-
Posts
70960 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
276
Everything posted by Radek
-
Wczoraj wieczorem byliśmy w kilinice. Wyniki badań są coraz lepsze. Napiszę więcej po wizycie Saruśki u weta.
-
Dużo zdrowia Saruniu
-
Taką kochaną sunię na pewno wszyscy bardzo lubili również wtedy, kiedy była jeszcze tutaj. Myślę, że osoby, które miały szczęście Rastę poznać pamiętają ją. Idę o zakład, że ci, których psiaki znały Rastę nie zapomną tak łatwo.
-
RAJKO 13.letni ONek odszedł 10.11.06 za TM [']
Radek replied to lewkonia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzy miesiące to krótki okres czasu, zresztą przyjaciela będziemy pamiętać zawsze. Życzę Adze, żeby ból był o tyle mniejszy, żeby mogła bez łez patrzeć na zdjęcia i wspominać (nie wiem ile czasu na to potrzeba :shake:). Wspomnienia to jedyne co zostaje, gdy ktoś ważny odchodzi. -
Saruśka przespała całą noc spokojnie :) Pospała troszeczkę z nami, a poźniej powędrowała na swoje posłanko. Rano powitała nas machaniem ogona (na leżąco). Na śniadanie małpiszonek dostał biały serek, na wcześniejszy obiad puszkę dla rekonwalescentów. Obiad powinien być później, ale dzisiaj wieczorem badamy krew, więc od posiłku musi upłynąć minimum 6 godzin (Sarunia jadła obiad o 11:30 :roll:, trochę wcześnie). Sunia schudła przez te komplikacje, od środy będziemy już karmić ją normalnie, powinna szybko odzyskać wygląd i siły. . . . . . . . Byliśmy przed 18-tą na badaniach i zastrzykach. Na brzuszku nie widać nic niepokojącego. Jutro będziemy mieli wyniki badania krwi, dopiero wieczorem, ponieważ na wieczór jesteśmy umówieni na kolejną wizytę. Niezbyt ładnie wyglądają żyły w przednich łapkach, a to dlatego, że po drugiej operacji miała prawie non stop podawane przeróżne kroplówki. Małpiszonek dalej słabiutki, ale trudno się dziwić. Dziś byliśmy trzy razy na spacerku, Saruśka wychodzi na spacery chętnie, ale chodzi powolutku i wracamy szybciutko. Najważniejsze, że psinka ma apetyt :) Rzecz jasna, dalej prosimy z Sarunią o kciuki. Mamy mały problem z kośćmi na zęby i psimi ciasteczkami. Przynajmniej przez tydzień nie możemy jej dawać nic takiego, a Sara wręcz przepada za przysmakami.
-
Wiem co się stało. Pozwólcie, że napiszę troszkę później, chcę jeszcze trochę się wyciszyć po stresie. Odnoszę wrażenie (i pani doktor też), że Saruśce powolutku się poprawia. Apetyt wraca, zaczyna chodzić po mieszkaniu, więc widać, że czuje się lepiej. Jutro idziemy na badania krwi, wyniki będę miał dopiero w poniedziałek, oczywiście zaraz jak dostanę to się podzielę :)
-
RAJKO 13.letni ONek odszedł 10.11.06 za TM [']
Radek replied to lewkonia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy Adze jest już troszkę lżej? Powiedz jej, jeśli możesz, że są ludzie, którzy pamiętają o jej przyjacielu. -
Poprawę widać, ale Saruśka w dalszym ciągu jest bardzo słabiutka. Zdaniem pani doktor, u której byliśmy wczoraj (to jedna z osób, która operowała małpiszonka po raz drugi) suńka nabierze sił za około "naście" dni. Dziś wieczorkiem znów do kliniki, Sara dostanie dwa zastrzyki i znów zostanie obejrzana przez lekarazy. Jedno z wczorajszych zaleceń lekarskich na pewno spodoba się Saruni, musi dostawać codziennie wołowinę (oprócz żarcia dla rekonwalescentów), tylko sparzoną wrzątkiem, żeby organizm miał siły się regenerować. Ona uwielbia wołowinę, kiedyś zjadła nam sporą część mięsa pokrojonego na gulasz :)
-
Wspaniałe wiadomości :)
-
Proszę pogłaskać Rybaczka ode mnie :)
-
[quote name='justynavege'] Robert twierdzi ze Piko zaczyna mnie traktowac bezagresyjnie............ [/quote] Może szczekadło się w końcu przekona do ludzi?
-
[quote name='fidelek2']co tu jeszcze zrobić żeby Myszka znalazła swój nowy domek...???? :placz:[/quote] Też chciałbym wiedzieć :shake:
-
Co słychać u Dingusia?
-
Romus za TM (*) zabity przez samochod,Jula też za TM [*]
Radek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ta psinka mogłaby dać wiele radości nowemu opiekunowi. Dlaczego nikt jej nie chce? -
Noc minęła spokonie, nie licząc tego, że Saruśka budziła mnie co około pół godziny. Albo chciała żeby ją pogłaskać, albo chciała pić. Z piciem jest ten problem, że musi dostawać w małych ilościach, więc często się małpiszonkowi chce. Na śniadanko zjadła malutko, na spacerze wędrowała chętnie, tylko powolutku. Spacer krótki, takie zalecenia. Teraz Sarunia śpi zmęczona spacerkiem i jedzeniem. Śpimy oczywiście na podłodze, tak będzie do czwartku. Dzisiejszej nocy Sara uparła się żeby spać na mojej poduszce :) Jak jej zabierałem to przesywała głowę znów na poduszkę.
-
Sarunia smacznie śpi. Na razie rekonwalescencja przebiega dobrze. Pani doktor nie zauważyła żadnych nieprawidłowości. Dostaliśmy zgodę na to, żeby dać suńce jutro na śniadanie biały serek (na obiadek dostaje karmę dla rekonwalescentów). Małpiszonek jest bardzo słaby, potrzebuje jeszcze około 10 dni, żeby dojść do siebie. Wyczerpało ją to wszystko. Chodzi powolutku, w windzie w dalszym ciągu się kładzie. Jeszcze przez dwa dni trzeba ją uważnie obserwować. Jest już lepiej, ale wciąż prosimy o kciuki. Jutro napiszę więcej :)
-
Noc minęła spokojnie. Tylko jestem trochę niewyspany ;) Sara budziła się rzadko, tylko po to, żeby zmienić miejsce leżenia (w ramach "podłogowego łóżka", rzecz jasna). Suńka kontaktuje dobrze, chyba czuje się lepiej, ale wciąż jest bardzo słabiutka. W czasie podawania czopków był wielki płacz. Rano zjadła śniadanko, a teraz śpi. Wczoraj zapomniałem napisać, że małpiszonek dostał nowy fartuszek, teraz, dla odmiany niebieski i ma obandażowane dwie łapki (po kroplówkach). Wygląda jak siedem nieszczęść. Chciałbym, żeby był już wieczór - po kontroli u weta. . . . . Byłem już dziś z Saruśką na spacerku :multi: Bidulka jest bardzo słaba, byliśmy na króciutkim spacerku, a gdy wracaliśmy, to małpiszonek w windzie się położył. Teraz sobie smacznie śpi, co pewien czas budzi się, podnosi głowę i sprawdza, czy jestem. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img518.imageshack.us/img518/3779/dscn1831ic0.jpg[/IMG][/URL]
-
Saruśka jest już w domku, jest słabiutka, ale wydaje się weselsza. Przywitała mnie w szpitalu głośmym auuuu, chyba wszyscy słyszeli :) Dostaliśmy tyle zaleceń, że aż głowa boli. Począwszy od diety, a kończąc na zakazie wchodzenia na łóżko na tydzień (żeby się nie naciągała, jak wchodzi). W związku z tym rozłożyliśmy sobie spanie na podłodze, a co, tak też wygodnie. Chyba się za bardzo dziś nie wyśpię, ponieważ powinno się obserwować małpiszonka co pewien czas, żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku (musi być w porządku). Suńka jest głodna jak diabli, a pierwszy posiłek dostanie jutro rano. Na razie to jedzenie to też niezupełnie prawdziwe. Na początek saszetki RC convalescence support. Podobno to się całe wchłania, więc rzadziej będziemy wychodzić za potrzebą, bo Saruśka ma zalecenie, żeby raczej nie wędrować za bardzo przez najbliższych kilka dni. Z ciekawszych rzeczy to dostaliśmy jeszcze czopki, które musimy jej aplikować dwa razy dziennie :crazyeye: Jutro wieczorem kolejna wizyta u weta.
-
Cały czas siedzę jak na szpilkach. Pojechałem do Saruśki w odwiedziny, ale niestety nie trafiłem na dobrą porę. Akurat małpiszonkowi podawali leki i nie mogłem się z nią zobaczyć, a później skończyła się pora odwiedzin. Rozmawiałem tylko z panią doktor, która opiekuje się w tej chwili Sarą. Psinka jest słabiutka i bardzo smutna. Wtedy, gdy byłem w klinice nie wiadomo było, czy wypiszą ją dziś. Mam dzwonić po 17, wtedy podejmą decyzję czy małpiszonek nocuje w domu, czy jeszcze tę noc w szpitalu. W południe skłaniali się raczej do jutrzejszej wypiski z uwagi na to, że suczydło nie było w najlepszej formie. . . . . Już jestem po rozmowie z kliniką. Sarunia ma się lepiej. Najprawdopodobniej będzie można suńkę odebrać o 21. Była już na spacerku, zrobiła co potrzeba :), temperatura powoli wraca do normy.
-
Sarunia miała komplikacje po operacji. Wczoraj około 17 zaczęła się gorzej czuć, zwymiotowała i widać było, że osłabła. Zawieźliśmy suczydło do kliniki, pod kliniką nie miała siły wyjść z samochodu :( Wnieśliśmy małpiszonka na noszach, w tym czasie lekarze przygotowywali gabinet. Dostała dwa zastrzyki (nie wiem jakie, zbyt byłem zdenerwowany żeby spytać) i natychmiast kroplówkę. W międzyczasie (błyskawicznie) lekarze (już trzech!!!) zrobili USG, zaczęli przygotowywać salę operacyjną i pobrali krew do analizy. Operacja trwała ponad 2,5 godziny. Wróciliśmy do domu późną nocą, z informacją żeby zadzwonić o 9:30 rano. Dzwonię, a w szpitalu mówią, że oddzwonią za pół godziny. To było baaardzo długie pół godziny. Na chwilę obecną nie jest tragicznie, sunia przytomna i podobno zaczyna interesować się otoczeniem. O 17 mam zadzwonić i spytać się czy wypiszą ją dziś, czy jutro rano. Na razie jest pod obserwacją (i pod kroplówkami) Trzymajcie kciuki za Saruśkę.
-
Najpierw wkleję obiecaną fotkę Saruśki z jej zabawkami :loveu: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/2092/sara9sr0.jpg[/IMG][/URL] Małpiszonek większość czasu śpi, albo na swoim posłanku, albo na łóżku Bidulka nie ma zupełnie siły, łazi łapka za łapką, a chodzić musi, chociażby do miski z wodą. Myślałem, że będzie miała ochotę wyjść, ale na moją propozycję spacerku tylko się zmruczała. Tak czy inaczej jeden spacer małpiszonka dziś czeka :evil_lol:, wizyta w lecznicy i zastrzyk. Mam nadzieję, że noc minie spokojnie. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img165.imageshack.us/img165/3452/sara10zx5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img177.imageshack.us/img177/9659/sara11ry3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/7092/sara12qz2.jpg[/IMG][/URL]
-
Zurdo, ciężkie chwile przeżyłem dwa razy. Pierwszy raz po głupim jasiu, gdy Saruśka wymiotowała i patrzyłem jak jej się nogi rozjeżdżają, a drugi raz dziś rano, gdy wyszła taka słabiutka, z opatrunkiem po kroplówce. Szczególnie ten drugi obraz przypomniał mi chorobę Norci. Ulka, mam nadzieję, że Saruśka przespała noc i nie miała czasu się aż tak bardzo martwić. Yewcia, posiłek będzie już o 22 :multi:, nie mogę się doczekać. Małpiszonek powoli się budzi, próbuje łazić, ale nie bardzo jej wychodzi. Przykro mi tylko, że czasem po cichutku popiskuje. Zaraz siadam koło niej i będzie głaskanie:) Fotki wrzucę około 15.
-
Myszka, sunia, która bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem czeka na swojego ludzia.