tak żeby pies na tym najlepiej wyszedł...co zrobić...poradzcie:-(
-
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
martik b replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
no tak zbliża się 20..... :(((( -
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
martik b replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
ogłosiłam ją kolejny raz w gazecie, może coś da :roll: Czekamy Paulinka na wieści jak po wizycie.. Ucałuj ją mocniutko ode mnie.. -
13 letni Nelson (mix sznaucera) Już za TM
martik b replied to Marta697's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
(*)(*)(*) :( -
13 letni Nelson (mix sznaucera) Już za TM
martik b replied to Marta697's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rany kolejne nieszczęście :placz: ...gdyby co to pomogę finansowo, on nie może iść do uśpienia :placz: trzeba go zabrać do na hotelu lub jakiś płatny tymczas jeśli się inny nie znajdzie :placz: -
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
martik b replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
Angel to masz coś jak ja ostatnio, padł mi twardy dysk i nowy musiałam kupić komp...ja to w ogóle jestem pechowa..co chwila mam coś albo z netem albo z kompem :shake: A w ogóle to przed chwilką rozmawiałam sobie przez tel z Kataryną i leży sobie z psiakami...po jednej stronie Abiszon po drugiej Kastorek...i leżą razem grzecznie wtuleni w Pancię :loveu: ...no może jeszcze najlepsze kumple z nich będą :) -
[quote name='Marta_Ares']no wrescie Marco jest na allegro [URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=275629441[/URL][/quote] Martuś świetnie, że ma allegro, tam bardzo dużo osób zagląda...ale mam pewną propozycję, ludzie na allegro często wrzucają jak chcą coś znaleźć pies, szczeniak itp...więc może do tytułu byś dodała Pies Marko...mi się wydaję, że tak będzie lepiej ;)
-
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
martik b replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
takimi to nie ma co się przejmować...szukamy odpowiedzialnych właścicieli ;) -
Abi zamieszkała w DT ;)) Wciąż leczona, ale wkońcu szczęśliwa ;)
martik b replied to Angel_'s topic in Już w nowym domu
Kataryna jutro ogłoszenie..weź proszę tak jak Ci tłumaczyłam przez tel sprawdź tą cholerną gazetę, bo nie mam pojęcia co tam nie grało z poprzednim ogłoszeniem :roll: ...numer teraz sprawdziłam w tym ogłoszeniu na jutro jest ok... -
[quote name='Marta_Ares']Marta dziekuje bardzo za ogloszenia :multi: :loveu: :loveu: Allegro bedzie dzisiaj jak wroce z angielskiego to odrazu zabieram sie za to. Agata (Viris) mam prosbe czy bylabyś w stanie zrobic ogloszenie o Marco do wydrukowania i mi przeslac to ja pokseruje i porozwieszam po Kowalu, w szkole pokaze.[/quote] Wywieź takie ogłoszenia też w lecznicach wet. w schronisku może...a czy Wy w ogóle dzwoniłyście do schronu, ze znalazłyście takiego psa, bo może ktoś u nich zgłaszał zaginięcie...może się komuś zgubił...może :roll: ...choć bardziej prawdopodobne znając nasze społeczeństwo, że ktoś go po prostu wyrzucił :(
-
Myślę Słońce o Tobie.... pamiętam jak cię ujrzałam pierwszy raz w necie...jeszcze nie na żywo...łzy mi poleciały...co ja piszę łzy...to był wyk wielki...i już wiedziałam, że musisz...będziesz mój...choć walka z rodziną żebyś się pojawił była wielka... pamiętam jak przyjechałam do W-wy po Ciebie...jak Pan Janusz Cię mi wystawił..nie byłeś zadowolony z mojej wizyty..jedynie może ze smakołyka którego Ci przywiozłam... nie byłeś ani z wizyty zadowolony ani z podróży...pamiętam jak się zatrzymaliśmy za W-wą na stacji żebyś się przewietrzył, załatwił, trochę uspokoił, bo byłeś nerwowy bardzo...jak tylko otworzyłam drzwi to uciec mi chciałeś, żadne głaskanie, prośby, przytulanie, zły byłeś na mnie a ja tak chciałam Cię przekonać do siebie.....długo trwało to przekonywanie..... do domu, do łóżka, do mnie, do rodziny... jakie życie musiałeś mieć przykre...pełne bólu ...strachu... i złych ludzi...bałeś się wszystkiego...nawet tego jak łyżeczka spadała na podłogę ...pamiętam jak uciekałeś wtedy w popłochu..... tak mi cieplutko na sercu jak chwile z Tobą wspominam...jak przypominam sobie jak coraz lepiej się czułeś u mnie...jak zaczynałeś szczekać na miskę jak się kończyło papu, jak na mnie gdy za wolno robiłam papu, jak o 5 rano uciekałam Ci z podwórka półprzytomna do łóżka i się wkurzałeś, bo koniecznie chciałeś bym była na tym spacerze z Tobą..do teraz nie rozumiem dlaczego tylko na tym porannym spacerze nie chciałeś być sam....pamiętam jak biegałeś na 3 łapuchnach wokoło domu jak się cieszyłeś...jak przychodziłeś się przytulać...jak pierwszy raz wszedłeś sam wieczorem do domku na spanko, jak pierwszy raz po porannym spacerze....rany jak ja się wtedy cieszyłam...że domu przestałeś sie bać...pamiętam jak udawałam, że śpię żebyś mnie zostawił w spokoju rano...ale mądrala byłeś...wytrwały byłeś...pobudka musiała być...teraz to się śmieję z tego a wtedy byłam załamana pobudką o 4 czy 5 rano....pamiętam jak płakałeś mi w samochodzie jak jechaliśmy do weterynarza, jak wchodziłeś na mnie i jechałam 30 na godzinę byłeś psem wyjątkowym...bardzo.....wszyscy Cię lubili...wszystkich rozczulałeś...nikt nie przechodził obojętnie obok Ciebie...pamiętam jak przyjeżdżałam do lecznicy jak wszyscy w poczekalni Nas zaczepiali..ciebie głaskali...życzyli zdrowia..przesyłali ciepłe myśli...nie lubiłeś tego.. ani głaskania..ani poświęconej Tobie uwagi...och Salomonku gdybyś wiedział..rozumiał jak dużo ludzi było za Tobą.... Pamiętam wszystko jakby to wczoraj było............... wyjątkowy pies był z Ciebie..i wyjątkowo Cię pokochałam....wyjątkowo...wyjątkowo walczyłam o Ciebie...wyjątkowo bardzo chciałam żeby było dobrze...wyjątkowo cierpiałam i rozpaczałam z bezsilności...wyjątkowo... za te Twoje wielkie, smutne oczy, które z dnia na dzień się rozjaśniały...wyjątkowo, bo życie przez te 15 lat Ci nie szczędziło przykrości.. bólu, cierpienia...wyjątkowo, bo nawet na końcu swojej drogi jak spotkałeś wreszcie życzliwych, kochających Cię ludzi, którzy Ci pomagali ze wszystkich stron..nawet na końcu los Cię nie oszczędził....chorobą....chorobą z którą walczyć się nie dało.... Skarbie mój mam tylko nadzieję, że odeszłeś spokojny i szczęśliwy...i że wiedziałeś i nadal wiesz i widzisz jak Cię bardzo kochałam i nadal kocham ..pamiętaj o tym mój Lisku... http://martikb.wrzuta.pl/film/mbUROMSawd/ Jedyny zachowany film z Tobą..zła jestem na siebie, że tylko ten jeden...zdjęć mam mnóstwo a tylko jeden film...patrzysz...szczekasz..machasz ogonkiem..jak żywy....malutki mój.....kochany... jeszcze go nie umieszczałam na dogo...to dla Ciotek...może ktoś będzie chciał wspomnieć Salomonka i ...zobaczyć Go...usłyszeć... Słodziach jeden..........