Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Moja psica w czterech ścianach, jeśli nie było pogody na co najmniej trzygodzinny spacer, szukała np dwugroszówki na dywanie. Albo uczyła się aportowania szklanki, garnuszka i kabanosa. Albo jakiegokolwiek ćwiczenia rozpoczynanego w domu i kontynuowanego potem przy rozproszeniach na spacerze. Lękliwego psa można uczyć zaufania do każdej pozycji ludzkiego ciała, znosić wrażliwość na dziwne dźwięki, a odważnego szczeniaka przetestować za pomocą prześcieradła, garnka i metalowej chochelki. Znajoma trenerka nauczyła w pokoju swoją ratowniczą sukę szukania z pontonu zwłok w jeziorze. Starczyły do tego dwa słoiki, kosmyk obciętych włosów i drewniana paleta na kółkach, ale to już była najwyższa szkoła jazdy.
-
Uwaga bardzo na serio. Zabawa gryzakiem, sznurkami z psem, którego nie ma się jeszcze absolutnie w ręce, możliwa jest tylko pod warunkiem, że pies wszystko bez dyskusji oddaje. Wykluczona odwrotna wersja. Jeśli pies podsuwa nam do rąk gryzak, który twardo trzyma w pysku, my się z psem przeciągamy, nie umiemy odebrać, pies szarpie i nie oddaje, a my odpuszczamy - to pies nas przetestował. I już wie, że może być dla nas w najlepszym przypadku dobrodusznym szefem, w najgorszym - będzie nas koncertowo lekceważyć i wymuszać na nas posłuszeństwo zębami. Szarpak jest dla psa zdobyczą, podsuwanie człowiekowi do rąk, jeśli pies nie umie oddać, to nic innego jak prowokacja - mam, nie oddam, i co mi zrobisz? Ja tu rządzę - mówi wtedy pies. Wymiana na drugą zabawkę, na żarcie, to tylko działanie zastępcze, na krótką metę.
-
Wiem, że Panie nie kochacie myśliwych, ja też nie, ale może lepiej u myśliwego niż w azylu? Może warto dać na jakąś stronę użytkowych wyżłów?
-
https://nosem.pl/aktualnosci/szczekanie-na-psa-grozny-trend-na-tiktoku/ To tak o pomysłach dorosłych wydawałoby się ludzi.
-
Nie jesteś przypadkową osobą. Masz psy nie od wczoraj i nie od wczoraj hodujesz. Znasz reakcje psów w różnych sytuacjach i mogę się założyć, że na dzień dobry nie obejmowałaś i nie ściskałaś Andżeli, nie całowałaś jej w pysk ani nie wyganiałaś ścierką z kuchni. A na takie pomysły potrafią wpadać właściciele niejednego psa. I niejeden pies to wytrzyma. Suka wytrzyma łatwiej zresztą niż pies.
-
Jednak ten pies - w sytuacji, która go przerosła - pogryzł człowieka. Kobieta zmarła na skutek wykrwawienia po pogryzieniach. Psy nie wiedzą, jakie skutki dla człowieka niesie szarpanie zębami, ten pies też nie jest ludojadem, ale absolutnie nie może trafić w przypadkowe ręce. Ktoś, kto nigdy psa nie szkolił, może popełnić elementarny błąd, który u innego psa skutkowałby gestem poddania lub cofnięciem się, lub oszczekaniem, a u tego może, nie musi, jednak może podziałać jak przypomnienie sytuacji, którą pies rozwiązał atakiem. Bo on nie wie, że trafił do schronu, dlatego że gryzł, za to pamięta, że poradził sobie z czymś trudnym atakując. Skłonność do zachowań agresywnych jest i samonagradzalna i rozszerzająca się na podobne sytuacje. Szkoleniowcy mają własne psy. Koszt dożywocia w klatce u trenera (Jamor?) jest gigantyczny. Wybór - eutanazja czy umieranie w cierpieniu długi czas - nie zależy od nas. Nie wiem, od kogo zależy. Coś lepszego choć na chwilę - zamojski, a teraz mój, Tito-Malutek przetrwał kanonadę sylwestrową - chociaż jest prawie głuchy, to i tak na wszelki wypadek wychodził na szorkach i obroży, na dwóch smyczach, z dwiema adresatkami. Zaczyna bawić się pluszakami, wprawdzie na chwilę, ale jednak, także na chwilę zaczyna cieszyć się kontaktem. Więcej od niego nie oczekuję.
-
Uważajcie na "spowalniacze" - dano psu do kojca jakiś wynalazek, który miał spowolnić jedzenie, pies pogryzł także to coś - połknął kawałki, ciężko odchorowuje. Normalne dla psowatych jest błyskawiczne pożeranie jedzenia. Wszystkie psy, które miałam - nie jadły, a żarły. I nie chorowały z tego powodu. Kości, owszem, gryzły wolniej, staranniej, ale mięso znikało w sekundzie.
-
Przepraszam za wtręt, ale gdyby behawiorystę, zalecającego matę, zaprosić na obiad, a potem powiedzieć, żeby pojedynczych frytek szukał pod książkami w bibliotece, a kawałków kurczaka w zmywarce, to chyba nie byłby wyciszony. Pies ma wystarczająco dobry węch, aby wiedzieć na odległość, że jedzenie jest w macie - a konieczność wydłubywania rozdrażnia, nie uspokaja, no i zawsze jest ryzyko połknięcia kawałka maty ze smakolem. Proponuję na wizytach decydujących o adopcji mówić przyszłym właścicielom, aby w razie potrzeby pomocy szukali tylko u kogoś, kto pokaże własnego wyszkolonego psa, a nie dyplom z internetowych kursów.
-
Poker, tylko Ty możesz teraz po tej wizycie ocenić, skoro państwo nie mogą teraz poświęcić wiele czasu dla suczki, to czy lepiej ulokować ją w DT czy ogłaszać z obecnego domu. To wszystko, co utrudnia bycie z nią na co dzień jest odwracalne, ale z każdym dniem odrobinę trudniejsze, pies utrwala sobie pewne zwyczaje. Ale czy znasz DT lepszy wychowawczo? No i kwestia kasy pozostaje.
-
Behawiorysta, który poleca matę węchową dla zmęczenia psa, nie ma pojęcia o możliwościach psiego nosa ani o tym, jakie skutki daje mata!!! Po pierwsze - nasila skłonność do szukania żarcia na spacerze lub w mieszkaniu - jak żarcie można samemu wybierać z maty, to czemu nie z lodówki albo kosza na śmieci?, po drugie osłabia relacje człowiek-pies, bo pies nie dostaje żarcia bezpośrednio od człowieka. I na pewno nie wycisza psa, wręcz przeciwnie. Czy behawioryści naprawdę nie potrafią myśleć logicznie???
-
Łatwiej będzie znaleźć jej nowy dom, jeśli opanuje się brudzenie w domu. Dwa dni tzw. "pępowiny" - suka na smyczy przywiązanej do pasa właścicielki, wyprowadzanie przy każdym niepokoju i nagroda za załatwianie się na zewnątrz albo wyprowadzanie co dwie godziny i nieustanna obserwacja, po powrocie smakol, wyjście jeszcze raz. Zakładam, że nie ma problemów z pęcherzem. Może pomóc nauczenie domowej klatki, aby suka nie miała możliwości bez kontroli chodzić po mieszkaniu i załatwiać się gdziekolwiek. Starty do psów - 10 spotkań ze szkoleniem w grupie psów - nie sama socjalizacja, ale właśnie intensywne szkolenie, spacer z trenerem ulicami miasta, nie z behawiorystą, ale z trenerem, który pokaże jak bez gniewu zablokować ataki na psy. Suka powinna być w szelkach wtedy. Na spacerze trzeba dać jej zajęcie - szukanie celowo "zgubionej" zabawki, ćwiczenie elementów posłuszeństwa, potem chwila swobody i znowu niech coś robi z właścicielem.
-
Przecie ani ona, ani żaden inny pies sam z siebie nie wie, że człowiek nie życzy sobie sików w mieszkaniu; znacznie moczem blisko legowiska najczęściej jest chorobowe lub ze stresu, ze strachu. A że nie akceptuje innych psów, to też może być z obawy o swoje miejsce przy ludziach. Zamojski Tito-Malutek, czyli mój azylowicz, wymagał w pierwszych tygodniach wyprowadzania co dwie godziny, w dzień i w nocy. Budzik włączałam na następne dwie godziny po każdym kolejnym wyjściu, święto było, jak wytrzymał od północy do czwartej rano. Teraz starczą mu cztery, najwyżej pięć wyjść na dobę.
-
Jak się bierze na tymczas, to chyba inne podejście na dzień dobry. Ale tak czy tak - sunia potrzebuje nowego domu. Im prędzej wyjdzie z tego, tym lepiej. Rozmowa z obecnymi właścicielami - jaka kwotę zaoferowaliby co miesiąc na koszt pobytu suki w hoteliku czy DT do czasu znalezienia stałego domu na pewno jest doskonałym pomysłem.
-
Normalnemu psu nie jest potrzebny behawiorysta-teoretyk od wiedzy jakie hormony i kiedy są wydzielane i jak wpływają na zachowanie psa, ale trener-praktyk, który wie jak przekazać psu oczekiwania człowieka i jak nauczyć życia w środowisku ludzkim. Bardzo dobrze, jeśli trener dysponuje też wiedzą teoretyczną, ale behawiorysta, jeśli zna psa tylko z teorii, na pewno nie nauczy właściciela, jak wyegzekwować bodaj spokojne mijanie innych psów na ulicy.
-
Behawioryści nie potrafią wskazać sposobu nauczenia zdrowego psa zachowywania czystości w domu??? Skąd biorą się tacy "behawioryści" - chyba tylko specjalizują się w robieniu mądrych min i używaniu skomplikowanego słownictwa. To się obserwuje psa bez przerwy w pierwszym tygodniu i wychodzi nie trzy razy dziennie, ale dwanaście i dwadzieścia, jeśli trzeba. Żadna miłość do zwierzaka nie zastąpi poczucia odpowiedzialności. A "problemy behawioralne" to ulubiony obecnie wykręt, jak się nie umie psa nauczyć oczekiwanych zachowań. Jak się wymaga, żeby pies sam z siebie był ideałem, skoro został przygarnięty. Praca z behawiorystami??? Niedługo ludzie będą wzywać "behawiorystę" , bo pies skacze łapami przy powitaniu i sam z siebie nie chodzi idealnie na smyczy. Przecież na filmie to zwierzątko biegło radośnie do ludzi, czego chcieć więcej???
-
Alaskan, nie rozumiesz, czemu dostajesz takie fotki? Przecież takie fotki są super reklamą hotelu! Patrzcie, jak tu cudownie, jak kochamy pieski! Wszystkie, także te, które mają się natychmiast wynosić! Uwaga na problemy ze szczekaniem - jeśli prawdziwe, co bardzo prawdopodobne, bo przecież Max był na łańcuchu, to albo pies powinien być w ogrodzie, gdzie podnoszenie alarmu będzie cenione, albo właściciel powinien umieć nauczyć zachowywania ciszy w domu. A to może być niełatwe. I na pewno będzie wymagało czasu.