Jump to content
Dogomania

Tweety

Members
  • Posts

    5658
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tweety

  1. Sonia jako "smoczek-gryzaczek", drzemka przed obiadem [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/122/69fbf140080ba1ba.jpg[/IMG][/URL]
  2. Sonia z przybranymi dziećmi, drzemka pośniadaniowa, Sonia służy jako "smoczek-gryzaczek" dla niemowląt
  3. Co do jedzenia zachowują się przyzwoicie i jedzą przed 23 a poźniej rano ok. 8 . Oczywiście najchętniej szaleją po przedpokoju jak się je wypuści. Sonia zawsze wtedy nad nimi czuwa i jak którys jest w pobliżu to zagarnia go łapką i myje, chyba żeby nie miał pustych przebiegów :evil_lol: Gdy wkładam rękę do pudełka aby je wyciągnąć wczepiają sie jak 6 pirani i tak wiszą:lol: Sonia wyciamkany ma brzuch do granic możliwości.
  4. Spróbujemy dzisiaj z mokrą karmą dla małolatów
  5. Sonia bardzo ich broni. Mnie pozwala, na razie, wyciągac maluchy z pudełka ale moja najmłodszą Monikę postraszyła i trzepnęła łapką. Maluszki rozrabiają i męczą Sonkę. Jeden sutek ma juz taki jakby za chwilę miala karmić. Śpi z nimi, gdy biorę je na wygłupy do przedpokoju to siedzi nad nimi i co jakis czas zgarnia któreś łapką. Dalej broni przed wszystkimi poza mną, może Miaucia jej przekazała, że mnie ma pozwolic na wszystko bez protestów. Jedzą tylko 3 razy dziennie, nie chcą więcej, mam nadzieję, że to im wystarczy, brzuszki okrąglutkie a maluchy roznosi energia. Zrobiłam im taką małą kuwetkę, którą można wstawić do ich pudła, bo inaczej w życiu się nie nauczą. Mają tam pocięte gazety i kuwetka regularnie się zapełnia ;) Miauciunia jest z nich na pewno bardzo dumna
  6. Sonia jednak została zmuszona do tego aby zostać mamusią: [COLOR=red]Miaucia nie żyje!!![/COLOR] Nie wiem co się stało. 30.05. jeszcze przed drugą w nocy byłam u niej , tuliła się do mnie, potem poszła do maluchów i tam one się z nią bawiły. rano, przed szóstą Robert mnie obudził, że cos jest nie tak, Sonia siedziała w pudełku, a Miaucik wciśnięta w kąt i sapiąca. Ona nauczyła się skakać na drzwi i otwierać je i dlatego Sonia tam się znalazła. Wymiotowała, miała rozwolnienie. Pojechalismy z nią na dyżur. Lekarz stwierdził, że jest w kiepskim stanie ogólnym, również związanym z karmieniem tylu maluchów, ma gorączkę. Podejrzewał zatrucie ale też i stres i do tego nałożyła się ta jej zła forma. Dostała antybiotyk, glukozę, wapno, mieliśmy zobaczyć co będzie po 4 godzinach. Przywiozłam ja do domu, ułozyłam na osobnym legowisku i posłam jej przygotowac glukozę i maluchom grysik, bo nawet nie wiem kiedy jadły. Zaglądnęłam do niej dwa razy w ciągu 10 min i za tym drugim razem zaczęła się dusić. Miałam przeczucie, że odchodzi i że nic nie mogę zrobić. Na szcęście trwało to kilka sekund ale ja stałam i nie mogłamu uwiezrzyć, że ona kilka godzin wcześniej tak się przytulała do mnie a teraz po prostu odeszła, zostawiła mi swoje dzieci pod opieką i odeszła :placz: :placz: :placz: :placz:
  7. Miauciku, tak smutno bez Ciebie, kocinko:placz: [']['][']
  8. Kuwetka z pociętymi gazetami zostawiona na noc w pudełku zdała egzamin, była pełna po brzegi. Kochane i mądre maluszki, Miaucia jest z nich na pewno dumna :loveu: Co do jedzenia zachowują się przyzwoicie i jedzą przed 23 a poźniej rano ok. 8 . Oczywiście najchętniej szaleją po przedpokoju jak się je wypuści. Gdy wkładam rękę do pudełka aby je wyciągnąć wczepiają sie jak 6 pirani i tak wiszą:lol: Sonia wyciamkany ma brzuch do granic możliwości. Teraz śpią wtulone w jej długie futerko:loveu:
  9. Zosia, jak Cię pacnę!! :mad: :cool3: Lisiur brzydki???? No nie powiem, szczeniakiem u Ciebie nie był ale brzydki??? Taka ruda pięknota??? Pożyczyć Ci okularków?;)
  10. Czy ja Ci nie mówiłam, że musi być dobrze?;) Ucałownia dla kociuszków :loveu: Mają zdrowieć i nie denerwować ciotek:mad: :cool3:
  11. Biafra, to może ja się oddam w Twoje i też zrobisz ze mnie taką Miss czegokolwiek:evil_lol: Piękna ta koniczka, wielkie dzięki, Biafra :loveu:
  12. Ritulko, pamiętam jak dziś tę chwilę, kiedy pojechałam po Ciebie do krakowskiego schronu i zobaczyłam Cię w boksie, chorą, zrezygnowaną, niczego już nie oczekującą. Tak się cieszyłam, że dostałaś szansę, że zostałam Twoją opiekunką chociaż na umowie adopcyjnej, więc tak odrobinkę byłaś też moim pieskiem, że Pan Janusz zgodził się na przyjęcie Ciebie do swojej lecznicy a potem znalazł Ci dom a Twój los się odmienił tak bardzo. Odeszłaś w swoim domu, u swoich ludzi, kochana ... Do zobaczenia maleńka [']['][']
  13. kochane kociątko, bądź szczęśliwy w nowym domku!
  14. fona trzymaj się i nie daj się, musi byc dobrze. W schronie zapewne już by nie żyły i dobrze o tym wiesz. Jestem z Tobą całym sercem, trzymajcie się Ty i kociuszki. A wy, kocie brzdące, nie róbcie ciotce fonie na złość tylko zdrowieć tu raz, raz, bo oberwie się wam po kocich, puchatych kuprach
  15. Maluszki rozrabiają i męczą Sonkę. Jeden sutek ma juz taki jakby za chwilę miala karmić. Śpi z nimi, gdy biorę je na wygłupy do przedpokoju to siedzi nad nimi i co jakis czas zgarnia któreś łapką. Dalej broni przed wszystkimi poza mną, może Miaucia jej przekazała, że mnie ma pozwolic na wszystko bez protestów. Jedzą tylko 3 razy dziennie, nie chcą więcej, mam nadzieję, że to im wystarczy, brzuszki okrąglutkie a maluchy roznosi energia. Zrobiłam im taką małą kuwetkę, którą można wstawić do ich pudła, bo inaczej w życiu się nie nauczą. Mają tam pocięte gazety, bo wszystko inne usiłują zeżreć no i Bazyl, nie wiem na ile świadomie, zrobił tam siusiu :multi:
  16. Kolejny dzień bez Miauci, kolejny przepłakany:placz: Czy ona mogła umrzeć z wycieńczenia, odwapnienia czy czegoś w tym rodzaju? Ona była taka chudziutka ale ładnie jadła i mokre i suche i piła mleko. Z maluchami biegałam do weta jak tylko któryś kichnął kilka razy dziennie a może ja ją zaniedbałam? Może trzeba było odstawić ją od maluchów, bo ona nie miała możliwości wykarmić takich smoczków i karmic je mlekiem zastępczym? Boże, czemu nie moża cofnąć czasu???
  17. fona, trzymaj się, będzie dobrze, musi być i innej opcji nie bierz pod uwagę
  18. Nakramiłam maluchy na noc, teraz "karmi" je Sonia, Mam nadzieje, że nie zrobią jej krzywdy, ma tam jeszcze maleńką rankę po sterylce. Sonia bardzo ich broni. Mnie pozwala, na razie, wyciągac maluchy z pudełka ale moja najmłodszą Monikę postraszyła i trzepnęła łapką. A umęczone ciałko Miauciuni tam głęboko, pod ziemią :placz: :placz: :placz: Przecież jej miejsce jest tutaj, z maluszkami. Tęsknię za Tobą, maleńka [']['][']
  19. ale Miauci nie ma, to tak boli :placz: Miauciunia [']
  20. Myślałam, że jak się obudzę to Miauciunia będzie ze swoimi maluchami ale to nie był sen, jej nie ma naprawdę :placz: Maluchy zjadły ok. 8 a potem przed 11. koło 14-stej dostały grysik częściowo na tym kocim mleku ale nim wzgardziły. Teraz śpią z Sonią ale w sumie dośc dawno nie jadły. Czy tak ma być?
  21. Kasie, Gem, dzieki za wsparcie. Mam nadzieję, że to nie było nic zakaźnego i tylko Miauciuni juz nie ma z nami tutaj. Wandul, Ty pewnie wiesz co z tym masowaniem brzuszków, czy jeszcze trzeba? Chociaż podejrzewam, że Sońka zrobi to lepiej za mnie (a naśmiewałam się z niej :-( ). Nie mogę się pogodzić :placz: Dlaczego tak??? Miauciuni [']['][']
  22. Dzięki Bazylko. Sam wiesz najlepiej jak to jest. Tak nie dawno Pepsi u Ciebie, teraz Miaucia tutaj :placz:
  23. mam mleko dla maluchów Kit-l-Mel firmy Bogena, może być? I czy jak mają 5 tygodni to trzeba im jeszcze masować brzuszki po jedzeniu? Sonia z nimi siedzi ale one wyciamkały jej juz cały brzuch, na szczęście po sterylce prawie nie ma śladu. Ona je myje oa one się do niej wtulają
  24. ja nie wiem co się stało. Jeszcze przed drugą w nocy byłam u niej , tuliła się do mnie, potem poszła do maluchów i tam one się z nią bawiły. rano, przed szóstą Robert mnie obudził, że cos jest nie tak, Sonia siedziała w pudełku, a Miaucik wciśnięta w kąt i sapiąca. Ona nauczyła się skakać na drzwi i otwierać je i dlatego Sonia tam się znalazła. Wymiotowała, miała rozwolnienie. Pojechalismy z nią na dyżur. Lekarz stwierdził, że jest w kiepskim stanie ogólnym, również związanym z karmieniem tylu maluchów, ma gorączkę. Podejrzewał zatrucie ale też i stres i do tego nałożyła się ta jej zła forma. Dostała antybiotyk, glukozę, wapno, mieliśmy zobaczyć co będzie po 4 godzinach. Przywiozłam ja do domu, ułozyłam na osobnym legowisku i posłam jej przygotowac glukozę i maluchom grysik, bo nawet nie wiem kiedy jadły. Zaglądnęłam do niej dwa razy w ciągu 10 min i za tym drugim razem zaczęła się dusić. Miałam przeczucie, że odchodzi i że nic nie mogę zrobić. Na szcęście trwało to kilka sekund ale ja stałam i nie mogłamu uwiezrzyć, że ona kilka godzin wcześniej tak się przytulała do mnie a teraz po prostu odeszła, zostawiła mi swoje dzieci pod opieką i odeszła :placz: :placz: :placz: :placz: Co ja zrobiłam źle???
×
×
  • Create New...