-
Posts
31408 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by ewu
-
Gabryniu Pan Bożena była gotowa na współpracę ale to były tylko czcze słowa.
-
Anula my teraz od począku oferowałyśmy behawiorystę. Bgra wszystko załatwiła ale Państwo nie skorzystali.
-
Tak, poproszę usuń. Tofik nie może trafiać z rąk do rąk. Potrzebuje behawiorysty , który go wyciszy i nauczy funkcjonowania w rodzinie. Tofik to pies dla jednej osoby, zdecydowanie kobiety o silnym stanowczym charakterze no i koniecznie musi pokochać Tofika a nie zachwycić jego urodą.
-
Wiem Bożenko dlatego już żadnego potencjalnego domu nie biorę pod uwagę bo wiem jak to się skończy. Tofik potrzebuje specjalisty zanim trafi do jakiegoś domu. Malinka cudna:)
-
Ja miałam dwa telefony o Tofika i mam namiary ale nie wiem czy to nie będą kolejne porażki. Tofik potrzebuje pracy z behawiorystą . Ile razy może być oddawany? Ta biedna psina kompletie się zagubi i problem pogłębi. Nie wiem jak to zrobić ale trzeba znaleźć miejsce w którym specjalista popracuje z Tofikiem.
-
Bgra usiłuje coś załatwić.
-
Niczego nie mamy:( Powarkuje na męża, ponoć doskakuje do nóg tego Pana.
-
Gabryniu szkoda gadać..... Tofik musi być do piątku zabrany. To już nasz problem dokąd go zabierzemy, dt dał termin...
-
Niestety Tofik wraca z adopcji. Totalna porażka:(
-
Pani jednak nie adoptuje Malinki bo nie porozumiała się ze swoją Mamą w kwestii opieki nad pieskami podczas Jej nieobecności. Szukamy więc domu dla Malinki.
-
Karacik znajdzie kochający dom taki, ktory pokocha również Figunia.
-
Nie można narażać tak dobrej, kochanej i delikatnej Osoby jaką jest Figunia na to ,żeby martwiła się o Karacika. Nawet jeśli to zamartwianie byłoby bezzasadne to wiem jak trudno pozbyć się dręczącego niepokoju .
-
Poker ja nigdzie nie napisałam "normalna rodzina". W żaden sposób nie opiniowałam Panów i ich stylu życia. Staram się jak mogę sprawdzać domy a rodzina ,w której się pije i bije nie jest dla mnie "normalna"'. Sama wyadoptowałam pieska gejom i ma wspaniały dom , którym jestem zachwycona. Geje są dla mnie zwykłymi ludźmi, jedni są dobrzy a drudzy źli. Ja tylko rozumiem ,że czasem pomimo opinii bardzo mądrych Ludzi można mieć jakieś obawy, najczęściej trudne do sprecyzowania. Tak ma Figunia i uważam ,że należy to najzwyczajniej uszanować.
-
Karacik jest wykastrowany.
-
Elu dokładnie tak myślę i znakomicie to ujęłaś.
-
Niech Figunia zadecyduje czy chce się ponownie spotakać z Panami. Jeśli jednak ma to zrobić wbrew sobie to niech zrezygnuje. Mam nadzieję, że wszyscy to zrozumiemy i uszunujemy Jej zdanie i uczucia. Takie jest moje skromne zdanie.
-
Każda adopcja to tak naprawdę wielka niewiadoma..Nikt nie wejdzie w głowę drugiego człowieka, nie przewidzi jego reakcji, zachowań, sposobu myślenia. Jednak poza racjonalną oceną przyszłego domu bardzo ważne są nasze przeczucia, instynkt i to czy oddając psa będziemy spokojni o jego los. W sam raz to Figuni najbardziej zależy na szybkim znalezieniu domu dla Karacika i jeśli czuje ,że oddając Panom psiaka nie zazna spokoju pomimo oceny takiego Autorytetu jak Poker, to myślę ,że powinnyśmy to wszystkie uszanować i nie naciskać na Figunię. Tu nie chodzi o to żeby się obrażać, że ktoś ma inne zdanie, że nie poczuł sympatii do przyszłego domku. To czy Panowie są gejami jest bez znaczenia, znaczenie ma to ,że jeśli Figunia odda im psa dlatego że się podda naciskom to będzie się o niego zamartwiała. Po wielu latach , które poświęciłam ratowaniu psów i szukaniu dla nich domów nauczyłam się jednej bardzo ważnej rzeczy :' jeśli gdzieś jakiś wewnętrzny glos mówi mi "nie", to należy go słuchać choćby po to żeby nie budzić się w nocy i zamartwiać czy aby dobrze zrobiłam... Bardzo szanuję zdanie Poker ale rozumiem o co chodzi Figuni i proszę żebyśmy uszanowały Jej uczucia bez urazy i oceniania. Myślę ,że gdyby dla Figuni miało znaczenie to ,że Panowie są gejami to nie prosiłaby o pomoc w wizycie bo zanim się z Nimi spotkała domyślała się ,że są parą.
-
No to czekam na wieści z wizyty pa.Wszystko brzmi dobrze.
-
Elu a mało to porąbanych ludzi:( Kami ta zadredzona była trzymana w klatce, w jakiejś komórce. Ja kiedyś odebrałam psa trzymanego w ciemnej piwnicy wykopanej przed domem w ziemi. Jak to zobaczyłam to mało nie umarłam.Dowiedziałam się ,że facet w ten sposób mu pomagał bo nie miał gdzie go umieścić a piesek się przybłąkał.