Jump to content
Dogomania

Eurasierka

Members
  • Posts

    368
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eurasierka

  1. [quote name='Wiola']Baby Cakes - Donya ,Eurasierko może Tokio to któreś z Was? I próbujecie mnie sprowokować. Niestey szkoda mojego cennego czasu na dalszą konwersację z Wami. Wrócilam dopiero z pracy i idę spać bo niestety z racji zawodu wykonywanego przez moją skromną osobę-ktoś musi pracować aby ktoś inny mógł spokojnie spać. Dobranoc -bez odbioru - ciekawa jestem kiedy znajdziecie kolejną ofiarę .:shake:[/quote]Wiolu - chyba jednak za bardzo negatywnie przeżyłaś fakt, że nie myślę o bieganiu z sunią do behawiorysty ;) . Moim skromnym zdaniem - za dużo nadinterpretacji z twojej strony...
  2. [quote name='BabyCakes']Wiolu, jezeli Tokio to nie Ty, to jakas wyjatkowo pokrewna dusza - stosuje slash zamiast nawiasu i tak samo odmienia Donya-Dony, nie Donyi, Doni czy jak tam sie komu podoba, tylko wlasnie "Dony". Co ciekawsze, rowniez ma problemy z interpunkcja... no po prostu jak w korcu maku... :evil_lol: Stary, wyswiechtany chwyt. Klawiatura jest cierpliwa :diabloti: A odnosnie tematu: to naprawde jest normalne u szpicow, ze bywaja bojazliwe? Mnie sie zawsze kojarzyly z dumnymi, odwaznymi psami, z duzym dystansem do obcych, ale bez strachu czy stresu (wiadomo, kazdy pies jest inny, ale histeria to nie jest chyba normalna sprawa? :roll:). Nie odbierzcie mojego pytania jako atak, ja na szpicach kompletnie sie nie znam, nie mam pojecia o specyfice tych ras.[/quote]BabyCakes - no, właśnie - przypuszczam, że gdybym mieszkała sobie w domu z ogrodem i wychodziła na spacery po okolicy, to prawdopodobnie przez całe życie mojej suni nie miałabym pojęcia o jej lęku. :p Pierwsze 6 i pół miesiąca sunia spędziła właśnie tak :p . W okresie wakacyjnym także nie reagowała negatywnie - jak już wspominałam, byliśmy z nią w wielu miejscach tłumnie uczęszczanych, okazywała tylko lekkie zaniepokojenie; to samo było na trzech w sumie wystawach. Pierwszy taki moment, w którym mała bardzo się wystraszyła, to był właśnie targ parę dni temu. Tak - to była histeria. Nie wiem też, na ile czas cieczki wpływa na zachowanie; może to wszystko się nałożyło razem?... zobaczymy z czasem... Sądząc po tym, jak Sabra reaguje na ruchliwą ulicę i pojedynczych ludzi, uważam, że Donya ma rację, sunia musiała po prostu czegoś się przestraszyć (może głos w megafonie, może muzyka?...) - w każdym razie nie zamierzam się poddawać, ani stosować strusie metody. Jeśli natomiast miałabym zamiar odpuścić sobie wyprowadzanie suni z lęku przed obcym tłumem - nie potrzebowałabym rady specjalisty, aby się domyślić, że wówczas należałoby małej oszczędzać takich wrażeń ;) ... pozdrawiam, Eurasierka ps.: do wypowiedzi Tokio nie będę się odnosiła :diabloti: - pożyjemy, zobaczymy...:eviltong:
  3. Wpadłaś, skrytykowałaś wszystkich, którzy starają się tu pomóc, poleciłaś kontakt z behawiorystą na podstawie historii z owczarkiem, który ma unikać sytuacji stresowych... ;) Wiolu... cóż ja ci mogę powiedzieć?... pa - pa :cool:
  4. [quote name='SuperGosia']Ja najpierw wyczesuje. Mysle, ze tempo wzrostu siersci to indywidualna sprawa u kazdego psa (np. mojemu bardzo szybko rosnie) (...)[/quote]Gosia - fajnie to wyszło - opisujesz sierść swojego shih-tzaka, a w avatarku twój jamnior którtkowłosy :grin: ...
  5. [quote name='Wiola'] (...) w przypadku psa mojego brata jest ku temu konkretny powód -który spowodował zaburzenia psychiczne jego psa. Twoja sytuacja różni sie tylko tym,iż wybór twojego pieska był przemyslany,poradziłaś sie osób bardziej doświadczonych od Ciebie/DONYA, MATAGIi/, I CO NAJWAŻNIEJSZE NABYŁAŚ PIESKA OD DOŚWIADCZONEGO HODOWCY I Z DOBREJ HODOWLI. (...)[/quote]Po pierwsze - [B]moja sunia nie ma zaburzeń psychicznych[/B] - czy w ogóle wiesz, co piszesz?! :angryy: Po drugie - szczerze mówiąc, dziwię ci się, że przytaczasz swój przykład z owczarkiem i proponujesz mi skorzystanie z "profesjonalnych" usług... hm... na co mi rada szkoleniowca czy behawiorysty, który proponuje unikania negatywnego bodźca - wg mnie to absurd. :lying:
  6. Wiolu - odnoszę wrażenie, że robisz wiele szumu o nic :icon_roc: ... dla mnie tym cenniejsze są sugestie właścicieli psów, że są właśnie wzięte z życia, z obserwacji. Pozwalają otworzyć oczy na wiele aspektów, których nie zauważyłam wcześniej, przemyśleć swoje podejście spoglądając na psa pod innym kątem. poza tym, mam do dziewczyn (Donya, Matagi) dużo zaufania - jak dotąd, wiele rzeczy, o których dyskutowałyśmy (nawet jeszcze przed moją decyzją zakupu eurasiera) - potwierdziło się. Obie też widziały moją sunię... :cool1: i druga kwestia - nie uważasz, że trochę niezręcznie było ładować tu fragment batalii przeciw rozmnażaczom - tutaj, w topicu, gdzie poruszany jest problem behawioralny psa rodowodowego?...:PROXY5: pozdrawiam, Eurasierka
  7. [quote name='Wiola'](...)ALE GDYBYŚ DOKŁADNIEj PRZECZYTAŁA MÓJ POST TO ZAUWAŻYŁABYŚ,IŻ NIE PORUSZAM W NIM FAKTU,ŻE SUNIA- EURASIEREKA-ZOSTAŁA NABYTA OD HANDLARZA BĄDŻ PSEUDOHODOWLI.(...)[/quote]Wiolu - trochę to niezręcznie zabrzmiało, nie uważasz? :icon_roc: Fakt jest taki, że sunia została kupiona w porządnej hodowli.
  8. Dziewczyny, dzięki za wsparcie nie czuję się osamotniona z moim problemem ma-ja, miałam takie same doświadczenia - Sabra u hodowcy była wesoła, pewna siebie, nieufność - tak, ale zero strachu. W domu totalny dół... W zasadzie, z perspektywy czasu widzę, że sunia dochodziła do siebie przez dobry miesiąc... Jednak widzę, że coś się musiało stać, bo jest teraz gorzej, niż było... uderzyło mnie ostatnio jeszcze jedno - Sabra jest skrajnie przerażona w dużej grupie obcych na zewnątrz... [B]to dlaczego w domu jest taka pewna siebie?[/B] obcy przychodzą, nawet w kilka osób - i mała szczeka, nawet powarkuje, po czym odważnie podchodzi, wącha i uspokaja się? Pogłaskać się nie daje, ale też nie ucieka, nie chowa się gdzieś po kątach. Szpice są chyba bardziej skomplikowane, niż w ogóle przypuszczałam... To chyba tak, jak z Bimbo, który inaczej reaguje na ludzi na wystawie, a inaczej na spacerze... Co tam w tych główkach siedzi?...;) Zaczynam odnosić wrażenie, że może faktycznie - małą kiedyś spotkało może coś niedobrego od obcych ludzi, gdy była na nieznanym sobie terenie i ona jeszcze to jakoś pamięta?... wczoraj wieczorem zachowanie suni też mnie zbiło kompletnie z tropu - spotkałyśmy suczkę beagle z właścicielką - i mała podeszła bez żadnych oporów do obcej sobie osoby, nie zachęcana przez żadną z nas. Nawet ogonek był do góry. Nie rozumiem... cóż, będę próbować, będę wyłapywać sytuacje stresowe - może mnie w końcu olśni, znajdę przyczynę i będę mogła coś z tym zrobić... pozdrawiam, Eurasierka
  9. Dziś rano - kompletna porażka :-( ... Nie rozumiem tego - jeszcze latem bywaliśmy z nią w tylu miejscach, gdzie było dużo ludzi (m.in. na tagru w Nowym Targu) - i mała okazywała tylko lekkie zaniepokojenie, które zresztą składaliśmy na karb jej krótkiego, bo wówczas dopiero miesięcznego, pobytu u nas. Jesienią również zabieraliśmy ją w takie miejsca - np. na festynie w naszym mieście normalnie chodziła przy nodze, tyle, że zawsze w gronie obcych osób, ogonek był luźno w dole. Gdy chodzę z nią po mieście, ulicami, też nie ma nerwicowych reakcji. Dzisiaj sunia przeszła samą siebie - szła bez problemów przy ulicy, a gdy szłyśmy blisko targu - zaczęła drżeć, skomleć i szarpać na smyczy - byłam z małą w pobliżu targu nie raz i nie było dotąd aż takich reakcji, owszem, zaniepokojenie tak, ale dziś to była czysta panika... Nie rozumiem, DLACZEGO? nie spodziewałam się zupełnie, że jej reakcja będzie aż tak głęboka - myślałam, że po prostu będziemy pracować nad zachęceniem do większej śmiałości? Sklep zoologiczny, do którego zwykle wchodzimy i mała była już w nim nieźle "na luzie" kilka dni temu także wyzwolił większy niepokój, niż do tej pory. Co ja robię nie tak? W domu, w ciągu tych kilku dni, malutka bardziej się rozluźniła - mam nadzieję, że stopniowo będzie coraz lepiej, ale na zewnątrz to jest zupełnie inny pies - dzisiaj to było skrajne przerażenie, nagle, jakbyśmy przekroczyły zaczarowaną linię. Pierszy raz w życiu spotkałam się z taką reakcją. Gdy idziemy ulicą i ludzie przechodzą obojętnie, mała nie reaguje nerwowo (właściwie w ogóle nie reaguje) - ale gdy zwracają na nią uwagę, od razu stres - przecież od nikogo nigdy nie zaznała żadnej krzywdy, DLACZEGO ona się tak boi???... załamałam się normalnie po tym spacerze, jak mam ją oswajać, żeby nie pogłębiać tych lęków? Co się dzieje z moim psem? Przecież to nie jest normalne - co innego nieufność, a co innego przerażenie? :-( przepraszam, że tak się rozpisałam, ale po prostu nie wiem, co teraz. Nie chcę tych chorobliwych lęków jeszcze bardziej pogłębić :-( ... Nie wiem, co robić z nią dalej na zewnątrz, nie rozumiem przyczyny, nie widzę na dworze żadnych sygnałów - po prostu strach. Eurasierka
  10. Dziewczyny - dzięki za wsparcie :calus: A przy okazji - odnośnie ogonka...:roll: Sabrusia trzyma ogonek nisko, gdy sobie po prostu stoi - podobnie zachowuje się jeszcze jej siostra z miotu plus siostra matki. Wszystkie samce w "rodzinie" trzymają ogon zakręcony nad grzbietem, niezależnie od okoliczności. Czy to cecha, która może być dziedziczna? Bo gdyby była spowodowana inbredem, to chyba wszystkie psy z miotu miałyby podobną "urodę"? A może mam bardzo wrażliwą suczkę, która po prostu bez pozytywnych bodźców ma "smuteczki"?... Na razie zaczęłam pracować na wzmocnienie więzi, nabranie zaufania - może czas pokaże, czy ogonek już "tak ma"... ;) [B]Mam pytanka:[/B] Czy mogę w sobotę "puścić sunię na głebokie wody" i przejść się z nią w pobliżu targu (ludzie, gwar), nagradzając ją co chwila - czy to jeszcze za wcześnie w stosunku do poczucia oparcia psychicznego we mnie? I jeszcze jedna kwestia - osoby, które podchodzą do nas i chcą pogłaskać malutką, to najczęściej "analfabeci" próbujący oczywiście poklepać ją po głowie :angryy: (a ja się dziwiłam, że sunia jest niechętna obcym, :shake: ech...) - hm.. po prostu nie będę pozwalać na takie poufałości?... Myślę, że najlepiej, jak Sabra sama zdecyduje, czy podejść do obcego człowieka - mam ją wtedy chwalić, czy po prostu zostawić jej wolną rękę? Co o tym myślicie? pozdrawiam, Eurasierka
  11. Wiola, jeszcze nie ma czego gratulować - zobaczymy, jak będzie za tydzień, dwa, za miesiąc... czy będę potrafiła zawiązać z małą prawdziwy kontakt nie chcę już popełniać błędów
  12. [quote name='Wiola']Może warto było wcześniej zapoznać się dokładnie z behaviorem wybranej przez ciebie rasy (...) Także warto moze najpierw poznać nie tylko exterier wybranego pieska ale i również wnikliwie dowiedzieć się -jaką psychikę posiada określona rasa (...)[/quote]Wiolu, cieszę się, że jesteś kolejną osobą, która trochę wie o tej rasie :p . Nie, nie wybieraliśmy psa pod kątem wyglądu, nie kupowaliśmy też małej puchatej kuleczki... O rasie przeczytałam chyba wszystko, co możliwe, rozmawiałam z hodowcami (nawiązałam kontakt z dwiema hodowlami euro i bardzo miłą znajomość z osobą hodującą szpice wilcze), radziłam się w ZK, w Sekcji Szpica u samego Pana Zygmunta Jakubowskiego (który nota bene przy moich potrzebach nie wykluczał eurasiera, aczkolwiek proponował zastanowienie się nad szpicami bardziej "współpracującymi" ;) ). Wnioski - wyciągnęłam... ale... nie zastosowałam.:oops: I przyznaję - należała mi się porządna bura... Ogólnie rzecz biorąc, szukałam spełnienia potrzeb mojej suczki tam, gdzie tych potrzeb nie było (zabawa w aportowanie, elementy szkolenia). Od tych kilku dni daję jej luz :p - spacerujemy "rekreacyjnie" (nie mogę jej spuszczać na razie, bo cieczka :diabloti: ...), w domu też daję jej spokój, nie pcham się z rękoma, nie namawiam na zabawę... Mam nadzieję, że niebawem ujrzymy postępy w "otwieraniu się" małej :lol: . przeczytałam wczoraj w drodze do domu[B] "Sygnały uspokajające"[/B] ... zaczęłam obserwację... :p Mój pierwszy wniosek - zwolniłam tempo "aktywności" ...:roll: koniec z energicznym krzątaniem się po domu... Cały wieczór spokojnie - bez pośpiechu, bez stresu. A sunia?... Przylepka kochana, jak później rozmawiałam przez telefon, mała przydreptała do przedpokoju, położyła się koło mnie, położyła łebek na mojej stopie... :loveu: i poszła spać. Pierwszy raz sama przyszła się po prostu przytulić, nie wywalić na plecki. Wzruszyłam się bardzo :calus: . Aaaa, no i ziewanie DZIAŁA prawidłowo...;) Książka świetna, zupełnie inny punkt widzenia, dotąd zwykle sądziłam, że dominacja to podstawa, aby pies w ogóle dał się wychować... Ale jak można wychowywać, kiedy nie można się zrozumieć. pozdrawiam, Eurasierka
  13. [quote name='PUENTA imszar'] (...) Wymagam by mój pies był grzeczny przy czesaniu i wracał na wołanie a także sprawy podstawowe (siad, waruj, noga). Kiedy wracam do domu Sonia zaczyna po mnie skakać jak szalona i biegać, skakać i to jest jak wolność, czyż to nie straszne, że twoja sunia nie moze Ci okazać tego uczucia? Szczerze to trudno Mi doradzić Ci bo sytuacja wygląda fatalnie. Myślę, że powinnaś spedzać dużo czasu ze swoją sunią, pieszczoty, ale nie nachalne, zabawa. Ciesz się i chwal słownie, kiedy sunia zaprosi cię do zabawy.[/quote] Chyba nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, Puenta. Sabra bardzo się cieszy, wita szczekając i biegając wokół mnie (jak i każdego wracającego członka rodziny) - jedyne, czego ją w takiej sytuacji odzwyczaiłam, to skakania na nas ;) . W chwilach powitania sunia wcale nie wygląda na nieszczęśliwca. Spędzamy dużo czasu z małą. Tak jak pisałam, pieszczoty i zabawa są normą. A zaproszenia do zabawy chwalić i nagradzać nie mogę - bo takiego zaproszenia po prostu nie ma ;) . Puenta, przeczytaj jeszcze raz nasze wypowiedzi - ze słów Donyi i Matagi wynika, że problem tkwi zupełnie gdzie indziej, niż w zbyt małej dawce pieszczot i zabawy ;) ([B]szczególnie[/B] mojego wyobrażenia zabawy...). Po prostu muszę dać na luz, zacząć patrzeć na jej potrzeby, nie na moje reguły... rozesłałam wici po psiarskiej części rodziny i po znajomych, ale najpewniej książkę po prostu kupię jutro w EmPiK-u :p ... pozdrawiam, dziewczyny Eurasierka
  14. Dzięki Matagi lekturka się przyda myślałam, że dając suni jasne wytyczne i zajęcia spełnię jej potrzeby... :lookarou: a tu się okazuje, że wyszłam... na tyrana... mam tylko nadzieję, że nie jest jeszcze za późno na nawiązanie prawdziwej więzi z małą... pozdrawiam, Eurasierka
  15. Oj, naczytałam się... :oops: :eviltong: Z tym, że witanie w poziomie wymogłam ze względu na dzieci, no i oczywiście na odzież... ;) Sabra z różnych względów nie ma również wstępu do naszej sypialni (nie wyobrażam sobie wyrzucania jej co wieczór za drzwi sypialni na czas jakiś...:razz:) a także do części kuchni (bezpieczeństwo - bo kuchenka z gorącymi garnkami, blat stołu) - nauczyliśmy ją tego stopniowo, bez żadnych brutalnych metod - tylko pozytywnie. Przy posiłkach również jest z dala od "stada" - ale nic na to nie poradzę - po prostu dla mnie pies jest musi być z dala od stołu, kiedy na stole jest obiad. Na spacerach oczekuję, że wróci do mnie, gdy ją zawołam (uczyłam ją tego na lince treningowej) i tutaj jest super zachowanie, pod warunkiem, że na widoku nie ma pieska do zabawy, bo wówczas, niestety, sunia robi się głucha ;) i pędzi się przywitać... a ja mogę co najwyżej poczekać, aż mała przypomni sobie o mnie, heh :diabloti: . Wszystko, czego ją uczę, przeprowadzam podczas zabawy, w króciutkich "sesjach", pomiędzy którymi jej czas na bieganie, gonienie się nawzajem, patyki czy pogoń za piłeczką. Trochę się, kurczę, rozpisałam - sorry... [B]Jeszcze jedna ważna kwestia, bo mnie Matagi będzie chyba ciągle podejrzewać[/B] :p [B]...[/B] Byłabym potworem jakimś nie szukając dla Sabry okazji do pobiegania sobie z innymi psami - mamy kilkoro znajomych czworonogów, z którymi sunia chętnie dokazuje. Co prawda szybko rezygnuje z szaleńczych pogoni (intensywnie biega góra 5-10 minut), ale ogólnie dużą frajdę sprawiają jej takie kontakty. Fakt, mała sama nigdy mi nie proponuje zabawy - ani w domu, ani na zewnątrz :-( - to, co przekonuje mnie o jej przywiązaniu, to potrzeba przebywania blisko mnie w domu, zrywanie się na 4 łapy, gdy wstaję z krzesła (by za mną pójść) i przychodzenie na pieszczotki z wywalaniem się kołami do góry :eviltong: . Czy ja jestem za surowa dla swojego psa?...
  16. Najdziwniejsze jest to, że pod okiem hodowczyni sunia co najwyżej usiadła sobie olewczo tyłem do obcego, który ją głaskał... żadnych reakcji lękowych... od czasu zmiany właściciela, jakby zmieniła osobowość... jedyna osoba spoza "naszego stada", która robi na niej pozytywne wrażenie, to hodowczyni (Sabra mało ze skóry nie wyskoczy z radości i wita się z hodowcą "po staremu", czyli oparta przednimi łapami o człowieka) A z tym ogonem, to dziwna sprawa - wchodzimy na ring: ogon-w-dół. Chodzimy po hali: ogon średnio-w-dół. Wychodzimy na zewnątrz, nawet w duży tłum: ogon-w-górę. Ogon nigdy nie jest zresztą mocno zakręcony na grzbiecie - w chwilach największej ekscytacji (pies lub kot "na horyzoncie") tworzy się ładny pełny łuk tuż nad grzbietem. Sabra chodząc po mieszkaniu czy też na powolnym spacerku też często zwiesza ogonek... który wygląda wówczas jak wajha od pompy :roll: ... Donya, ale twojego psa bez problemu mogliśmy sobie pogłaskać - mój syn to nawet zaczął znajomość od klepania po głowie Bimboszka:splat: ... i nic ;)
  17. [quote name='BarbeSale'](...)PS: aportować to już nie będziecie... :P[/quote]Z pewnością... :cool1:
  18. Matagi, nie obrażam się za krytykę, nawet ostrą, a już tym bardziej osób, które o szpicach wiedzą znacznie więcej, niż ja. :p Wasze rady są dla mnie bardzo cenne i przyznam szczerze [I]/samokrytycznie, heh/[/I], że do tej pory mocno przewartościowałam swoje podejście do eurasiera :oops: ... Sabra w kontaktach z innymi psami nie ma absolutnie żadnych problemów, chętnie się zapoznaje, z entuzjazmem bawi. Wręcz garnie się do psiego towarzystwa. To, co mnie martwi, to wciąż nieufny, podbarwiony obawą stosunek do obcych osób. Dotychczas i tak zrobiła pewien postęp, lecz wciąż jej zachowanie jest dalekie od tego, które prezentowała przy hodowczyni. Przecież ani jej nie straszę, ani nie krzyczę na nią...:hmmmm: Mam wrażenie, że mała, mimo, iż rewelacyjnie wpasowała się w domowe reguły, wciąż jeszcze nie czuje w nas wystarczającego oparcia...:-( Postaram się wprowadzić więcej luzu w jej wychowywanie - może jednak jestem zbyt surowym opiekunem... Pozdrawiam, Eurasierka. ps.: aportowanie to odległa historia ;) - od dłuższego już czasu jest to zabawa pt. ganiamy i podrzucamy piłeczkę - i jest o.k.
  19. Kto z Was miał problem z niepewnym siebie psem na ringu? Jak sobie z tym poradziliście? Jakie metody pomagają psu budować pewność siebie w obecności obcych ludzi? Jak przekonać psa do zamkniętych pomieszczeń? Czy nieufne usposobienie mojej suni przekreśli nam plany wystawowe? Bardzo proszę, pomóżcie nam pozdrawiam, Eurasierka
×
×
  • Create New...