Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Bliss po wzięciu ze schroniska, też na początku kłapała zębami przy czesaniu, bo pewnie nigdy nikt jej nie czesał. Dawałam jej do tej kłapiącej paszczy, miękką, sprężystą, dużą i niepiszczącą zabawkę do gryzienia, na której odreagowywała swój stres. Oczywiście, cały czas, mówiłam, chwaliłam jaka dzielna i mądra. Na zakończenie czesania, dawałam nagrody, głaskałam i rzucałam jej kilka razy zabawkę, którą w międzyczasie wypuściła z pyska. Resztę emocji, rozładowywała w zabawie. Potem takie akcje nie były potrzebne, ale nagroda za czesanie, była zawsze
  2. Moli@, czy masz cokolwiek Jaagnie do zarzucenia w kwestii opieki na psami, a w tym przypadku, do Jej opieki nad Rudym? Bo ja nie. Wręcz przeciwnie. Jako jedna z darczyńców Rudego, mam dla Jaagi i Jej Rodziny, ogromną wdzięczność i podziw, za wszystko to, co zrobili dla niego i co robili i robią dla innych psów, będących pod Ich opieką. Gdyby było więcej ludzi takich jak Jaaga, Świat by był lepszy.
  3. Potwierdzam. Psy przygarnięte z bardzo złych warunków, po pierwszym okresie poprawy samopoczucia, zaczynają chorować. Bo już mogą. Bo czują się bezpieczne. I to się czasem źle kończy. Też bardzo współczuję Jaadze i Jej Mężowi
  4. Podpisuję się pod tym oburącz. Nic mądrzejszego nie wymyślę. Biedny Rudy, biedna Jaaga i Jej Rodziną, biedna Limonka, biedne my wszystkie. Serce płacze
  5. Też takie rozmowy prowadziłam przez wiele wakacji ze swoim wnukiem, który od trzeciego roku życia, przyjeżdżał co roku do nas na działkę. Może to skutek tych rozmów, bo niezależnie od fascynacji światem komputerów i informatyką, chce iść na biol-chem
  6. U nas też lato na wsi, tyle że w lesie, więc szpilki, szyszki, mrówki i te rzeczy . Ale psy - zadowolone. My też. Wnuk już ma 15 lat i dla Niego, przyjazdy na działkę, to przeszłość Pięknie tam u Ciebie. Zielono. Ja próbuję walczyć z naturą i usilnie co roku sieję trawę, ale jestem na straconej pozycji. Bo dookoła, wysokie sosny
  7. Też mi wyglądał wilkowato - kształt pyska i skośne oczy, ale mimiki jego nie znam, a to wiele znaczy. No, to Rudy - który jak pamiętam, za pierwszym razem mocno walczył i dlatego Dylan pojechał pierwszy, pokazał swój charakter.
  8. Poker miała rację . Ufff Zdrowia dla kochającej Pani i dla Grzesia - niecnoty
  9. Kwiatki śliczne, a Szaman przepiękny . Był i jest zjawiskowy i niepowtarzalny. To wspaniałe, że ma taki dobry dom. Pozdrów Asiu od nas jego Opiekunów
  10. Cudowny pies . Nie tylko piękny, ale i przyjacielski do kotów
  11. Oby jeden lub drugi pies się załapał na Dom . Optuję za Wiktorem, bo opiekun musi sobie sam dobrze radzić z psem, a z wiekiem, sił nam ubywa . Zew jest piękny i mocno w typie popularnej rasy, więc raczej szybko znajdzie następnych chętnych, którym na niego wystarczy siły. Bo ta siła jest (przynajmniej na początku), potrzebna do ogarnięcia dużego psa. Trzymam kciuki
  12. Powodzenia! Tylko pamiętaj, że to wszystko trzeba podać, zanim zacznie się burza, bo w trakcie burzy- nie pomaga. No i niektóre psy mają taki wysoki poziom fobii dźwiękowej, że tylko mocne leki pomogą- np hydroxyzyna. Ale to po konsultacji z wetem i otrzymaniu recepty. "Hydroksyzyna jest lekiem bezpiecznym dla psów. Lek powinien być podany przynajmniej 1 h przed stresującą sytuacją. Skuteczną dawką jest 2,2 mg hydroksyzyny na 1 kg masy ciała zwierzęcia."
  13. Można samą melatoninę, ale można ją wspomóc Valusedem. Sam Valused, nie da rady. Melatonina pomaga wygaszać fobię dźwiękową, powodując lekką sedację i działając nasennie, Valused, to ziołowy lek uspakajający.
  14. A jak już jesteśmy w temacie szeroko rozumianych szkoleniowców, to polecam książkę i blog na fb Pani Ewy Pikulskiej, która prowadzi cudowny hotel dla psów - Psigoda, do którego to hotelu, od wielu lat jeżdżą nasze psy, kiedy nie mogą jechać z nami. Kiedyś to były różne wycieczki zorganizowane, teraz- sanatorium. https://www.swiatksiazki.pl/przyjazn-na-dwie-rece-i-cztery-lapy-jak-wychowac-szczeniaka-na-milego-madrego-i-zrownowazonego-psa-6867411-ksiazka.html Książka jest w przedsprzedaży (oczywiście, już kupiłam).
  15. O domy dla dużych psów trudno. No, chyba że do kojca/ na łańcuch . Teraz wszyscy preferują małe pieski i one łatwiej znajdują domy. Nawet młodzi ludzie, prowadzący aktywny tryb życia, unikają adopcji dużych psów . Zawsze kochałam te duże (moim niespełnionym marzeniem był dog, potem utkwiłam w ONkach). Na starość, już tylko malizny.....
  16. No tak. To też prawda. Bliss miała 2-4 lata i była ONką( specyficzna psia rasa). No i ja byłam młodsza o te 10 lat, w porównaniu z dniem dzisiejszym (inny kręgosłup i stawy ). Ale to tym bardziej, polecam behawiorystę - weta, bo chyba Kaśka wymaga PRAWDZIWYCH leków wyciszających. Na moje psy, jak jest bardzo nie halo, też ostro krzyczę. To takie " EK" i wiele psów zatrzymuje w locie . Trzymam kciuki i pisz. Może Sowa coś Ci doradzi?
  17. Ja nie polecam "behawiorysty", tylko tą konkretną specjalistkę. Poprzednia Pani beha, niestety nic nie pomogła. Mam nadzieję, że ta Twoja, jest równie dobra, jak dr Jolanta Łapińska. Z resztą, Drops oprócz zalecanych "prac domowych", wymagał również podawania psychotropów i tu lek wet, doświadczony w tych sprawach, jest na wagę złota. Oczywiście po osiągnięciu pożądanych zachowań, psychotropy były stopniowo odstawiane. W rezultacie, Drops od paru lat, zostaje na 8 godz a czasem więcej, oczywiście żadnych psychotropów nie bierze. A co do reszty, to trzeba ją tych umiejętności psa towarzyszącego, nauczyć. Bliss ze Schroniska (niestety już za TM) nic nie umiała. Bała się schodów, drzwi, ruchu ulicznego, a smycz, to było coś zupełnie nieznanego. Wiele wskazywało na to, że przed schroniskiem, była psem kojcowym.
  18. Drops mojej Córki, też demolował mieszkanie (lęk separacyjny). Pomogła dr Jolanta Łapińską. Ma swoją stronę internetową i udziela również porad @, na podstawie rozmów i wysłanych filmów z zachowania psa w czasie nieobecności opiekuna. U Dropsa, pomogło w 100% ( tfu, tfu)
  19. Piękne miejsce i cudna Florka
  20. Wiele psów się boi burzy i jak to jest zwykły lęk, a nie panika, jest ok. Zwierzęta "z natury" boją się burzy, a fajerwerków, bo ją im przypominają. Jak jest burza, trzeba wejść w ciemny kąt i przeczekać. Ninek też szczeka na burzę i fajerwerki, kręcąc się w dodatku w kółko. To nie "odwaga", ale i rozładowanie negatywnych emocji. Przypomina mi wtedy szamana, który tańcem i okrzykami, odpędza złe Mzimu. Uspakaja się, jak mówię, że nic złego się nie dzieje i spokój. Ale czeka w napięciu na kolejny huk i zaczyna od nowa. Początkowo, tak reagował i na inne, mniej intensywne hałasy. Tak też (bez kręcenia się w kółko), reagowała za młodych lat, nasza pierwsza ONka Bryza. Szczekała na grzmoty i fajerwerki.
×
×
  • Create New...