Jump to content
Dogomania

Justysia i Grześ

Members
  • Posts

    1169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Justysia i Grześ

  1. [quote name='Justysia i Grześ']Bryk się przypomina .... http://img253.imageshack.us/img253/663/11mi3.jpg Tak jak wyżej Bryk prosi o domek :-(
  2. Witamy wszystkich :loveu: Na początku chcieliśmy przeprosić za ciszę z naszej strony :-( Mamy po prostu urwanie głowy, dzisiaj mieliśmy troszkę spraw do załatwienia, rozwieszaliśmy jeszcze ogłoszenia i szukaliśmy dalej odpowiedniego domku dla Bryka. Jakby tego było mało to znowu choroba Justysi daje coraz bardziej znać o sobie i pojawia się znowu pytanie co dalej z nią robić :-( :-( Wracając do pytania o tego pana z allegro napisaliśmy mu wiadomość i czekamy na odpowiedz. anula1959 jutro z rana postaramy się jakieś ogłoszenie sklecić z nowymi ciekawszymi zdjęciami więc jakbyś mogła takie allegro zrobić będziemy bardzo wdzięczni. Pozdrawiamy serdecznie wszystkich wujków i cioteczki :loveu:
  3. Tego Pana oczywiście sprawdzimy, chociaż faktem jest, że budzi to dziwne niepewności - i ten negatyw i pytanie o płeć bo akurat to można bez problemu wywnioskować z tekstu .... Hmmm, zobaczy się :roll: ~~~~~~ A co do reszty, to Brysiu spędził noc w ciepełku, ale niestety na dzień musiał trafić spowrotem na poddasze (cholera igramy z ogniem :shake:). Jest problem, ponieważ Pani zajmuje się w ciągu dnia 1,5 roczną wnusią, która do tego jest akurat chora i ciężko jest Jej zapanować nad Brykiem. Młody nie chce zjeść dziecka, ale chce ją zalizać i bawić się, co w przypadku takiej różnicy siły i wielkości może się skończyć jakimś „ziaziu” a tego oczywiście byśmy nie chcieli… Gdyby w przyszłym domciu było dziecko nie będzie problemu – chociaż chyba odrobinę większe byłoby ułatwieniem. Do maleńkiego też się przystosuje, trzeba tylko poświęcić troszkę czasu na wzmocnienie pewnych odruchów, np. siadania przed dzieciątkiem bez prób skakania itp. To nie jest duży problem ponieważ jest już nieźle, jednak trzeba być konsekwentnym a my też nie możemy siedzieć Im bez przerwy na głowie :cool1: Tak, więc staramy się jakoś panować nad tym wszystkim a teraz w nocy sąsiadka znowu przyszła nam z pomocą :loveu: Sami widzicie jak to wygląda… My osobiście jesteśmy przeciwni przerzucania zwierzęcia z miejsca na miejsce, ale nie mamy na to wpływu, bo jakbyśmy się nie starali żeby było inaczej to zawsze ktoś rzuca nam kłody pod nogi :angryy: Robimy jednak wszystko żeby nie zrobiło mu to zbyt wielkiego mętliku w głowie i w jakimś stopniu to działa – Bryś jakby przyjął sobie, że my jesteśmy państwo i jesteśmy wszędzie tam gdzie on a te wszystkie przygody, ludzie i miejsca to taki styl życia – Tylko ile tak można… Na dłuższą metę to nie jest dobre ani dla niego, ani dla nas :-( My tak bardzo się staramy i naprawdę wierzymy w to, że znajdzie w końcu swoje stałe miejsce na ziemi a my zostaniemy już tylko ciotką i wujkiem (tak zresztą się do niego zwracamy – niech się chłopak nauczy, że pańcio i pańcia to ci, którzy tak będą mówili do niego później a nie, kto inny :lol:) DOMKU prosimy pojaw się wreszcie :modla:
  4. Teraz tak na szybciutko jeszcze jedno zdjęcie – Młodzieży taka szybka, że ciężko w kadr złapać, ale tutaj się jakoś, chociaż Bryko zmieścił :evil_lol: Taki cudny chłopaczek a wciąż bez domu :-( Postaramy się za troszkę napisać więcej szczegółów. Wybaczcie, ale ciężko z czasem u nas :shake:
  5. Dziękujemy w imieniu Bryka za podnoszenie jego wątku :loveu: Tak jak pisaliśmy sytuacja jest tragiczna :placz: Udało nam się umieścić Bryka na tę noc u sąsiadki... Przesuneliśmy wyrok schroniska chociaż o dzień... Mam nadzieję że jego człowiek jest już bardzo blisko...
  6. Podłość ludzka nie zna granic.... Dlaczego przyszło nam żyć wśród takich ludzi....... Zastanawiamy się czy nie jest to odwet pewnej osoby której mama niedawno zwróciła uwagę z powodu złego traktowania psa
  7. Świat jest malutki :lol: A w związku z tym... Rozwieszając ostatnio ogłoszenia naszego malucha zajrzeliśmy też do lecznicy w Katowicach a tam mieliśmy okazję zamienić kilka słów z właścicielami sunieczki z rozciętą łapką... Z rozmowy dowiedzieliśmy się, że Państwo są zainteresowani sunią spod Częstochowy, ale ze względu na tą łapkę nie mogą teraz pojechać :shake: A jako, że kojarzę to "pod Częstochową" z Kapselka itp. zaczęłam przeszukiwać wątki w poszukiwaniu tej sunieczki -> A kto szuka... :evil_lol: Tak więc trzymamy kciuki, za wygojenie łapki i mamy nadzieję, że uda się, którejś pannicy znaleźć domek :) :) :)
  8. Nie potrafił tylko pojąć jednego… Dlaczego ten trzeci stoi przy nas na smyczy i dziwnie się na niego gapi jak próbuje go zwerbować do wspólnej zabawy :evil_lol: Ale wytłumaczyłam mu, że jak on będzie miał 15 lat (życzymy mu tego oczywiście z całych serc), to też będzie się dziwnie patrzył na włażącego mu na głowę szczeniora :crazyeye: No cóż – nasz Szariczek pobiegał gdy młodzież skończyła… Inaczej mógłby być stratowany przez jakiś pędzący obiekt :evilbat: To naprawdę cudowny psiak a wciąż czeka na swojego człowieka :shake: Nie wiemy już co robić... On cierpi, ponieważ musi siedzieć przez wielką część dnia sam... Coraz bardziej płacze i woła żeby do niego wrócić... ... A my nie możemy z nim przebywać dłużej :-( Prosimy, zjaw się już Człowieku Brysia... Zjaw się zanim będziemy zmuszeni wyeksmitować go stąd... Zjaw się zanim nasi wspaniali sąsiedzi, będący podobno miłośnikami zwierząt narobią nam jeszcze większych problemów :-( Zjaw się póki możemy mu jeszcze pomagać i póki jest z nami -> Tylko, że już zrobił się szum w okolicy, bo pies zaszczeka czy zapłacze :shake: To ciekawe, tym bardziej, że wszyscy w tej klatce mają psy i wszystkie z tych psów potrafią się "odezwać" -> To jednak nie ma znaczenia dla tych, którzy robią największe problemy...
  9. No dobrze, to może w taki sposób –> Macie w domciu psióra, któremu brakuje towarzystwa… Który nie ma z kim poszaleć… Który siedzi sam gdy Was nie ma… Zobaczcie sami, oto idealny kandydat na braciszka dla Waszej pociechy :iloveyou: Aha, jak widać na załączonym obrazku, Brysiu pięknie trzyma się ludzi :multi: Nawet, gdy żadna smycz nie stanowi już przeszkody jemu do głowy nie przychodzi, aby lecieć gdzie indziej – najważniejsi są nowi przyjaciele i ludzie, którym ufa :loveu:
  10. Dzisiaj postanowiliśmy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – a właściwie to trzy :diabloti: Jako, że nasz młodzik mocno ucierpiał na całym tym zamieszaniu z Brykiem, bo jego kochani państwo raczyli się praktycznie całkowicie obskubać z wolnego czasu i niestety nie mieli już możliwości na spokojne wybieganie go :shake: A zarazem ze zmęczeniem Brysia jest problem to wzięliśmy całą trójkę na spacer… Niech się dzieje wola Boga :evil_lol: No i wola ta była całkiem przyjemna :lol: Czy nadal mamy przekonywać niezdecydowanych, że warto przygarnąć pod swoje skrzydła tegoż szkraba ???
  11. Na razie więcej nie zdążymy wstawić, bo musimy znowu wychodzić, ale mamy nadzieję, że następnym razem już problemów z dogo nie będzie i damy następne ;) Co do zainteresowania Bryczkiem to w ciągu ostatnich kilku dni odezwały się do nas 3 osoby… Tylko, że nie wiemy czy coś z tego będzie :roll: 2 na maila, z czego jedna już nie odezwała się ponownie a co do drugiej czekamy jeszcze, bo to sprawa z wczoraj, więc może… I jedna Pani telefonicznie, z którą jesteśmy w kontakcie i zobaczymy jak się sprawy potoczą… Mamy pewne wizje w tym przypadku, ale to się jeszcze okaże. Chcielibyśmy porozmawiać z Panią na spokojnie, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie… Tak czy siak damy Wam znać jakby coś się z czegoś wykluło :) No i oczywiście nadal liczymy na Waszą pomoc :helo: Jeśli ktokolwiek zna osobę, której do szczęścia brakuje właśnie takiego słodkiego uczniaka to bardzo prosimy w jego i naszym imieniu o pomoc :modla: I jemu i nam bardzo ciężko jest w obecnej sytuacji, ale stajemy na głowie żeby chłopak nie musiał wylądować w schronisku -> Prosimy pomóżcie nam pomagać, bo sami raczej nie damy rady… Nie mamy warunków :help1: PS. HebaNova masz rację, z drzwiami jakoś sobie urwis radzi – kurcze, kolejna rzecz, którą wyniósł z poprzedniego domu -> sprytni nauczyciele z tych jego państwa byli :angryy: Ech… Szkoda gadać… I jeszcze najważniejsze –> DZIĘKUJEMY zainteresowanym za każdą pomoc – chociażby podrzucenie malucha… Buziaczki dla Cioteczek i Wujków :buzi: :buzi: :buzi: I kwiatuszki :Rose: :Rose: :Rose: dla Cioci Leny za przywiezienie karmy dla Bryka, dzięki czemu na parę dni spadło to z nas…
  12. I jeszcze tak pięknie potrafię siedzieć… I tak ;) A tutaj już z moim sznurem… Wariaci wsadzili mi go za obrożę, ale co tam, tak też jest fajnie :evil_lol: A tak się sznureczkiem bawię… No i sami powiedzcie – czy ja nie jestem słodki ? Gdzie jest domek, który to zauważy, który mnie pokocha i doceni ? No gdzie ???:-(
  13. Mamy pecha i już :roll: Jakoś ciągle mijamy się z działaniem dogo… Jak już jesteśmy w domu i chcemy coś napisać to z reguły nam nie chce działać i na chęciach się kończy :angryy: Ale teraz się udało :multi: więc od razu nadrabiamy zaległości i wklejamy zdjęcia… Po kolei, więc na razie na szybciutko jeszcze te z DT : Brykuś uwielbia jak mu się rzuca chrupeczki, więc ślicznie wszystkie zbiera… A jak wiadomo, najlepiej smakują te złapane w dziwnych miejscach – na przykład pod szafką :cool3: ale i te inne też są super, więc rzucaj ciotka bo czekam… No zobaczcie sami jak ślicznie siedzę ;) Prawda, że się chrupek należy :eviltong:
  14. Co do informacji o stanie teraźniejszym : Tak Aniu, noc spędził z nami a przynajmniej jej część. Mieliśmy dostęp do małego, opuszczonego poddasza, w którym praktycznie nic nie ma, które nie jest ogrzewane od jakiś 2 lat przynajmniej, które nie jest najlepszym rozwiązaniem na dłuższą metę, ponieważ nie jesteśmy w stanie z nim tam przebywać… Spędziliśmy kilka godzin próbując, chociaż trochę je ogrzać jednak ciężko to idzie, gdy się ma do dyspozycji tylko małą dmuchawkę a parę centymetrów nad głowami dach pokryty warstwą śniegu, całkowicie nieszczelne okna i mury zimne od tak dawna – nie wytrzymaliśmy :-( Musieliśmy go zostawić, iść na spacer z naszymi i chociaż trochę się ogrzać… Pod tym względem ludzki organizm jest niedoskonały – nie potrafi przetrwać bez kiepskich efektów takiej temperatury :shake: Brykusiowi zostawiliśmy materacyk z gąbki i koc, więc miał szanse, na chociaż odrobinę ciepła (przynajmniej od dołu)… My już nie… Postaramy się wstawić jakieś zdjęcia - chociaż nawet aparat nienajlepiej znosił takie temperatury :shake: jednak mamy kilka. Wiemy, że to będzie się gryzło z naszymi opowieściami o porzuconym mieszkaniu, ponieważ są tam kolorowo wytapetowane ściany itp., ale uwierzcie – ludzie mają różne pomysły i w tym przypadku właśnie tak było… (Facet wynajął, zrobił część remontu i przepadł…) :roll: I po raz kolejny pytamy -> Czy naprawdę nie ma tu kogoś, kto pokochałby Bryka ?
  15. U nas faktycznie się pokomplikowało i musieliśmy zabrać Bryka z DT. Ne mamy już naprawdę pojęcia, co dalej robić… Nie mamy żadnych warunków praktycznie na nic :placz: Gdyby nie fakt, że w naszym mieszkanku ledwie mieścimy się my z naszą czwórką futer pewnie próbowalibyśmy przetrzymać go u siebie – chociaż to też byłoby trudne bo jak wiadomo nie zawsze jest łatwo pogodzić ze sobą takie stado jednak byłaby jakaś szansa… ale jej nie ma :shake: Wiemy też, jaki jest Bryku i jak przyjąłby schronisko… To byłoby dla niego koszmarem, on musi mieć przy sobie ludzi, musi mieć kogoś, kto zajmie mu czas, albo chociaż pewność, że gdy znika to jednak wróci i poświęci mu chociaż trochę swojej uwagi. Schronisko a już nasze szczególnie nie nadaje się dla niego – boimy się, że po takich przeżyciach naprawdę trudno byłoby nam znaleźć dla niego odpowiedni dom. Już teraz potrzebny jest taki, który ma o psach pojęcie, albo chociaż ogrom chęci i otwartość na rady, które my byśmy starali się przekazać… On już jest, że tak napiszemy „popsuty” przez poprzednich właścicieli i tak jak już napisaliśmy wcześniej jest z nim sporo pracy, (hmmm, raczej przede wszystkim samozaparcia we wpajaniu mu zasad życia z człowiekiem) … Zrobiliśmy, co tylko jest możliwe do zrobienia w tych jednak dość krótkich chwilach, które mogliśmy z nim spędzić w DT i możemy stwierdzić, że się da zrobić naprawdę wiele, albo i więcej – trzeba tylko to kontynuować. Z psa, który potrafił tylko skakać i podgryzać ręce wyłonił się pies, który potrafi się bardzo fajnie skupić na człowieku :multi: Wciąż są chwile tego brykania, jednak to raczej z powodu DT, który łamał nam strasznie przyjęte zasady i nie potrafił (nie każdy niestety nadaje się na właściciela psa) się nim odpowiednio zajmować. Tak, więc przyszły właściciel, jeśli okaże chęci będzie miał psa, który wręcz automatycznie jest nastawiony na współpracę i ogrooomne cieszy się z każdej rzeczy, którą może dla człowieka zrobić. Wracając jednak do tematu – nie mamy już teraz szans na wybrzydzanie w tej sprawie gdzie Bryko będzie, ponieważ nie mamy alternatyw. Jeśli na już nie zgłosi się chętny i odpowiedni domek (obawiamy się, że to marzenia :-(), to będziemy zmuszeni gdzieś go umieścić… Niestety warunki finansowe nie pozwalają nam myśleć o hotelu nawet tym schroniskowym… Błagamy, więc w imieniu tego malucha o jakąś pomoc :modla: Przecież musi być jakieś rozwiązanie… Musi być jakaś szansa… Najgorsze jest to, że potrzebujących jest tak wiele. Że tak trudno jest się przebić w tym gąszczu. Nasz Bryku może być uznany za tego mniej potrzebującego, ponieważ ma wszystko na miejscu – nikt nie połamał mu łap, nie powybijał oczu, nie obdarł ze skóry, ale jednak człowiek złamał mu serce, obdarł z marzeń, zabrał nadzieję, sponiewierał psychicznie… Jeśli ktoś rozumie psychikę psa to rozumie też, że najgorszym cierpieniem dla tych istot jest właśnie to wyryte w sercu… Pies potrafi cierpieć fizycznie byleby tylko mieć przy sobie człowieka – to chore, ale prawdziwe :-( Bryk jest młodziutki i z jego charakterem to był dla niego ogromny cios… Boże co my możemy jeszcze napisać żeby znalazł zainteresowanie ??? Tutaj chyba nasze słowa nie mają większego znaczenia… Jego po prostu trzeba poznać i… pokochać Czy naprawdę nie ma szans na nowe lepsze życie ??? NIE, ze względu na niego nie możemy zacząć tak myśleć, nie możemy stracić nadziei, … [SIZE="4"][SIZE="5"]RATUNKU !!!
  16. jotka nasz nr telefonu, (który zresztą jest podany w pierwszym poście,którymś kolejnym oraz na allegro ;)) to: 600-25-33-08 Dziekujemy oczywiście za ogłoszenie malucha :loveu:
  17. Jak na razie mamy kompletną ciszę w sprawie Bryka :shake: Czas działa na jego niekorzyść :placz: Z DT sprawa jest bardzo ciężka :-( może coś się uda przeciągnąć ale nie wiemy. Boimi się co będzie później poprostu staramy się być ciągle dobrej myśli i wszystko co robimy robimy dla BRYKA aby nie trafił do schrona :-(
  18. Witamy Wszystkich odwiedzających Bryka :loveu: Sytuacja wygląda źle a wręcz tragicznie :-( Bryk planowo jutro powinien opuścić DT i my na prawdę nie wiemy co mamy dalej robić :shake: Nie mamy gdzie go przetransportować, hotelik to sprawa finansów a u nas ona wygląda tragicznie innego domku nie mamy :-( On jest tak kochany że nie do opisania, ciągnie do człowieka chce się ciągle bawić, pracować tylko żeby być przy człowieku :roll: Rozwieszamy ciągle ogłoszenia w różnych miejscach w Sosnowcu i Katowicach wszędzie nie jesteśmy wstanie ich umieścić, więc prosimy również o taką pomoc Ps. Chętnym prześlemy ogłoszenie na pocztę
  19. Rany, przez cały wieczór miałam problemy z dogo :mad: nawet mi się otwierać nie chciało nie mówiąc już o pisaniu :shake: Miejmy nadzieję, że to ten Wymarzony Ktoś, ale fakt faktem obserwacja jeszcze o niczym nie świadczy... Bardzo często psiaki są obserwowane a nic z tego nie wynika bo nawet nikt się nie odzywa :shake: U nas na razie cisza, ale nie tracimy nadziei - w końcu obiecaliśmy to Brykusiowi :loveu:
  20. Kochana Ciociu egradsko Brykuś dziękuje za pamięć :loveu: :loveu: I naprawdę bardzo prosi o nowy wspaniały domek.
  21. Chwilę przed czwartą w nocy podeszłam do okna. Spojrzałam na beznadziejnie ponury świat za nim… Na tą szarość i błoto lejące się z nieba, bo nic innego to nie przypominało. Na to, czego nie widziałam, ale tak jakby kłuło mnie w oczy… To był okropny ziąb i strach I automatycznie zaczęłam rozglądać się dookoła… Wtedy też pomyślałam, że przecież powinnam dać sobie spokój, że chyba jestem szalona, że przecież gdybym faktycznie wypatrzyła tam jakiegoś biedaka to nie miałabym szans mu pomóc. Ale uświadomiłam sobie, że to we mnie tkwi… Że pewnie nie mogłabym się położyć gdybym tego nie zrobiła … A na końcu wylądowałam w ciepłym łóżku, wtulona w mięciutkie futerko psa, który na szczęście już nawet nie pamięta tej nicości i strachu, i zaczęłam rozmyślać nad beznadziejnością tego świata Nad bezsilnością mimo ogromnych chęci Nad tym, co przecież jest całkowicie niedorzeczne Nad tym, czego pewnie nigdy nie zdołam pojąć … Ja wiem, że nie zmienię moich odruchów i tak naprawdę nawet nie przeszłoby mi to przez głowę, ale za nic nie mam pojęcia, co robić żeby to przynosiło jakieś większe efekty. Czy ktokolwiek wie co takiego musiałoby się wydarzyć żeby ludzkość otworzyła wreszcie te swoje tak paskudnie zimne serca ? Jeśli tak to z ogromną satysfakcją spróbuję to zrobić ~~~ Rozejrzałam się teraz na boki, popatrzyłam na całą czwórkę i po raz kolejny doszłam do wniosku, że ja nie chcę nic więcej poza tym żeby wszystkie zwierzaki mogły tak beztrosko drzemać nie martwiąc się o to, co przyniesie następna chwila … Wielkich kroków w tym kierunku nie uda nam się teraz zrobić, ale chciałabym żeby udało nam się znaleźć człowieka dla Brysia… Żebyśmy mogli usiąść i pomyśleć, że chociaż On może już żyć bez tych trosk… Już na stałe w jednym miejscu… Jego płacz, gdy zamyka się drzwi rozdziera serce Niech ktoś pomoże mu zapomnieć o rozstaniach i uwierzyć już tak naprawdę w to, że już nigdy na stałe drzwi jego domu nie zamkną się za nim …
  22. [CENTER][I][B]Chwilę przed czwartą w nocy podeszłam do okna. Spojrzałam na beznadziejnie ponury świat za nim… Na tą szarość i błoto lejące się z nieba, bo nic innego to nie przypominało. Na to, czego nie widziałam, ale tak jakby kłuło mnie w oczy… To był okropny ziąb i strach I automatycznie zaczęłam rozglądać się dookoła… Wtedy też pomyślałam, że przecież powinnam dać sobie spokój, że chyba jestem szalona, że przecież gdybym faktycznie wypatrzyła tam jakiegoś biedaka to nie miałabym szans mu pomóc. Ale uświadomiłam sobie, że to we mnie tkwi… Że pewnie nie mogłabym się położyć gdybym tego nie zrobiła … A na końcu wylądowałam w ciepłym łóżku, wtulona w mięciutkie futerko psa, który na szczęście już nawet nie pamięta tej nicości i strachu, i zaczęłam rozmyślać nad beznadziejnością tego świata Nad bezsilnością mimo ogromnych chęci Nad tym, co przecież jest całkowicie niedorzeczne Nad tym, czego pewnie nigdy nie zdołam pojąć … Ja wiem, że nie zmienię moich odruchów i tak naprawdę nawet nie przeszłoby mi to przez głowę, ale za nic nie mam pojęcia, co robić żeby to przynosiło jakieś większe efekty. Czy ktokolwiek wie co takiego musiałoby się wydarzyć żeby ludzkość otworzyła wreszcie te swoje tak paskudnie zimne serca ? Jeśli tak to z ogromną satysfakcją spróbuję to zrobić ~~~ Rozejrzałam się teraz na boki, popatrzyłam na całą czwórkę i po raz kolejny doszłam do wniosku, że ja nie chcę nic więcej poza tym żeby wszystkie zwierzaki mogły tak beztrosko drzemać nie martwiąc się o to, co przyniesie następna chwila … Wielkich kroków w tym kierunku nie uda nam się teraz zrobić, ale chciałabym żeby udało nam się znaleźć człowieka dla Brysia… Żebyśmy mogli usiąść i pomyśleć, że chociaż On może już żyć bez tych trosk… Już na stałe w jednym miejscu… Jego płacz, gdy zamyka się drzwi rozdziera serce Niech ktoś pomoże mu zapomnieć o rozstaniach i uwierzyć już tak naprawdę w to, że już nigdy na stałe drzwi jego domu nie zamkną się za nim … [/B][/I][/CENTER]
×
×
  • Create New...