zdaje się, że trzeba wyjść "z pod łóżka", chociaż tutaj spokojnie i bezpiecznie. Shila na pewno by nie chciała abym zaniedbywała inne kociaki z jej powodu, chociaż ciężko pisać gdy nadal klawiaturę zalewają łzy [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG]
Shila nie żyje :placz::placz::placz:
Na szczęście zdążyłam się z nią pożegnać. Miałam objąć dyżur, bo trzeba było podawać kroplówkę już co godzinę po troszku, od 1 w nocy więc ok. 22 pożegnałam się prosząc abym miała po co wstawać. Widocznie uznała, że nie ma sensu abym siedziała do rana i odeszła po północy. W Krakvecie chcieli ją uśpić, bo wenflon się zatkał, kroplówka podskórna przelewała się przez skórę ale jednemu z techników udało się jeszcze założyć kolejny. Jeszcze wieczorem dorwałam cykloferon i zdążyłam podać jedną dawkę ... Niestety [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] Shilunia wybrała kolana u dobrego Pana Boga a pieszczoch z niej okrutny więc dobrze jej tam będzie ...
_________________