Jump to content
Dogomania

Tweety

Members
  • Posts

    5658
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tweety

  1. widziałam się dzisiaj z paniami od Boryska, bo odbierałam kontener, w ktorym jechał Borys, nie dość, że zwróciły koszt jego leczenia i pobytu to jeszcze przekazały dodatkowe fundusze na nasze kociuszki:loveu: :loveu::loveu: Niestety, nie oznacza to jakiegoś Eldorado, bo ciągle przybywa następnych ogonków do leczenia:shake: ale jednak na pokrycie jednego rachunku wystarczy:loveu:
  2. wystawię ale po długim weekendzie, teraz raczej nie ma sensu
  3. jest ok, byli dzisiaj na zastrzyku, w przyszłym tygodniu do zdjęcia szwów. Basia mówiła, że to idealny kot, nawet jak nasiusiał w kontenerku to centralnie na podkład;)
  4. Kasia i Justyna są bardzo dzielne, żeby tylko Kasia troszkę więcej jadła byłoby super. Kasieńka wojuje, goni kocury Justyny (stare chłopy a się boją 4-tygodniowej dziewczynki:evil_lol:) Dzisiaj nawet spokój. Dzwoniłam do pani, która adoptowała koteczkę od p. Kazi, leczą grzybka ale malutka świetnie się przyjęła, śpi sobie z kocurkiem , na psa czasem nasyczy, ogólnie jest świetnie:loveu: Byłam u p. Kazi, nasmarowałam kocie pysie przeciwgrzybiczo, niestety u tej najmniejszej Krówki wygląda najgorzej, u pozostały się ładnie leczy. Ale kociuchy urosły:loveu: Dzięki wandul zadzwoniła dzisiaj pani w sprawie rudaska, jesteśmy umówione na niedzielę na rozmowę. i na dziś chyba tyle nowości
  5. czy pies Platfus ma może zmienione imię? p. Tomek przysłał na niego fakturę za hotel a w skarpetce Platfusa jest tylko połowa kwoty:shake:. Jest szansa, że pieniądze zbierane są gdzie indziej albo pod inną nazwą?
  6. jestem już a może dopiero:roll: ranny telefon do schronu ustawił mi dzień pod kątem kotów. Połamany kocurek oczywiście już nie żył, ponoć jego stan pogarszał się z godziny na godzinę:placz::placz::placz: W sobotę usłyszałam również o maluszku, 4-tygodniowym z KK więc o niego zapytałam, stan tez nieciekawy: "jeżeli ma pani gdzie to proszę wziąć". No to już wiedziałam, że do popołudniowej wizyty kontrolnej Lusi i Tolki dołączy koci maluch. W międzyczasie wysłałam zapytania do Justyny i Kinyi odnośnie ewentualnej pomocy dla maluszka pod kątem DT, bo nie bardzo dla pojedynczego i niejedzącego samodzielnie pasował mi hotelik:shake:. Kinya nie miała możliwości ale u Justyny się zmieścił:multi:. Maleńka, czarniutka Kasia z pysiem pozaklejanym ropą:-( Tak się tuliła jak wzięłam ją na ręce:loveu:. Dr Orzeł osłuchał, oskrzela, płuca czyste, zaordynował do oczek gentamycynę i podskórnie ceporex, na szczęście Justyna ma weta w bloku więc nie ma problemu z codziennymi zastrzykami. Maliznę trzeba karmić, bo sama nie bardzo umie i z zatkanym noskiem nie bardzo też chce. Ja to chyba sobie kozę kupię, bo kolejny maluch będzie na kozim mleku chowany:evil_lol: . A w ogóle to Kasieńka została przywieziona do schronu 16.05, znaleziona sama na ulicy, może gdzieś się zgubiła mamie. Z Tolką co raz lepiej, zastrzyki jeszcze przez tydzień. Lusia ma odstawione, zawiozłam ją do Chirona, bo ma nie mieć kontaktu z chorymi, odczekać tydzień, ciachamy i wraca do siebie. W między czasie (skąd mi się bierze ciągle ten "międzyczas"?;)) miałam gorącą linię z opiekunką mojej Nikusi Miaucikówny, która miała w czwartek sterylkę, Nika się troszkę rozpruła i p. Jessica panikowała, zresztą słusznie, ja później też. Skończyło się na tym, że przed 23 pojechałam z Niką na dyżur do Krakvetu (chyba sobie coś u nich wynajmę;)), doktor zaaplikował antybiotyk, popsikał srebrzanką, zakupiliśmy profesjonalny kubraczek, coby Nikusia się nie wypatroszyła do końca i wróciłam w końcu do domu.. [SIZE=1]Acha, miałam jeszcze jeden "międzyczas", uznałam, że może ustalę sobie konkretny termin drugiej operacji. I chyba dobrze zrobiłam, bo od razu mnie pooglądali i dowiedziałam się, że ..... niestety nie usunęli mi tego co mieli usunąć poprzednio, bo przeoczyli ale to nic się nie dzieje, bo zrobią to już na 100% przy kolejnym zabiegu za dwa miesiące:angryy::angryy::angryy: No myślałam, że ich opluję! następne dwa miesiące bólu i niepewności, bo zapomnieli po co mnie usypiali:mad:[/SIZE]
  7. i bardzo dobrze:loveu: (ja to jednak wstrętny rozmnażacz jestem:oops:)
  8. [quote name='malagos'] Tweety, czekam na ksiażeczkę koteczka, bo ciekawa jestem czym był leczony i w jakiej formie (iniekcje domiesniowe czy podskórne, czy leki podawane per os). Adres podałam w dniu przejęcia Boryska, ale mogę powtorzyć :p[/quote] mam wszystko poza czasem:mad:;)
  9. [quote name='desideratum']Przepraszam bardzo, ale w którym miejscu ktokolwiek zarzucił Malagos brak kompetencji, a tym bardziej złą opiekę nad kociakiem? :crazyeye: Bo może ja coś przegapiłam? :shake: [/quote] ja też mam wrażenie, że coś przeoczyłam:shake: nie sądzę aby ktoś miał Malagos coś do zarzucenia, na pewno nie chciał w żaden sposób urazić. Każdy z nas w stresie, bo Borysek znowu cierpiał, wtedy człowiek bardziej wyczulony jest nawet na mrugnięcie okiem w niewłaściwy sposób:shake: Uprasza się o wyciszenie emocji, bo nikt na pewno nie ma nic do zarzucenia Malagos, bo z jakiego powodu? A Malagos mam nadzieję, że nie ma już za złe jakiegoś niefortunnie sformułowanego zdania. Pozostawmy kłótnie tym, którzy tym żyją na dogo na co dzień;)
  10. mówiłam, że po Marcysia będzie kolejka;) do mojej Sońki też by pasował;-) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/257/587c42bb699d6c25.jpg[/IMG][/URL]
  11. Kinya, spokojnie, nie jesteśmy robotami;) Ja tez dostaje białej gorączki, jak trzy razy w ciągu dnia ląduje kaktus na dywanie. Po pierwsze wściekam sie na moich, którym ciągle powtarzam, że on się tam nie utrzyma, bo koty będą go zrzucać a po drugie na Sońkę, bo to ona zrzuca go najczęściej:mad: A to Marcys już we wtorek się przeprowadza? krawaty spakowane?;)
  12. [quote name='malagos']Bądźmy dobrej mysli, teraz juz będzie zdrowiał z każdym dniem. Trochę przykro mi sie zrobiło, przyznam sie, na te uwagi o kompetencjach, braku opieki i takie tam :oops: Nastepnym razem dobrze sie zastanowię.[/quote] rany Boga! czyje uwagi?:crazyeye:
  13. jak dobrze, że zdrowiejesz kocinko!
  14. [quote name='Ines_Chorzów'] Muszę się z Wami podzielić pewną informacją, mianowicie mój Sławek nauczył się robić zastrzyki Fruzi, dzięki czemu nie musimy jej codziennie męczyć i stresować wizytami u weta. Fruzia to lepiej znosi, a i nam jest wygodniej, bo oszczędzamy czas (do tego oszczędza się też kasa). Szkoda, że dopiero teraz, ale Sławek musiał chyba dojrzeć do tej decyzji, bo wbrew pozorom, to nie takie proste wlepić kotu bolesny zastrzyk :roll: [/quote] z tymi zastrzykami to jest na prawdę duża pomoc. Doceniłam to jak mój TŻ zajął się zastrzykami dla naszych tymczasówek, którym też trzeba codziennie je podawać. A koleżanka faktycznie śliczności:loveu:
  15. [quote name='Margo05']W pełni popieram Przyjaciel koni[/quote] ja to wszystko wiem, tylko to tak trudno zrobić:-(
  16. [quote name='Patia']Tak to prawda , jesli Kinya się zgodzi Marcyś zamieszka u moich rodziców , którzy od lat ratują koty , także je tymczasując . Ostatni tymczas - Bazyli ( znaleziony przeze mnie na parkingu ) też u nich zostanie , bo ma wadę układu moczowego i ciężko by było go wyadoptować . Rodzice zapłacą dług w lecznicy i wezmą na siebie dalsze koszta "obsługi" Marcysia.[/quote] nie muszę chyba mówić, że jestem Im bardzo wdzięczna i za dom dla Marcysia i za pokrycie kosztów jego leczenia:loveu::loveu::loveu: Tak czy inaczej podziękuj, proszę, w moim imieniu
  17. [quote name='przyjaciel_koni'] I jeszcze do tego ten biedny kocinek z połamaną miednicą... Jakiś koszmar !!!! Tweety - może jednak zabrać go do dr Orła... Jeśli powie to samo, uśpić go tam na miejscu, nie w tym schronie...!!! Straszliwie mi przykro... Czasem tak jednak jest właściwiej... [/quote] zachowuję się jak cholerny, pieprzony tchórz:oops:, boję się go zabrać, żeby nie patrzeć na jego śmierć. Ale na rany, nie dam rady oddać go też do schronu jak się okaże, że nie da mu się pomóc ......:placz::placz::placz:
  18. [SIZE=1]moim zdrówkiem zajmuję się tyle na ile muszę, żeby funkcjonować, mam jeszcze jakieś konsultacje, po urlopie szpital i może w końcu będzie dobrze. [SIZE=2]Gorzej w świecie kocim:shake: . Zadzwoniłam do schronu z zapytaniem czy ktoś przywiózł tego kota, którego szukałam ale nie, może przygarnął go ktoś inny. No i przy okazji zapytałam o inne nieszczęścia. Jest następny z połamaną miednicą, nie mam mu jak pomóc, bo nie siusia sam i nie mam go gdzie dać w związku z tym, czucie głębokie jest ale nie reaguje na leczenie. Rozważają możliwość eutanazji. Mogę go wziąć na konsultację do dr Orła ale jak powie mi to samo co w schronie? Odwiozę go tam z powrotem i zostawię na śmierć? Boże co robić??!!!Uhhhh, ta bezsilność :evil: :evil: :evil:[/SIZE] [/SIZE]
  19. już tak, śruba dokręcona, dwię pętle wyciągnięte, bo przeszkadzały. Pojechał właśnie z Basią do domu, we wtorek na antybiotyk mają się zgłosić [img]http://fotosy.odiland.com/thumb/942.jpg[/img]
  20. [quote name='Isabel']Wielka szkoda, tyle trudu i poświęcenia, i tyle cierpień dla Bacika:-( Ten domek, który był kiedyś chętny, to rozumiem, że już chętny nie jest?[/quote] dom ani razu nie zadzwonił aby zapytać się jak się miewa Baciuszek:mad: no to go tam nie oddam
  21. Rozmawiałam wczoraj z p. Halinka, straciła nadzieję na polepszenie stanu Baciuszka....:-( Od dawna nie ma żadnej poprawy:shake: Trzeba mu szukać troskliwego domu...
  22. [quote name='przyjaciel_koni'] Jednak jeszcze wiele przed koteczkiem !!!! Niestety również bólu... [/quote] no właśnie... Mruczek jest w klinice, być może jest teraz operowany-zaczęło mu się sączyć coś tam gdzie był cięty :( Dyzur ma dr Orzeł, na szczęście, więc mu na pewno pomoże. Rano mają byc wieści o Mruczku. Trzymaj się kocinko!
  23. a to Antoś - przytulanka, szuka swojego miejsca na Ziemi [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/254/25c6866a6d35f06b.jpg[/IMG][/URL]
  24. Wróciłam przed chwilą z nocnego poszukiwania kota a wcześniej .... No, może zacznę od tego wcześniej. Od rana ruch w kocim interesie. O 7 rano Justyna już polowała na Wenecji na kocury, niestety bezskutecznie. Potem zadzwoniła Basia od Mruczka, że kociuchowi coś sie sączy z operowanej łapki i wybiera się po południu do Krakvetu. Potem Beata odstawiła Mufasę na ciachnięcie i chłopak zrobił brzydki numer co Beata przypłaciłaby zawałem na miejscu a ja po drugiej stronie telefonu :mad:Mianowicie dostał podczas zabiegu skurczu oskrzeli czy czegoś takiego i usiłował zejść ale na szczęście mu się odwidziało. Siedzi z Nalą w Chironie, bo Beatka musiała wyjechać. Ciachnięto jeszcze jedną kotkę. Potem mój TŻ pojechał z Tolą do weta do kontroli, na szczęście jest co raz lepiej, dostał zapas zastrzyków i mamy być w poniedziałek z nią i z Lusią do kontroli. Potem przyszła Justyna po wzięte przez niego krople dla maluszków, które są na Wenecji, bo maja początek kociego kataru. W międzyczasie uzgadniałyśmy z Karusiap i Sylwinka łapankę maluchów na Rajskiej i wieczorem dziewczynom udało się łapnąć jednego maluszka, czarnego jak smoła. Nie zdążyłam już odstawić go do hoteliku więc pognałam do pobliskiego weta, żeby go oglądnął, osłuchał i odrobaczył. Kociuch ma ok 6 tygodni, jest spokojnym kocurkiem, dostał na imię Antoś i przywlekłam go do domu i próbowałam odseparować od pozostałych upychając kolanem jego kontenerek w "pokoju" najstarszej córki. Na szczęście udało mi się uzyskać telefon do osoby, która deklarowała możliwość pomocy maluszkom i już po 21-ej Antoś znalazł się w uroczym domu tymczasowym u p. Basi gdzie ma za koleżankę 1-miesięczną kociczkę i dorosłą koteczkę bez oczka. Zadzwoniła Basia, że Mruczek został na noc w krakvecie, bo dr Orzeł ma dyżur i chyba będzie operował Mruczka, bo prawdopodobnie poluzowała mu się śruba i stąd te problemy W między czasie Sylwinka opowiedziała mi o chorym kocie leżącym któryś dzień na trawniku w pobliżu Wyższej Szkoły Krakowskiej a u nas oczywiście zaczęło lać więc ta wiadomość gryzła mnie w wątrobę:-( Uzbrojeni w latarkę oblecieliśmy z TŻ w deszczu równiutkie trawniczki przy szkole i nadwiślańskie krzaki, ani śladu kota. Mam nadzieję, że jednak ktoś się nim zajął. Zadzwonię jutro do schronu zapytać czy mieli stamtąd zgłoszenie. Wszyscy pomagający świetnie się spisują i bardzo angażują w to co robią. Gorące podziękowania!!!:loveu::loveu::loveu: Acha, byłam też dzisiaj w pracy, w międzyczasie tzn z 8 godzin:evil_lol:
×
×
  • Create New...