Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Osiem godzin pracy - a ile trzeba doliczyć na czas dojazdu do pracy i powrotu? Będzie razem 9-10 godzin pozostawiania zwierzaka w domu? Trzeba liczyć się z tym, że niespełna 6-miesięczny pies może nie wytrzymać 9-10 godzin bez konieczności załatwienia potrzeb fizjologicznych. Jeśli jest ktoś chętny do wyprowadzania psa bodaj raz podczas nieobecności właściciela, to skorzystałabym z takiej możliwości. Przynajmniej przez najbliższe dwa-trzy miesiące.
-
Moim zdaniem nie jest potrzebny behawiorysta tylko trener.Takie zachowanie jak pilnowanie/zawłaszczanie miejsca, gdy właściciel siedzi lub leży - jest typowe i bardzo częste u wielu psów. Gdy jesteście w ruchu - nie macie własnego kawałka ziemi, ale jak usiądziecie - to już wasza ławka czy grajdołek na plaży. Za chwilę takie zachowanie może przenieść się także na ludzi przechodzących obok. Trzeba by szkoleniem nauczyć psa spokoju, gdy siedzicie razem, a obok przechodzi inny pies. Do tego konieczne są treningi w grupie psów. We Wrocławiu znam szkółkę Agility de Luks, skontaktuj się i powiedz, jakie zachowanie chcesz zmienić u psa. A jeśli pies w domu szczeka i pobudza się ruchem na klatce schodowej - to wtedy nie uspokajałabym, ale nakazałabym warowanie w określonym miejscu i nagradzałabym tylko spokój przy kolejnych odgłosach z klatki schodowej. Szkolenie ustawicznie na smakołyki powoduje w końcu, że pies reaguje tylko wtedy, gdy widzi/czuje smakołyk. Dobry trener nauczy Was pracy z nagrodą odsuniętą w czasie, pracy niezależnej od smakołyków.
-
Piesgin, nie musisz karać za załatwianie się w domu, wystarczy że odczuwasz zaniepokojenie tym, że pies znowu ma poważne problemy żołądkowe. Pies wyczuje zmianę Twojego zapachu. Nie zrozumie, co Ciebie niepokoi, więc zachowa się tak jakby wiedział, że sam zrobił źle. A on po prostu próbuje zmienić Twoje emocje okazując uległość. Miałam przez 10 lat psa z chorą trzustką - nawroty ostrych biegunek były częste, leczenie skutkowało na krótko, najbardziej skomplikowane diety weterynaryjne i domowe i suplementy B (vetzyme) też pomagały na krótko. Pies odszedł 16 lat temu - może teraz weci mają lepsze lekarstwa i suplementy, nie wiem.
-
Proponuję nauczyć niepodejmowania znalezionych odpadków - wymaga to najpierw nauki przy jedzeniu położonym na ziemi przez właściciela, potem przez kogoś innego tak, ze pies to widzi, a potem pozostawienia przez kogoś żarcia tak, aby przewodnik wiedział gdzie to jest, a pies nie. Jeśli pies wraca ze śmieciem - odebrać bez nagrody, położyć na ziemi czy odrzucić nie pozwalając na zainteresowanie (pies musi znać coś w rodzaju spokojnego hasła "zostaw" lub "nie"), odejść parę kroków, zostawić psa na siad czy stój, przywołać, nagrodzić żarciem wyjętym z kieszeni lub zabawką - rzutem do zaaportowania. Delph, a jakbyś nauczyła swojego psa szukania czegoś małego? Pojedynczego klucza? Spacer nie będzie nudny, a pies jednocześnie zmęczony i nagrodzony szukaniem będzie uważał na Ciebie, a nie domagał się od Ciebie uwagi. .
-
Piesgin, piszesz, że pies wie, że źle robi, kiedy załatwia się w domu. Nie, pies tego nie wie - a w domu załatwia się albo na skutek braku wychowania, albo stresu, albo chorej trzustki. Jeśli jest za to w jakikolwiek sposób karcony po powrocie właścicieli do domu, to na pewno nie wie, dlaczego. Dobrze byłoby podleczyć trzustkę, na tyle na ile to jeszcze możliwe. Dość często chora trzustka jest powodem agresywnych zachowań wobec innych psów - obolały pies jest rozdrażniony i niespokojny - odreagowuje stres w jedyny możliwy dla siebie sposób.
-
Próba nie strzelba - jeśli pies miękko oddaje, nie zacina się przy oddawaniu - można próbować.
-
A nie nagradzasz aby smakolem albo wyrzuceniem zaraz po oddaniu? to wtedy może pluć, żeby szybciej dostać nagrodę. Jeśli tak, to po oddaniu daj inne polecenie - siad, waruj, noga, co tam chcesz, i dopiero pochwala i smakol czy przeciąganie, czy kolejny rzut.. No i ucz trzymania.
-
Oczywiście że warto - jasne, że na inną komendę, wyraźnie różną, aby psu się nie myliło. Warto też nauczyć noszenia na spacerze czegoś w pysku - podczas chodzenia przy nodze, to koncentruje uwagę psa na tym, co już ma.
-
Ja nakazałabym psu inne zachowanie, ZANIM zacznie się wpatrywać. Na przykład precyzyjny marsz przy nodze i co chwilę siad.
-
Poszukaj szkółki, gdzie prowadzone są treningi w grupie, pies blisko psa..
-
Skoro cieczka była w czerwcu, to urojona ciąża pasowałaby jednak. Może objawiać się tylko zmianami w zachowaniu.
-
Suka nie jest wysterylizowana - kiedy miała ostatnią cieczkę? Wykluczasz ciążę, nawet tylko urojoną? Nie rozumiem tego "żeby się pies nie przeziębił" - przecież pies może chodzić i podczas deszczu i otrzepie futerko i nic mu nie jest.. Jeśli mimo treningu pies koncentruje się bardziej na smakolach niż na przewodniku, to błąd na pewno jest po stronie człowieka - tego nie da się ocenić na niewidzianego, zwierzak reaguje na sytuacje stwarzane przez nas, sam ich nie stwarza. Jeśli suka przynosi zabawki i rzuca pod nogi, to rzeczywiście jest zachętą adresowaną do człowieka - pies przejmuje inicjatywę, albo prosi - róbmy coś wreszcie. A co się dzieje, kiedy Ty proponujesz aportowanie jako nagrodę? Suka kuli się, gdy podchodzisz, żeby głaskać - to po co głaszczesz? Kwestia też, jak głaszczesz - psy naprawdę nie lubią klepania po głowie, obejmowania, czułości nie w porę ani nachylania się nad nimi. Tak czy tak wydaje mi się, że potrzebujesz kontaktu z wetem (takim, który nie obawia się przeziębienia psa po wieczornym spacerze) aby wykluczyć zmiany chorobowe i z trenerem - aby zmienić sposób szkolenia psa na bardziej skuteczny.
-
Oczywiście, gdy pies zrozumie co znaczy hasło powrotu będziesz wypowiadać to hasło przy wyrzucie zabawki. No cóż, nauka wymiany być może jest łatwiejsza niż nauka otwierania pyska na samo hasło, bez drugiej zabawki na wymianę - w tym przypadku nie lubię iść na łatwiznę, sądzę, że wymiana może nadmiernie nakręcać psa, potem pies nie umie odpoczywać, wyłączyć się z trybu pracy. Może to być celowe w niektórych sportach, ale ja wolę uczyć psa inaczej -każdy ma wybór. Mój pies jest psem cywilnym, nie sportowym. I aportuje wszystko, kiełbasy i dwugroszówki nie wyłączając.
-
Zmień hasło na powrót, wprowadź nowe, dotychczasowe jest spalone, obojętne lub źle rozumiane przez psa. Pies jednocześnie nie da rady otworzyć i zamknąć pyska, więc lepiej mieć dwa odrębne hasła na puszczenie i chwyt. Ale czy nie lepiej nauczyć oddawania bez wymiany? Jeśli pies zrozumie, że puść/daj/pluj nie oznacza utraty, ale korzyści, wypluje Ci do rąk podane przed chwilą do trzymania pęto kiełbasy. I zaaportuje surową kość, obrośniętą mięsem.
-
Dopóki pies nie zrozumie, że "przynieś" oznacza zatrzymanie się tuż przed właścicielem z zabawką w pysku, nie ma po co używać tego hasła - aport wypracowuje się od końca, na przykład tak jak opisała Beatrx. Ja uczę różnych poleceń przy aporcie - aport to znaczy "siedzisz idealnie przede mną trzymając w pysku to, co wyrzuciłam/wskazałam/podałam", przynieś - to "stoisz przede mną ze wskazanym/wyrzuconym przedmiotem w pysku", weź - to "podnieś każdy wskazany przedmiot i trzymaj póki nie padnie inne hasło", daj - to "wypuść z pyska to, co trzymasz, kiedy dotykam to rękami", pluj - to "wypuść z pyska to co trzymasz, chociaż tego nie dotykam", trzymaj - to "weź do pyska to co podaję i nie wypuszczaj, póki nie odbiorę". Nie używam "dawaj" jako pobudzenia - jako przyspieszenie najpierw działała na mojego szczeniaka pewność, że po powrocie i oddaniu będziemy się przeciągać zabawką - nie tuż PRZED wyrzuceniem, ale PO oddaniu. Przy pierwszych zabawach ze szczeniakiem zawsze stwarzałam taką sytuację, aby szczeniak nie miał możliwości odbiegnięcia z zabawką bez powrotu do mnie. Czyli zachęta do przeciągania tym, co trzymam, przeciąganie, wyspokojenie, odebranie, wyrzucenie tak, aby nie było możliwości zwiania z zabawką, odebranie, ponowne podanie szczeniakowi zabawki i przeciąganie w nagrodę, wyspokojenie, odebranie, wyrzucenie - i tak dalej, ale zawsze zakończenie zabawy, wtedy, kiedy pies jeszcze bardzo chce. Nauka aportowania w największym stopniu zależy od tego, na ile pies ma pasję pościgu, chwytu, noszenia i chęć powrotu - z każdym psem można pracować inaczej, są szczeniaki z aportem wrodzonym, takie, które spontanicznie od razu wracają do przewodnika z wyrzuconą zabawką - taki szczeniak to skarb:-). Moje obecne zwierzątko nie chciało oddawać zabawki, więc nagradzałam przeciąganiem oddawanie.
-
Ja uczyłam nagradzając zabawą oddanie. Hasło "aport" czy "przynieś" może być wypowiedziane dopiero wtedy, gdy pies radośnie przybiegnie, aby oddać zabawkę, aby zarobić na następny pościg za zabawką. Najpierw pies musi zrozumieć, że oddanie zabawki nie oznacza utraty zdobyczy, tylko zapowiedź kolejnego polowania. "Przynieś" nie ma znaczyć - biegnę do panci, ale "przyniosłem, oddaję na hasło <puść>, żeby pancia rzuciła znowu"
-
Agresja u młodej suki pod opieką wolontariatu- proszę o pomoc!
Sowa replied to kasztanowa11's topic in Agresja
Szorki stresują psa mniej niż obroża - szyja jest wolna. Wszystko pójdzie dobrze, nie może być inaczej:-)) -
Agresja u młodej suki pod opieką wolontariatu- proszę o pomoc!
Sowa replied to kasztanowa11's topic in Agresja
Albo klatka transportowa albo szorki z dopiętą linką z końcówką jak pas bezpieczeństwa, koc czy mata do uprania, bo pies, który jedzie autem pierwszy raz, może dostać torsji - nie powinien być najedzony. Ale do wskoczenia do auta możesz skłonić smakolem. Byłoby dobrze, gdyby auto prowadził ktoś znajomy, żebyś Ty mogła kontrolować zachowanie psa. Uwaga przy wysiadaniu - pies może próbować panicznej ucieczki, lepiej aby był na szorkach i na obroży jednocześnie. Być może podróż przebiegnie idealnie, ale klatka lub połączony z szorkami pas bezpieczeństwa są konieczne. -
Pies wchodzi w okres dojrzewania - to i tak niewielka demolka. W okresie dojrzewania pies niczym dorastający ludzki nastolatek miewa swoje zdanie na każdy temat. Pierwsza faza gryzienia wszystkiego co pod pyskiem bywa w okresie zmiany zębów, druga bardzo często około roku. Zostaw psu coś, co może gryźć bez szkody dla siebie i domu. Pies reaguje na słowa wypowiadane przez człowieka wtedy, kiedy je rozumie - najpierw tylko w tej samej sytuacji - "siad" w domu nie znaczy dla psa to samo, co "siad" na spacerze. Jeśli chcesz, aby reagował zawsze i wszędzie - musisz najpierw uczyć psa nie tylko w domu, nie tylko w jednym i tym samym miejscu - spokojnie i cierpliwie. Cierpliwie i codziennie - w mieszkaniu, na klatce schodowej, na spacerze w parku, na ulicy, na łące - pies, podobnie jak my, nie zapamiętuje od razu wszystkiego na całe życie.
-
Bezustanne nagradzanie to błąd. Zwierzęta nie nagradzają się przy każdej okazji. Pies nie odczuje straty - ma czuć, że uniknął zagrożenia. I to jest jego nagrodą. Prawidłowo wyszkolony pies myśliwski nie czuje straty, gdy przynosi i oddaje myśliwemu postrzałka - robi to z radością.
-
Zamiast odwoływać, naucz psa, aby warował przy stole, na którym leży kawał kiełbachy - w zasięgu psiego pyska. Na przykład niech waruje przez 10 minut, potem wrócisz i nagrodzisz psa. Wtedy wzmocnisz inne zachowanie przy znalezisku czegoś jadalnego w domu - prędzej czy później będzie oferowane samorzutnie. Jeśli pies znajdzie coś jadalnego na spacerze, wskaże to swoim zachowaniem = np zatrzyma się i obejrzy na Ciebie - ale nie zje, nie możesz nagradzać!!! Wzmocniłabyś chęć szukania żarcia na spacerze. Wtedy najbardziej celowe jest wypowiedzenie odpowiednim tonem czegoś w rodzaju "ani mi się waż", czy zwykłe "eee", czyli słowna korygująca korekta. Psu trzeba to żarcie obrzydzić, zniechęcić do lokalizacji, gdy poczuje zapach, a nie nagradzać. Kiedy moje zwierzątko z wyraźną złością warknęło na leżącą w trawie przed blokiem kość i też ze złością drapnęło tę kość łapą - wiedziałam, że etap oduczania zbieractwa mam za sobą.
-
Nikt w Twojej obecności nie otruje Ci psa, podając mu jedzenie z ręki. Jeśli pozwalasz, aby ktoś psu jedzenie podał, to bez sensu odwoływanie. Pies uzależnia się od sytuacji - człowiek podające jedzenie a jedzenie znalezione samodzielnie to zupełnie inna sytuacja dla zwierzęcia. Skoncentruj się na tym, żeby samowolnie nie brał z ziemi. Wypluwanie a niepodejmowanie to też dwie inne sytuacje, inne zachowania W tym przypadku - dożywianie się na spacerze znaleziskami różnymi - odłóż na bok wszelkie pomysły o pozytywnym wychowaniu. Korekta przy specjalnie (nie przez Ciebie) podłożonym w umówionym miejscu jedzeniu ma byc tak silna, aby pies zapierał się łapami, gdy ma przejść drugi raz obok tego znaleziska. Podobieństwo zachowań kobiet i psic wynika z różnic biologicznych płci - przeciętny mężczyzna jest silniejszy od przeciętnej kobiety, podobnie przeciętny pies jest silniejszy od suki tej samej rasy. Ktoś, kto w grupie współpracującej czy rodzinnej jest już dorosły, ale nadal fizycznie słabszy od partnera, musi nie wprost sięgać po zdobycz, ale nieźle kombinować, aby uzyskać dojście do reglamentowanych dóbr gwarantujących przetrwanie.
-
Dokładnie tak - to nam trudno przejśc na system myślenia psa, taki zero-jedynkowy, tak, tak, nie, nie. Z psicami trochę trudniej, bo one jeszcze wprowadzają pojęcie "a może tak, a może nie" :-)). Znajoma trenerka mawiała, że pies samiec jest rzetelny - albo tak, albo nie, ale suczeńka ugina się jak wątła leszczyna, a potem i tak próbuje postawić na swoim. Wprowadź hasło, które oznacza - nie ruszaj tego nigdy. Nie możesz uczyć ignorowania żarcia na ziemi na hasło "zostaw" , skoro to oznacza w Waszym języku "nie teraz".
-
Paulina94, bardzo chciałabym, abyś miała rację - ale jakoś nie wierzę w skuteczność uczenia szanowania ludzi czy zwierząt na lekcjach religii. Moim zdaniem to albo wynosi się z domu, albo jest cechą wrodzoną. Oczywiście bardzo cieszę się, że tak wypowiedział się papież. Tyle że dla św. Franciszka z Asyżu wilk był bratem wilkiem, ale ludzie i wtedy i teraz nie liczą się ze zdaniem świętych ani z wypowiedziami papieży.