-
Posts
1169 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Justysia i Grześ
-
Jestem śliczny i kochany, ale mimo to poprzedni państwo mnie nie chcieli Mówią mi, że to ich strata, i że na pewno już niedługo znajdzie się ktoś taki jak ja -> radosny, uśmiechnięty i pełny życia... Mówią, że wtedy będziemy razem cieszyć się wspólnymi spacerkami, zabawą, ... wspólnym życiem... Mówią, a ja im wierzę ... Może to właśnie Ty pomożesz nam dotrzymać danego mu słowa - ? Może to właśnie Ty będziesz przez następne długie lata szczęśliwy, że Brykuś jest z Tobą - ? Może to Ciebie będzie zarażał swoim wiecznym optymizmem - ? ...
-
Być może akurat teraz przed komputerem siedzi ktoś, kto przeznaczony jest Brysiowi - komu przeznaczony jest on... Zawsze istnieje taka szansa dlatego nie moglibyśmy jej zmarnować. A przecież wiadomo, że na 11 stronie ciężko jest znaleźć. Przypominam go jeszcze i uciekam spać chociaż tak mi trudno :-( On nawet nie wie, że po raz kolejny straci ludzi, którym zaufał, że ponownie wyląduje gdzie indziej, ... Tak bardzo bym chciała żeby to stało się jak najszybciej. Żeby mógł to już mieć za sobą. Żeby mógł już wpatrywać się w oczy swojego pana - takiego na zawsze. Żeby trafił mu się wyjątkowy dom... Oiecuję Ci Brykuś, że znajdziemy Ci właśnie taki domek - WYJĄTKOWY !!!
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Justysia i Grześ replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
No i dojechali :multi: Oj tak... bardzo niedaleko od nas :) -
He he myślę, że Grześ wybaczy, bo aż tak bardzo się nie obraził :megagrin: A co do reszty :oops: To my nie zasługujemy przecież na podziw :oops: My tylko nie potrafimy i nie zamierzamy przechodzić obojętnie wobec krzywdy zwierząt (i właśnie dlatego ciężko u nas teraz o chwilę spokoju z tym naszym domowym stadkiem :cool3:). Staramy się jak możemy, (a niestety możliwości mamy strasznie okrojone), jakoś zrekompensować im krzywdy wyrządzone przez człowieka. Chciałoby się napisać, że to zwyczajny ludzki odruch, ale po prostu nie przechodzi to jakoś przez palce… Niestety, ale chyba jednak „zwyczajne ludzkie odruchy” są rozumiane przez ogrom społeczeństwa zupełnie inaczej :-( Cóż, my jako niepoprawni optymiści wierzymy wciąż w to, że kiedyś nastąpią lepsze czasy… że ludzie zmądrzeją, zrozumieją, otworzą serca… To już drugi pies w dość krótkim czasie na tej ulicy :roll: Z gryfem nam się udało i wierzymy w to, że uda się i z Brysiem, chociaż naprawdę mamy teraz twardy orzech do zgryzienia – małe możliwości, gorący okres w naszych sprawach i ogromne zabieganie… Ale wierzymy, więc się musi udać :p
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Justysia i Grześ replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Tak, Tak :multi: Ta Pani tam powyżej dobrze mówi ;) Trzeba pomóc słodkiemu Brysiowi znaleźć najcudowniejszy domek pod słońcem... Taki, który doceni jego zaangażowanie w pracę i oddanie właścicielowi :loveu: Rany jak ja bym czasami chciała żeby Roni był takim łakomczuszkiem i można z nim było pracować bez problemu za zwykłe jedzonko :roll: Chociaż pewnie to, że tego naszego potwora trzeba potrafić odpowiednio podejść daje bardzo dużo ciekawych i przydatnych doświadczeń trenerskich :lol: W sumie to on lubi wszystko...Ale najbardziej wysiłek psychiczny swojego państwa :diabloti: Za to ten mały brykacz byłby w stanie zrobić wszystko za chrupeczkę, pochwałę słowną i uśmiech na twarzy człowieka... Toż to balsam dla duszy układającego go :evil_lol: A tak w ogóle to może ktoś mnie poratuje i powie czy coś się wyprawia z dogo czy to coś u nas pada ??? Bo ciągle mam jakieś problemy :roll: -
Super anula :loveu: A w ogóle to masz jeszcze jeden wyczyn na koncie - zdruzgotałaś mi doszczętnie małżonka mego tym "Nie ma za co Justynko" :lol: :lol: :lol: Się chłopak jakiś taki odsunięty poczuł czy coś :diabloti: A poza tym to właśnie dotarłam do domciu i lecę napisać jak to było u "malucha" naszego i wiecie co ?... Przede wszystkim serce się rozdziera jak trzeba go zostawić i wyjść :-( Jest cudny, kochany, mądrusi i do tego tak nam przypomina naszego Ronka w niektórych sprawach - przede wszystkim w tej, że chłopak cieszy się całym sobą a to naprawdę potrafi rozbroić :loveu: To nie jest tak, że on merda ogonem - on merda wszystkim co się na niego składa... Jeden wielki, radosny wijący się "wężyk", którego zawsze jest pełno tam gdzie są ludzie... No cudo po prostu !!!
-
anula1959 dziękujemy bardzo za allegro :Rose: Zastanawiamy się tylko czy nie lepiej było by w tytule aukcji dać młodziutki zamiast tych 3 miesięcy, ponieważ prawdopodobnie ma troszkę więcej, a naprawdę nie chcielisbyśmy żeby ktoś pomyślał, że specjalnie zaniżamy wiek chłopaka :oops: To jest nasza opinia a na razie nie mamy niestety żadnych warunków aby pokazać go wetowi do ocenienia :-( Ps. Znowu ukradli nam prąd, było cimno, zimno a o wejściu na dogo nie było mowy :mad: A za chwilkę jedziemy do malucha więc znowu nas troszkę nie będzie :roll:
-
Zachowanie -> hmmm, cały czas staramy się go opisywać… Psisko urocze, kochane, strasznie przytulaśne, itp., itd… Dla swoich poprzednich właścicieli pewnie wydawało się niezbyt mądre, ponieważ nauczyli go wyłącznie skakania na człowieka, - na spacerach nie skacze na przechodniów, robi to wyłącznie z tymi, którym chce się przypodobać, tak więc praktycznie co chwilę ma się go na kolanach bądź w objęciach (czego już próbowałam go oduczać). Nie potrafił usiąść, dać łapy – nic, kompletnie nic i ewidentnie ktoś bardzo źle się zabierał do jego wychowania, ponieważ kulił się ze strachu, gdy choćby tyknęło się go w zadek :crazyeye: Przeraziła mnie też jego reakcja, gdy delikatnie przez przypadek, kiedy podstawił mi łapkę przycisnęłam mu ją stopą... Gołą stopą, tak delikatnie, że nie miało go prawa zaboleć – zachował się wtedy tak jak by była to zapowiedź czegoś najbardziej okrutnego co może go spotkać… Być może jedną z metod wychowawczych było właśnie sławne przydeptywanie łap :angryy: Po chwili zorientował się, że nie mam złych zamiarów a wręcz przeciwnie bawię się z nim w fajne rzeczy i oddał się tej zabawie bez reszty :multi: Tak, więc w przeciągu 2 godzinek skarmiliśmy porządny posiłek ucząc się przy okazji kilku podstaw. A, więc siadanie poszło mu całkiem fajnie, bo po kilku kombinacjach załapał pięknie o co chodzi :lol: Z warowaniem było strasznie wesoło, bo nie mógł zrozumieć, że nic mu ma nie sterczeć i wypinał a to tyłek, a to inną część ciała :evil_lol: ale też udało nam się to opanować w niezłym stopniu i po kilku próbach wychodziło mu to prześlicznie :Cool!: Łapkę odruchowo dość szybko zaczął dawać, ale uparł się, że będzie to lewa, więc korygujemy to troszkę ;) Pięknie przylatywał gdy zagwizdałam w innym pomieszczeniu. Bez problemu nauczy się równać i wielu, wielu innych sztuczek potrzebny jest mu tylko ktoś, kto będzie wiedział, co zrobić żeby bez reszty chciał się mu oddać i z ogrooomnym uśmiechem na pysiu wykonywać jego polecenia. Dla niego to nie problem a ogromna frajda a dla przyszłego właściciela wspaniała zabawa – wystarczy tylko chcieć, mieć przy sobie troszkę smakołyków (wystarczy jego chrupkowy posiłek, ponieważ nie jest wybredny), różne ciekawe pomysły i można ruszać na podbój świata :lol: Nie da rady oczywiście wskórać nic siłą i krzykiem, (nie próbowałam nawet podnosić głosu ponieważ raz – nie uznaję tego, a dwa – nie miałam już najmniejszej ochoty obserwować tych panicznych reakcji), ale przecież dobry pańcio nie będzie nawet próbował :p Aha, i z tą jego skocznością i ogromnym zapałem prawdopodobnie idealnie nadawałby się do któregoś z psich sportów ... No po prostu diamencik, którego trzeba tylko oszlifować :loveu: Hmmm, chyba w miarę szczegółowo opisaliśmy tego cudaka i mamy ogromną nadzieję, że wypatrzy go ktoś, kto szuka właśnie takiego psa… ~~~~~~~~. egradska dziękujemy :calus::calus:
-
Pisaliśmy, że nie szukamy już jego właścicieli i faktycznie to nie miałoby sensu po informacjach, które udało nam się dzisiaj zebrać… A więc okazało się, że już wczorajszego rana był widziany przywiązany przed okoliczną podstawówką… Ludzie go mijali, dzieciaki się z nim bawiły, ale żaden właściciel oczywiście się nie zjawił :angryy: Fakt, to strasznie mądry pomysł był -> psisko niepotrzebne i co by tu z nim zrobić :PROXY5: Ale zaraz, przecież on lubi dzieci, przecież to właśnie jest genialny plan… Przywiążemy psa pod szkołą ze smyczą i kagańcem żeby był dla kogoś chętnego bardziej atrakcyjny, jakieś dziecko w końcu się w piesku zakocha, namówi mamusię a mamusia z dobrego serca pieska przygarnie… Czyż to nie cudowne rozwiązanie… Przynajmniej my to tak widzimy. Chyba nic innego nie pasuje - właściciela brak, nikt psa nie szuka i nikt w okolicy go nie kojarzy, bo oczywiście wypytywaliśmy ludzi – a jak się psa porzuca to z reguły chociaż jakiś kawałek od domu co by ktoś się nie zorientował, który to i nie daj Boże odprowadził do domu. Czyli podsumowując pies był tam już rano, bądź jeszcze wcześniej i jakimś sposobem musiało mu się udać w końcu uwolnić (bądź ktoś mu pomógł) i szukając błąkał się po okolicznej ulicy gdzie jakimś cudem udało mu się przeżyć i skąd go wzięliśmy… Ps. Zapomnieliśmy podać nr telefonu : 600 25 33 08
-
Nie oczekujemy odpowiedzi na te pytania, ale z całego serca wierzymy w to, że znajdzie się ktoś, kto nie pozwoli mu tracić kolejnych miejsc czy też wylądować w hoteliku, który byłby dla niego tragedią… Tragedią, ponieważ nie mógłby tam robić tego, co wychodzi mu najlepiej – KOCHAĆ… Tak sobie myślimy, że imię, które najbardziej by do niego pasowało to Bryk :cool3: ponieważ praktycznie bez przerwy próbuje się wszystkim przypodobać brykając właśnie dookoła próbując się przytulić, zwrócić uwagę człowieka, chociażby go dotknąć… :loveu:
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Justysia i Grześ replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Czy może jest tutaj ktoś, komu marzy się cudowny, mądry, młodziutki psiak ??? Może akurat ktoś z odwiedzających nas tutaj chciałby pokochać tego dzieciaka ??? Może ktoś chciałby zobaczyć jaka tkwi w nim chęć współpracy ze swoim człowiekiem ??? Może... Teraz właśnie na tym najbardziej nam zależy żeby nasz maluszek mógł uwierzyć w to, że można mieć swojego człowieka, który nie będzie od niego odchodził. Być może właśnie Ty obdarzysz go miłością... Być może właśnie Ciebie będzie mógł kochać już zawsze... Prosimy, zajrzyj do [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8725266#post8725266"]Bryka[/URL] -
On potrafi tak strasznie przywiązać się i kochać całym sobą i bardzo prosi o pokochanie także jego… On nie chce być przerzucany z miejsca na miejsce – tak bardzo boi się stracić to, co ma, że nie chciał wyjść z domku na spacer a wracał z tempem błyskawicy… A ja wychodząc dzisiaj od niego miałam ochotę rzucić się na ziemię i ryczeć… Dlaczego świat jest taki podły… Dlaczego to biedne dziecko tak bardzo potrzebujące kochającego człowieka musiało przeżyć porzucenie… Dlaczego ktoś zrobił mu coś tak podłego… Dlaczego pozwolił żeby cierpiał… Dlaczego ????????????
-
No i mamy problem, dlatego naprawdę bardzo bardzo prosimy o pomoc :modla: Niestety, ale wychodzi na to, że dzieciak nie szuka już swoich państwa :shake: Dzisiaj wrócił do Sosnowca i udało nam się znaleźć miejsce, w którym spędzi dzisiejszą noc i jutrzejszy dzień. Być może uda nam się go przetrzymać tam jeszcze jedną noc, ale to już ostateczność, ponieważ później musiałby zostawać sam na kilkanaście godzin, (mama, u której teraz jest w sobotę idzie już do pracy) :shake: Dlatego apelujemy do wszystkich pragnących młodego, ślicznego (zdjęcia absolutnie nie oddają jego uroku), mądrego i przekochanego psa o zauważenie naszego kawalera…
-
Sosnowiec Godzina 20, ciemno, zimno, mokro, ale ja zamiast grzać doopkę w ciepłym domku wędruję po ruchliwej ulicy i tak naprawdę to nie wiem nawet dokładnie dlaczego… Jestem młodziutki i strasznie kochany, ale to nie ustrzegło mnie przed tą straszną przygodą :-( Ludzie mówią, że prawdopodobnie się komuś zgubiłem, (a przynajmniej z tego, co słyszałem to chcą w to wierzyć), -> ponieważ ciągnę za sobą smyczkę (skórzaną, dość krótką) a na szyi zawieszony mam kaganiec. Niestety nie mam żadnego identyfikatora, więc oni nie wiedzą gdzie jest mój pan a właściwie to może pani, ponieważ mężczyzn chyba troszeczkę się obawiam. Bardzo lubię inne psy. Nie jestem wychudzony (mam tylko szczuplutką budowę ciała), ale psie chrupki strasznie mi smakują. Chodziliśmy po okolicy w poszukiwaniu właściciela bądź kogoś, kto mnie zna, ale to nic nie dało, więc wsiedliśmy w samochód (raczej nie znałem tego wcześniej) a ja szczęśliwy, że wreszcie jest mi ciepło i sucho postanowiłem go bronić czasami sobie marudząc, gdy ktoś przechodził obok :diabloti: Pojechaliśmy do Cioci Leny i razem do Dąbrowy Górniczej gdzie miła Pani postanowiła mnie do jutra przetrzymać :multi: Nie potrafię Wam powiedzieć dokładnie co się stało, ale mam ogromną nadzieję, że pomożecie mi rozwiązać mój problem i za niedługo odnajdę swojego pana, bądź jeśli to będzie konieczne kogoś kogo ludzie nazywają nową rodziną. A tak wyglądam : Telefon kontaktowy : 600-25-33-08
-
Co do Gryfcia to konsekwencja na pewno przyniesie efekty - tak skrótowo odpowiadając na Twój post :eviltong: Kliker, hmmm... Kliker trzeba czuć i przede wszystkim troszkę się postarać aby go nie spalić już na samym wstępie a później będzie już tylko lepiej. Ciężko mi się wypowiedzieć na temat "całkowitej" pracy klikerem ponieważ ja łączę różne metody i właśnie to jest dla mnie najlepszą metodą :evil_lol: Klikera używam, ale na razie nie wpadłam jeszcze w całkowity szał i raczej robię to dość rzadko (czyt. nie mamy dzień w dzień po kilka serii tym bardziej, że ciężko jest nam się ukrywać przed Szarikiem, który najchętniej przeszkadzałby nam zawsze i wszędzie) ;) Kliker jest duuuużym ułatwieniem w szkoleniu pozytywnym (bo innego oczywiście pod uwagę brać nie należy :mad:) ponieważ eliminuje niedoskonałość naszych emocji i zawsze brzmi tak samo co trudno jest osiągnąć w przypadku ludzkiego głosu. Jeśli tylko początek będzie udany i pies załapie, że klik oznacza "dobrze - nagroda" to szkolenie jest o niebo łatwiejsze... Problem tylko z biednym człowiekiem, który nieustannie musi pracować nad swoim refleksem, ale to też szybko wchodzi w krew :lol: Kurcze ja chyba naprawdę piszę bez ładu i składu :oops: No nic - zmęczenie jakieś takie. Robię przerwę i lecę na spacer może mi to pomoże :p
-
[B]Lena[/B], ależ się rozpisałaś, aż nie wiem na jaki temat mam teraz pisać :eviltong: Co do [B]Anettty[/B] właśnie to jest błędem i powiększa problem dlatego uważam, że trzeba jak najszybciej zacząć działać i robić wszystko żeby psiaka wyprowadzić z takiego stanu - tak jak pisałam zamykanie psa może się skończyć horrorem dla właścicieli - i NIGDY nie wychodzi na dobre ! Ale trudno wymagać od każdego wiedzy na każdy temat i nie popełniania żadnych błędów - najważniejsze, że pojawił się pomysł na rozwiązanie problemu, teraz trzeba go wcielić w życie, nauczyć się pewnych zasad i z ogromną konsekwencją się ich trzymać (bez obawy Aneta, nawet z początku wydające się nie do zrealizowania rzeczy wchodzą z czasem w krew i nie są żadnym problemem ;)) Mam nadzieję, że niedługo przeczytamy, że psiak coraz lepiej reaguje na gości :) A i ludzi da się oswoić :evil_lol: Nasz znajomy jak wchodzi i widzi nasze żądne pieszczot stwory to w momencie wygląda jakby wszedł przynajmniej w stado niedźwiedzi :cool3: Ale troszeczkę starań i kończy się głaskaniem "niedźwiedzia" uwalonego obok na kanapie :lol: :lol: :lol: Nie chcę wiedzieć czym by się skończyło całkowite odizolowanie - i dla psów i dla bojących się gości (tak to przynajmniej otwierają się na zwierzęta) :)
-
[B]ANETTTA [/B]co do przebiegu spotkania to raczej nie napiszemy Ci jak by to wyglądało w Waszym przypadku - to już zależy od Was i od behawiorysty oczywiście. Z reguły w takich sytuacjach najlepszym sposobem jest zobaczenie delikwenta w akcji czyli odwiedziny w domu. Takie coś daje bardzo dobry obraz sytuacji ponieważ pies traktuje tą osobę jak gościa, którego przecież "nie lubi". Dobry specjalista z takiego spotkania wyniesie sporą wiedzę na temat psa, zobaczy go na swoim terenie z jego "naturalnymi" zachowaniami co byłoby trudne w neutralnym otoczeniu i sytuacji. Zauważy też rzeczy, których Wy możecie nie dostrzegać bądź po prostu nie rozumieć a to jest bardzo istotne przy rozwiązywaniu problemów. Mam jeszcze pytanie - kiedy zaczęły się takie problemy i czy nie kojarzycie może przyczyny, (może nią być np. zbyt nachalny gość, bądź wręcz przeciwnie - goście, którzy bardzo obawiają się psa, albo coś zupełnie innego) ? Ten drugi przykład bardzo "popsuł" psa (*) z mojego rodzinnego domu (niestety byłam dzieckiem i wiedzy żadnej oczywiście nie miałam, ale zapamiętałam pewne sytuacje) - no nic, do rzeczy... Pies temperamentny, ale i z moich odczuć strachliwy czego by pewnie prawie nikt nie dostrzegł, jako młodziutki kilkumiesięczny szczeniak ma do czynienia z gośćmi, którzy są przerażeni na jego widok, każą go od siebie zabrać (na smycz i jak najdalej bądź do innego pomieszczenia) i drżą przy każdym kontakcie. Mimo iż minęło już kupę lat to do dziś widzę moją młodą wówczas kuzynkę z krzykiem wskakującą na ławę "bo przecież bestia ją zaraz pożre" :crazyeye: W takich sytuacjach niestety, ale większość osób psa odizoluje - i co się może rodzić w młodziutkiej głowie... Gość zły bo jak przychodzi to ja jestem zamknięty - gościa trzeba przepędzić, ... -> z czasem może się to przerodzić w prawdziwy horror więc warto jak najszybciej działać (jaki by to nie był powód). Kurcze ale się rozpisałam :roll: Ps. A co do polecanych osób ... hmm, myślę, że ktoś by coś mógł polecić ale istotne jest skąd jesteście.
-
behawior - chodzi o behawiorystę czyli człowieka zajmującego się psią psychiką (tak w skrócie pisząc). Dobry behawiorysta po przyjrzeniu się psu i wysłuchaniu właścicieli ma szansę na nakierowanie Ich w jaki sposób mają postępować aby wyeliminować problemy. ... Rany piszę takie masło maślane, ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi ;)
-
[B]Lena[/B] powiedz no Ty temu młodzieniaszkowi żeby się przestał wygłupiać i siedział grzecznie na swoim wielkim słodkim tyłku - bo my się tam przejdziemy i nagadamy do skutku :mad: :eviltong: A tak na poważnie to nie ma co zwlekać ze spotkaniem z behawiorem. Rozmawialiśmy kiedyś i mówiłaś, że masz jakieś kontakty... Myślimy, że warto z nich skorzystać jak najszybciej, zanim chłopak postanowi wejść wszystkim na głowę - niestety jak widać dosłownie :shake: Zbyt poważnie bierze sobie do siebie rolę ochroniarza domu i potrzebny jest ktoś, kto pomoże Wam mu to wyperswadować... Pisz jak się sprawy mają bo to istotne i bardzo byśmy chcieli wiedzieć. Pozdrawiają zabiegani: J. G. i 16 łap ;)
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Justysia i Grześ replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
[CENTER]Nawet Szary w skupieniu obserwuje co wyprawia się z elegancko jak do tej pory ułożonym garniturem, który właśnie został mu zdjęty :lol: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img131.imageshack.us/img131/7704/69369780bs8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img20.imageshack.us/img20/9011/57034481xf8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img20.imageshack.us/img20/5526/57251791zo7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/9663/69253977rg3.jpg[/IMG][/URL] A na koniec oburzona mina Tedka : [I]"i co z tego, że jestem szurnięty ?!" [/I] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img131.imageshack.us/img131/5581/10gn4.jpg[/IMG][/URL] [/CENTER] Oczywiście chciałam jeszcze raz (tym razem osobiście) podziękować za życzenia :loveu: :loveu: :loveu: