-
Posts
832 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sylwia i boksery
-
Czy puszczasz swojego psa bez smyczy?
sylwia i boksery replied to jaszczurka's topic in Wszystko o psach
Na male siusiu-zawsze na smyczy. Na wypady między ludzi,psy-na smyczy. W lasku,gdzie nie ma ludzi-luzem,ale oczy wkolo glowy. W miejscach psiarskich,jeżeli się już znajdziemy-sunia może być luzem,bo jest lagodna i zabawowa,psiak-nigdy-jego pojęcie zabawy i rozrywki różni się od mojego :o Gdy widzę w lasku ludzi lub psa-chlopak na smyczy(przy psach) lub lekko przytrzymany za obrożę(ludzie). Nawet jeżeli ufam moim psom(suni tak,psu-niestety nie :( )-nie wiem,kto idzie z naprzeciwka. -
Pies w samochodzie - pasy & szelki
sylwia i boksery replied to Dorka's topic in Podróże i wypoczynek
W kombi-oddzielone sznureczkową siatką-tak jest bezpiecznie,a w razie czego siateczkę można szybko zdjąć. -
A mnie pani od yorczków ofuknęła,gdy pytałam wreszcie o cenę. "Widocznie pani nie stać,bo pyta pani o cenę" :o No cóż-kupiłam sobie dwa boksiki-pewnie wyszło taniej :wink: ,szczególnie co miesiąc :D :D I tak w moim życiu,zamiast rozmiaru XS, króluje XL :D
-
Pająki były na prawdę spore i aktywnie atakowały-brrrr-widziałam... Na szczęście moje maluszki nie interesowały się takim ochydztwem. :wink: Z psiakami wolę trochę bliżej i unikam samolotu-z wiadomych względów-dla dużych psów zostaje alternatywa luku bagażowego . :o W Dalmacji podobały mi się jeszcze koty-łażące po ulicach-smukłe,giętkie,o nietypowych głowach i cienkich ogonach,jak nasze orientalne-piękne. Gdyby droga nie była taka zabójcza,wzięłabym jednego :wink:
-
Drugi raz byliśmy na południu,w Dalmacji-tam to jest dopiero egzotyka-palmy wielkie jak domy,pająki oogromnisate i obrzydliwe a upał nieziemski. :D -za Dubrownikiem. Co do kąpieli-tylko raz je spłukałam z soli-później zostawiłam na żywioł,bo to nie miało żadnego sensu.Tylko że boksy mają krótką sierść i generalnie nie trzeba bać się o jej zniszczenie. Przecierałam tylko pyśki-okolice oczu szczególnie. Problem był tylko z piciem takiej słonej wody-przez pierwsze 2-3 dni piły jak szalone i wymiotowały-dopiero po ochłonięciu z wrażeń przestały zapijać się taką ochydą. :wink: My też spędzaliśmy południe w domu-innaczej tam nie można,bo upały były ogromne. Psiaki były po wczasach padnięte i szczęśliwe-my też,bo Dalmacja to piękna kraina,ale daaaaleko okropnie od nas. :D
-
W tym roku moje psiaki spędzały wakacje :wink: w Janowie Podlaskim,wsród arabów,bezkresnych łąk,nad Bugiem,w którym nie omieszkały się kąpać i pluskać. Po dwóch tygodniach były tak wyczerpane,jak mogą być wyczerpane mieszczuchy na aktywnych wakacjach :D :wink: :wink:
-
Moja sunia przestała rozrabiać i demolować mieszkanie w wieku ponad 4 lat-smutna prawda,niestety. A do figli wciągała jeszcze brata-większy,mocniejszy a ona sprytna... Gdy zniszczenia sięgnęły zenitu i dosłownie bałam się powrotu do domu,żeby mnie na miejscu szlag jasny nie trafił-kupiłam klatkę. Dla każdego psiaka oddzielną. Przygoda z klatkami trwała dobrze ponad rok. W tym roku,najpierw pies zostawał "luzem"-żeby nie nudziło się naszej staruszce boksereczce Lusi. Potem zdecydowałam się na zostawienie całej trójki w domu,bez klatek-niczego oprócz jedzenia nie schowałam -i ...nic się nie stało. Tak jest do dzisiaj. Odetchnęłam z ulgą-psy lubiły klatki,ale ja niezbyt.
-
Z niejadkiem to będziesz miała problem-oj,znam to ze swojego podwórka. :lol: Szczególnie gdy chcesz,aby piesek nabrał masy-niejadek na suchym raczej tego nie osiągnie-chyba,żę posmakuje mu Bento. Bento to również wg mnie dobra karma-karmiłam nią długi czas psiaki-teraz jednak zauważyłam,że po zjedzeniu tej karmy nic nie zostaje w żołądkach-a wszystko ląduje na trawniku :o . Ale sporo boksików pałaszuje Bento i mają się b.dobrze-podobnie jak kieszeń właściciela,bo cena tej karmy jest wyjątkowo przystępna.
-
Weź też pod uwagę,że "zabieg" może nie wyjść-to oznacza dla psiaka uszy na metalowych klamerkach do końca życia i ocena dbd przy mniej wymagającym sędzim i db przy zagranicznym. A ładna głowa sama się obroni-nie trzeba jej szpiców w postaci ciachniętych uszu. Przepraszam,że tak ostro-rozmawiałam ze znaczącymi hodowcami(ich psy nie muszą mieć szpiców,żeby ładniej wyglądać) i martwi mnie,że ich zaangażowanie,propagowanie naturalnych bokserków to krzyczenie pod wiatr. Zresztą nastał czas zmian-i chociaż cięte uszy i ogon nak najbardziej poprawiają wizualnie psa-i chcemy czy nie-trzeba to zaakceptować. Ja też myślałam,że przytnę mojemu uszy-jak był już dorosły-bo ciągłe uwagi w stylu "poprawiani głowy"doprowadzały mnie do szału i czułam gniew z tego powodu,że głowa ładna,o rozumnym spojrzeniu jest oceniana przez pryzmat stojącego lub leżącego ucha-i źle oceniane są jej proporcje. Ale przyszła chwila zadumy-hej koleżanko,na łep upadłaś,czy co(to do mnie)-i uszy zostały. Została też świadomość,że mam dosyć psów okaleczonych,a niektórych,dla urody z jakimiś usztywniaczami w uszach czy innym "dobrodziejstwem". I dlatego zawsze muszę dodać swoje trzy grosze-dla mnie osobiście nie ma w tej chwili bardziej przykrego widoku,niż mały boksik z zabandażowanymi uszkami...
-
Witam po tradycyjnie długiej przerwie i wpadam na chwilkę. Nie tnij uszu-to takie gadanie-głowa stworzona do ciętych uszu-ja słyszę to samo przy moim psie-Picasiku i za każdym razem wkurzam się tak samo. A jak bokserek się nie obudzi z narkozy-znam już takie sytuacje... Nemi-Twoja suczka na pewno biega razem z moją Lusieńką po niebiańskich łąkach...
-
Witam kochani znowu po przerwie-za długiej,jak dla mnie. Dorwałam się do internetu przypadkowo i nie wiem,co mam czytać. :D Paco-wspaniały-nasz pradziadek ze strony mamy:wink: -pamiętam go z czasów przed samą śmiercią-do końca dynamiczny i wspaniały pies. Jestem dumna,że mamy go w rodowodzie. Moje psiaczki były z wizytą u swoich rodziców-niesamowite przeżycie. Jesteśmy gościnnie w Poznaniu i korzystamy i pstrykamy pamiątkowe zdjęcia rodzinne :wink: . Rodzice-ciągle niesamowici-mama Rita z Lanki(córka Olafa Ewenement i wnuczka Paco)-ciągle w dobrej kondycji(8 lat)-po odchudzeniu nieco :wink: mogłaby biegać po ringach. Tata Rembrandt Nostrum-to jest "aparat" :wink: -cudowny 9 letni szczeniak :wink: -radosny,młody duszą-całuśny i kochany. Byłam dumna,że mamy taką psią rodzinkę. Moje psiaki Muszka i Picasik obejrzane,ocenione przez p.Jandy("a co to za gwiazdy tu idą?")-Picasik zmierzony oceniony-pancia(ja :D )-dumna i szczęśliwa. P.Jandy-wspaniała osoba,o ogromnej wiedzy i wielkim sercu-jestem dumna,że to dzęki Niej są boksiki w naszym domu :D . Przepraszam,że tak się rozpisałam,ale to ogromne przeżycie-rodzice obfotografowni,ja dumna -że są w miom domu takie jedyne i niepowtarzalne psy jak bokserki. I jeszcze chciałabym,wieczorną porą skłaniającą do refleksji-cieszmy się każdymi chwilami spędzonymi z naszymi przyjciółmi-wybaczajmy im psoty,nasze czasem rozgniewanie i zdenerwowanie... Dopiero teraz piszę-i to w gronie znajomych i tych,którzy kochają naszą rasę... Nasza Lusia,staruszka,odeszła od nas dwa tygodnie temu-zasnęła spokojnie,pomimo złych prognóz lekarskich-usnęła między nami,naszymi psami,w domu,pokonana przez lata,ciężkie przeżycia i choroby... Zostały wspomnienia,zdjęcia,pustka w domu i sercu,żal,że tak prędko i za szybko,mogiłka na psim cmentarzyku pod Warszawą... A że kiedyś się spotkamy i że Lusia na nas czeka po drugiej stronie Rzeki-to jest dla mnie oczywiste... Bo co to byłoby za Niebo,co to za Raj i za Eden,gdyby tam zabrakło naszych psów,ich merdających ogonków i roześmianych oczu? I kto by chciał tam iść po śmierci-na wieczną tułaczkę człowieka bez psiego lekkiego kroku obok? Do następnego pisania-moi kochani
-
Kochani maniacy. Witam wszystkich serdecznie-u mnie ostatnio "szybkie" życie i bez internetu(zgroza)-więc korzystam z każej sytuacji i czytam posty-pierwszy raz od ponad miesiąca. Pampero-piękne maluchy a Dumka cudna. Pozdrawiam-do następnego czytania...
-
Dla mnie to bardzo pokrętna logika i wiele w niej interesowności-koń nosi mnie na grzbiecie,więc jest dobry i jedzenie koniny jest złe,natomiast zabijanie reszty zwierząt jest mniej naganne,bo... No właśnie-bo co? Bo nie wozimy na nich tyłków,bo nikt nie pisze o nich opowiadań itp itd? Zabijanie zwierząt jest złe i gdybym wiedziała,że przez to,że zrezygnuję z mięsa,coś się w tym temacie zmieni,nie wachałabym się ani chwili... Psy też można karmić innaczej-jest Bento wegetariańskie,jest soja i inne. Ale nie dzielcie zabijania zwierząt na lepsze/właściwsze i gorsze/niewłaściwe...
-
Co jedzą psy? - artykuł długi ale wart przeczytania
sylwia i boksery replied to Dark Icon's topic in Żywienie
Fajny artykuł.I pouczający. -
W miejscu publicznym sprzątam,na spacerach w lesie czy na polach-nie. Sama nie chcę wejść w g.... i nikogo nie narażam na podobne przeżycie estetyczne czyli g..moich psiaków. A woreczki z psim brudem wyrzucam do najbliższych śmietników-nie będę chodziła z g....w torebce lub w kieszeni. Że śmietników odpowiednich brak-nie mój problem,więc wrzucam,gdzie znajdę najbliższy śmietnik.
-
A w tych "krotkich i zaslinionych" mordach ciekawe jest to, ze maja prawie "ludzka" mimike ;) Nawet nie prawie... I ludzkie oczy-rozumne,czułe i szczere-oczy dobrego człowieka. To psiaki dla tych,co wiedzą,co znaczy słowo "piękne" :D A my wiemy to doskonale :D :wink: :wink:
-
A ona na to, ze nie, skad - tylko sliczny. "No to milo, prosze Pani". Obrocila sie jeszcze pare razy, powtorzyla "jaki sliczny, sliczny i slodki" i sobie poszla. I jeszcze tylko ostatni raz sie odwrocila - "bo ja mam dwa boksery" 8) No widzisz-przyjemnie spotkać na spacerze prawdziwego konesera :wink: :wink: Ale to tak już leci z górki... Dla mnie teraz im bardziej krótka i zasliniona morda,tym piękniejsza. Jak to mówią?-piekne innaczej? :D :D :wink:
-
Dla mnie największym przeżyciem było,jak mojego psa-chłopaka zaczął głaskać taki mały berbeć,który nie siągał psu nawet do czubka głowy. Trochę się bałam-ale mój chłopak na szczęście jak chce,potrafi pokazać klasę. Berbeć był z babcią,boksomaniaczką i do bokserów-wielkoludów był przyzwyczajony(u babci mieszka równie duży samiec). Co jest dziwne-do moich paszczaków najczęściej ciągną małe dzieci-nie boją się ani wielkości,ani dużej mordy ani innych przypadłości molosa,które wprawiają czasami w szok dorosłych. Pozwalam głaskać-dorosłym i dzieciom,uprzedzam jednak,że psy budzą i ślinią i są natarczywie przyjacielskie. Nie zawsze pozwalam na czułe głaskanie psa-muszę też uważać,gdy sunia czuli się do obcych,bo pies jest wtedy bardzo czujny(bez reguły-nie zawsze) i gotowy do obrony stada.Coś widocznie jest w niektórych ludziach,że wzbudzają jego czujność i sceptyczność. Ale generalnie przy przyjaznym człowieku,a szczególnie lubiącym zaslinione paszcze-zaliżą na śmierć. :wink:
-
Ja standardowo pytam-a może można zaprosić Figę i jej Pańcię też na http://www.molosy.pl jeżeli Pańcia zdeklarowała się publicznie jako maniak bokserkowy??? :wink: A co do agresji-jest sporym problemem. Znam wiele boksików z różnych hodowli i nie spotkałam osobiście jeszcze żadnego samca nastawionego pokojowo do innych samców. Suczki częściej-ale one jak się już wezmą za łby,to trzeba jak najszybciej je rozdzielać,bo gryzą bardzo serio-to nie są psie przepychanki o dominację. Pamiętam,jak mojego psiaka przyszpiliła sunia-jego starsza siostra,ale nie moja Mucha-trzeba było agresorkę odciągać,bo porządnie chwyciła mojego małego za gardło i przewróciła.Brrr... No cóż-boksiki oprócz agresji wykazują też niezłe olewactwo wobec swoich właścicieli,wcale nie tak łatwo je zmusić do czegoś,gdy nie chcą. Moja sunia za jedzenie nauczy się wszystkiego,ale pies-niejadek,zanim przemysli sobie,czy warto-to przyznam,że kilka razy poniosły mnie nerwy na maxa. :( Są przyjazne wobec dzieci,ale ich masa powinna zmusić rodziców do nadzoru nad zabawami-jak widzę moje bokserskie 70 kg(pies+sunia) skaczące z łapami na córkę albo przyciskające ją do np.ściany(takie tam figle-migle :wink: )to mnie dreszcze przechodza. No i boksiki potrafią bardzo demolować w domu-moja sunia przystopowała dopiero w wieku 4 lat i dopiero teraz zostaje w domu sama,bez klatki. Nie wytrzymują też zbyt dobrze samotności-stąd też min. to niszczenie domu-stres. I sporo kosztuje utrzymanie boksa-ale to zależy od psiaka-są modele tańsze w "eksploatacji"-wersja oszczędnościowa :wink: :wink: :D :D Ale innego psa bym nie chciała-bo dla mnie boksik to już nie pies-to ludzik,u którego jak się wpatrzysz w oczy-zobaczysz wspaniałą duszę. :D
-
Mnie w sumie też zaskoczyła agresja mojego psa-samca. Od początku prawidłowo i starannie socjalizowany-w pewnym wieku stał się absolutnie nie zabawowy z innymi samcami-a i krnąbrną suczkę potrafi w 5 sekund ustawić. Powinno się więcej pisać przy rasie bokser o innym wymiarze tych psów,bo nie każdy potrafi sobie poradzić z tym problemem-i tak,jak pisze moje przedmówczyni-widać to w schroniskach. Rodowodowe krążą w"drugim obiegu"-między boksiarzami,do schronisk najczęściej trafiają psiaki bez rodowodów. A co do chrapania-nie chrapią,jak były małe,szczególnie chrapała sunia-ale to z powodu gronkowca w nosie. Pomimo krótkich nosów-nie mamy tego głośnego problemu. :wink:
-
Witam Jako posiadacz dwóch-teraz nawet trzech boksów-mówię,że "chowają się "dobrze w grupie. Są szczęśliwsze. Ja do prawie dorosłej suczki dokupiłam szczeniaka psa-podobno sunia + pies to idealny "zestaw",ale są problemy z cieczkami,o czym trzeba pamiętać. Pies z psem-znam takie układy,do dorosłego psa dokupiony szczeniak i dogadują się świetnie,bezproblemowo. Ale przy dwóch temperamentnych samcach może być problem awantur na spacerach. Na pewno najtrudniej jest,gdy się bierze dwa szczeniaki od razu-lepiej jest przy dobrze ułożonym dorosłym psie wychowywać szczeniaka-szybciej idzie proces nauki. Co do niszczenia w domu-co dwie głowy,to nie jedna :wink: Tak było u mnie-suczka z ogromnymi skłonnościami niszczycielskimi,gdy zostawała "luzem" z psiakiem-robiły w domu Meksyk. Kupiłam klatki-każdemu po jednej-i w klatkach zostawały,gdy wychodziłam z domu. Teraz,od kilku tygodni,psy zostają nie w klatkach,chodzą luzem pod naszą nieobecność i nic nie niszczą-a zostają trzy boksy,chociaż jedna to staruszeczka. To chyba kwestia dorastania-sunia ma 4 lata,pies 2,5roku a staruszka 11 lat. Bardzo mnie to cieszy,bo nigdy nie lubiłam klatek-chociaż psy je bardzo lubią. :o Witanie obcych na spacerach? Różnie bywa-sunia wycałuje każdego przyjaznego,ale z psem to uważam. Jest czujny,chociaż nie wrogi i nie napastliwy wobec ludzi,ale każda próba naruszenia bezpieczeństwa stada może skończyć się dla osoby postronnej tragicznie i boleśnie. Ale jeżeli widzą moje przyjazne zachowanie do obcego,są też przyjazne i przystępne. Podobno charakter zmienia się,gdy psy dostają kawałek swojego "terenu" do pilnowania-np.przy domku-stają się ostre i czujne wobec obcych. Czeka mnie ta przeprawa w przyszłym roku i przyznam,że się nieco obawiam tego problemu. Widziałam,jak "broniły "przed obcymi domku na wczasach a od znajomych znam ten problem dokładniej. Boksery są dobrze postrzegane przez otoczenie,bo ich ogromna pewność siebie nie pozwala na agresję wobec ludzi(bo po co?),są przyjazne i rozmerdane-stąd mają taką dobrą opinię i niesie fama,że są super-rodzinne i kochają dzieci. Jeżeli ktoś jednak zagraża stadu,są odważne bez granic i niebezpieczne-widziałam atak boksera na IPO i nie chciałabym być w skórze agresora-atak zdecydowany,szybki,skuteczny. To właśnie lubię w bokserach-połączenie pięknej i bestii. :wink:
-
No co Ty! :D Nie ominę żadnych bokserkowych tematów. :D :wink: O bokserkach można też porozmawiać na "molosach"-chociaż ostatnio trochę miłośnicy rasy przysypiają i folgują sobie. http://www.molosy.pl
-
Witam cieplutko bokserkowych gawędziarzy. :D Moje też najchętniej siedziałyby ciągle wtulone w nas,na kolanach,na stopach,obejmowałyby nas łapskami i lizały po twarzy-takie potwory całuśne. :wink: Z problemów zdrowotnych-sunia jest alergikiem pokarmowym. Psiak-bardzo słabo przyswajał pokarm i kiepsko przybierał na wadze aż do niedawna-zaczyna wreszcie rosnąć na prawdziwego"mężczyznę"(teraz ma 2,5 roku) i właściwie skończyły się problemy z trawieniem i słabą przyswajalnością składników odżywczych-od 2 tygodni widzę przyrost masy(dosłownie) i to nie tłuszczowej-wagę ostateczną szacuję w wieku ok 4 lat na ponad 40 kg(dziś jest ponad 38 kg).Ma problemy czasami z pęcherzem moczowym-bardzo łatwo się przeziębia. Co do zabaw-jeżeli już zaakceptują towarzystwo-są gonitwy,boksowanie,obskakiwanie towarzyszy-górą,dołem,bokiem-trudno nadążyć wzrokiem :D . Co do uroku boksera w galopie-wzorzec rasy określa go jako galopera,stąd ładny,czysty galop. Kłus potrafi też być zachwycający-szczególnie o długim wykroku,z końskim parskaniem. :D Właściciele boksików to znają. A co do pysia... Nasza pani wet mówi,że boksy patrzą tak jak ludzie-a ja patrząc moim w oczy czuję,że gdzieś za tym brązowookim spojrzeniem kryje się dusza najwspanialszego psa na świecie... :wink: