Jump to content
Dogomania

Marta i Wika

Members
  • Posts

    1817
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta i Wika

  1. [quote name='Mrzewinska']A aport komorki czy wyszukanie jej w domu... Ja nie musze uczyc brania czegos do pyska, wybierajac psa do pracy szukalam takiego z wrodzonym aportem i silnym popedem na lup plus zachowania socjalne - czyli 6-tygodniowe szczenie biegnie z zainteresowaniem za wszystkim co czlowiek rzuci, chocby to byl metalowy lancuszek, bierze do pyszczka i wraca samorzutnie do czlowieka....[/quote] Telefonem się nie rzuca, bo się rozleci. Załóżmy, że chcemy nauczyć czegoś takiego: telefon dzwoni, pies ma go znaleźć, podnieść i przynieść do przewodnika. Czy do tego wystarczy wrodzona chęć aportowania? A jeśli mój pies nie jest urodzonym aporterem?
  2. Marta i Wika

    Barf

    [quote name='batiskaj']Jeszcze tak tu czytam i czytam warzywa daje sie surowe czy gotowane?[/quote] Warzywa daje się surowe, najlepiej zmielone w sokowirówce, jak najbardziej rozdrobnione. Ale ja daję i takie i takie, bo Wika da się podpalić za gotowane warzywka, za surowe mniej. Przykładowy tygodniowy jadłospis Wiki... [url]http://martajermaczek.blox.pl/html/1310721,262146,20.html?12[/url] ...ale jest jeszcze sporo innych składników które wykorzystuję.
  3. [quote name='fish'] Podawalam CI kiedys jej maila - skontaktuj sie z nia.[/quote] Nie mam tego maila :-(
  4. Po pierwsze, nie spotkałam osoby, która uczyłaby psa klikerem [B]wszystkiego[/B]. Kliker jest narzędziem używanym w określonym celu i czasem po prostu nie jest potrzebny. Tak uważam. Kliker służy do wskazywania psu [B]precyzyjnie[/B], czego od niego oczekujemy. Nie wszystko wymaga takiej precyzji. Po drugie, dla mnie szkolenie klikerowe to nie tylko klikanie, to również określony światopogląd, bardzo daleki od traktowania psa jak bezrozumnej maszynki. Twierdzenie, że osoby szkolące klikerem odmawiają psu świadomości, umysłu, uczuć jest - jak już napisała fish - obraźliwe. Używam klikera m.in. dlatego, że nie chcę używać korekt.
  5. Czy ktoś, kto jedzie jutro rano na początkujące agility, może mi pomóc w dojechaniu do Tulec? Trochę trudno się tam dostać w sobotę rano :-( Mieszkam na Grunwaldzie, ale mogę czekać w dowolnym miejscu gdzie jeżdżą normalne tramwaje - na jakiejś pętli, na Rondzie Rataje, itp.
  6. [quote name='Mrzewinska'] Sorki za to pytanie, ale praca z klikerem - mam nadzieje tylko niektorych - przypomina mi matke, ktora zamiast kucnac, otworzyc ramiona i zawolac do siebie dziecko z usmiechem, klikalaby po podniesieniu nozki z ziemi, zgieciu kolana, postawieniu stopy kawaleczek dalej, klikalaby gdy dziecko dotyka ją delikatnie, usmiecha sie...brrrrrr... [/quote] OK, to ja zaraz kucnę, uśmiechnę się i powiem "Wikuniu kochana podaj mi telefon!". Zobaczymy czy przyniesie. Mogę ewentualnie powtórzyć wyraźniej. Zastanawiam się, gdzie się się nie rozumiemy. A gdyby to dziecko nie chciało przyjść mimo kucnięcia, rozłożenia ramion i uśmiechu?
  7. [quote name='Marmasza'] A jeśli chodzi o warunkowanie - to mamy dwa rodzaje tegoż: 1. Klasyczne (Pawłowa) - to praktycznie nie ma żadnego zastosowania podczas szkolenia (chyba, że chcemy nauczyć psa np. ślinienia się na komendę).[/quote] Ja nauczyłam ;-) Ślini się na komendę "co, głodny pies?" ;-) Niektórych rzeczy uczy się przez warunkowanie klasyczne - takich, na które pies powinien reagować automatycznie. Na przykład przywołanie warunkuje się przez tysiące powtórzeń, tak że mięśnie psa "same" zwracają się do przewodnika, zanim pies zacznie myśleć.
  8. Jestem daleka od odmawiania psom (i innym zwierzętom) bardziej złożonych procesów psychicznych, niż tylko proste reakcje na bodźce. Przeciwnie, uważam, że jest to ogromna, w większości niezbadana przestrzeń; psychika ludzka wciąż jest dla nas ogromną tajemnicą, a psia tymbardziej (głównie ze względu na problemy z komunikacją). Jednak jeśli chodzi o uczenie zachowań, które umożliwiają psom życie z ludźmi, to uważam, że właśnie ten prosty język bodźców i reakcji bardzo ułatwia nam porozumienie z psami i pozwala najlepiej wytłumaczyć psu, czego od niego oczekujemy. Szkolenie klikerowe wykorzystuje zresztą myślenie i kreatywność w dużo większym stopniu niż tzw. metody tradycyjne.
  9. [quote name='cuciola'] Yoghi jak pokazuje mu reke z przodu ze smakolykiem to owszem zgina najpierw przednie lapy ale potem od razu zad mu opada jak do lezenia..jak zrobic zeby zad byl u gory?[/quote] Moze klikaj zanim opadnie? Wika ma bardzo mocne "waruj" jak widzi reke opadajaca w dol. Wtedy od razu waruje i ja nie chce tego zmieniac. Z tego powodu nie robilabym tego z naprowadzaniem. Moze w wolnej chwili sprobuje to uksztaltowac, albo wylapac.
  10. Marta i Wika

    Barf

    [quote name='JinnyAl']Więc daję suchą karmę (jakieś próbki Ryala z zoolgicznego, jeszcze z wyprawki Pedigree i Eukanuba + rodzynki) [/quote] Nie dawaj rodzynek!! Bardzo niebezpieczna rzecz. To jest z vetopedii: [B]Cytat:[/B] Bardzo popularne w naszych domach rodzynki mogą być w większych ilościach silnie toksyczne dla psów. U kotów być może też, ale nie zostało to potwierdzone. Szkodliwe mogą być również owoce Vitis Vinifera, ale notowane przypadki zatruć dotyczą głównie owoców suszonych. Dawka toksyczna wynosi 11,5 grama rodzynek na kilogram masy ciała. Nie została jeszcze zidentyfikowana substancja odpowiedzialna za wywołanie objawów zatrucia. Wiadomo jednak, że działa drażniąco na przewód pokarmowy i jest toksyczna dla nerek. Objawy zatrucia: Pierwsze objawy pojawiają się zazwyczaj w ciągu 6 godzin od zjedzenia rodzynek. Pies zaczyna wymiotować, nie chce jeść, jest apatyczny, wykazuje objawy bolesności brzucha, pojawia się biegunka. W wymiocinach i w kale można często znaleźć częściowo strawione rodzynki. W ciągu 24-72 godzin rozwija się ostra niewydolność nerek. Najczęściej w pierwszej fazie zwierzę oddaje mocz częściej i w większych ilościach, a następnie coraz rzadziej, aż w końcu dochodzi co anurii , czyli bezmoczu. Rozpoznanie: Podstawą rozpoznania jest wywiad (zjedzenie rodzynek) i objawy (zapalenie żołądka i jelit + ostra niewydolność nerek). Lekarz weterynarii pobierze krew i mocz w celu ustalenia stopnia zmian i potwierdzenia rozpoznania choroby nerek. Jeżeli nie uda się uratować psiaka, to w czasie badania pośmiertnego preparatów wykonanych przez histopatologa (w specjalistycznym laboratorium) stwierdza się ostre zwyrodnienie i/lub martwicę kanalików nerkowych oraz wapnienie i mineralizację tkanek. Postępowanie: Jeżeli od zjedzenia rodzynek minęły nie więcej niż 4 godziny, należy wykonać płukanie żołądka lub sprowokować u zwierzęcia wymioty. Następnie podaje się węgiel w ilości 10 razy większej niż objętość zjedzonych rodzynek, a następnie leki przeczyszczające. Leki przeciwwymiotne - w przypadku ostrych wymiotów. Kroplówka - dożylne podawanie płynów przez minimum 48 godzin od zatrucia. Jest to bardzo ważny element leczenia, ze względu na niebezpieczeństwo trwałego uszkodzenia nerek. Jeżeli pies będzie oddawał mniej moczu, należy wymusić filtrację w nerkach przez podawanie leków moczopędnych. Efekty leczenia trzeba regularnie kontrolować przez pierwsze 3 dni, a następnie w zależności od odpowiedzi na leczenie. Rokowanie: dobre - jeżeli uda się opróżnić żołądek ze zjedzonych rodzynek złe - jeżeli pojawią się objawy ze strony nerek ( zmniejszone wydalanie lub brak wydalania moczu)"
  11. [quote name='Zorlis']Dzisiaj? Spotkałybyśmy się tam, gdzie ostatnio - jakoś między mostem a Victorią :)[/quote] Dobra, to będę.
  12. [quote name='Zorlis']A chciałoby się komuś iść dzisiaj lub/i jutro o 17,30 nad Wartę? Innej możliwości nie mam...[/quote] Może się wybiorę? Ja mam jeszcze pytanie, kto z Poznania bawi się w tropienie albo chciałby zacząć? Wiem że Marysia, ale Rataje to trochę dla mnie daleko, szczególnie rano.
  13. Marta i Wika

    Barf

    [quote name='JinnyAl']Ja mam pieskę od 2 miesiąca na BARFie. Widać, że jej służy. Ale problem jest taki, że BARF nie jest sprzymierzeńcem szkolenia klikerowego (spalić miskę!) bo raczej nie mam jak kości na kawałeczki pociąć, a papkę w ramach nagrody podaję łyżką (meeega brudna podłoga), tylko, że pies niekoniecznie chce za takie brejstwo cokolwiek zrobić :evil_lol:.[/quote] Szkolenie klikerowe nie zawsze łączy się ze spaleniem miski. Ale to prawda - BARF nie sprzyja :-) Ja trochę używam suchego jako nagród, poza tym parówki, kiełbaski i innych pyszności :-)
  14. [quote name='cuciola']jak troche bede miala czasu to moze sie zaloguje na forum..jestem juz na liscie klikerowej na yahoo i na razie to wystarcza i porady [B]betty :)[/B][/quote] A, tam też warto, zdecydowanie :-)
  15. [quote name='cuciola']czesc..przylaczam sie do klikerowcow..[/quote] Powodzenia :-) Klikerowców i nie tylko zapraszam na pozytywne forum z bannerka w moim podpisie - dużo tam ciekawych dyskusji o szkoleniu klikerowym i nie tylko.
  16. Szukałam mieszkania w lipcu, mamy psa i dwa koty, było kilka odmów z tego powodu, ale w końcu znalazłyśmy takie w którym nie było problemu. Generalnie ludzie którzy mają nowe, wyremontowane mieszkania robią problemy.
  17. [quote]Oduczanie skakania na ludzi? [/quote] 1. Siad na przywitanie 2. NIGDY nie głaskać psa jak skacze. 3. Nie odpychać, nie krzyczeć, w żadnym wypadku nie piszczeć. Pies potraktuje to jako zachętę do zabawy. 4. Odwracać się do psa tyłem jak skacze, jeśli nie przestaje to odejść nie patrząc na niego, w ogóle go olać.
  18. [quote name='puli']Moje psy jadają trawę wyłącznie w przypadku niestrawności. Najczęściej wtedy,gdy dostają przez kilka dni z rzędu suchą paszę. Sucha karma jest pożywieniem wysokoprzetworzonym i często ciężkostrawnym,więc zwierzę się ratuje jak potrafi.[/quote] Jak byłam z Wiką na Ukrainie i kilka dni była na suchym (normalnie je BARF), to dostała nadkwaśności. Nie wymiotowała, robiła kupy itp., ale puszczała bąki (w namiocie! masakra!), saneczkowała, śliniła się, miała taki odruch jakby chciała zwymiotować i w ogromnych ilościach wcinała trawę (miękką), która potem była w kupie. Wszystko to na szczęście zakończyła ćwiartka ranigastu.
  19. Ja też jestem zwierzęcym singlem :-)
  20. [quote name='Isiak']Też tak sądzę, że kiedyś napewno! Kilka lat temu ktoś podrzucił meleńkiego szczeniaczka na klatkę schodową naszego bloku. To była mlutka, puszysta biała kulka, sunia, miała może z 5-6 tygodni. To był styczeń, zima. Szczeniak płakał strasznie na klatce, echo się niosło, nikt z lokatorów nosa nie wyściubił. Ja najpierw myślałam, że to dzieciaki znowu tam kwiczą, ale nie dało mi to spokoju i zeszłam na dół. No i co? Łzy mi napłynęły do oczu (zawsze ryczę, jak się wkurzę, taki głupi odruch), malutką na ręce i do domu. I wtedy wszystkie drzwi po kolei się otwierały i padały pytania, co z tym psem zrobię. Chyba ludzie stali pod drzwiami i czekali co będzie, wiedzieli o tym malcu!!!! I nikt wcześniej nie zareagował!!! Wściekłam się jeszcze bardziej, powiedziałam im, że psa zjem, i poszłam. Mieliśmy wtedy dwie nasze seterki. Malucha nakarmiliśmy, i jeszcze tego samego wieczora znalazłam mu (a właściwie jej) dom. Wyrosła na śliczną, szpicopodobną sunię i jest szczęśliwa do dziś.[/quote] Dokładnie tak było z Wiką, też ktoś w nocy wyrzucił 6 szczeniaków na klatkę, piszczay strasznie, wszystkie psy w bloku szczekały i nikt nie wyszedł, dopiero gdy z koleżanką wyszłyśmy, zaczęły się drzwi otwierać, ludzie zaczęli się interesować.
  21. [quote name='sirion'][FONT=Georgia][SIZE=3][COLOR=blue]I tak jest ! Ale kiedyś muszę otworzyć drzwi i wypuścić młodego i już jest "wesoło". To się dzieje w momencie spotkania dwu psów po jedzeniu. I nie ważne czy miski stoją czy nie.[/COLOR][/SIZE][/FONT][/quote] Moim zdaniem masz o tyle dobrą sytuację, że wiesz dobrze, w jakich okolicznościach dochodzi do starcia. Możesz zmieniać różne elementy i dowiedzieć się, o co chodzi dokładnie. Spróbowałabym na początek rotacji miejsc.
  22. [quote name='Madzia_19']no niestety, zdałam obie z tego sprawę po fakcie. Niestety nie jest łatwo wziąć w swoją stronę 40 kg malucha....[/quote] Czasem jak pies się "zawiesi" i nie reaguje na nic, dobrze zrobić coś nieoczekiwanego. Np. kilka pajacyków lub przysiadów ;-) albo zahukać jak sowa, czy wydać jakiś inny bardzo dziwny dźwięk. Niech sąsiedzi myślą co chcą ;-) ważne żeby pies się Tobą zainteresował. Mój pies waży 7 kg, ale też staram się jej nie ciągnąć, tylko zrobić tak żeby sama poszła.
  23. Od czasu przeprowadzki, czyli od początku lipca mieszkają z nami dwa koty. Na początku oba się bały i nie dawały się Wice zbliżyć, prychały, syczały, waliły łapą. Wika zachowywała się wobec nich dość gwałtownie, chciała się bawić. Obecnie jest tak, że Wera (kotka, mniejsza, starsza, po wypadku, nigdy nie mieszkała z psami) boi się nadal, ale juz się nie chowa i nie ucieka tak bardzo. Straszy jednak Wikę i odgania ją, kiedy zbytnio się zbliży. Woolf (kocurek kastrowany, młodszy, duży, kiedyś mieszkał i spał z psami) już się przekonuje. Na powitanie jest dotknięcie się noskami, nawet się trochę bawią - Woolf Wikę łapą bez pazurów, Wika jego też łapą, ale Woolf szybko wycofuje się i burczy na nią. Ale docierają się. Wika spokojnieje, już wie że do kotów trzeba ostrożnie. Dziś Wera spała, a Wika przyszła cichuteńko i ostrożnie położyła się koło niej... Leżały tak jakieś 15 minut, po czym Wera obudziła się i uciekła. Ja w żaden sposób nie ingeruję w tę relację. Same sobie ułożą najlepiej. Gdyby koty czytały CSy, wszystko poszłoby szybciej. Ale nie czytają.
  24. A miejsce Ci pasuje? Bo w sumie to może być też ok. 16...
  25. [quote name='sirion'][FONT=Georgia][SIZE=3][COLOR=blue]Sytuacja z wzajemnym gryzieniem się występuje praktycznie tylko po posiłkach. Stary i suka jedzą w kuchni, młody w pokoju córki. Potem chcą sobie na wzajem robić przegląd pustych misek i gdy młody wychodzi z pokoju, a stary tam idzie zaczyna się rodeo. [/COLOR][/SIZE][/FONT][/quote] Wyeliminowałabym sytuację, w której do tego dochodzi. Może zmieniać im miejsca posiłku raz na jakiś czas?
×
×
  • Create New...