-
Posts
11781 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
69
Everything posted by Anecik
-
Bardzo Was przepraszam za milczenie. Barry przyjęty z wielkim sercem. Jak wychodziliśmy oczywiście zbierał się z nami ale musiał zostać :( Dzwoniłam po południu wczoraj i okazało się że ma problem z wejściem po schodach. Wchodził za pierwszym razem 2 godziny - milimetr po milimetrze, w przód i w tył. Później 2,5 godziny przechodził z kafli w wiatrołapie na panele w salonie :( I znowu milimetr po milimetrze, w przód w tył. Córka Pani czyli Róża rozkładała mu chodniczki żeby tylko chciał wejść. Z nami wszedł normalnie. Następny powrót z dworu trwał zdecydowanie krócej - ponad 15 minut. Pani Iza i Róża dają mu dużo ciepła i miłości. Wiedzą że muszą być cierpliwie. Ma małych kolegów za płotem, które go trochę obszczekały ale dostojniak Barry nie zwracał na to uwagi. Potem się całowały przez płot. Rozkochał w sobie kolegę Pani Izy który przywiózł dla niego wszelkie akcesoria psie. Ale kogo nie rozkochał w sobie Barry??? Dziś troszkę lepiej z panelami a po schodach wchodził pół godziny. Na spacerku grzeczniutki, je, sika i koopy normalnie. A ja w rozsypce :(
-
To Wy trzymajcie kciuki a my tu Państwa prześwietlimy bardzo, bardzo dokładnie. Zula czuje się świetnie, przychodzi wręcz domaga się głasków, do męża nadal nie dochodzi. Obcych się boi. Wczoraj była ewu to nawet nie chciała wejść do domu. Ewu za bramę Zulka do domu. Mam dziwne przeczucie że jej tu dobrze, czuje się jak w domu. Jak będzie w innym...zobaczymy. Żeby tylko ludzie trafili się właściwi.
-
No to tak.... Pani sympatyczna, chyba stremowana :) ale jak najbardziej nadająca się na właścicielkę Dafinki. Dafi po przyjściu przejrzała kąty i padła pod stołem ze zmęczenia. Bidusia troszkę się wczoraj najeździła. Zresztą Pani Basia mówiła że tam wszystkie psiaki lubiały leżeć. Pani przygotowana na jej przyjazd :), smycz wisiała, posłanko tymczasowe naszykowane, jedzonko ugotowane, zabawki są. Przegadaliśmy wszystkie tematy, pojedliśmy pysznego jabłecznika i w drogę powrotną. Starałam się nie mazać ale nie wyszło :( Kochana kruszynka malunia. Dziś dzwoniłam. Wszystko jest ok, sikała, jadła, wcina kosteczkę prasowaną, zaraz idą po posłanko. Noc przespała na łóżku z Panią ale ...w nogach. Powiedziałam Pani że na spanie przy szyi trzeba sobie zasłużyć :D Ale całusy były..... Pani - tak jak jej radziłam - wyszła dziś do sklepu i podsłuchiwała pod drzwiami czy coś się dzieje ale była cisza. Mówiła że jak wychodziła Dafi stała w przedpokoju i nie robiła scen. Powiedziałam Pani że tak uczymy psy i NIGDY się z nimi nie żegnamy. Psiak ma wiedzieć że Pańciostwo wróci - psiaki siedzą grzecznie i patrzą na nas jak wychodzimy. Gorzej jak wracamy :) :) :) już nin siedzą grzecznie tylko się cisną do drzwi. Ja tak czułam że one są dla siebie stworzone.
-
Oczywiście że mówiłam :) Ale Panie mają się jeszcze odezwać. Pan brzmiał dość dobrze, chciałby psa i do biegania i do przytulania. No zobaczymy. A Barry ma depresje :( Braklo Luśki i chłopak nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie pomagają spacery, kurduple nie chcą się bawić, nawet Zula jakoś nie ma ochoty.