-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Izabella Hossa
-
Perła czeka na dom. Byłyśmy u niej w odwiedzinach, patrzyłam na nią i łezka radości kreciła się w oku, choć są chwile gdy musi posiedzieć w boksie to gro dnia spędza na wolnym powietrzu, olbrzymim terenie wciąż w towarzystwie ludzi. Jej opiekunka mówi,że Miśka-Perła kocha ludzi ponad wszystko, mimo,że to człowiek ją okaleczył.
-
Jak obiecałam nie komentuje już niczego, tylko Słodziak mi w głowie. Grinia, Julie dziękujemy za wpłaty dla Słodziaka. Wieści są takie :Lekarze ( klinika na ul. Śreniawitów) po naradzie uznali, że nie ma potrzeby amputacji całkowitej. Słodziak ma amputowaną tylko ( i aż) łapkę do nadgarstka. Operacja potoczyła się pomyślnie, Słodziak jest już wybudzony, Pan Doktor mówi,że psiak nawet merda ogonkiem. Wspaniale by było gdyby Słodziak zyskał dom choć tymczasowy. Boks w hotelu to nienajlepsze rozwiązanie ...Najważniesze by jak najszybciej łapka się zagoiła, by Słodziak opanował poruszanie się na trzech łapkach. Myślę ,że jutro poznamy koszt zabiegu. Ps. Konto prywatne -jak pisała lulka -będzie podawała osobiście na pw, dopiero jutro będzie miała możliwość dostępu do internetu. Konto AFN na str.13 Dziekuje wszystkim za pomoc dla Słodziaka.
-
Grinia ostatni raz martwiłaś sie o Słodziaka 30,07 jeśli sie nie mylę, a ponownie dopiero teraz. Dużo piszesz, wytykajac mi błędy, ale sama po niego nie pojechałaś. Gdybyś chciała pomóc zrobiłabyś to. Przepraszam, że nie podałam tu nr konta , bo zwyczjnie nie miałam czasu. Nie siedzę przed komputerem tylko całe dnie jeżdzę z psami. Robie tyle ile zdołam zrobić. Zofia&sasza chciała pomóc więc się ze mną skontaktowała, bo nie miała żadnych wieści ode mnie.Za co jestem ogromnie wdzięczna. Jak się chce to można. Najłatwiej jest gadać... Słodziak nie jest mój, tak samo ja, jak i Ty możesz mu pomóc. Napisałam na wątku gdzie jest, proponowałam kontakt do wolontariuszki, kto chciał dostał szczegóły na pw. Nie zauważyłam byś się ponownie domagała. Słodziak nie był bez opieki, miał zmieniane opatrunki, podawany antybiotyk w nadziei,że to pomoże. Nikt nie zamknął go w piwnicy i nie zostawił by sobie cierpiał i gnił. Amputacja miała być ostatecznością , niestety nic poza nią nie da się już zrobić. Niepotrzebnie próbowano to fakt, ale nikt nie chce okaleczać zwierząt ,bo tak jest szybciej i łatwiej pozbyć się problemu. Nie ja jestem odpowiedzialna za jego stan i za to, że tak długo czekał, dowiedziałam się o nim przypadkiem. Danego dnia ,ani kolejnego tygodnia nie mogłam mu pomóc, bo miałam kilka psów w klinice i w domu, wszystkie na utrzymaniu. Nie dziw sie więc ,że wciąż płaczę o pieniądze, dogomaniacy pomagają, ja wydaje swoją całą wypłatę, jednak wciąż brakuje. Mimo to jestem szczęśliwa,bo mogę pomóc choć garstce potrzebujących zwierząt. Jeśli chcesz pomóc pomóż, jeśli jesteś tu po to by mnie pouczać , daj sobie na luz, nie mam czasu na przepychanki. Nie jestem doskonała, nie zawsze zdąże na czas, ale staram się, nie siedzę przed monitorem i nie pouczam innych . To wszystko. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, jęsli coś lub kogoś zaniedbałam, jak już wspomniałam robie tyle ile zdołam, wciąż staram się zrobić więcej. Nie będę już komentować więcej wypowiedzi Grinii, od tego momentu tylko wieści o Słodziaku. Bardzo wszystkim jesteśmy wdzięczne za pomoc dla niego. ............................................................................................... Konto prywatne wieczorem ,lulka nie ma interetu stąd te braki, a bez lulki ja się pogubie w tych rozliczeniach. Konto AFN wszyscy znają , ale podam na wszelki wypadek [B]Alarmowy Fundusz Nadziei na życie[/B] [B]ul. Jagiełły 5 m. 19[/B] [B]14 - 100 Ostróda[/B] [B]Numer konta: [/B] [B]VWBank [/B] [B]78 2130 0004 2001 0388 0143 0001[/B] [B]z dopiskiem [/B]: Słodziak bez łapy
-
demi jesteś wyjątkowa, silna i odważna. Mało kto chce podejmowac się takiej opieki. Czy TOZ nie ma w posiadaniu klatki kenelowej, koszt jest spory, więc może mogłabyś choć pożyczyć, było by Ci łatwiej, a psiak byłby bezpieczny. Albo może na dogo jest ktoś kto mógłby na jakiś czas taką klatkę pożyczyć ?
-
Rozmawiałam z Doddy ale nie miałam pewności czy Miśka-Perła nie wyskoczy z kojca więc się nie zdecydowałam. Złotokłos dla nas za drogi, ale udało się i Miśka jest w cudownym miejscu- w hotelu- u wspaniałych ludzi. lulka wczoraj ją zawiozła :multi:W niedziele pojedziemy w odwiedziny. Potrzebna pomoc finansowa. Imbecyl nie wie, ma galaretke zamiast mózgu. Postaram sie go capnąć jak będzie w miarę trzeźwy , bo musze mu wyjaśnic co nieco.
-
[COLOR=magenta]ZA ZWIERĘTA SIĘ NIE SKAZUJE [/COLOR] Ustawa o ochronie zwierząt tak naprawdę nie jest bardzo zła. Stwierdza, że zwierzę czuje, a człowiek powinien je szanować i ochraniać. Zabrania m.in. znęcania się, nieuzasadnionego zabijania, bicia, przeciążania, porzucania, straszenia, drażnienia czy utrzymywania w niewłaściwych warunkach. Za każdy z tych czynów (oraz za wiele innych) grozi kara do roku pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – do dwóch lat więzienia. Tyle teorii. W praktyce przypadki bezwzględnego pozbawienia wolności (nie w zawieszeniu, tylko naprawdę) można policzyć na palcach jednej ręki. Bardzo często nie dochodzi w ogóle do wszczęcia postępowania, bo np. policjant odmawia przyjęcia wezwania – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Jeśli przyjedzie i stwierdzi, że zwierzęciu dzieje się krzywda, prawdopodobnie umorzy sprawę – z braku świadków, braku dowodów albo tzw. niskiej szkodliwości społecznej czynu. Także prokuratorzy zwykle nie nadają sprawie o zwierzaka dalszego biegu, kończąc ją na etapie umorzenia postępowania. W rzadkich, głównie tych szeroko nagłaśnianych przypadkach czasem dochodzi do sformułowania aktu oskarżenia i sprawa trafia do sądu. Jednak nawet wówczas wyrokiem jest z reguły orzeczenie o niewinności, orzeczenie o winie połączone z odstąpieniem od wymierzenia kary (ze względu na „niską szkodliwość społeczną” czynu) lub kara w porównaniu do stwierdzonego czynu symboliczna – niska grzywna bądź kilka miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Oto kilka przypadków: [B]Ozzy[/B] Pies w typie golden retrievera, adoptowany przez Agnieszkę W. z Lubina w sierpniu 2006 roku. Kilka dni później jego zmasakrowane ciało znaleziono zakopane w lesie w foliowym worku. Przyjazny, ufny, kochający cały świat, wiecznie uśmiechnięty Ozzy został skatowany, okrutnie pobity tępym przedmiotem, a następnie zakopany (prawdopodobnie jeszcze żywcem!), co potwierdziła sekcja dokonana przez weterynarzy sądowych. Większość kości uległa złamaniu podczas bestialskiego, metodycznego bicia, ale pies żył jeszcze co najmniej kilka godzin. Agnieszka W. najpierw twierdziła, że Ozzy uciekł, następnie (po pokazaniu miejsca zakopania zwłok), że umarł, bo nie podała mu leków, potem – że weterynarz Marek D. uśpił psa, by oszczędzić mu cierpień. Weterynarz potwierdził, że uśmiercił zwierzaka. Sekcja nie wykazała co prawda obecności w ciele Ozzy’ego środków, których rzekomo użył Marek D, a które byłyby wykryte podczas badania. Prokuratura nie zainteresowała się też licznymi złamaniami, ranami, obrzękami oraz krwiakami i po prostu umorzyła sprawę. [B]Krzyczki[/B] Pseudoschronisko w Krzyczkach było dla psów miejscem kaźni. Trzymane w przepełnionych boksach bez ciepłego posłania, głodzone i bite, umierały, zagryzały się w panice lub były mordowane. Prezes fundacji, która prowadziła „schronisko”, Zdzisław L., został zatrzymany przez policję… na dwa dni, po których dalej bez przeszkód prowadził swoją działalność. Choć toczyło się przeciw niemu postępowanie w sprawie znęcania się nad zwierzętami (prokuratura dwukrotnie stawiała mu ten zarzut), okoliczne gminy przez kolejne dwa lata nadal przysyłały bezdomne psy do mordowni w Krzyczkach. Zagłodzone, odwodnione, zastraszone psy, które dygotały na widok człowieka, a w żołądkach miały słomę i kawałki drewna, zostały uratowane tylko dzięki poświęceniu wolontariuszy. Ani policja, ani prokuratura, ani sąd nie w żaden sposób nie poprawiły ich losu, nie uratowały od okrutnej śmierci, choć takie właśnie jest ich zadanie. [B]Mago[/B] Niedźwiedź z wrocławskiego ogrodu zoologicznego przez dziewięć lat żył w betonowym bunkrze, pozbawiony naturalnego światła, towarzystwa, kontaktu z otoczeniem, a nawet możliwości przebywania w swobodnej pozycji. Antoni Gucwiński, ówczesny dyrektor zoo, dzięki interwencji Fundacji Viva! został oskarżony o znęcanie się nad swoim „podopiecznym”. Sędzia Anna Orańska-Zdych uniewinniła Gucwińskiego. Przyznała, że niedźwiedź przebywał w złych warunkach, ale dyrektor się nad nim nie znęcał, bo próbował poprawić jego los np. poprzez szukanie dla zwierzaka miejsca w innym ogrodzie zoologicznym. Wyrok nie jest prawomocny. We wszystkich tych przypadkach winni mogliby zostać skazani na dwa lata więzienia. Wszyscy cieszą się wolnością, zdrowiem i życiem. W przeciwieństwie do ich „podopiecznych”.
-
Maluszek jest dwa razy odrobaczony i ma już pierwsze wstępne szczepienie, za dwa tygodnie będzie miał kolejne . ............................................................................................. No co chciało mi się ........żeby tak od razu zdjęcia robic :oops: [IMG]http://img168.imageshack.us/img168/6756/img0113el1.jpg[/IMG]
-
Mały tak jak pisałam póki co ma tymczas na 2 tygodnie. Hasa po trawce ma psy i wspaniałych ludzi do towarzystwa. Już wiadomo,że jest indywidualista i będzie sie głaskał wtedy kiedy jemu odpowiada , a nie kiedy odpowiada nam :) Tymczasowi opiekunowie już nad nim pracują , może jest maleńki , ale bardzo pojętny. Aluś-laluś :) [IMG]http://img177.imageshack.us/img177/1205/alulalurl8.jpg[/IMG]
-
Moje kochane tymczasy-pomoc na karmę potrzebna !
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
Dzięki Beatka, dzięki :loveu: już się załamałam, ze nikogo nie obchodzą te wszystkie moje biedy . -
Póki co sytuacja uratowana. Maluch tymczasowo jest w bardzo dobrych rękach. Rośnie , pięknieje i ma się dobrze. Jak tylko dostanę zdjęcia to wstawię. Miałam wczoraj dwa telefony w jego sprawie, ale .......cóz różni ludzie dzwonią , bo mały jest mały, biały ,śliczny i puszysty. Przypominam więc ,że będzie raczej duży i będzie np. obgryzał meble , wtedy w słuchawce jest nagła cisza :diabloti: oj ludzie i ich pomysły pod wpływem chwili....
-
zofia&sasza dziękuje, tylko tak ruszymy z miejsca. Słodziak na dobra sprawe jest pod kuratelą Gminy, w której został wyłapany, najprościej byłoby go adoptowac. To nie będzie problem, biore to na siebie. Jest 200 zł, póki co nadal nie ma domu tymczasowego. Obdzwaniam kliniki, miejsce się znajdzie , jestem pewna ,szukam dobrej , ale niedrogiej opieki. Nie mam pomysłu na jakie konto można zbierac pieniądze, wolałabym nie na prywatne, może na konto kliniki. Myślę o AFN, ale na wypłaty trzeba długo czekac, dużo nas i dlatego pewnie.
-
Nowa Ustawa o Ochronie zwierząt.............i co z tego, skoro za zabicie zwierzęcia nadal nie ponosi się kary :shake:
-
Bardzo chcę , ale pisałaś ,że gdzies wyjezdżasz ,więc odpada, nie chcę zmieniac mu otoczenia co trzy dni. Dzis zmuszona jestem zabrac go z kliniki do domu. Martwie się , bo w domu będzie 5 psem, mam przechlapane, a on może załapac kaszel kenelowy, będę go izolowac od psów, może to pomoże.....Wciąz mnie nie ma w domu, problem z karmieniem, a maluch musi często jeśc. Może go weźmiesz jak wrócisz ? Zapewnie mu jedzenie i szczepienia.
-
zofia&sasza dziękuje Na moje konto wysłano pierwszą wpłatę : Ania B. 200zł. Serdeczne wielkie dzięki :loveu: Ps. Szukam hotelu na w razie gdyby tymczas nie wypalił, ale nigdzie nie ma miejsc, a do tego żaden hotel nie chce się podjąc opieki nad psem po operacji czy psem do leczenia :shake: Kto ma najlepszy kontakt z kliniką ?