Sjette
New members-
Posts
345 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sjette
-
Mialam taki przypadek niechcianej porady. Przed przybyciem suki zamawialam poslanie w hurtowni, wiec wynikla rozmowa, jaki pies (wielkosc) i tak dalej. Pani jest behawiorystka, zaczela mi jakies rady dawac, puscilam mimo uszu. Jak suke juz mialam podjechalam kupic szelki, bo bez przymiarki nie chcialam. Sklep miesci sie w jej domu, tylko wejscie jest osobne. Pani mi zaproponowala, ze pusci swoja suke i moja na podworko, i zobaczy co bedzie. Nie moglam odmowic, bo wyszla ze mna ze sklepu. Pomysl bez sensu - suka po przeszlo dobie podrozy, przyjechala poprzedniego dnia wieczorem, nie znala mnie. Jeszcze zmeczona. A najgorsze bylo ze podworko ogrodzone metrowym plotkiem, a za nim ruchliwa droga. Zawsze mnie zastanawial brak wyobrazni ludzi ktorzy niby powinni sie orientowac w niebezpieczenstwach. Wiec odmowilam odpiecia smyczy. Pani otworzyla drzwi. Meta jak bylo do przewidzenia po prostu stala i sie przygladala, chociaz, bedac na smyczy wg, pani behawiorystki powinna czuc sie osaczona. Tamta suka (wzrostu Mety, ciezsza z 10kg) sie wystraszyla, nie chciala nawet za dzrwi wyjsc. W koncu wyszla i sie schowala za jakies klamoty. Wniosek pani behawiorystki - Meta ma silny charakter i nawet moze byc agresywna. Nieruchome przygladanie sie wziela za agresje. Greyhoundy w momencie ataku zastygaja bez ruchu - freeze. Ta postawa mowi - ja sie nie awanturuje. I zabezpiecza przed zbyt szybkim zakonczeniem zycia. Wiadomo jak ktos ma jednego psa zlikwidowac, to z dwoch rownorzednych wybierze tego co sie wdaje w bojki-poza torem oczywiscie, bo gryzacy na torze jest likwidowany od razu. Dobrze ze nie widziala typowego usmiechu - greje usmiechaja sie jak ludzie, pokazujac zeby. Dopiero by myslala ze suka jest agresywna.
-
Teraz zdalam sobie sprawe, ze napisalam niejasno dla ludzi ktorzy nigdy na wyscigach nie byli. Pani Mrzewinska widzi jakas korzysc w nauce aportowania i przywolania, ktore niby maja pomoc w rozgrzewce. A to jest absurd, bo zaklada ze psa na terenie toru mozna puscic luzem. Za to sa kary, np za pierwszy raz ban na ten dzien plus 100 koron "pokuty"- tak bylo na Praskaczce. Kazdy nastepny taki numer karany jest powazniej, az do zakazu wstepu na tor w ogole. Na terenie toru pies moze przebywac w samochodzie, klatce lub byc trzymany na smyczy. Niedopuszczalne jest np, zostawienie psa przywiazanego. Psy prowadzi sie na dobrej obrozy, dodatkowo podchodzac do toru (np, na start) przeklada sie smycz przez szyje lub pod brzuch. Na smyczy podlozonej pod brzuch mozna doslownie psa podniesc - nie zrobi sie krzywdy, a mozna w ten sposob niespokojnego psa utrzymac. Ma zad w gorze i nie jest w stanie ciagnac. Mniejsze greje i whippety najlepiej prowadzic na szelkach. Cale wyscigi polegaja na niespuszczaniu psa z oka i pilnowaniu nawet zamknietego w samochodzie. Wlascicel innych biegow nie ma szans obejrzec, moze jeden lub dwa, proszac innych o pomoc w pilnowaniu. Z toru psa najlepiej znosic, a whippety czasem tez dobrze niesc na start. Np, zeby ktos "zyczliwy" lapy przed boksem nie nadepnal. A jak wyglada rozgrzewka? Przede wszystkim trzeba psu umozliwic zalatwienie potrzeb naturalnych. I potem krotki step na smyczy. Jezeli jest przewidziana krotka prezentacja, czyli oprowadzanie psow przed biegiem to w zupelnosci wystarczy - jezeli pies mial juz mozliwosc kilku minut spokojnego pobytu na trawce lub w krzakach. Rozgrzewka jest potrzebna tylko do podniesienia temperatury w miesniach - wiec lepiej zalozyc czaprak niz psa ganiac. Wystarczy popatrzec na filmy z wysigow - psy sa rozbierane dopiero przed startem. Po biegu znowu step na smyczy - niedopuszczalne jakies biegi czy skoki. Raz, ze trzeba lagodnie doprowadzic do obnizenia cisnienia i tamperatury, odprowadzic wszystkie szkodliwe substancje z miesni, co jest ulatwione przy umiarkowanym ruchu. To co juz pisalam w innym watku - niedopuszczalne jest pozwolenie by pies sie polozyl czy np, wsadzenie go od razu do klatki czy samochodu. Dwa, ze nie wiemy czy nie doznal kontuzji, czego z powodu emocji nie czuje. Wiec wszelkie "gimnastyki" moga sprawe pogorszyc. Pania Mrzewinska powazam jako szkoleniowca, ma duza wiedze na temat np, pracy wechowej. I zgadzam sie w wielu miejscach z Jej pogladami. Dlatego przykre jest, ze zabrala glos na temat na ktorym kompletnie sie nie zna, a przerazajace ze ktos moze jej rad posluchac. I byc przyczyna kalectwa lub smierci nie tylko swojego, ale i obcych psow.
-
Jestem na chorobowym, suke musialam odstawic do siostry. Czekam na szpital. Wiec sobie z nudow podczytuje na rozne tematy. Znalazlam dowod (do tej pory tylko to podejrzewalam) ze pani Mrzewinska psa wyscigowego widziala tylko na obrazku To juz nawet nie jest smieszne, to jest tragiczne.
-
Piekne psiaki, maja "to cos". Jak pies pozna co to wyscigi to inne rzeczy staja sie nudne. Ale szybko naucza sie, ze "to nie ta impreza". Z moich psow szybko schodzilo powietrze jak stwierdzily ze to wystawa a nie wyscigi. Zawiedzione byly bardzo. Moze pokrecilam cos z ta uzytkowoscia, bo jak pies powygrywal (tez poza FCI) to mi sie zaczeli ludzie pytac o krycie, zwlaszcza Czesi. Wiec od razu zalatwilam czempionat wyscigowy i klase uzytkowa. I w trzech kolejnych wystawach czempionat wystawowy -przez przypadek, bo byl jedynym uzytkiem. Skonczylo sie tak, ze zaraz przyszla suka polska do krycia, w typie wystawowym, wiec odmowilam. Potem drugiej i chyba psa skreslono z listy reproduktorow. Wystawy z Miskiem wspominam dobrze - wchodzilam na luzie, chyba mu wystarczala ocena bardzo dobra. Pies mocny, masywny, troche jak coursingowy, stromy, ogon wesolo noszony.Bardzo uprzejmie dreptal, grzecznie sie wital. Nawet nie usilowalam ustawiac - przeciez nie ma co udawac ze dobrze katowany, jak nie jest.
-
Zamiast sie ceiszyc ze pies ma zadatki na dobrego wyscigowca (charakter) to tragizujesz. Troche ta nadpobudliwosc mnie martwi, ale jest teoria ze zbytnia nerwowosc moze pomagac - ja akurat nie sklaniam sie ku temu. To jest pies wychodowany do scigania i tego nie zmienisz. Siostrzenica kupila teraz suczke bordera, z dobrej hodowli, z pochodzeniem "uzytkowym". Takiej krowy w zyciu bym nie chciala. Nie przejmuj sie ocenaniem coursingow - sa dwie metody. Bramkowa - ktory wejdzie w bramke wygrywa, chocby byl wolniejszy I "uznaniowa" - wg, uznania sedziego. A najczesciej (zawsze mnie wrabiali w sekretariat) sedzia sie nie patrzy - co i tak nic nie zmieni, bo sie nie zna. I - niech pani zrobi (zapisze punkty) tak zeby wygral pies XY.
-
No wlasnie, dokladnie to co pisalam o szkodliwym wplywie szkolenia "cyrkowego" na psy wyscigowe. Whippety zapatrzone we wlasciela sa szczegolnie podatne na takie sprawy. Jak pamietam - moze sie cos zmienilo - to jako uzytkowy byl traktowany pies z czempionatem wyscigowym - trzy wygrane wyscigi w obsadzie miedzynarodowej, z pelna stawka.
-
Od dawna sa akcje w internecie niekupowania chinskich produktow ze skory. Nie tylko torebki ale rekawice robocze, odziez ochronna. Sa petycje o zakonczenie festiwalu psiego miesa. O nieeksportowanie psow do Chin - australijskie greyhoundy po aferze z live baiting. To dotyczy nie tylko psow - sa petycje o nieeksportowanie zywego bydla do krajow arabskich czy Izraela. http://www.animalsaustralia.org/take_action/israel-live-export-investigation-2015/
-
Teraz wiecie? Gratuluje
-
Gezowa, widze kompletne niezrozumienie paru rzeczy. Po pierwsze, zdania przypadkowyh osob ktore maja jednego czy dwa psy maja byc miarodajne? Pie wystawowy nie nadaje sie na tor, jest za wolny. To znaczy, mozna go uzywac, ale bez nadziei na sukces. Pies lekki wcale nie biega lepiej. Psy biegajace sa mocno umiesnione i wbrew pozorom ciezkie - na zdjeciach tego nie widac, bo sa szerokie, trzeba spojrzec z gory. Dodatkowo jesli whippety maja w danym kraju ograniczenia wzrostowe to najkorzystnieszy jest pies tuz pod gorna granica, ale dlugi i ciezki. Nie kazdy pies sie nadaje na tor, zwlaszcza na piaszczysty. Jak ma slaby instynkt pogoni to szybko sie zniecheci. Raz w Praskaczce byla wystawa charto orientalnych, potem dla zabawy czy moze robiono proby puszczono je na torze. Nie wiem dokladnie, bo sie zajmowalam swoimi. Byl zwykly trening. Ukonczyl (kroki dystans, chyba byl 285m ) tylko jeden, na kilkadziesiat.
-
Gezowa, na tym etapie co jestes teraz ja bylam trzydziesci lat temu. Nawet dalej, bo mam kierunkowe wyksztalcenie. W chwili obecnej jestem w stalym kontakcie z czynnymi trenerami - tak sie sklada ze wzielam psy od organizacji zwiazanej z RGT. Ludzie ktorzy cale zycie z tymi psami pracuja, uczestniczyli w adopcji przeszlo tysiaca psow. Odradzali mi kontakt z behawiorystami i trenerami pracujacymi metodami dla innych ras. Odradzali mi to w kontekscie adopcji, nie uzywania do wyscigow - zreszta podpisalam ze suka uzywana do wyscigow byc nie moze. Nie jest nawet moja wlasnoscia. Mieli kilka przypadkow gdy wlascicel probowal psa niegotowego uczyc wlasnie sztuczek typu aport czy siadanie. Konczylo sie strata pieniedzy i najczesciej koniecznoscia zaczynania wszystkiego od podstaw. Oczywiscie nie wolno psa uczyc aportu czy czegokolwiek podobnego gdy chcemy go przygotowac do wyscigow torowych. Emeryta wolno, gdy juz nauczy sie zycia w domu, poruszania luzem i takich tam rzeczy. Ja natomast nigdy bym nie uczyla nawet starej suki niczego co by bylo dla niej przykre. Oddawanie tego co zlapala jest dla niej przykre. Folie goni kazdy u nas uzywany pies, zadna rewelacja, u nas nie ma "lalek" "Kukielek" czy jak to nazwac. Instynktu nie oslabisz, zabijesz pewnosc siebie i samodzielnosc. Przy coursingu to nawet nie jest zle, przynajmniej u nas, bo wygrywa albo przypadkowy pies, albo pies nieprzypadkowego wlascicela. Sprobuj raz biegu na torze przy pelnej stawce, zobaczysz na czym to polega. Nie mowie ze charta-emeryta nie mozna niczego uczyc, ale nie bezmyslnymi metodami typu na sznurku. Mialam ochote na jakis psi sport, moze bede w Polsce bo choruje. Ale to mi przeszlo. Nie mam ochoty zeby mi ktos kazal uczyc psa bezsensownych rzeczy. Jak nauczyam przychodzenia? Po prostu puscilam luzem i zalozylam ze musi wrocic. Bo wie, ze dzieki mnie zyje. Jak jest na duzej odleglosci tez slucha, bo gdzie pojdzie? One maja swiadomosc ze moga zostac zlikwidowane, to jest duze ulatwienie. Ale wrodzona uprzejmosc tez.
-
Sowa, to jakie szkolenie bys proponowala w takim przypadku? Nauka przychodzenia na sznurku, moze aport tez na sznurku? Naprawde jestem ciekawa.
-
Sowa teraz zobaczyam odpowiedz. Mylisz sie - charty nigdy nie aportowaly. W przeciwienstwie do innych ras, ktore aportowaly, a czlowiek zabijal, to chart zabijal a czlowiek aportowal. Wiesz po czym poznac rosyjskie charty naprawde polujace? Maja pyski pokaleczone harapem, inaczej im sie zdobyczy nie odbierze. Psa biegajacego chcesz uczyc wyczekiwania? Gdy o wygranej decyduja ulamki sekundy? Widze ze jestes ofiara mitow, popularnych w tym srodowisku. Widze ze najwieksze oburzenie wywoluje wlasnie t, ze smiem twierdzic ze psy po szkoleniach wcale nie sa bezpieczniejsze, lepiej wychowane czy opanowane. A taka jest prawda. Posluszenstwo na placu nie przeklada sie na to w codziennym zyciu, daje tylko wlascielowi zludne poczucie panowania nad psem.
-
Po prostu chcialam napisac ze szkolenie, zwlaszcza szkolenie amatorskie to nie zadne panaceum, i ze tak szkolon psy moga wcale nie byc latwiejsze w codziennej obsludze. Kuriozalnym wydalo mi sie czyjes zdanie ze jak pies jest wyszkolony to go smycz nie obowiazuje. Zadne wyszkolenie nie daje stuprocentowej gwarancji. Szkolenie amatorskie jest dobre, ale to tylko zabawa, nie majaca znaczenia praktycznego. Poza tym naprawde obawiam sie o dobrostan tych zwierzat, gdy ambicje wlasciciela przeslaniaja potrzeby psa. Watek aportu jest oddzielny - po prostu przygotowanie do biegania na torze wymaga rzeczy wprost przeciwnych do aportowania. Poniewa zuwazam aport za calkowicie zbedna sztuczke nie bede go od mojego psa wymagac. Moge nauczyc, wtedy pogon za pilka stanie sie obowiazkiem. Nie wiem czy opinia czlowieka ktory szkolil naraz 60 psow, swoich i klientow przez 40 lat (wczesniej jako wyrostek byl pomocnikiem w kennelu) jest miarodajna? Ktory zyl z tego jakie byly wyniki na torze, a nie z wciskania kitu klientom? Bo przeciez srodowisko amatorskich trenerow to towarzystwo wzajemnej adoracji - sami szkola, sami ksiazki pisza i sami efekty oceniaja. Wiec jak klientowi wcisna ze pies musi aportowac to wszyscy uwazaja ze musi. A moze jakis dowod? Co do wyscigow to sama aktywnie walcze o zakaz wyscigow komercyjnych. Podpisuje petycje, wysylam pieniadze organizacjom adopcyjnym. Ale mimo ze nie pochwalam totalizatora, to jest on obiektywnym czynnikiem oceniajacym. I wszystkie legendy (typu jak to aport i tylko aport pomaga w wychowaniu psa) sa szybko weryfikowane. Byl reproduktor, 1/4 labradora, mial dawac rewelacyjne szczenieta, Jakies teorie o efekcie heterozji. Teorie zostaly zweryfikowane gdy pierwszy miot wszedl na tor. Inne kynologiczne teorie, np, o katowaniu i "posuwie" czy wykroku - latwe do zweryfikowania na biezni automatycznej. Przy okazji tego ze katowanie konczyn psa biegajacego ustawia sie samo (nikt go nie ocenia) pozbyto sie calkiem dysplazji. I tak dalej. Jowita suka jest z adopcji, wzielam ja siedmioletnia z opinia trudnej. Byla uzywana na licencjonowanym torze. Potem nielicencjonowane, potem jakas nielegalna dzialanosc - prawdopodobnie klusownictwo i to nie tylko zajace. Chyba nielegalne coursingi organizowane przez muzulmanow - stoi kupa ludzi na lace, ktos przynosi zajaca i psy go gonia miedzy ludzmi. Nie jestem w stanie wszystkiego sie dowiedziec, nawet nawiazalam kontakt z kobieta ktora ja widziala w tym czasie, ale ona boi sie mowic. Suka dostala sie do schroniska zaglodzona, na pewno byla bita. Najwiekszym problemem bylo to, ze zostala nauczona zabijac . To ie nazywa blooding. Glodzi sie psy, potem im ruca krolika, (oposa, prosie kota itp) a potem to zwierze przywiazuje do wysiegnika. Wiec suka jest niebezieczna dla kotow i malych psow. Poniewaz jest zupelnie nieagresywna w stosunku do psow (wlasnej rasy, innych nie zna) to wszystko co musialam zrobic to ja przekonac ze te male tez psy. Chodzilam z grupa ludzi i psow roznych rozmiarow, droga obserwacji przekonala sie ze psy roznie wygladaja. Teraz uwielbia male i szczeniaki, jest bardzo delikatna. Jak widac mozna wychowac dobrze nawet psa z trudna przeszloscia, i radzic sobie bez tresury i uczenia sztuczek. Tutaj jest film z Australi jak to live baiting odbywa, ale wrazliwym nie polecam, https://www.youtube.com/watch?v=dq2YgcjKHEY Dla jasnosci dodam ze moje psy zawsze startowaly tylko w wyscigach amatorskch, bez totalizatora. Nigdy nie uzywalam nawet skorki zwierzecej, przyneta jest folia lub szmata. Niczym zwierzecia nie przypominajace. Tym niemniej zdaje sobie sprawe ze np, dla kotow suka jest niebezpieczna. Pomiedzy domami- w co drugim jest kot i nie ma plotow- chodzi tylko na smyczy. w lesie tez. Biega na nadmorskich lakach gdzie sa tylko ptaki.
-
Jowita - wlasnie to mnie dziwi. Wszyscy mowia o jak teoriach, szoleniach a maja problem z tak prosta sprawa jak zbieranie swinstww na dworze. Dla mojej wytarczylo ze raz okazalam dezaprobate - wiecej tego nie zrobi. Tak samo jak kiedys wziela jedzenie na moje lozko, powiedzialam marudnie, a nie karcaco ze mi sie to nie podoba. Nigdy wiecej tego nie zrobila. Nie uczylam jej tego, ale na lozko kladzie sie tylko gdy jest zascielone i nakryte narzuta. Do kladzenia sie na lozku sama zachecalam. Gezowa - to nie moje wnioski, tylko ludzi ktorzy z tego zyja. Ja sie pytam ile psow do wyscigow wyszkolilas? Aport wymaga by pies pobiegl dopiero na komende- najpierw siedzi i sie przyglada. Czyli zabijanie instynktu pogoni.
-
Owczarki uzylam jako synonim psow pasterskich. Ktore maja racje bytu w chowie pastwiskowym, czyli raczej nie w Europie. gdzie mamy te stada owiec, jeszcze luzem biegajacych? Przeciez psy pasterskie sa w rekach hobbystow, ktorzy trzymaja owce lub gesi specjalnie dla tych psow. Czyli lepiej od razu owce nauczyc komend. Znowu widze brak zrozumienia. Napisalam ze biegac nauczyc mozna kazdego psa. Zwlaszcza na coursingu, do ktorego pies wlasciwie musi miec tylko chec pogoni. Gdy chcemy miec dobrego psa torowego to nie mozna uczyc go niczego co zmniejsza chec pogoni- czyli komendy "pusc". Wlasnie o to chodzilo w aferze z uzywaniem zywej przynety - pies mial byc maksymalnie nakrecony. Innym psom aport nie szkodzi, ale nie ma znaczenia praktycznego. Tyle co podawanie lapy. Ja nie widze zadnej korzysci, poza satysfakcja wlasciciela.
-
Mam problem z wstawieniem zdjec, co dopiero filmu. Cala zabawa jest w tym, ze ona ucieka z pilka i sie ze mna droczy.
-
Do coursingu to mozna jamniki przyuczyc - u mnie biegala cala hodowla.
-
Dlaczego nie mam przywolania? Jak chce to moge w kazdej chwili ja przywolac - zreszta jak sama zauwazy obcego czlowieka czy psa to podejdzie niewolana. nie chce psuc jej zabawy. Pamietam jak na wyscigach w Bytomiu maly bezowy whippet z Hedvabi (nie pamietam imienia) wgryzl sie w przynete. Kilkoro ludzi usilowalo mu odebrac, w koncu trzeba bylo odciac i zrobic nowa. Pies mial kaganiec. Zachowanie jak najbardzej typowe, dorze swiadczae o psie. Jakby przynete przyniosl panu i wypuscil to nie bylby nic wart.
-
Cavecanem a gdzie ja pisze o braku checi do zabaw? Suka uwielbia pilke, mam cos jak dluga lyzka do butow i tym rzucam. Nie oddaje i ja tego nie wymagam. Nie interesuje sie zabawami z psami, po pierwsze z rozczarowaniem sie przekonala ze nie ma mowy o prawdziwej pogoni. Po drugie teraz inne psy nie sa dla niej intresujace, tylko zabawy z mna. O dziwo aportuje z wody, to znaczy wynosi na brzeg i jak sie otrzepuje to mozna pilke zabrac. Plywa, zazwyczaj greje plywaja, ale tego nie lubia, bo byly zmuszane. Ona lubi. Po co mam ja zmuszac do oddania pilki, jak jej pzyjemnosc sprawia uciekanie z nia, ze stulonymi uszami i chytrym usmiechem? Wlasnie przyszly panie z administracji wymienic wodomierze - na zewnatrz domu. Jakbym miala psa strozujacego, to bylby problem. Wysoka kara albo nakaz pozbycia sie psa.
-
Psy ktore mialam na obserwacji, oraz te ktore mialy zaprzyjaznione osoby/lecznice to byly psy po egzaminach PO, tez uczestnicy mistrzowstw itp. Nigdy sie nie pytamy dokladnie, ja raz mialam suke nalezaca do prezesa Zwiazku.Tyle ze na prawach hodowlanych byla u innej osoby. Po prostu takimi wpadkami nikt sie nie chwali. Wracam do tego aportu, bo mysle ze jest to jedna z wspolczesnych "religii"- pies ma aportowac. Tylko nikt nie umie powiedziec dlaczego. Kupowalam psa rocznego na torze, z pomiarem czasu -mial niezly. Zlapal przynete, zrobil jeszce jedne kolko, a potem za cholere nie chcial oddac. Okazal sie psem z niesamowita wola walki, bardzo twardym na torze. Siostra byla w Czechach na spotkaniu adoptowanych grejow. Byl tam tor do agility, psy bez problemu pierwszy raz to widzac przeszly,bez smyczy czy przyuczania. Natomiast z frisbee poszlo gorzej - oba zlapaly i uciekly, suka do kampingu, a ze siostry byl zamkniety do sasiedniego i wlazla do lozka. Czemu o tym pisze? Bo pies ma egoistycznie chciec tego co goni. Do tego dochodzi adrenalina, co wykorzystuja tez trenerzy koni. Adrenalina nie wydziela sie zbytnio w pogoni za pilka, ale jest to namiastka zdobyczy. Ten pies co go kupilam przynosil mi stare kosci i rozne swinstwa na dworze, az sie przekonal ze tego nie lubie. Nie przynosil niczego za czym gonil.
-
Wlasnie o to mi chodzi. Na tym forum wiele jest "zabawnych" historyjek jak to pies gonil zajaczka. Wyszkolony, jakby inaczej.
-
Tam gdzie pies pwinien byc na smyczy, powinien byc na smyczy. Obojetnie czy go umiemy odwolac czy nie.
-
Ale czy jest obowiazkowe? Czy pies nie umiejacy aportowac nie moze byc fajnym psem do towarzystwa? Ja celowo wzielam psa trudnego, o takiego prosilam. Zeby dac szanse normalnego zycia takiemu ktory nie mial sznas adopcji przez osobe niedoswiadczona. Nawet nie byla w typie ktory najbardziej lubie. Byly ladniejsze, mlodsze, byl jeden super-biegacz. Ale wzielam co zaproponowal Kevin. On wiedzial ktory pies najbardziej mnie potrzebuje. Zalozylam ze mam do czynienia ze swiadoma istota, i jedynym problemem jest komunikacja. Nie stosowalam zednych "sposobow" wzmocnien, tresury. Suka od poczatku uznala ze to miejsce jest dobre - przede wszystkim ogromna przestrzen, wlasny ogrod, zarcia do woli. Wiec sie starala byc dobrym psem - co oczywiscie dla niej oznaczalo co innego niz dla mnie. Ale zesmy sie dogadaly. Teraz uchodzi za psa wyjatkowo grzecznego i dobrze ulozonego. Co biorac pod uwage srednia jaka reprezentuja dunskie psy to bardzo duzo. Wlasciwie nie potrzebuje nic wiecej niz w tej chwili umie - trzymac sie na spacerach -do tej pory biegala na ogrodzonym terenie lub byla puszczana w pogon za czyms i potem lapana jak lezala na zdobyczy. Wie ze male psy to tez psy - wiec jest w stosunku do nich totalnie nieagresywna. To ze moze zapolowac na mniejsze zwierzeta bylo jedna z przyczyn ze byla uznana za trudna. Wie ze nie nalezy zblizac sie bez pozwolenia do ludzi i psow. Zawolana przybiega. Dobrze jezdzi w samochodzie - spi. Przede wszystkim jest przyjazna i nieagresywna w stosunku do ludzi - ale to nie moja zasluga. Nie szczeka - sasiedzi mogli by sie skarzyc.´Jestem w stanie zrobic prawie wszystko, np, szyc tyko w miejscowym znieczuleniu, ale na razie nie bylo potrzeby. Oczywiscie nie jest to pies strozujacy czy obronczy. Wpusci kazdego do domu czy na ogrod. Jest stuprocentowo czysta, nic nie niszczy - tego sie obawialam bo trzymana w klatkach nauczyla sie zuc rozne przedmioty. Od poczatku zostawala bez klatki, ma dostepny caly dom - zalozylam ze wtedy nie bedzie sie nudzic i nic nie zniszczy. Potem zostawialam drzwi do ogrodu otwarte - i tak jest zawsze gdy jest cieplo. Nie ucieka z ogrodu, choc majac czas by mogla siatke zdemontowac.
-
Cavecanem faktycznie, mnie chodzi o psy odwiedzajace chorych, nie ich obslugujace. Nie uwazam ze aport szkodzi w jakis sposob. Po prostu wszystkie te amatorskie szkolenia polegaja na wyuczeniu przez psa sztuczek, majacych za zadanie satysfakcje wlascicela. Nie majacych zadnego znaczenia praktycznego. To jest po prostu rodzaj zabawy. Pies tego nauczony wcale nie jest latwiejszy w obsludze czy mniej klopotliwy od psa tylko dobrze wychowanego. Tymczasem porownuje sie takie psy z egzemplarzami totalnie rozbestwionymi i sie cieszy jakie to szkolenie jest dobre. Pytanie, ile mamy psow rzeczywiscie wykonujacych jakas prace? Policja, wojsko, sluzby celne. Ekipy ratownicze. Nie widzialam w zyciu owczarka pasacego, jedyne psy rzeczywiscie pracujace przy bydle to byly kundelki zaganiajace np, setke krow na pastwisko. Teraz pewnie takich nie ma, bo duzych stad bydla tez nie ma. Reszta szkolen to rodzaj sportu, i wcale tego nie ganie. Tylko ze ten sport przeslania to, ze pies przede wszystkim zyje miedzy ludzmi i powinien sie do tego dostosowac. Dobrym przykladem jest szkolenie obroncze. Pamietam rozmowe z kilkoma kolegami po fachu -kazdy mial przypadki pogryzienia ludzi przez psy szkolone obronczo. Oczywiscie w wiekszosci przypadkow wlascicel sie tym nie chwalil. Wychodzilo to czasem przy pytaniu o okolicznosci pogryzienia. Wiec wlascicel sie tlumaczyl ze pogryziony biegl, machal rekami. Czasem ze np, oparl sie o samochod wlascicela czy mial worek, kij. I wtedy wlasciel przyznawal ze tak pies byl nauczony na szkoleniu. Biorac pod uwage ze psy szkolone obronczo to ulamek procenta a reprezentowane na obserwacjach sa czesciej nalezy przyznac ze gryza znacznie czesciej niz nie szkolone. Co jest logiczne - uczy sie psa gryzc, nic dziwnego ze sam sprobuje. Zaden z kolegow nie mial przypadku by taki pies pogryzl kogos w rzeczywistej obronie. Co do socjalizacji psow biegajacych -sa zsocjalizowane az za bardzo. Poniewaz spotykaja sie tylko z obsluga wydaje im sie, ze kazdy czlowiek jest od tego zeby sie nimi zajac. Maja regularnie przycinane pazury, czyszczone zeby, sa masowane, plywaja lub stoja w specjalnych basenach - slowem mozna z nimi zrobic wszystko. Siostra czysci swojemu zeby ultradzwiekami, urzadzeniem do ktorego normalnie sie psy usypia. Plastka nie trzeba nawet trzymac. Mial prawdopodobnie glukoze wcierana w dziasla, jeszcze jeden przyklad manipulacji przy pysku. Taki pies jest na poczatku nieswiadomy ze obca osoba moze stanowic zagrozenie. Kazdy go moze wziasc na smycz i odejsc- tak byly uczone. Nie uwazam ze aportu nie powinno sie uczyc - sztuczka jak kazda inna. Uwazam ze jesli ktos ma psa do wyscigow to nie powinien go uczyc aportu. Chyba ze pies to robi "sam z siebie" . Kazdego psa mozna nauczyc biegac na torze, nie kazdgo wygrywac. To jest cenna wlasnosc, zalezna tylko od psa.Nie moze sie on ogladac na wlasciela, czasem decyduja ulamki sekundy. I chwila wahania wystarczy by przegrac. Pies musi byc jak najbardziej samodzielny, powiedziala bym ambitny- wlasna ambicja. Ja mam emerytke, i tez uczenie jej sztuczek wyglada dla mnie jak cyrkowa tresura folbluta. Mozna, tylko po co?
-
Skad wiem ze szkolenie psow , w tym aportowania nie przeklada sie na latwe manipulowanie przy psie? Jestem lek, wet, i czesto psy szkolone sa bardziej klopotliwe niz te prosto z lancucha. Nie mowie tylko o wizycie - np, wlascicel nie daje rady z zaleconymi zabiegami. W naszej grupie adopcyjnej jest kilka psow po egzaminach na therapy dog. Zaden nie aportuje. Pytam jeszcze raz, po co to jest potrzebne? Jakie jest praktyczne zastosowanie, bo ja takiego nie widze. Wazniejszy jest wzrost psa, zeby mogl nawiazac kontakt z osoba na wozku, przyjazne usposobienie, ostrozny, delikatny sposob poruszania sie. Tez zeby sie nie slinil. Siedze w domu na chorobowym, komputer mimo napraw i specjalnego ubezpieczenia wariuje, a dogomania jest jedna z niewielu stron na ktorej jakos dziala. Napisze troche o zachowaniu psow wyscigowych, jest zupelnie inne od innych ras, W dziale o wyscigach, i postaram sie napisac czemu uwazam (wlaciwie nie ja, tylko trenerzy) ze pies ktory ma biegac i wygrywac nie powinien byc uczony aportowania. Emeryta mozna nauczyc, ale to jest sztuka dla sztuki.