Jump to content
Dogomania

Eurasierka

Members
  • Posts

    368
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eurasierka

  1. [quote name='bety']O rany, ale suuuuuuuuper 70 eurasierów :klacz: Będzie ktoś robił zdjęcia - ja chętnie obejrzę? Sama nie dam rady zobaczyć eurasierków na własne oczy:placz: bo w tym samym czasie mam 66 akit amerykańskich :multi: Może zdążę na BOB-a no chyba że ringi obu ras będą ze sobą sąsiadować :thinkerg: Pozdrawiam[/quote] Ja zrobię trochę fotek (zobaczymy, jak będzie z jakością :shake: ...) ale przeraża mnie fakt, że psy i suki oceniać będzie 2 sędziów - a to oznacza, że będą pewnie szły równolegle na 2 ringach - i jak tu wszystkie obejrzeć?! :placz: A jeszcze z właścicielami chciałoby się porozmawiać... :roll:
  2. Czyli rozumiem, że sytuacja wygląda tak: [B]schronisko[/B] zapomniało, jaki jest cel jego funkcjonowania [B]fundacja[/B] nie próbuje wtrącać się w pracę schroniska / albo nie chce - bo widzę, że wynajdujesz coraz to nowe przeszkody w próbach pomocy temu psu :shake: - najpierw pisałaś: [quote name='MonikaP']1. jest to pies 2. ze sprawdzeniem tatuażu, jeśli jest w pachwinie, będzie trudno - ja sama tego nie zrobię, a [B]pies jest wprawdzie przyjazny, ale nie wiem, czy na tyle, aby pozwolił pracownikom zaglądać sobie w pachwiny[/B]. 3. najpierw napisałam o nim na forum akit amerykańskich, bo takie psy były już w schronisku, jednak orzekli oni, że jest to raczej akita japońska - jest troszkę mniej masywny od amerykańskiej.[/quote] potem przeczytaliśmy, że: [quote name='MonikaP']Ewo, ja nie zarządzam schroniskiem, tylko prowadzę fundację, która stara się z nim współpracować, z naciskiem na słowo "stara się". O sprawdzanie tatuaży walczę od niemal 2 lat i....:roll: . Z jednej strony wkurza mnie, gdy pracownikom nie chce się zajrzeć do psiego ucha, żeby sprawdzić tatuaż, a z drugiej domyślam się,że boją się zaglądać psu w pachwinę i to mnie akurat nie dziwi. [B]Jeśli znasz sposób, żeby nieznanemu psu spokojnie obejrzeć te okolice, to b.proszę, doradź, jak to zrobić.[/B] Bo - jeśli wiesz, a może nie wiesz...jak się poskramia w schroniskach agresywne lub potencjalnie agresywne psy, to wiedza o tatuażu nie jest warta takiego strachu i stresu psa. Akurat hodowla, o której pisałam, to - w sensie prawnym- nie pseudohodowla. A wręcz przeciwnie. Przynajmniej pozornie. I wybaczcie, ale nie jestem w stanie zrobić dla tego psa nic więcej. Nie mam żadnej mocy decyzyjnej w schronisku, a ci, którzy ją mają, podchodzą do tego właśnie na takiej zasadzie: "rasowego psa można wyadoptować drożej". Aha, i to schronisko niestety nie jest zainteresowane współpracą tego typu.[/quote] a teraz widzimy: [quote name='MonikaP']Mój Boże, Polu, czy Ty kiedykolwiek byłaś w schronisku? Ten pies siedzi na kwarantannie w boksie o powierzchni 2m kw i nie wolno mi go z niego wyprowadzić. Ja [B]nie jestem[/B] pracownikiem i [B]nie mam prawa[/B] zrobic czegoś takiego. A pracownicy sprzątają każdy boks przez 5 minut, a potem idą do następnego i podejrzewam, że gdyby któryś siedział przy jednym psie dłużej, miział go i próbował mu zajrzeć w pachwinę, to zaraz dostałby burę,że nie wykonuje swojej pracy. Wy mi nie piszcie, co powinno być zrobione, bo ja nie mam siły już powtarzać,że nie ode mnie to zależy. I powtarzam też jeszcze raz - nie dzwońcie w sprawie tego psa do schroniska powołując sie na mnie i na informacje, których udzielam, bo to będzie oznaczało dodatkowe kłopoty z wyciągnięciem go. Tak właśnie wygląda współpraca schroniska z organizacjami pozarządowymi.[/quote] ...i wszystko na "nie" :-( Monika, niestety, poza napisaniem tematu, jakoś nie zależy ci na tym, by w tej sprawie cokolwiek jeszcze zrobić... :-( Przykro mi, ale tak to odbieram.
  3. dzisiaj coś mi zaświtało w głowie... :eviltong: właściwie, to im dłużej nad tym myślę, tym bardziej przekonuję się, że właściwie, to chyba znam przyczynę takiego stanu rzeczy :p jeśli trafnie sobie wykoncypowałam, to mam sposób na przychodzenie :multi: pomysł zamierzam zacząć wprowadzać w życie od jutra - i jeśli się uda, to dam wam niebawem znać... :cool3: pozdrawiam, Eurasierka
  4. Mnie w ogóle [I]"Zapomniany język psów"[/I] zirytował bardzo mocno i mam wiele wątpliwości dotyczących zarówno szczerości autorki, jak i jej podejścia do psów. Zdecydowanie - do kitu :diabloti: Bardzo lubię czytać Corena - [I]"Jak rozmawiać z psem"[/I] jest niezłe, warto zajrzeć również do [I]"Tajemnic psiego umysłu"[/I], ale szczególnie wyróżniam jego [I][B]"Inteligencję psów"[/B][/I] :cool3: Co do innych lektur... Czytałam oba tytuły Fishera [I]("Okiem psa"[/I], [I]"Dlaczego mój pies...?"[/I]) i uważam, że znakomicie się uzupełniają. Świetna i moim zdaniem niezbędna książka w biblioteczce każdego psiarza to publikacja Turid Rugaas [I]"Sygnały uspokajające" :p [/I]
  5. [quote name='Zygzak']Z informacji "u źródła" Sławek jedzie tylko z psem.[/quote] pewnie z Bolkiem (BOLERO)?...
  6. [quote name='tulasy']Trochę szpiców i innych ras będzie, a następna światówka w Polsce pewnie dopiero za jakieś 50 lat lub później.[/quote] Za to za dwa lata - niedaleko - Sztokholm... :cool3:
  7. AiMiN, [B]dzięki[/B] [B]dzięki[/B] [B]dzięki[/B] :Rose: :buzi: [SIZE=6][COLOR=red][B]70[/B][/COLOR][/SIZE] eurasiów w jednym miejscu!!!!! zwariuję... :lol: :lying: :mdleje: :sweetCyb: :iloveyou:
  8. No i dzisiaj znowu zobaczyła kotka (odl. - dobre 50 m od nas; niestety zauważyła go przede mną) i wystartowała, żeby się z nim pobawić :angryy: kotek rzucił się do ucieczki, a Sabra mało mnie jeszcze o zawał nie przyprawiła, bo zamiast bezpośrednio za kotem, to pobiegła po przekątnej i chciała mu przeciąć drogę. Mało brakowało tym razem... :shake: Odwołałam ją skutecznie dopiero, gdy kot na dobre zniknął w okienku piwnicznym... :placz: Ja przez nią osiwieję... :grab:
  9. [quote name='żabka-Rybnik']O tym, że zycie nie jest proste nie musisz mnie uświadamiać:shake: Odczuwam to na własnej skórze od paru ładnych lat :roll:[/quote] Trochę optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Poszukaj tych stron życia, które ci przynoszą radość. I czerp z nich wtedy, gdy jest ci ciężko. Proponuję na początek zmianę nastawienia wobec pieska - wyobraź sobie, że to mały, głupiutki i niewychowany a przy tym uparty szczeniak. Uzbrój się w cierpliwość. Ciesz się najmniejszymi nawet postępami. Napewno jest coś, czego zdążyłaś już psa nauczyć od czasu, gdy jest u was. Popatrz bardziej perspektywicznie. Z dziećmi też bywa różnie - im rosną większe, tym trudniej czasem je wychowywać. A dziecka przecież nie oddasz komuś innemu na wychowanie :eviltong: ...
  10. [quote name='syla00']Poza tym, takie ćwiczenia z wychodzeniem z domu w sytuacji kiedy ma się na głowie 24 godziny na dobe dwójkę małych dzieci wcale nie sa takie proste.[/quote]Życie samo w sobie nie jest proste :evil_lol:
  11. [quote name='loozerka'] Jestem na siebie zła- mam swiadomosc, ze to w [B]dużym stopniu moja wina, ale w jednakowym stopniu na tamtego człowieka[/B]. Bo zepsuł mi- właściwie bez powodów ku temu - psiaka, ktorego pracą udawało mi się po mału wyprostowywać.[/quote] Niestety, loozerka, nie masz racji :shake: Ten człowiek miał prawo przestraszyć się energicznie oszczekującego psa. Nawet małego. To ty i wyłącznie ty jesteś za swojego psa odpowiedzialna.
  12. [quote name='żabka-Rybnik'] Troche racjonalnego myslenia i zrozumienia a nie tylko dawanie podręcznikowych rad i zakładanie z góry że to ja jestem ta zła, nieodpowiedzialna i nie dajaca sobie rady ze wszystkim kobieta.[B]Rozumiem to że kierujecie sie tym co napisałam na wątku[/B] ale na Boga po to chyba jest to forum żeby pomagać nie tylko psom ale tez i ludziom.:shake:[/quote]Jeśli to rozumiesz, to czemu u licha oczekujesz, że cię będziemy głaskać po główce? :crazyeye: Pytasz - dostajesz odpowiedź, konkretną radę czego jeszcze oczekujesz???? :roll:
  13. [quote name='loozerka'] Jak przekonywałam go do ludzi? [B]Już gdy trafił do mnie bał się i psów i ludzi- reagował na ludzi lękliwie[/B], na psy- lepiej, ale zdarzało się agresywnie. W Kontaktach z psami dałam mu wolną rekę, starając się jednak, by szczególnie na początku stykał się ze spokojnymi, przyjaznymi i tymi pasującymi wiekiem i posturą do niego, by się mogły wyszalec. Nie ma obecnie większych problemów, jest ostrożny, zanim podejdzie do psa wykonuje tysiące sygnałów uspokajających, nie lubi jak do niego ktorys podbiega zbyt szybko i gwałtownie, wtedy raczej rezygnuje z kontaktu, ale jak psa pozna to się bawia rewelacyjnie. A z ludźmi? [B]Nie na siłe, generalnie uprzedzam wszystkich, ktorzxy chca na zasadzie ale fajny podejść i głaskac, by tego nie robili, bo on tego nie lubi[/B], a na spacerach, staram się mieć zawsze cos tam w kieszeni i na widok ludzi, szczególnie gdy widzę, ze jest w takim nastroju, ze może się ich obawiac dostaje cos dobrego- zarówno na zasadzie odwrócenia uwagi od źródła leku, jak i pozytywnego skojarzenia. [B]Efektów większych nie było widać- raczej na zasadzie doraźnej, ze nie reagował na następnego mijanego człowieka, ale już ktorys tam kolejny mógł wzbudzic jego lek.[/B] Generalnie u niego nie ma reguły, bywa tak, ze kilka dni jest super, ale nagle pewnego dnia – zaczyna na cos zle reagowac- w zasadzie bez powodu ku temu. Ale to raczej na tych wyjsciach po łaczkach obok mnie , na smyczy na wysikanie.[/quote][B]Figa[/B], gdzie ty tu widzisz to przyjazne zaczepianie ludzi, by się z nimi pobawić :shake:
  14. wobec tego proponuję przejrzeć: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1348756&highlight=Podaje+przyklad#post1348756"]TUTAJ[/URL] :lol: to rewelacyjna moim zdaniem recepta p. Zofii Mrzewińskiej - w punktach :cool3: pozdrawiam, Eurasierka
  15. [quote name='Czoko'][SIZE=2]gdy przestanie szczekać przychodzi i kładzie się koło nas i leży spokojnie.[/SIZE][/quote]Czy naprawdę leży spokojnie, czy też odbiera twoje pozwolenie jako dalszą część "obrony terytorium" przed intruzem? Przyszło mi do głowy, że może suka leży, gdyż obcy siedzi i się nie rusza - w myśl zasady: ruszy się, to będę bronić?... Moim zdaniem dobrze byłoby rozpocząć naukę hasła "swój"...
  16. [quote name='Marta i Wika']Siadanie, kładzenie się i cudowanie kosztuje ją więcej zachodu niż normalne przeskoczenie i zgarnięcie smaka, wydaje mi się że jakby wiedziała w 100% o co chodzi to by robiła co trzeba...[/quote] Uwierz mi, ona doskonale wie, o co mi chodzi. :diabloti: :evil_lol: Eurasier = szpic wilczy + chow-chow + samoyed... ...więc nie spodziewam się po niej specjalnego zapału do pracy :eviltong: ona jest słodka taka, jaka jest :loveu: chodzi mi tylko o poczucie bezpieczeństwa na spacerach - przecież musi być jakiś sposób, na jaki jeszcze nie wpadłam... :cool3:
  17. [quote name='MonikaP']W przypadku pierwszej próbowałam nawiązywać kontakt z hodowcą - rozmawiałam z nim i....[B]nigdy więcej tego nie zrobię. [/B]Niektórzy ludzie, bez względu na to, jak bardzo utytułowane mają hodowle, traktują swoje psy tylko i wyłącznie jak źródło zarobku. Oba wspomniane przeze mnie psy mają już dobre domy.[/quote]Nie zgodzę się z tobą. Nie wolno tak uogólniać! To wszystko robisz DLA PSÓW, a nie dla hodowców czy byłych właścicieli. I trzeba próbować! :motz: Braciszek Sabry nadal siedziałby w schronisku, gdyby nie fakt, że w Skrzyczkach jest solidne, profesjonalne (nowe) kierownictwo. Sprawdzili tatuaż od razu - w efekcie od momentu wylądowania w schronisku do chwili zabrania psa przez hodowcę minęlo zaledwie kilka dni ([URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31565[/URL]) NIE SZKODA CI PSA?!
  18. [quote name='Madziaa']no wlasnie tez zie zastanawiam czy juz nie jest za pozno i czy wogole jest sens, ale mimo wszystko dzieki za odp, przynajmniej teraz wiem co i jak :) pozdrawiam[/quote] Myślę, że najlepiej spokojnie nacieszyć się tymi latami, które są jeszcze przed wami bez zawracania sobie głowy reprodukcją :cool3: ..a w przyszłości, kto wie? jeśli nadal będzie cię ten temat interesował, może sprowadzisz do Polski szczeniaczka z jakiejś super-hodowli i zaczniesz bawić się w wystawy - bez pośpiechu, czerpiąc z tego frajdę, poznając grono innych pudlarzy, nawiązując przyjaźnie i nabywając stopniowo wiedzy o swojej ulubionej rasie oraz doświadczenia... ufff... trochę mi to zdanie wyszło przydłuuuugie :oops: :lol:
  19. [quote name='MonikaP']Czyli powtarzam to, co napisałam - nikt psa nie przewróci na grzbiet, żeby sprawdzić, co ma w pachwinie[/quote]przepraszam, a jak wobec tego pracownicy schroniska radzą sobie z psami potencjalnie agresywnymi, a wymagającymi interwencji np. weterynaryjnej :crazyeye: schronisko powinno było już pierwszego dnia sprawdzić, czy pies ma tatuaż :shake: ile czasu oni zamierzają jeszcze z tym czekać? :angryy: aż zrobi to za nich następny właściciel?!
  20. Przywołanie ćwiczę kilka-kilkanaście razy podczas każdego spaceru. Czasami zdarza się (z czynnikiem rozpraszającym typu pies), że Sabra jest odwoływalna z 10 metrów, a czasami nie jest z 5 m. Generalnie zauważyłam regułę, że ja muszę znajdować się znacznie bliżej suki, niż obiekt zainteresowania. Na spacery brałam już chyba wszystko, co możliwe - psie ciasteczka, serek żółty, suchą bułkę, kawałeczki parówki czy pieczonego kurczaka... problem w tym, że smakołyki nie są dość atrakcyjne w porównaniu z psem czy kotem. Dlatego wpadłam na pomysł "odwracania uwagi", bo Sabra najpierw przez chwilę wpada "hipnozę" - zamiera naprężona, uszy podane do przodu, ogon mocno zakręcony, wszystkie mięśnie naciągnięte (normalnie sunia jest strasznie "luźna", ciepły frędzlowaty kluch :roll: ) - różnica jest ogromna; nie ten sam pies Co do przeskakiwania przez płotek - nie rezygnuję z wykonania polecenia. Piszę tylko, że ona czasem [U]woli[/U] przejść obok zamiast się pofatygować i dostać nagrodę. Wówczas, gdy znowu ją naprowadzam, siada, kładzie się obok, daje łapę i ogólnie udaje głupka :cool1: - wreszcie "z łaski" przeskoczy...:roll: Sabra dłużej interesuje się piłką, jeśli jest w towarzystwie i pieski nawzajem sobie usiłują odebrać zdobycz, bawią się w berka i komórki do wynajęcia (przy wykopanym dołku czy krzaczkach). Ogólnie jest wtedy znacznie bardziej energiczna. Gdy jesteśmy na spacerze same, sunia chwilkę się pokręci, pobiegnie parę razy za piłką i kładzie się, najchętniej w jakimś dołku. W domu na okrągło drzemie, budząc się praktycznie tylko po to, by przenieść się z drzemką bliżej mnie (np. gdy idę do kuchni czy łazienki). [U]Nigdy[/U] nie mam od niej komunikatów pt.: "pobaw się ze mną", natomiast często przychodzi i dopomina się o pieszczoszki i czochranka.
  21. Sabra ma 22 miesiące. Znalazła się u nas w wieku 6,5 miesiąca (wychowała się z 7 rodzeństwa, swoją mamą i jeszcze 2 pieskami oraz kotem; opuściła hodowlę jako druga). Z zachowania suni obserwuję, że największą frajdę sprawia jej głównie sam fakt pobiegnięcia do psa/kota - często się zdarzało, że piesek nie miał ochoty na zabawę, a kot wdrapał się na drzewo - i wówczas Sabra wracała do mnie (pamiętała polecenie i przychodziła po nagrodę). Od dłuższego jednak czasu nie wołam jej już w takich sytuacjach, gdy wiem, że nie przyniesie to natychmiastowego skutku... [SIZE=1][B]Mała dygresja:[/B] W ogóle, z tymi nagrodami to jest dziwna sprawa. Podobno psy zapamiętują to zachowanie, po którym zostają nagrodzone.[/SIZE] [SIZE=1]Przytoczę wobec tego taki przykład: Sabra dostaje kawałek suchej bułeczki (jej przysmak) po ostatnim wieczornym spacerze. Nigdy sama z własnej inicjatywy nie domaga się spaceru. Jednak od miesiąca wyraźnie prosi o wyjście późnowieczorne (to ostatnie) - spacerujemy chwilę, suńka robi siusiu i galopem chce wracać do domu - tak bardzo chce, że piszczy i próbuje nawet ciągnąć mnie na smyczy (!). Nie chce nawet słyszeć o dalszym spacerze - siusiu, i chodu do domu... Pod blokiem aż się oblizuje i cała "chodzi" tak, że mało nóg sobie nie połamie na schodach :roll: [/SIZE] [SIZE=1][B]Koniec dygresji[/B][/SIZE] Trenowałam z nią wielokrotnie w obecności np. przechodzącego obok psa (Sabra bez smyczy; pies dosłownie przechodzący jej przed samym nosem): siad, waruj - to wszystko bez zarzutu, bo mała jest wówczas blisko mnie. Podczas wakacji udało się nawet "poeksperymentować" z kotkiem, który nie bał się psów - córka trzymała kota na kolanach, ja byłam tuż obok z Sabrą bez smyczy - sunia była w 100% odwoływalna - wykonywała wszystko: siad, waruj, do mnie. Gdy zaczęła natarczywie obwąchiwać kota - bez problemu można było ją zastopować samą komendą "zostaw". Wiem, że to niemożliwe, ale czasami [B]nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Sabra zbyt dobrze ocenia sytuację i swoje możliwości[/B]; dlatego np. odmawia przeskoczenia przez krótki płotek, który woli ominąć; nie pobiegnie za piłką czy patykiem, jeśli oprócz niej bawimy się z (szybszymi!) zaprzyjaźnionymi pieskami (chociaż kiedyś próbowała). Teraz sobie czeka, aż one przyniosą zdobycz - dopiero wówczas do nich startuje i usiłuje zabrać (co jej się czasem udaje). Chcę zaznaczyć, że zachowuje się tak tylko w przypadku, gdy kompan jest szybszy (mały lub nowozapoznany piesek nie hamuje jej pogoni za piłką). I co ja mam zrobić?! :placz: ps.: nie biorę jej na smycz ani za karę, ani w nagrodę
  22. i jak? wiadomo już coś o tatuażu?...
  23. czy naprawdę nikt nie próbował sposobów na odwracanie uwagi?... :sadCyber:
  24. [quote name='AZ-IWONA']Dziewczyny coś jest z wami nie tak.!! Często bez zgody rodziców nie macie żadnego zwierzaka, nie mówiąc o dwóch. Jestem ciekawa czy będąc matkami z 2 dzieci i mężem na karku, który chce zjeść i czysto chodzić ubrany, będziecie miały czas na szkolenia itp. Gdyby nie takie osoby jak Zabka-Rybnik, gdzie byście umieszczały te wszystkie zwierzaki ze schronów. Zamiast jej doradzić i jak macie tyle czasu pomóc z psem, wymądrzacie się.:angryy:[/quote] 1. jestem pracującą na pełnym etacie matką 2 dzieci, mąż zapracowany - w tych czasach to już niestety normalka 2. nie myl szkolenia z wychowywaniem :razz: - wychowujesz psa każdą chwilą z nim spędzoną 3. jestem przekonana, że [B]w tym przypadku należy rozpocząć "edukację" od zmiany nastawienia[/B]; szczególnie, że żabka-Rybnik miała już pod swoją opieką parę piesków, więc wie, jak postępować. Nikt jej nie musi prowadzić za rączkę. Uważam, że brak jej po prostu [U]chęci[/U] i [U]cierpliwości [/U]
  25. [quote name='żabka-Rybnik']Rozumiem podejście dogomaniaków do mnie ale to naprawdę już mnie przerasta.Psy miałam od zawsze, kupe szczeniaków sie przewijało przez mój dom i kazdy był dobrze wychowany. Więc nie mam sobie nic do zarzucenia jesli chodzi o ta kwetię. Aktualnego psa nie miałam od początku znalazł go TZ na ulicy podczas słuzby takze nie miałam najmniejszego wpływu na zachowania nabyte psa wcześniej. Poprostu teraz nie daje sobie rady z ich wykorzenieniem. Wybaczcie ale to nie ja psa "okaleczyłam" i nie ja odpowiadam za to. Więc nie atakujcie mnie. Tez mam 2 małych dzieci i wiem jak wygląda sytuacja kiedy szkraby zaczynaja wedrówki po domu.Wiem jak zapobiegać nieporządanym sytuacjom bo póki co zadnych wypadków w domu nie było z udziałem dzieci:cool1:[/quote] To nieistotne, czyją winą jest, że pies tak a nie inaczej się zachowuje. Zirytowało mnie tylko twoje podejście, które sugeruje, że "pies powinien być wdzięczny, a tak się [U]odpłaca[/U]" :shake: wiadomo, że pies "po przejściach" zwykle jest trudniejszy do ułożenia i wychowania, niż szczeniak, uczony od początku i nie przeżywający jakichś traumatycznych zdarzeń. więc nie narzekaj, tylko zwyczajnie chowaj buty, [U]zanim pies nie zrozumie, czego od niego oczekujesz[/U]: jakie reguły panują w domu, co jest dozwolone, a co zakazane. Niedawno "testowałam" rodzinę chcącą zaadoptować dorosłego psa po przejściach. [U]Musiałam[/U] się przekonać, że oni naprawdę wiedzą, na co się decydują i chcą tego na 100%. Odbyłam z nimi sporo rozmów. Decyzja zapadła. pies posikuje w mieszkaniu Ich reakcja: "Dywan? Wypierzemy porządnie na wiosnę.Uczymy go, jak szczeniaka wychodzenia za potrzebą, nagradzamy. wiemy, że to może potrwać. Jest kałuża, to trzeba zetrzeć, oczyścić - proste. Nic się nie stało. " :p Widzisz różnicę w twoim podejściu?...:shake: pozdrawiam, Eurasierka
×
×
  • Create New...