-
Posts
70960 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
276
Everything posted by Radek
-
Jak ja lubię czytać takie wieści :)
-
Dla psów może Cola nienajlepsza, ale sobie nie odmawiam :evil_lol:
-
[quote name='justynavege'] coreczka Pana ktory troszke pomaga w pracach wygłaskała psiaka a tez sie odwdzieczyl brudząc ją botnymi łapkami :)[/quote] Może znajdzie się amator na gustowny wzorek z odcisków psich łapek :) (najlepiej wygląda na jasnym ubraniu :evil_lol:)
-
[quote name='justynavege'] a swoja juz drugi dzien ma pelna :) oszczedza hiihhi[/quote] Może przeczuwa mrozy i robi zapasy :evil_lol:
-
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
Radek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='katya']Dzisiaj moja Pinia chciała zeżreć Pitusia. [/quote] Bardzo nieładnie jest próbować zjeść Pitusia :evil_lol: -
Dziękuję za ciepłe słowa. Saruśkę zawieźliśmy wczoraj o 20:30 do kliniki. Lekarz, który ją operował obejrzał jeszcze raz wyniki, osłuchał dla pewności i podał małpiszonkowi głupiego jasia. Po 15 minutach miała być gotowa na stół (według weta:) ). Po dwudziestu minutach dalej walczyła z sennością, po 25 wydawało się, że małpiszonek już śpi. Wzięliśmy ją z lekarzem na ręce i się obudziła :crazyeye:. Rozejrzała się i zamachała ogonkiem. Już na sali omówiliśmy resztę spraw z lekarzem (kiedy mamy Sarunię odebrać itp...) i zabieraliśmy się do wyjścia, a tu suczydło próbuje uciec z sali operacyjnej. Była pod wpływem głupiego jasia, więc nie mogła wstać, próbowała się wyczołgać do nas. Ustaliliśmy odbiór na 9:30 rano, lekarz chciał mieć na nią oko po operacji i powiedział, że tak będzie lepiej. Nie oponowaliśmy, chociaż miałem "kluchę w gardle" na myśl, że bidulka spędzi noc w szpitalu. Rano, punktualnie o 9:30 dotarliśmy po Sarę. Wetka wyprowadziła ją ze szpitaliku ubraną w gustowny fartuszek i z łapką obandażowaną po kroplówce. Suńka wygląda jak siedem nieszczęść. Ma smutną minkę i powolutku chodzi. Za to dużo pije :) Po powrocie do domu od razu powędrowała do miski z wodą. Do wieczora ma nic nie jeść. Dobrze, że na razie nie jest głodna. Przez 4 dni będziemy jeździć na antybiotyk, później kontrola szwów i po 10 dniach zdejmujemy szwy. Mam fotki suni w kaftaniku, postaram się wrzucić je jak najszybciej.
-
Mycho, powodzenia na Allegro.
-
No to hoop. Przez reklamę przejdę się zaraz do lodówki :)
-
Z Rybaczka to taki mały łakomczuszek :)
-
Waszym psiakom do pełni szczęścia brakuje tylko dobrego domu.
-
Sarunia dziś jest na czczo :roll:. Pierwszy raz, odkąd jest u nas. Była bardzo zdziwiona gdy nie dostała śniadania, po spacerze usiadła grzecznie przy półce z ciasteczkami i też nic. Zawsze coś do pycha wpadało, a dziś chyba pan się popsuł ;) Za to będzie dzisiaj ze mną cały dzień i tak do końca tygodnia. Staram się nie myśleć o dzisiejszej operacji, ale nie za bardzo mi wychodzi.
-
Widać z tej fotografii, że Rasta miała szczęśliwe życie. Uśmiechnięty onkowy pychol. Żal tylko, że nasi przyjaciele odchodzą tak szybko :(
-
Romus za TM (*) zabity przez samochod,Jula też za TM [*]
Radek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ogłosiłem ponownie Julcię na Allegro. http://www.allegro.pl/show_item.php?item=164323065 -
Jak wesoło Mycha biega :)
-
Serwetki lubią nie tylko ciotki ;) Mam bardzo ładną na komodzie. (teraz ja też zaśmiecam wątek Pika:) )
-
Dinguś, psiak bezproblemowy i wesoły, a wciąż bezdomny :(
-
Co nowego u fajnego rudzielca?
-
W sobotę byliśmy pobrać krew do badania. Już poczekalni Sarunia dała koncert :evil_lol:. Popiszczała, próbowała scować się pod ławkę, robiła słupka, żeby ją stamtąd zabrać. W gabinecie od razu włączyła wsteczny :) i próbowała się wydostać. Niestety drzwi były zamknięte :cool3:. Po postawieniu na stole małpiszonek zamarł w bezruchu. Nawet nie zauważyła momentu pobrania krwi, taka była przerażona. Po wyjściu z gabinetu natychmiast chciała uciekać, zatrzymało ją ciastko, które przezornie wziąłem ze sobą. Po zjedzeniu ciastka humor się trochę poprawił. Wczoraj odebraliśmy wyniki i są idealne, p. doktor powiedziała, że suczydło jest w bardzo dobrej formie i możemy operować. Najwcześniejszy termin był na wtorek, na 20:30 i tak się umówiliśmy. To jeszcze trochę czasu, a ja już "cały chodzę" z nerwów. Nawet wczoraj w gabinecie pani powiedziała żeby się nie denerwować bo może się psiakowi udzielić. Jutro przed Saruśką trudny dzień. Musi być na czczo, więc nie dostanie nic przez cały dzień, a to taki łakomczuszek :loveu:
-
Dobre wieści na początek tygodnia :)
-
Dziękuję, że pamiętaliście. Wczoraj nie mogłem odwiedzić tutaj Norci :(
-
Norciu, jutro minie kolejny miesiąc bez Ciebie :( To już 8 miesięcy, jak ten czas leci, a ja wciąż tęsknię, cały czas mam w pamięci Twoją wesołą mordkę. Nawet gdy byłaś chora, to gdy przychodzili goście potrafiłaś wykrzesać z siebie tyle energii, żeby powitać ich machaniem ogona. Teraz siedzę, oglądam wątki psiaków za TM i płaczę. Sarunia wyczuwa, że coś jest nie tak. Podeszła do mnie, oparła głowę o kolana i patrzy wielkimi oczami.
-
To prawda, Saruśka schudła bardzo ładnie. Zależało nam na tym, dlatego, że kiedyś musiało się jej coś stać w przednią łapkę i ma trochę krzywą. Lekarz, który oglądał, powiedział, że to pewnie stary uraz. Chyba lepiej dmuchać na zimne i nie obciążać łapinki :) (może ten łobuz ją uderzył?) W czwartek byliśmy na badaniach przed sterylizacją (nareszczie i mam nadzieję, że teraz już się wszystko ułoży), małpiszonek już w poczekalni zrobił alarm, jakby się jej działa krzywda, a w gabinecie była taka przerażona, że aż p. doktor była zdziwiona. Wcześniej się bała, ale nie aż tak. Dziś wieczorem mamy umówione badanie krwi i w poniedziałek będziemy suczydło sterylizować. Boję się jak nie wiem co. Raz, że martwię się o jej zdrowie, dwa, że boję się o stres jaki będzie musiała przejść. Więcej napiszę w poniedziałek. Trzymajcie kciuki za małpiszonka.
-
[quote name='yewcia1']Czeka i szczeka:evil_lol::evil_lol: :evil_lol:[/quote] Szczekaniem próbuje zwrócić na siebie uwagę :cool3: