Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Iwlajn - moje gratulacje. To jest jak najbardziej odpowiedni samochód dla młodej dziewczyny, mało pali, jest zwrotny i wszędzie się nim wciśniesz. Tylko poproszę o fotki samochodzika na pw, bom strasznie ciekawa jaki kolor jego jest (wiem, wiem - jak każda kobieta przede wszystkim zwracam uwagę na kolor ale w końcu wychodzę z założenia, że nie ma sensu jeździć czymś co mi się nie podoba, a reszta typu - ile pali, jaki stan techniczny - zawsze mi się przy okazji udawały :-) ). -
Dotty-borderowate cudo. Już 2,5 roku cieszymy sie sobą.
Zosia4 replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Reno - co tam u Ciebie ? Jak sytuacja z wodą wygląda ? No i jak tam Twoje psice ? Pisz co tylko możesz, opisz sytuację w jakiej teraz jesteście i czy dużo szkód woda wyrządziła. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Barry melancholijny, bo takiego właśnie go ujęłam. Ale poza tym nie ma takiego dawnego zapału, takiej "zażartości" względem kosiarki. Owszem - trochę szczeknie na nią ale chyba bardziej z obowiązku niż z chęci. Bardziej teraz sadowi się gdzieś obok podczas koszenia i odpoczywa po tych kilkunastu "szczekach". Ja chętnie bym się usadowiła obok niego ale to co u mnie się dzieje z trawą to jest nie do pomyślenia. Wyczekuję momentu kiedy nie pada, a wiatr i słońce ją trochę przesuszą, bo i ja nie daję rady i kosiara też nie chce wszystkiego zbierać. Trzeba zbierać ręcznie. Ręce zielone i wszystko wokół zielone. Ale z resztą same zobaczcie jakie trawsko. [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/4241/piesej.jpg[/IMG] -
Dotty-borderowate cudo. Już 2,5 roku cieszymy sie sobą.
Zosia4 replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Reno - trzymam kciuki za wytrwanie i za dobrą, niepadającą aurę, za słońce, za wiatr, za Ciebie i Twoje psice i w ogóle za to, żebyście wszyscy wyszli z tego koszmaru bez szwanku. -
Dotty-borderowate cudo. Już 2,5 roku cieszymy sie sobą.
Zosia4 replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
O ludzie - Reno, współczuję i trzymam kciuki żeby ta woda opadła. To wygląda strasznie. Ja takie obrazki oglądam tylko w tv. Jak Ty dajesz sobie radę ? No nie mogę, toż to najprawdziwsza powódź. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img191.imageshack.us/img191/279/azaliewieczorne.jpg[/IMG] -
http://www.dogomania.pl/threads/17088-Lisek-bezdomny-od-20-lat-Odszedl-za-Tęczowy-Most-lt-quot-gt http://www.dogomania.pl/threads/32205-Misiek-za-szybko-odszedł...za-TM http://www.dogomania.pl/threads/46996-Barry-z-Lublina-znalazł-bezpieczeństwo-i-wspaniały-dom-u-boku-Zosi! http://www.dogomania.pl/threads/76113-Pełnia-szczęścia-Klusia-u-Zosi4!!!
-
Markofix - mam w sumie już tylko 4 sztuki, w tym trzy psy i jedną kotę. Ale wszystko u mnie już nie pierwszej młodości więc i troszczyć się trzeba i dosmaczać i poprzytulać i pogadać :-) .
-
Kasiu - ten Twój pies to jakiś jedyny w swoim rodzaju oryginał. I za to pewnie je kochamy, że są unikatami (szczególnie "psie smuteczki" mi się podobają). Ja już bym pewnie nie przeżyła takich szczeniackich wybryków, chociaż muszę przyznać, że moje psy zawsze mnie zaskakują takimi właśnie wybrykami, a każdemu stuknęła już "dziesiątka" (co do Barrego nie jestem pewna, bo i nie mogę takiej pewności mieć). No i rzeczywiście - my z Wenus. Marsjan nie sposób zrozumieć. Zdjęcia piękne.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
A u nas mało wody. Nie bez przyczyny piszę o tym, bo niektórym rejonom w kraju zagraża powódź (i za to trzymam kciuki coby nikogo nie zalało). Moja dosiana trawka jest traktowana konewką. Jedynie w czwartek popadało i nadal nic. Dorzucam Barrego melancholijnego. [IMG]http://img692.imageshack.us/img692/9382/77852295.jpg[/IMG] [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/503/38308495.jpg[/IMG] -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Sezon rozpoczęty : [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/9918/sezonrozpoczety.jpg[/IMG] -
Tak - Misiątko było największym i najłagodniejszym psem jakiego znałam i miałam.
-
Piękna jest - nie da się zaprzeczyć (wszystkie moje "zwierza" są piękne). Tylko jakby ostatnio troszkę schudła. Może to po zimie, może przed latem :-). No nic - pewnie nabierze ciałka pod moją troskliwą opieką.
-
No i Lusiaczek baraszkujcy sobie wsród zieleni i na słoneczku [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/3138/kolorki4.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/8695/kolorki3.jpg[/IMG] [IMG]http://img291.imageshack.us/img291/4344/kolorki2.jpg[/IMG]
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Nie da się ukryć - przyszła w końcu wiosna : [IMG]http://img693.imageshack.us/img693/7835/wiosnao.jpg[/IMG][URL="http://images38.fotosik.pl/279/d79f82341baa026d.jpg"][/URL] -
Nie wiem co bym nie napisała, to i tak nie znajdę słów. Otóż Lusia wyczekuje momentu kiedy ja już leżąc wieczorem w łóżku - nieraz wołam Barrego (bo wolę go mieć na oku, tzn. lubię jak leżymy sobie na swoich posłaniach w jednym pokoju -wtedy wiem, że wszyscy razem w kupie i możemy zasnąć. No i wówczas jak Barry podejdzie do mnie a Luśka jest na moim łóżku i na wysokości jego głowy - to wtedy wdzięczy się do niego i próbuje go obłaskawić. Tzn. wdzięczy się do niego, mruczy i usiłuje się wtulać w jego futerko. Obojętnie jakie futerko, a najchętniej w "za ucho", bo jemu też chyba sprawia to przyjemność - Barry wtedy zastyga w nadziei, że ta wredna kocica chyba go jednak lubi. Och - mówię Wam, że to są scenki nie do powtórzenia i nie do przełożenia na ludzki język. Wiem, że jak nadejdzie w końcu wiosna, to każde z nich będzie po swojemu spędzać czas na dworze i wylegiwać się na słoneczku - i nawet nie będą siebie zauważać. Ale tak tylko chciałam opisać jak to teraz jest u mnie z tymi zwierzakami.
-
Rzecz ma się tak : Lusinka z moim Bazylkiem nigdy nie pałali do siebie jakąś szczególną miłością. Nieraz się trącali pyszczkami lub "coś tam do siebie przemawiali" w kocim języku. Ale generalnie nie była to przyjażń lecz jedynie tolerowanie siebie i niewchodzenie sobie w drogę. Co prawda - jadły koty od dłuższego czasu z jednej miseczki i jakoś się w tym względzie dogadywały w spokoju. Raz jedno podchodziło a raz drugie. Jedno spało po lewej mojej stronie a drugie po prawej (ciepełko miałam zapewnione i mruczando też :-) ). Ale od czasu jak Bazylka nie ma to u Luśki zauważyłam brak apetytu i taką jakąś melancholijność. Dzisiaj specjalnie kupiłam jej świeżusieńką wątróbkę kurzą, którą tak uwielbia, żeby ją jakoś ożywić. No i nic - nie tknęła jej nawet i to mnie niepokoi. No i powiedzcie mi, że zwierzaki nie czują, że coś się stało, że nie czują nieobecności jakiegoś członka rodziny. A za takiego pewnie Lusia też uważała Bazylka - obojętnie czy go lubiła czy też nie. Jedynie w nocy bardziej stara się przytulać do mnie i bardziej domaga się o głaskanie. Najchętniej zasypia wtulona ciaśniutko we mnie i musi czuć moją rękę na swoim brzuszku. Wtedy tak z pełnym zaufaniem kładzie się na grzbietku i obejmuje łapkami moją rękę i tak zasypia. Nigdy wcześniej tego nie było. No a ja, jak ta mumia - dopóki mogę w tej pozycji wytrzymać to wytrzymuję. Ale póżniej nieświadomie we śnie zmieniam pozycję - i od nowa jest powtórka z ponownym zajmowaniem pozycji i koniecznie musi czuć moją rękę na sobie. Nawet z moim Barrym od jakiegoś tygodnia się zaczęła demonstracyjnie przyjaźnić. A mianowicie - sama podchodzi do niego i próbuje się o niego ocierać i wyciąga pyszczek do niego. Barry jak gdyby przestawał się jej bać (no tak - to nie żart) - nie ucieka przed nią ale jeszcze na wszelki wypadek głowę odwraca od niej - chroni swój nochal nauczony przykrym doświadczeniem. Ech - no i tak sobie żyjemy, a ja mam codziennie coraz to nowe i coraz bardziej zadziwiające mnie obserwacje jak to kocica w zaawansowanym wieku próbuje przeprosić starszego, dużego i bardzo niebezpiecznego psa (niebezpieczny dla wszystkich oprócz mnie) za to, że kiedyś tam przeorała mu nochala swoim pazurkiem. A poza tym - jestem normalna. Jeżdżę, pracuję i chyba jak wszyscy - oczekuję z niecierpliwością wiosny.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Tak - już lepiej. Nie wiem jak to się stało ale jakaś spokojność mnie dopadła. Teraz tylko spać - spać spokojnie, bo już nic nade mną nie "wisi" - Bazylek pochowany i teraz już tylko spokój. i zdrowy sen może mnie uleczyć. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Bazylka pochowałam i koniec z tymi nieszczęściami - teraz już będzie tylko lepiej. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Dzięki z całego serca za słowa otuchy. Jakoś śpię, bo i muszę pracować przez kilkanaście godzin za dnia. Pomału ten obraz się zaciera w mojej pamięci - tzn. obraz może się i nie zaciera ale już tak bardzo emocjonalnie do tego nie podchodzę, nie płaczę - wszak jeszcze sporo mam żywych mordek wokół siebie i należy się z nimi pobawić, poharcować (tak - z Barrym harcuję na śniegu - a on się tak bardzo z tego cieszy). Tylko mnie niepokoi jeszcze, że zwłoczki Bazylka ciągle leżą w garażu. No niestety, dzisij też próbowałam ruszyć szpadlem ziemię - nie ma mowy - zamarznięte na kość mimo, że temperatura oscyluje wokół 0 stopni i z dachu cieknie. No i śniegu leży wokół co niemiara -ale to chyba w całej Polsce. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Dzięki za wpisy dziewczyny. Jakoś dajemy sobie radę - wszak tych zwierzaków jeszcze mi trochę zostało do kochania. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
A dlaczego nikt się tu nie odzywa - oprócz tych co mają odwagę się odezwać ? Może ktoś miał jakieś podobne przeżycia i może ktoś z moich przyjaciół się odezwie. Jakoś tę przykrą "przygodę" przeżywam w samotności i muszę powiedzieć, że pomału mi to odpuszcza. Ale mam świadomość, że Bazylek ciągle tam leży w garażu w tych workach foliowych, bo nawet dzisiaj próbowałam "kopnąć" w ziemi - ale nic z tego - zmarzlina na kość. Nikt nie napisze, bo co ? bo niewiadomo co ? Piszcie cokolwiek, bo serce nadal boli a ja już nie mam siły do tych bezsennych nocy - no cóż przeżywam czy chcę czy nie chcę a to już jest niezależne ode mnie. I gdzieś w sercu tak boli, boli jeszcze mocno - i nijak nie umiem sobie tego wytłumaczyć, dlaczego to dotknęło właśnie mojego ukochanego kocurka. To naprawdę było nie fair od życia to co nas spotkało - jego przeokrutne cierpienie na moich oczach i ta moja niemoc żeby mu jokoś pomóc. BAZYLKU [*]. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Tak Isabel - bardzo dobrze to ujęłaś - to jest istota sprawy i dziękuję Ci za to najtrafniej ujęte stwierdzenie. Stąd też ten protokół sporządzony przez weta dla koncernu, bo być może pozwoli to uchronić następnego zwierzaka od tak okrutnej śmierci. Przeżywam nadal i wiem, że tylko czasu potrzeba żeby obraz tych paru minut odejścia (bardzo drastycznego w odbiorze - "bardzo" - to zbyt mało powiedziane) jakoś się "stępił" w mojej pamięci. Stępi się niewątpliwie, bo taka jest kolej rzeczy. Na razie jest to wszystko bardzo świeże i boli - BOLI JAK JASNA CHOLERA !!!!!!!!!! albo i bardziej !!!!!!!!!!!! - tak boli, że aż wyć się chce. Bo to był ukochany kocurek wychowany od małego, spał ze mną, bawił się ze mną, jadł ze mną, asystował mi podczas gotowania w kuchni, podczas prac w ogrodzie, wysłuchał niejednego mojego żalu i niejedna moja łza w chwilach najtrudniejszych dla mnie utonęła w jego futerku. Tak - to był pełnoprawny członek mojej rodziny. Mam problem z pochówkiem, bo ziemia zamarznięta na kość. Jakoś muszę sobie sama dać z tym radę i pewnie dam, bo na nikogo nie mogę liczyć.