-
Posts
512 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bluerat
-
-co do odrobaczenia - ja bym zaproponowała najpierw badanie kału czy są jaja, bo psiak ma po antybiotykach nadwyrężoną wątrobę, to po co kolejne leki dawać w ciemno -co do kaszlu itp - jeżeli kojarzysz że pojawił się po kontakcie z psem ze schroniska, to najprawdopodobniej właśnie ten pies był nosicielem jakiegoś wirusa/bakterii które docelowo wybierają układ oddechowy, sam zdążył wytworzyć przeciwciała i w dobrych warunkach szybko wydobrzał -jeżeli odkrztusza flegmą to może pokusić się o posiew z antybiogramem żeby wiedzieć z czym i czym walczyć? -koniecznie stymulacja układu odpornościowego - Baypamune czyli obecnie Zylexis w 3inj lub dłuższe podawanie Scanomune -jeżeli jakieś fundusze zostaną ;) to może jeszcze krew ogolny profil?
-
Domagaj się analizy laboratoryjnej kamieni które zostaną usunięte !!! Koniecznie zrób kontrolne badanie krwi. A badanie moczu powinno stać się comiesięcznym rytuałem. Mój szef ma pacjenta, któremu już 3 lub 4 razy usuwał kamienie, biedak ze struwitów wpada w oksalaty i spowrotem, mimo karmy, ale nikt na niego nie wydał jeszcze wyroku śmierci. Trzymam kciuki za pieska, daj znać jak poszło i jakie są dalsze zalecenia.
-
Czy poprzednio usunięte kamienie były zbadane w laboratorium żeby stwierdzic jaki to rodzaj? Czy pies jest na diecie odpowiedniej do rodzaju kamieni które powstają - tzn takiej która minimalizuje ryzyko powstawania nowych? Czy ma robione kontrolne badania moczu żeby stwierdzić obecność kryształów itp? Jak w ogóle wyglądało leczenie Twojego psa przed i po operacji? Jak dokładnie postawiono diagnozę?
-
Tośka...trzymaj się:glaszcze: A o Atosa się nie martw, Negra mu potowarzyszy, i wiele, wiele innych, i pobiegają sobie po zielonych, słonecznych łączkach...
-
z tego co piszesz wynika, że zabieg był niedokładnie przeprowadzony, czyli tzw syndrom odprysku jajnika ;) czy jakoś tak to się nazywa byłam ostatnio na wykładzie, gdzie wet zaryzykował stwierdzenie że to nie kwestia przypadku tylko niedbałej roboty operującego w tym przypadku albo reoperacja przy czym znalezienie fragmenty jajnika graniczy z cudem, albo blokady, albo pogodzenie się z tym niestety ryzyko nowotworów gruczołu mlekowego jest spore przy powtarzających się ciążach urojonych
-
cena w zależności od lecznicy będzie się różnić, ja mogę tylko napisac orientacyjny koszt w moim mieście - suczka do 10kg to 150zł, do tego 20zł kubraczek, ok 15zł antybiotyki i p/bólowe po zabiegu na kontrolach u starszej suczki profilaktycznie zrobiłabym podstawowe badanie krwi co też kosztuje ok 40 zł czyli w sumie ok 220-230zł
-
ładny piesek, bardzo podobny do młodszego yorczka mojej sister, ale mi się zdecydowanie bardziej podoba przed ;) chodzisz zawsze do tej samej fryzjerki? może jakąś odmianę?
-
[quote name='Valdek_Tychy']Jako,że to mój pierwszy post witam Was serdecznie.Znalazłem to forum dlatego,że [B]szukam jakiegoś rozwiązania problemu[/B] jaki mam z moją jamniczką ale po kolei.Mam 14-to letnią jamniczkę krótkowłosą - Sarę,starowinka już jest i coraz bardziej po niej to widać ale [B]staramy się jak tylko możemy[/B] zapewnić jej godziwą emeryturę za wszystkie lata spędzone z nami. [SIZE=3][B]Od ok.2 miesięcy[/B][/SIZE] jest pewien problem z nią,otóż bardzo dużo pije wody praktycznie co 20-30 min, wypija miskę wody (ok.100/150 g) i oczywiście dużo z tego powodu sika.Całę szczęście że mieszkamy w domu jednorodzinnym z ogrodem więc w ciągu dnia nie ma problemów z wychodzeniem na ogród choć czasami jej się "zdarzy" w domu.[B]Problem[/B] jest w nocy bo czasami wstaje po trzy cztery razy pić i [B]muszę ją wyprowadzać[/B].Co może być przyczyną,czy ktoś z Was zetknął się z takim problemem i jak postępować??? podejrzewam,że ma cukrzycę czy to możliwe ?? Będę wdzięczny za każdą informację w tej sprawie.[/quote] Jest późno, a ja jestem zmęczona i zła, dlatego daję sobie prawo do ataku na twój post. Mam dosyć głupoty i zaniedbania na codzień w pracy, ludzie zwlekają aż zwierzak jest w stanie skrajnego zaniedbania, czasem wręcz agonalnym, a potem żądają cudu - i to najlepiej w jednym zastrzyku co psa wyleczy, a takich nie ma. Jeżeli byłeś u weterynarza z psem, to wybacz, jeżeli nie...:angryy: Wytłuściłam co lepsze fragmenty - jeżeli takie objawy występują od 2 miesięcy to na co czekasz? To nazywasz staraniem się? Bagatelizowanie objawów? Dla ciebie jedynym problemem jest to że musisz wstawać w nocy żeby ją wypuścić? Innego nie dostrzegasz? Pytasz co to może być na forum internetowym? Szukasz jasnowidza? Może poczekaj jeszcze trochę a twój problem sam się rozwiąże :angryy: Pytasz jak postępować - to czytaj : [B]Przede wszystkim musisz pojechac z suką do weta, zrobic kompleksowe badania krwi i moczu.[/B] Z krwi morfologię z rozmazem ręcznym, do tego podstawowe parametry nerkowe i wątrobowe oraz glukozę [czyli przynajmniej Alat, Aspat, kreatynina, mocznik, fosfataza alkaliczna, glukoza oraz badanie ogólne moczu]. Do pobrania krwi pies musi byc na czczo tzn bez jedzenia przez 12h. Mocz łapiesz rano, do kubeczka na mocz który kupisz w każdej aptece. Bez tych badań ani rusz. Częste picie a co za tym idzie sikanie, to nie tylko cukrzyca, choć o tej bym pomyślała na pierwszym miejscu. Kiedy suka miała cieczkę? Kolejną chorobą z PU/PD może być niewydolność nerek w fazie wielomoczu, albo picie dla zapomnienia o bólu [czynność zastępcza]. Gdybać można dalej, a jamniczkę trzeba zbadać. ps. Psy jak najbardziej chorują na cukrzycę, ciekawy artykuł znajdziesz w vetserwisie.
-
ale się zdenerwowałam :angryy::angryy::angryy: zupełny brak wyobraźni zostawiać/trzymać leki w zasięgu psa a gdyby zamiast niego do leków dobrało się jakieś dziecko? [nawet jesli nie masz, to teoretyzując np. jakieś znajome?] Dobrze że pies nie zapłacił za tą...życiem. matko święta, ja nie mam w domu tak silnych leków, ale nawet "głupia" witamina C jest trzymana w półce apteczce do której nawet ja muszę wspiąć się na krzesło! Co do badań - koniecznie morfologia plus profil wątrobowy, bo wątroba pewnie nieźle oberwała, nerki też nie zaszkodzi sprawdzić. Sikanie zrzuciłabym na nasenne/uspokajające a przez to i "zwiotczające" zwieracze i inne mięśnie dzialanie leku. Gorzej byłoby gdyby nie sikał i zatrzymywał toksyny w organizmie.
-
ciąża urojona po sterylce jest możliwa - ale zazwyczaj związane jest to ze złym terminem zabiegu [powinien być w okresie anoestrus - "ciszy płciowej"] Co do wpływu szczeniaków na ciąże urojone - mam klientów którzy uparli się żeby rozmnożyć swoją sukę i ciąże urojone jeszcze się nasiliły !!! [quote]_ChiQuiTa_ ucałuj twoją suczkę ode mnie jest bardzo mądra ze nie da sobie zrobić dzieci w takim wieku i jest tez mądrzejsza od weta najwyraźniej SZCZENIAKI NIE LIKIDUJą CIąZY UROJONEJ CZASEM NAWET Ją WZMAGAJą!!! NASILAJą INSTYNKT ... zmień wetkę ta albo jest niedouczona albo już jej sie nie chce uczyc szkoda bo wprowadza ludzi w błąd!! [B]naprawdę wysterylizuj suczke z wiekiem zwiększa sie ryzykio ropomacicza i guzów [/B]- wiem co mówie moja suka właśnie jest po operacji guza sutka ...[/quote] Ja też się podpisuję pod takim rozwiązaniem. [quote]to uwierzyłam. Bo to przeciez weterynarz a oni przecież mają racje nie ? no wychodzi na to ze nie zawsze.[/quote] oj nie zawsze, nie zawsze, zwłaszcza ci starszej daty Jeszcze jak chodziłam do szkoły a moja śp Negrunia była młoda, najpierw zachęcali nas do tego żeby miała szczeniaki dla zdrowia, potem ciąża miała być doskonalą kuracją odchudzającą:-o i jeszcze parę innych kwiatków. Ale na szczęście ich nie posłuchaliśmy, bardziej ze względu na to, że kto dałby szczeniaczkom takie dobre domki jak nasz? Bo do budy nigdy byśmy psa nie dali, tak samo nie zależało nam na zarobku [rodowodowy sznaucer olb.].
-
kurczaki...ciężko tak na odległość radzić, no i każdy wet ma swoje sposoby robienia opatrunków :roll: ja bardzo lubię "podkład pod opatrunek gipsowy MATOSOFT" to jest taka wata-fizelina w rolce, nie rozpada sie tak jak wata, pozwala na dośc ścisłe nałozenie na to bandaża [mój faworyt Peha Crepp taki prawie elastyczny...prawie] a zapobiega zbytniemu uciskowi i upośledzeniu krążenia. Na bokserka przynajmniej 2-3 rolki Matosoftu 15cm, i ze 2 Peha Creppy np 12cm. Na to plaster. Ale nie wiem co by wet na to powiedział :cool3: Na studiach na chirurgii była pani, która robiła fantastyczne opatrunki, nigdy jej nie dorównam;)
-
joaha - a z czego - tzn jakie warstwy ma ten opatrunek?
-
Palatina - raczej nie doradzałabym robienia opatrunku unieruchamiającego właścicielowi. Dosyć trudno zrobić to dobrze, najczęściej konczy się przeprostem stawów i przykurczami mięśni, lub/i obrzękami obwodowych odcinków kończyn.
-
skoro juz się zsuwa, to jutro bedziesz musiała się wybrać po kolejny, ale jakoś lepiej założony Czy ten opatrunek jest tak zrobiony, że część bandaży owinięta jest wokół brzucha? Kolano unieruchamia się z zachowaniem normalnego kątowania, czyli w lekkim zgięciu - wystarczy że noga się wyprostuje i już obwód opatrunku "robi się" za duży i opatrunek zjeżdża :(
-
Najbardziej znany - przynajmniej mi - "psio-koci stomatolog" to dr Gawor z Krakowa - lecznica ARKA [url]http://www.arka-vet.pl/z3_stomatologia.php[/url] ale pewnie bliżej też się znajdzie, ktoś mniej znany ;)
-
Aniu bardzo się cieszę, że stał się ten cud :multi: Pewnie jeden na setki, tysiące chorych psów. To daje innym właścicielom nadzieję, niestety często złudną. Granica bywa tak cienka, między jakąs szansą a jej brakiem, że naprawdę ciężko podjąć decyzję, i z własnego doświadczenia wiem, że jakakolwiek ona nie będzie, zawsze będziemy mieli do siebie pretensje - czy że za długo zwlekaliśmy, czy że zrobiliśmy za mało żeby ratować, że jeszcze można było próbować...
-
[quote name='Katerinas'] [B] U nas podjeliśmy decyzję. Może złą, może dla niektórych niezrozumiałą ...[/B] nie wiem... ale jest podjęta. Nie będziemy więcej szprycować Gajki kroplówkami, zastrzykami. Bardzo ją to stresuje, patrzy przerażonym wzrokiem... z pytaniem "dlaczego mi to robicie?". Kroplówki i tak nic nie pomagają. Nic. Wyniki pogarszają się z zawrotnym tempie. Prawda jest taka, że jedyny dla niej ratunek to przeszczep nerek. Rzecz nieosiągalna. [B] Będziemy cieszyć się każdym z nią dniem. Bawić się ile się da. Myziać ile się da. Łazić na spacery. Rzucać ulubionego jeżyka. Przytulać. [/B] Cieszę się, że Gaja ma nadal apetyt. Oby jak najdłużej. Oby...[/quote] Katerinas bardzo dobrze Cię rozumiem, to straszny dylemat, ale jak jest coraz gorzej, mimo leczenia brak poprawy, ta decyzja jest wg mnie dobra. Rób to, o czym piszesz. Cieszcie się razem każdym dniem. Miałam takiego pacjenta, miał 3 "ataki" - za 3-cim niestety mocznik i krea mimo kroplówek rosły, więc daliśmy mu spokój. Niestety właściciele nie okazali się rozsądni i pozwolili psu się męczyć, najpierw zaczęły się wymioty, krwawe stolce, aż do śpiączki mocznicowej i śmierci włącznie - namawiałam na eutanazję ale oni byli bez serca w swojej źle pojętej miłości. Nawet do nas już z psem nie przyjeżdżali tylko dzwonili - może nie chcieli spojrzeć mi w oczy? Jak pisze Romas : [quote]Strasznie mi sie robi jak pomysle ,ze ja bede musiala kiedys jeszcze w zyciu podejmowac takie decyzje...ta chwila kiedy zdecydowalam przerwac cierpienia naszego psa chorego na raka ciagle do mnie wraca i boje sie tego strasznie ,ze go zawiodlam a jednak wiem ,ze nie bylo wyjscia ,bo juz nie jadl i nie wstawał. Obysmy nigdy nie musieli wybierac miedzy [B]zyciem w bolu a smiercia przedwczesna[/B].[/quote] Ja bym tego nie nazwała śmiercią przedwczesną - a [B]godną śmiercią, bez niepotrzebnego bólu i cierpienia. [/B] Jeżeli nie jadł i nie wstawał to wybacz, ale czekaliście za długo. Ja też czekałam za długo...Negra co prawda jadła, chodziła [sterydy!], ale żyła z rosnącym i otwierającym się guzem[edit - to już była wznowa pooperacyjna, nie do usunięcia, były też przerzuty do węzłów]. W jej przypadku okazałam się zwykłym właścicielem, idącym za głosem serca nie rozsądku, co z tego że wetem, skoro też nie mogłam podjąc tej decyzji i zwlekałam. Ludzie często utożsamiają ból u zwierząt z wokalizacją - cierpienie z piszczeniem itp. A to nie tak. Najczęściej to częste picie wody, zwłaszcza w nocy, psiak chodzi w nocy, ciągle się budzi, jakby nie mógł sobie znaleźć miejsca, tu się napije, tam coś zje. Czasami dyszy. Delikatnie postękuje, wzdycha. Ja teraz już to wszystko wiem, i wiem też, że kiedy przyjdzie mi żegnać kolejnego zwierzaka, to nie będę tyle czekać jezeli nie będzie już nadzieji(i?). Obserwujcie swoje ukochane psy i koty uważnie, aby wszystko wyłapać, każdą zmianę zachowania, każdy objaw cierpienia, i jeżeli zauważycie że zaczynają się męczyć, nie czekajcie za długo. Czasem mam wrażenie, że walczymy do końca nie dla zwierzaka, ale dla siebie, żeby móc powiedzieć że zrobiliśmy naprawdę wszystko, a nie widzimy że przedłużamy cierpienie.
-
kurczaki...ja jakoś Otosolu nie lubię, mój pies zawsze strasznie po czyszczeniu trzepał głową [oczywiście wyciągi ziołowe ok, alkohol niby też bo paruje i ucho jest suche jak powinno, ale moim zdaniem podrażnia za bardzo] Za to bardzo lubię Otiseptol, ale po wlaniu i masowaniu ucha, oszyszczam wacikiem ile się da. Jeżeli Mona ma szerokie kanały słuchowe to spokojnie wacikiem na palcu oczyścisz (albo zamiast wlewania do - lej na wacik i dopiero czyść). Z opisu producenta Otifree powinno byc ideałem [skleja trochę sierść po wytrzepaniu]. Czy oprócz uszu jeszcze jakies problemy ze skórą? Często uszy częściej "chorują" u psów alergików/atopików.
-
- zdecydowanie powtórka wymazu z antybiogramem i leczenie celowane, przed zakończeniem leczenia ponowny wymaz żeby zobaczyc czy wszystko wybite, leki miejscowo do ucha ale i ogólnie - może pokusić się jeżeli wet ma sprzęt, do płukania tych uszu na początku - żeby bardzo dokładnie wyczyścić i osuszyć? [ear flushing] - druga sprawa - jak dotychczas czyściłaś i czym? (jak często, środek i technika)
-
gdzieś na forum CTRów, które często mają brody zdecydowanie pokaźniejsze od sznaucerów, przeczytałam że kupowali psie fontanny czyli cos takiego : [url]http://www.krakvet.pl/product_info.php?products_id=4747[/url]
-
3 tygodnie kulawizny i niemoznośc wchodzenia po schodach [wskakiwałam na 1 nodze :roll:] po tym jak 50kg psa wpadło na moje kolano i chciało je zgiąć w drugą stronę - na szczęście się nie przewróciłam do tyłu do dzisiaj po zbyt intensywnym wysiłku potrafi boleć :-(
-
pierwsza rzecz - to pytanie do działu weterynaria druga - idź do weta który dobrze te uszy wyczyści, usunie=powyrywa włosy z kanału słuchowego żeby wydzielina nie miała się na czym osadzać, no i stwierdzi czy to tylko nadprodukcja woskowiny, czy już stan zapalny który trzeba leczyć Jeżeli chodzi o leczenie, to są dwa sposoby - w ciemno, czyli jak piszesz "moze jakieś kropelki", albo na podstawie wymazu z uszu i antybiogramu :)
-
Patka ma rację :) Atak musi nastapić ze wszystkich stron :mad: Najpierw zeskrobinami trzeba potwierdzić że to rzeczywiście nużeniec. Podaje się preparaty z amitrazą - albo obroża Preventic jak zmiany małe, działa miesiąc, trzeba ją "powtórzyć", albo kąpiele w roztworze amitrazy, albo smarowanie maścią - robiona na zamówienie w aptece, musiałabym spytać szefa jak. Do tego dobre jedzonko, dużo witamin, no i duże dawki witaminy E.
-
Pies nagle zachorowal, z dnia na dzien calkiem opadl z sil
bluerat replied to Iza i CTR's topic in Neurologia
wiem, że jesteś zdenerwowana i przerażona - ja bym była - więc proszę nie zrozum źle tego co napiszę, nie odczytuj tego jako atak, nie denerwuj się dodatkowo jakoś nie potrafię zrozumieć że skoro pies choruje od środy, jest coraz gorzej, nie chodzi, nie pije, nie sika/mało sika[czyli mogą siadać nerki i organizm jest podtruwany], a dotychczasowe leczenie nie przynosi żadnej poprawy i co więcej nie masz żadnej diagnozy tylko na odczep się chyba dostałaś hasło "cos neurologicznego" , to nie starasz się pojechać do lepszej lecznicy gdzie zrobią chociaż badania krwi, żeby sprawdzić wątrobę i nerki, porobią konieczne badania dodatkowe żeby starać się znaleźć przyczynę a nie leczyć metodą ANÓŻ [a nóż pomoże???] Każdy dzień może zmniejszać szansę na uratowanie psa, chyba zdajesz sobie z tego sprawę? Przez net nikt nie jest w stanie pomóc ani zdiagnozować psa:shake: -
ja mam właśnie tego Coat Kinga i patrząc na to co wyczesywałam z mojej kochanej sznaucerki olbrzymki, to muszę powiedzieć że nie tylko wyczesuje martwy włos ale potrafi także przycinać włosy [widać to po długości "wyczesanych" i wyjętych z ostrzy włosów - są krótsze a czasami nawet widać takie małe włoski = pocięte na kawałki dłuższe]- to nie jest trymer = stripper, ale grabki = rake i tylko w języku polskim przyjęło się błędne określenie Coat Kinga trymerem. takie jest moje zdanie :) za to Marsy 326 i 330 nic nie przycinają ale efekt pracy jest też odpowiednio mniej efektowny [=ilość wyczesanej sierści] niż Coat Kingiem;)] ale za to na moich kotach lepiej się sprawdzają :evil_lol: