Kilka dni temu dzwoniła do mnie młoda dziewczyna w sprawie Karacika.
Mówiła , że się przeprowadza , że bardzo chce go adoptować. Wspominałam o tym przez telefon ale przyznam, że nie potraktowałam zbyt poważnie tej rozmowy i nawet tu nie napisałam.
Jednak wczoraj wieczorem ta Pani ponownie zadzwoniła, powiedziała ,że już jest po przeprowadzce i bardzo prosi o wizytę. Ona i jej partner są przygotowani i chcą dać dom Karacikowi.
W przyszłym tygodniu podjadę tam z Madzią, to jest blisko mnie w Gliwicach więc mogę bo dalsze trasy na razie przy moich złamanich odpadają. Jestem sceptycznie nastawiona ale może się okazać ,że niepotrzebnie.