Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Jeśli Mimi znaczy swoim zapachem miski innej psicy czy miejsca, gdzie przebywała rywalka, to w przyszłości jako jedynaczka w domu może zachowywać idealną czystość. Może, nie musi, ale szansa jest. Jestem pewna, ze starasz się nie faworyzować, nie wyróżniać Mimiśki, ale problem w tym, że od początku powinna być "tą gorszą". Wtedy, nie czując w Tobie poparcia, nie ośmieliłaby się sikać do miski konkurentki. Bieda w tym, że przygarniając taka strachulkę, staramy się odbudować jej pewność siebie, a to nieuchronnie prowadzi do chęci uzyskania awansu społecznego w grupie. Nie ma takiego problemu u wszystkich psów - ale wszystkim psom konieczne jest podporządkowanie się człowiekowi, reagowanie na polecenia. Są psy bardzo uległe, które samorzutnie zajmują ostatnie miejsce w grupie; Mimi do takich nie należy. Gdybyś mogła samym spojrzeniem, nie mówiąc o groźnym "eee" zniechęcić Mimi do stawiania się do któregokolwiek psa czy kota czy bodaj podchodzenia do cudzej miski, to nie doszłoby do sikania w miski. Ale na to trzeba by suńkę uczyć reagowania na polecenia i wytyczać granice - samą miłością takiej zadziory opanować się nie da. I taki paradoks - gdyby nieco obawiała się Ciebie, prawdopodobnie mniej bałaby się świata, bo wszechpotężna Jaguska byłaby w oczach Mimi ponad całym światem.
-
Przepraszam, ale nie wymagajmy od psów wyższej etyki i lepiej rozwiniętej umiejętności rozumowania niż od ludzi. Jest faktem, że znacznie trudniej dogadują się suki niż psy - to nie wybryki ani złośliwość, tylko zgodna z zachowaniami typowymi dla gatunku rywalizacja o bezpieczne miejsce w domu i w sercu właściciela. I o najwyższą pozycję wśród konkurentek. Żadna z tych suk nie może zrozumieć, że miejsca w sercu starczyłoby na więcej zwierzaków. Kain też nie potrafił zrozumieć, że Abel mu bezpośrednio nie zagraża.
-
Przy takim psie jak Tigra, proponowałabym najpierw "zdalny" kontakt zapachowy z ewentualnym nowym opiekunem - pani chętna na Tigrę mogłaby przesłać coś ze swoich osobistych rzeczy - nie śmiejcie się - grzebień, szczoteczkę do zębów. Tigra powinna poznać ten zapach w hoteliku czy DT od kogoś, komu ufa najbardziej - i przy karmieniu. Potem ktoś, kto się pojawi, będzie już trochę "znajomy". Dlaczego używana szczoteczka czy grzebień? Bo te przedmioty okazały się lepszymi nośnikami osobistego zapachu człowieka niż używane ubranie. Jeśli nie ma możliwości przesyłki - najpierw na miejscu kontakt z osobistymi przedmiotami gościa prezentowanymi psu przez opiekuna, nie od razu bezpośrednio z gościem.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Ona u p. Joli też była niejadkiem. Jak wzięła z ręki smaczek z rybą, to już sukces. Trudno, jeszcze daleka droga do uznania przez Abi, że człowiek jest coś warty dla psa. Może za tydzień nie będzie się kulić w kącie. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
I jak po kolejnym tygodniu? Czy Abi bodaj raz cieplej spojrzała na człowieka? Chętniej wzięła jedzenie z ręki? -
Co do materiałów z kodem dostępu - chyba lepiej wrzucić listę dobrych moim zdaniem książek czy publikacji? Rozumiem, Konfirm że nie chodzi Ci o Maków Podhalański, a szkoda:-) Czym do Waszego Makowa można dojechać z Krakowa? 8-9 grudnia wybieram się do Warszawy na V kongres weterynaryjnej medycyny behawioralnej (organizator - Etovet)- jeśli ktoś z Twojego rejonu będzie, można dogadać szczegóły. Przy okazji - sale z odpowiednim wyposażeniem często mają strażacy w swoich remizach - nawet z projektorem z regulacją głosu. I udostepniają miejscowym na działalność edukacyjną za free.
-
Proponowałam już spotkanie dla prowadzących domy tymczasowe, właśnie o podstawach szkolenia . Na spotkanie potrzebny dom z takim telewizorem, do którego da się podłączyć mój laptop z prezentacją w powerpoint 2013 i z wystarczająca ilością miejsca dla chętnych. Spotkanie za free, ale za zwrotem moich kosztów dojazdu czy ew. noclegu, jeśli daleko. Nie mam darmowych biletów na PKP ani na PKS niestety...
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Jak przestała sikać na legowisko to ogromny postęp no i trochę łatwiejsza opieka. Może ona była na krótkim łańcuchu przed wypadkiem i z konieczności sikała pod siebie. Wytrzymajcie jeszcze trochę z ograniczaniem jej ruchu - wiem doskonale jakie to trudne dla opiekuna malinois. Moja malinois po sterylce nie dostawała przeciwbólowców, żeby sama się hamowała przed skokami, ale i tak po 24 godzinach zapomniała, że coś boli. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Murko, wróciłaś szczęśliwie do domu? -
Owszem, były inne - normalnie kątowane, o prostych grzbietach, nie kaleki. Psychicznie też inne od obecnych. Tamte on-ki były zrównoważone, spokojne, ale z pasją pracy. - dawnych ON-ków trzeba szukać w liniach ongiś czechosłowackich. Hodowla Z Pohranicni Straze bazowała na najlepszych psychicznie psach z NRD. Jeszcze da się znaleźć szczeniaki, które mają te linie w rodowodach, ale coraz trudniej przy zalewie promowanych na wystawach histerycznych psów, chodzących jak kaleka żaba. No tośmy się naoffowały, najwyższy czas podziękować za gościnę!
-
Aportu uczę od szczeniaka - potem nagrodą jest szukanie piłeczki, pościg za piłeczką, chwyt i symboliczne zagryzienie lub idealne trzymanie. Warunek - pies MUSI umieć miękko i bez dyskusji wszystko oddać, czy piłeczkę, czy szarpak, czy kawałek podanego do trzymania kabanosa. Twój pies wystawia wiewiórki - to jak lokalizacja zdobyczy podczas polowania, mój wystawiał piłeczki:-) - były dla niego takimi zastępczymi wiewiórkami, które można ścigać i chwytać:-) - emocje jak przy prawdziwym polowaniu, o to chodzi.
-
Smaczki sprawdzają się najlepiej przy nauce szczeniaka - potem pomagają naprowadzić w zachowanie. Oczywiste, ze nie mogą być za każdym razem - tylko nieregularnie, odsunięte w czasie i w przestrzeni. Ostatnio podczas zajęć zabrałam saszetkę ze smaczkami właścicielce pozornie doskonale ułożonego psa - no i okazało się, że był uwarunkowany tylko na zapach żarcia, bez saszetki nie rozumiał żadnego hasła. Moje psy gdy wyrosły ze szczenięctwa, nagradzałam pracą węchową i zagryzaniem piłeczki - też nieregularnie. A potem sama praca ze mną była nagrodą.
-
Nie ma dwóch takich samych psów - co innego pies od małego nauczony domowych zasad, co innego bida azylowa, o której nie wiemy prawie nic. Wydaje mi się, że wobec psa azylowego w pierwszym półroczu trzeba zachowywać maksymalną ostrożność we wszystkich działaniach, jeden odreaguje się na kongu z żarciem, drugi - nakręci do histerii. Na przyklad Abi z azylu bała się podawanej miski, bala się jeść przy człowieku. Sukcesem było, jak ośmieliła się powąchać kogoś. Czesia z rowu pochłaniałaby żarcie podane w jakikolwiek sposób. Nie wiadomo, czy przygarnięty pies musiał walczyć o jedzenie, czy i jak rywalizował o względy człowieka, czy bał się człowieka, bo obrywał przy jedzeniu, w jakiej sytuacji, co jest dla takiego psa straszne czy pobudzające. Czyli trzeba uczyć życia przy człowieku od pierwszej chwili, ale tak, by pies wiedział za co na pewno będzie nagrodzony i co na pewno jest niedopuszczalne.
-
No właśnie - w podobny sposób można bawić się z psem - Ty nagradzasz psa za wykonanie konkretnej pracy. Ty jesteś liderem, uczysz psa w jaki sposób może upolować słoik; Ty decydujesz w jaki sposób zasygnalizuje znalezienie i od Ciebie dostaje żarełko. Polujecie na słoik i jego zawartość razem - a pies zostawiony z matą ze smakołykami poluje sam. Psy polujące na zapach narkotyku nie są nagradzane narkotykiem - mogą pracować bardzo długo, wskazują miejsce zapachu, dostają w nagrodę piłeczkę do zagryzienia i są w stanie polować dalej - bo znalazły (zapach), zagryzły (piłeczkę), ale niczego nie zjadły jeszcze, więc mogą powtarzać polowanie.
-
Moje psy też mogły coś otrzymanego ode mnie chować w legowisku. Ale dostawały to ode mnie, nie nagradzały się same - i to jest ważne. Jeśli zostawiamy pełną miskę na cały dzień do jedzenia gdy nas nie ma, czy wypełnioną smakolami matę węchową, to psa karmi mata i miska - nie właściciel. Na każdym spacerze nagradzałam znalezienie np specjalnie przeze mnie gubionych rękawiczek czy kluczy, pies miał wyciszającą pracę węchową, w domu pies szukał nazwanej zabawki, ale nigdy nie rzucałam smakoli w trawę i od szczeniaka bezwzględnie uczyłam ignorowania żarcia wyrzucanego przez sąsiadów przed blok.
-
Franek może mieć - może, nie musi - wrodzone zaburzenia emocjonalne, a na to raczej nie ma mocnych. Zdrowemu psychicznie psu wystarczyłoby jasne ustalenie hierarchii i przyjazna nieustępliwość właściciela. I przymus fizyczny, bez gniewu, ale absolutnie bezwzględnie uniemożliwiający gryzienie - o ile pies nie ma wrodzonych problemów z psychiką. A tego nie wie raczej nikt. Co do Dropsa - Konfirm31, może, jeśli uzna za stosowne, skopiować tu moje wypowiedzi o lęku separacyjnym. Nie pogniewam się o to:-)
-
Jeśli można - czepiałam się fotek z poprzedniego domu, na których Vanilka była w pokoju przykrywana kocykiem. Bo to sentymentalizm na pokaz. I czepiałam się fotki z ogrodu czy wycieczki, gdzie leżała i bawiła się czymś sama, nie z ludźmi. Vanilka musi mieć kogoś, kto da jej zajęcie, będzie się z nią bawić. Nie nią, tylko z nią.
-
Drops sam nie musi szukać budy - ma się zainteresować najpierw jedzeniem wrzuconym do klatki i wejść tam bez przymusu. I ma być nagradzany żarciem tylko w klatce. I po przyjęciu pozycji siad - przed wyjściem za pozwoleniem. Ponieważ problem Dropsa nie dotyczy tego wątku, jeśli chcesz, napisz więcej na priv - także o stosowanych zabawach węchowych. Nie jestem pewna, czy wszyscy behawioryści znają z własnej praktyki współpracę z psem w zakresie pracy węchowej. Wiem, że polecają maty węchowe, co nie gasi emocji, a nakręca psa, jak zresztą wszystko co jest samonagradzalne..