Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Luki coraz bardziej podobny do Luki. Oby też mu się trafił taki wspaniały dom. Psy i koty Malagos, jak zwykle super, a ja się nasładzam bliskim kontaktem z Kamusią. Cudowna, starsza owczarzyca
  2. Mam psy i kontakt z psiarzami od początku lat 80. W tamtych czasach, zdarzało się, że ( szczególnie szczeniaki) w czasie nieobecności opiekuna coś pogryzły, ale to było ewidentnie z nudów, lub z powodu swędzących dziąseł. O lęku separacyjnym, nikt nawet nie słyszał, a jedynym znanym mi z tamtego czasu psem, który jak dzisiaj to widzę, miał ten problem, był Karat. Był to przemiły pies w typie boksera, biały i z szarobrązową łatą z jednej strony na pupie, wyglądającą jak odcisk buta. Karat, w czasie nieobecności Opiekunów (celowo, przez szacunek z dużej litery!), demolował mieszkanie, włącznie ze zrywaniem podłogi, tłuczeniem luster, obrywaniem umywalki, darciem na strzępy ubrań, w tym ogromnie drogiego i modnego zakopiańskiego białego kożucha. Opiekunowie Karata - bezdzietne małżeństwo około 40, byli już jego trzecimi właścicielami, bo poprzednie domy Karat stracił na skutek swojej pasji niszczycielskiej. Oboje zawzięli się, i mówili, że z niego nie zrezygnują, że dadzą radę. I tak się stało. Nie wiem jak to dokładnie było, bo nigdy się na ten temat nie zgadało, chociaż wiem, że Pan chodził z Karatem na szkolenia organizowane przez ZKwP, ale Karat wreszcie pokonał swoje obawy o odrzucenie i zaczął być normalnym psem. To było w zamierzchłych czasach bez behawiorystów, bez podawania psom leków psychotropowych i jak napisałam takie reakcje u psów, były wtedy chyba sporadyczne. Jak zmienił się Świat, jak zmieniliśmy się my, nasz stosunek do psów, jak zmieniły się od tamtych czasów psy, że teraz problemy psychiczne dotyczą nie tylko ludzi, ale w dużym stopniu również psów... PS. Pies mojej Córki, Drops ( ze schroniska, wyniszczony, z bezdomności), po 3 miesiącach, został wyleczony z lęku separacyjnego, dzięki pomocy dr Jolanty Łapińskiej, ciężkiej pracy mojej Córki ( ćwiczenia) , pomocy poleconej petsitterki i czasowo zastosowanym lekom psychotropowym
  3. Cóż, dla mnie to jest lęk separacyjny. Nuuka na początku tak się nie zachowywała, i z pewnością, nie zachowuje się tak, jak Limonka jest w domu. Jak Nuuka teraz zostaje sama, wpada w panikę i to z tej paniki - niszczy, bo to daje rozładowanie negatywnych emocji. Limonko, staraj się być mniej czuła, mniej głaskać Nuukę traktuj ją spokojnie, ale z dystansem, a osoba, która przyjdzie do Ciebie na czas Twojej nieobecności na kilka godzin, nie powinna z psem wchodzić w dialog, tylko być obok np czytać sobie książkę. No i jednak wsparcie farmakogiczne, bo pies się męczy. Nauka klatkowania, żeby pies nie odbierał klatki jak karę, ale jak azyl, chyba nie tak od razu. Dawać smaki do klatki, jak jest limonka, ale drzwiczek nie zamykać. Dać smaka, powiedzieć zostań i wyjść z pokoju. Teraz główny cel, to walka z psim lękiem przy pomocy farmakologi i schładzania kontaktu z psem - oczywiście, stopniowo
  4. Myślę, że sama klatka nie rozwiąże problemu psychiki Nuuki, bo wg mnie, poziom lęku u niej bardzo szybko rośnie. Limonko, pokaż te zdjęcia lekarzowi, który prowadzi Nuukę, bo może jednak jakieś leki psychotropowe pomimo chorych nerek, może dostawać. Zamknięcie jej "z marszu" w klatce i zostawienie samej w domu, może spowodować duże zniszczenia w psychice psa. Strasznie Ci Limonko współczuję. A może jest ktoś psiolubny w Twoim otoczeniu, kto by mógł przychodzić, kiedy Ciebie nie ma i nie nawiązując interakcji z Nuuką, po prostu być obok? Tak np Drops był przyzwyczajany do zostawania samemu , w czasie przepracowywania lęku separacyjnego. Leki psychotropowe, też dostawał.
  5. . Może ona ma lęk separacyjny? Bo jak tak szybko reaguje na Twoją nieobecność, to nie robi tych zniszczeń z nudów, tylko ze stresu. Co gorsza, że względu na jej stan zdrowia, pewnie nie powinna dostawać leków psychotropowych, które są w takim przypadku, bardzo pomocne.
  6. Strasznie mi przykro. Dobre myśli przesyłam.
  7. Nadmiar. Wszędzie mnóstwo szczeniaków, szukających domów . Psów przybywa lawinowo, również tych z zagranicy. W Stowarzyszeniu Nasze Cztery Łapy, co chwilę są kolejne psy w potrzebie - dorosłe, podrostki, szczeniaki, a na psich grupach, na spotted, itp wysyp szczeniaków, do oddania w dobre ręce, czyli jakiekolwiek. W dodatku, cały czas, hodowane są psy w typie rasy i zaczynam odnosić wrażenie, że teraz każdy Polak musi mieć psa, bo to jest w modzie. Nawet jak psów nie lubi i nic o nich nie wie. Najwyżej go wyrzuci, bo to tylko pies....
  8. Limonko, początkowo u Ciebie była jeszcze bardzo słaba, więc nie miała takich pomysłów. Nie wiemy, co się stało w sobotę (oprócz tego, że została sama), może jakiś hałas ją wystraszył? W lecznicy, klatka pewnie daje jej poczucie bezpieczeństwa, więc jest w niej spokojna. Wg mnie, ma problem z wyciszeniem, i pewnie wile nie trzeba, żeby się nakręciła
  9. A gdzie przebywa w lecznicy, kiedy ją tam zostawiasz ba czas swojej pracy? Może w klatce? I może by była możliwość właśnie tę klatkę wypożyczyć/odkupić?
  10. Z tego co o niej piszesz, to Nuuka ma problem z wyciszaniem się. Pewnie to takie małe ADHD. Takie zachowanie, jest szkodliwe i męczące nie tylko dla samego opiekuna i jego "stanu posiadania", ale i dla samego psa. Wiem, że przy dwóch poważnie chorych psach, no i innych problemach codziennego życia, masz ogromnie mało czasu, ale spróbuj nauczyć Nuukę wyciszania się, no i zrób jej coś w stylu klatki kenelowej ( bo ona niestety kosztuje ) , tj jakieś zaciszne, bezpieczne miejsce. I naucz ją korzystania z niego. W necie jest sporo informacji na ten temat. Nuukusia nie ułatwia Ci życia. Trzymaj się.
  11. Ludzkie dzieci to insza inszość, bo tu dużą rolę odgrywa wygodnictwo rodziców i wysoka jakość pampersów. Wszystko zależy od tego, czy szczeniak jeszcze przy matce, wychowywał się z tz wolnym wybiegiem, czyli w każdej chwili mógł wyjść za potrzebą z gniazda na zewnątrz . Tak było np z Szarutkiem, który u mnie na tymczasie na działce, ani razu niczego nie zrobił w domku działkowym, tylko wszystko na spacerze porannym. Bo mieszkając z matką i rodzeństwem w norze pod składem desek, bardzo szybko opanował naukę czystości. Sporo na ten temat napisała Pani Ewa Pikulska w swojej książce "Przyjaźń na dwie ręce i cztery łapy. Jak wychować szczeniaka na miłego, mądrego i zrównoważonego psa". Książkę szczerze polecam, nie tylko opiekunom szczeniaków
  12. Nie wiem, jakie masz kłopoty, ale przesyłam dobre myśli. Zły czas przemija, przyzwyczajamy się do bólu, jaki wydawał się nie do zniesienia, nadal żyjemy i potrafimy nawet się czasem z czegoś cieszyć. Trzymaj się
  13. Niestety, Gośku . Nie potrafię. Bardzo się cieszę ze szczęścia Arii
  14. Ja najbardziej lubię psy dorosłe, a w miarę jak się sama starzeję, coraz starsze , ale wiem, że znakomita większość, najbardziej lubi szczeniaki. Co do umiejętności zabawy, to zależy co przez to rozumiemy. Co innego zabawa piłką, szarpakiem itd, samemu, lub z człowiekiem, a co innego, zabawa z drugim psem. Bliss nie umiała ani jednego, ani drugiego, zabawy z człowiekiem ją nauczyłam, a Lerka, była dla niej zbyt mała. Teraz Lerka i Ninek, czasem się razem bawią, oboje potrafią sami się bawić przedmiotami. Lerka lubi się też bawić z człowiekiem, Ninek nadal nie bardzo wie, o co w tym chodzi, a nie chcę, żeby rywalizowały między sobą, więc nie naciskam. Tak mi poradziła Pani Ewa Pikulska, żeby za bardzo nie okazywać Ninkowi, jak to fajnie być bardzo blisko z człowiekiem, bo tego Lerka nie zniesie. Ona niestety, jest słaba psychicznie, w przeciwieństwie do Ninka. A tak jak jest teraz, on dodaje jej pewności siebie, ale nie ma zamiaru być jej bodyguardem, w przeciwieństwie do Bliss. Jest dobrze.
  15. No, to wlazła Ci na głowę. Ona nie wie, że jest poważnie chora, ale wie, że jej dużo wolno i że zawsze na towarzystwo jak nie Ty, to Dżekuś. Myślę, że powinnaś ją przyzwyczaić do tego, że zostaje sama.
  16. Niedobrze :(. W dodatku, szczeniaki rosną i stają się coraz mniej słitaśne.... Oby coś drgnęło!
  17. Tylko że hodowców, również dotyczy prawo Kopernika o dobrym i złym pieniądzu
  18. Ninek ze schroniska, też boi się ciemności. Bardziej tej wiejskiej, czarniejszej, niż tej w mieście z latarniami. Nie znam jego przeszłości przedschroniskowej. Na szczęście, w domku działkowym, czuje się w nocy bezpieczny. Ale myślę, że u Ninka, może na to mieć wpływ słaby wzrok, bo oczka ma już trochę mętne. Może i Kasia już gorzej widzi w ciemności, więc czuje się niepewnie?
  19. Szkoda, że taka przyczyną, dobrze, że bez ataków, a super, że trafiła do takiego dobrego domu
×
×
  • Create New...