-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
[quote name='taks']I nie bardzo rozumiem - wybaczcie szczerość - skąd tyle nieskrywanej niechęci wobec osoby która chce przyjąć Maksa , tych pouczeń , uwag na temat relacji z psem, właściwej opieki poadopcyjnej itd. . Cieszę się że pani nie czyta tego wątku bo bez względu czy ostatecznie psa weźmie czy nie , z cała pewnością nie dała nikomu z piszących najmniejszego powodu do takiego traktowania.[/quote] Nic takiego nie napisałam. Zasiałam niepotrzebnie panike o szwy i tyle :oops: Jednak wszystko jest w porządku - karusiap kontaktowała sie weterynarzem, ktory operował Maksia i przypuszczam, ze gdyby ten miał jakiekolwiek wątpliwosci dot.blizny zaleciłby konsultacje ;) Maks JEST AKTUALNIE zdrowy.
-
Ja mam za to problem z właścicielami, ktorzy chyba nie rozumieja po polsku :roll: Przykład - Borys w kagancu i na smyczy. Idzie właściciel z psem puszczonym luzem (bez kaganca a jakze!) proszę o odwołanie i słysze znane chyba większości "on nic nie zrobi" :mad: No "on" moze i nie, ale moj samym kagańcem moze zrobić krzywde. Zresztą ja bym sie z psem nie pchała do kogoś, kogo pies jest na smyczy i w kagancu (widocznie nie nosi bez potrzeby "osprzętu") - no obłęd jakiś :roll: Albo na łąkach - trenujemy tam zazwyczaj i słysze z daleka pytanie "to pies czy suka? Aaa, jak pies to nic nie zrobi bo moja to suczka" I puszcza taki delikwent od razu psa, prosze o odwołanie i słysze ze ona chce sie tylko pobawic. Ale moj zazwyczaj nie chce :diabloti: on by sie najchetniej pobawił z takim psem ale w spuszczanie łomotu Niektorzy sa tak bezmyślni ze celowo chca sprawdzic czy tak jest rzeczywiscie :crazyeye: i wmawiaja mi, ze na pewno psiaki sie zaprzyjaznia :angryy::chaos: Pomijam juz, ze psuja nam trening i cała praca idzie w cholere :mad:
-
No tak...jest blizna (trudno zeby nie było :evil_lol:;)) Przed chwila wnikliwie sie przyjrzałam - na jej długości nie ma juz szwow, tylko pozostałość nici w 2miejscach i tyle. Wygląda to dobrze :cool3: taks jesli masz wątpliwości (ja juz sie pozbyłam ;)) to mogę wziasc Maksia do weta jak wroci TZ z pracy (niestety nie do tego, ktory go operował bo z tego co sie orientuje to kawałek drogi i nawet nie wiem gdzie ani nie znam nazwiska i nie jestem zmotoryzowana :oops:)
-
taks czekam na wiesci od karusiap co i jak Rano go oglądałam i wszystko wydaje sie byc pozrastane na całej długości, gdyby no nie te nici co wystaja za długie przy koncu :roll: (w tym miejscu na moje amatorskie oko;)) tez jest ok - wszystko suche z tym ze ja sie kompletnie nie znam jak to powinno wyglądac :oops: dlatego Wam głowe zawracam, zeby nic nie przeoczyc
-
Waldek to ja sie pisze na takie mieszkanko :cool3: :loveu:
-
[quote name='Han&Dom']Hej! Hej Kraków!!!!! Dolny Śląsk prosi o pomoc w głosowaniu na krakvet-cie na rzecz Uciechowa... byłem, widziałem i naprawdę warto pomóc... tak że jakby ktoś chciał to szczegóły na Uciechowskich wątkach... Najważniejsze to się zarejestrować, a po otrzymaniu mail-a aktywacyjnego wejść na stronę... zalogować i oddać głos... Bardzo proszę o pomoc... A zainteresowanych zapraszam na stronę ligociaków z Krakowa, gdzie wkleiłem link do fotosika, a tam kupa wakacyjnych zdjęć Dośki... już naszej. Dopiero niedawno zobaczyłem, że Doszka też trafiła do Metamorfoz cz. IV Z góry dziękuję za każdy głos, przepraszam i serdecznie pozdrawiam Dominik[/quote] Zagłosowałam juz jakis czas temu :cool3:
-
Musicie mnie bardziej oświecić z tymi szwami :roll: :oops: Wszystko wygląda ok, ale hmm..na początku i koncu (cięcia) wystają małemu nitki (wcześniej nic nie wystawało, albo minimalnie) duza czesc sie wchłonęła ale te nitki mu tak dyndają :hmmmm: tak ma być czy coś nie tak? W sumie widac je jedynie na koncach, cała reszta zrośnięta eh nie wiem jak to wytłumaczyć :oops: Ogólnie wygląda to dobrze, nic sie nie sączy ale te dyndające nitki :roll::mad: Za chiny nie pamiętam jak to by było z moim psem:cool1:
-
[quote name='DuDziaczek'] masz juz starszego psa wiec tez musisz sie liczyc z tym ze wziecie szczeniaka raczej nie wchodzi w gre :shake:[/quote] Nie zgadzam sie. Moj ON (fakt, ze po przejściach) toleruje pod swoim dachem jedynie szczeniaki/podrostki - dla niego cała reszta nie ma racji bytu. Na spacerach jest podobnie (tylko z małą garstką dorosłych psów dochodzi do porozumienia) :roll: Oczywistym jest też chyba fakt, ze szczenięta są traktowne przez dorosłe osobniki na innych zasadach (przynajmniej w duzej części, bo zawsze są wyjątki)
-
[quote name='Jagienka']lizka :loveu: obojetne gdzie, gdzies gdzie są ludzie... podrzucimy przy okazji odbierania Maxa :loveu::loveu::loveu:[/quote] A gdzie mozna odebrac plakaty? Bo Maksiu chyba jeszcze troszke u mnie posiedzi :cool3:
-
[quote name='weszka']lizka jesteś wspaniałą cioteczką :loveu: No bo i Max jest słodki :loveu: Co do tego domku - uważam żeby nie skreślać, osobiście się spotkać, porozmawiać, wybadać. Dla mnie najważniejsze w takich przypadkach jest poznanie odpowiedzi na pytania: A co jak piesek nie będzie dokładnie taki jak oczekiwałeś? Czy pokochasz go właśnie takiego czy jesteś w stanie go oddać? Czy będzie ci się chciało z psem pracować, uczyć, wychowywać? Przecież pies nie pralka automatyczna i nie ma zaprogramowanych zachowań - tego czego się od niego oczekuje trzeba go nauczyć.[/quote] Też jestem tego zdania. Ja się z tą Panią z przyjemnością bym spotkała. Z doświadczenia wiem, ze nie da się pokochać psa tak od razu, na zawołanie - my z Borysem docieraliśmy sie dłuzszy czas :roll: (no ale to inna historia, bo porzucony w lesie i niewątpliwie bity :angryy:) ile pracy włozyłam w jego wychowanie nie wspomne... Staram sie więc Maksiowi wpajać pewne zachowania, podstawowe komendy ale on na prawde poza podstawowym szkoleniem NIC nie potrzebuje (prócz MIŁOŚCI!)
-
[quote name='taks']pani chce psa młodego ( właśnie straciła sznaucera i nie chce przeżywać kolejnej śmierci zbyt szybko) , średniej wielkości , łagodnego wobec dzieci (będzie częsty kontakt z 5 i 10 latkiem) i takiego który zniesie nieobecność domowników przez pare godzin bo nie chce psa zostawiać samego w ogrodzie. To wydają mi się całkiem przyzwoite wymagania.[/quote] Maksik jest młody, jest średniej wielkości, jest łagodny wobec dzieci (no fakt, moje dziecko nie jest upierdliwe do psów, bo były w domu od jej urodzenia i to dla niej naturalne :roll: ale 3-latek a 5 czy 10-cio to jest roznica :evil_lol: jak Maksio z moja sobie dał rade to ze starszymi na pewno tez da :loveu:) nieobecnosc w domu to rowniez nie problem. Z ręką na sercu to pies - ideał :loveu: (nooo, moze gdyby tak nie obszczekiwał innych psów, ale jak pisałam na tym sie konczy a potem sie ładnie wita) :cool3: Na mojego boorka M.ma super wpływ - wczoraj wieczorem po raz pierwszy w zyciu Borys nie "wyskoczył" na psa sąsiadów ktorego szczerze nie nawidzi :mad: Dam sobie głowe uciąć, ze jest prześwietny :loveu:
-
[quote name='karusiap']dlatego mysle,ze Max trafi do hotelu pod koniec tyg[/quote] Ja Ci juz dam hotel :mad: mało macie długów??? :diabloti: Maksik bedzie u mnie "gnił" az znajdzie KOCHAJĄCY dom! I tyle w temacie :lol: Pokochałam tego wariata całym sercem, wymagania ktore opisała taks - Maksio spełnia w 100% (dla porównania Borys obsikiwał mieszkanie, zasrał mi dywan, wył i piszczał, obdrapał ściane przy drzwiach niemozliwie a miał min.8 lat!!!) Maksik nie ma roku i jest bez porównania! Na prawde cięzko o takiego drugiego anioła :roll: Ja doskonale rozumiem wymagania ludzi, ale trzeba myśleć realnie :roll: pies mojej mamy w wieku Maksia dawał tak czadu, ze strach było go zostawić w mieszkaniu :diabloti: Na prawdę nie chciałabym zeby trafił do hotelu :shake: on potrzebuje stałego kontaktu z człowiekiem (wiem, ze nie tylko on :-() ale poki dam rade i macie do mnie zaufanie, to chciałabym, zeby został..nie miałabym serca po prostu. Szwy w połowie sie rozpuściły :multi:jeszcze pare dni i nie bedzie śladu :cool1:
-
Jagienka ja moge pomóc w wieszaniu tych plakatów, ale jedynie na Bieżanowie i Rżące :oops: ale jakby i to było dobre to jestem chętna
-
Lupi strasznie mi przykro - tez przez to przechodziłam a przede mna 2-ga rocznica :-( Dla Arata [*] Biegaj szczęsliwy za TM...
-
[quote name='AgaG']hi hi hi nie dopisałam, że moge wysłac do Ciebie swoje psy na chwilę hi hi hi ,zwłaszcza Hugo byłby skuteczny w storpedowaniu dziecka :diabloti:[/quote] :lol::lol::lol: moj torpeduje tylko z rana przed wyjsciem na spacer ale dziecie tez sprytna bestia bo sie nauczyło odsuwac daleeeko wtedy ;) Mam nadzieje ze z bazarków cos wpadnie, ja bede miała przypływ gotówki za jakies 2 tyg dopiero to pewnie coś wpłace (niewiele ale zawsze cos) bo teraz mamy sie pokazac z Borysem u weta :roll:
-
[quote name='Aga-ta']nawet nie sadzilam, ze Maksiu bedzie tak grzeczny w mieszkaniu:) Zuch chlopak:loveu:[/quote] Tez nie sądziłam - przyznam ze byłam przygotowana na jakies szkody :evil_lol: Jak otworzyłam drzwi i wyleciał Borys mnie witac to mi serce staneło ze taka cisza w środku :shake: wchodze, w przedpokoju ciiiisza, w pokoju tez patrze na łózko a tam spi mały diobeł :diabloti: dopiero jak mnie zobaczył to zaczął sie taniec radości :evil_lol::lol: Czy właściciele Maxa zrzekli sie w ogole praw do niego? :hmmmm: Kurcze, im dłuzej jest u nas tym ciężej sie bedzie rozstac :placz: przekochane psisko :loveu:
-
Tez wystawiłam juz bazarek (linka nie wklejam teraz bo musze z psami na siku a to teraz b.pilne:p) [b]AgaG[/b] dzieki za rade, skorzystam na pewno :evil_lol::lol:
-
U mnie sprawa wyglądała mniej wiecej tak-po śmierci mojej suczki [*] nie wyobrazałam sobie domu bez psa. Miałam dwa wyjścia, albo hodowla albo adopcja. Chciałam dorosłego psa, który tolerowałby dzieci i to przemówiło głównie za adopcją. Ponadto miałam (od zawsze chyba) potrzebę przygarnięcia psa ze schroniska i tak jakos samo wyszło :cool3:
-
Jak mi cora padnie w koncu to sie biore za robienie bazarka, chyba ze jest ktos chetny przyjechac i dobić dziecie bo daje w koooość strasznie :mad::diabloti:
-
Wspaniałe wieśći!!! :multi: