Jump to content
Dogomania

bluerat

Members
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bluerat

  1. ludzie bywają bardzo naiwni, słyszą i widzą tylko to co chcą usłyszeć i zobaczyć pracuję w lecznicy dla zwierząt i szczeniaki z różnych pseudo to codzienność, ludzie uwierzą we wszystko znam panią która kupiła cziłkę z blizną od głowy do połowy ciała, rzekomo poparzona, za 1500 czy 2tys bez rodowodu, odbierała ją na parkingu "bo łatwiej się było umówić", bo chciała zagłuszyć ból po stracie poprzedniego pieska teraz dokupiła sobie yorunia z kręconym włosem ;)
  2. [quote name='Anastazja&Aleksander']to ze sie nie rozlicza nie oznacza ze kupującego oszuka, no rożnie z tym bywa.[/QUOTE] [QUOTE]Do tego doszła historia z zaliczkami na tzw''lewe szczeniaki yorki'' których potencjalny nabywca nie widzał jak i swoich pieniędzy. Pani ta podawała nr konta i fałszywy adres obiecują że po wpłaceniu zaliczki dowiezie szczeniaka nabywcy. Pani ... była jedna z poszkodowanych która umieściła anons internecie w tej sprawie.[/QUOTE] to jest cytat z wątku na miau jaki zalinkowałam wyżej, nazwisko poszkodowanej wycięłam
  3. [quote name='Anastazja&Aleksander']te są śliczne ale też zapewne bardzo drogie, swoja droga nie wiem jak można tak likwidować, żyć z nimi na co dzień dbać o nie i koniec interesu ?[/QUOTE] [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/9300601_yorki_dorosle_po_wystawach.html[/url] Ta pani to oszustka. Po wpisaniu nr tel w googla wyskakuje hodowla Sweet Candy i p. Anna Hawranek, a przy dalszym szukaniu znajdujemy to : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=120218&start=0[/url] W skrócie - oszukała właścicielki 2 reproduktorów, nie rozliczając się za krycie. W końcu to zrobiła, ale dopiero pod groźbą wypisania z ZK. Wzięła kotkę rasową na raty, których nie spłacała, a koteczka została zagryziona przez jej psy i wyrzucona na pole.
  4. Jakie macie doświadczenia z używaniem kosmetyków różnych producentów jako jednego zestawu pielęgnacyjnego? Czyli np szampon firmy A, odżywka firmy B, olej pod papiloty firmy C i rozczesywacz firmy D, lub inne konfiguracje? Używam obecnie Laser Lites (szampon, odżywka, silk, show spray) i zastanawiałam się nad olejem palmowym z ISB do papilotowania albo jakimś innym kosmetykiem który przy smarowaniu włosa nie daje efektu mokrego włosa (chyba że nie da się tego uniknąć - przy oleju kokosowym Vulpes Suzi wyglądała na mokrą i bardzo marzła). Pani dystrybutor LL powiedziała, że nie daje gwarancji że włos przy takim mieszaniu będzie nadal wyglądał ładnie, bo kosmetyki jednego producenta zazwyczaj się uzupełniają. Jest to logiczne, ale włos już prawie do ziemi i papilotowanie konieczne.
  5. Betta jesteś śmieszna i niepotrzebnie robisz z siebie wielką męczennicę i ofiarę. Manipulujesz słowami żeby wzbudzić litość u innych forumowiczów, żenła.
  6. [URL=http://img132.imageshack.us/i/suzi221120101.jpg/][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/9935/suzi221120101.th.jpg[/IMG][/URL][URL=http://img811.imageshack.us/i/suziporwnaniemajlistopa.jpg/][IMG]http://img811.imageshack.us/img811/9788/suziporwnaniemajlistopa.th.jpg[/IMG][/URL] Tak teraz wygląda. Porównanie jest z maja tego roku i dziś. I dalej choruję na drugiego yorka...
  7. bluerat

    Laser Lites

    [quote name='Roxia']Witam, przeczytałam że kupiła Pani lasera w Evabie i jest "trochę rzadki". Piszę dlatego bo osobiście znam tą firmę i dorabioam sobie w niej jak przychodzi duża partia kosmetyków lasera. To ja rozlewam lasera z opakowań zbiorczych do mniejszych butelek i jeszcze NIGDY nie zdarzyło się aby jakikolwiek produkt był rozcieńczany w firmie. Kupując lasera proszę też zauważyć że zawsze jest go więcej niż być powinno, ponieważ szefowa każe nalewać pod sam korek. Dlatego nie wiem jak orginał od Pani może być lepszy od orginału od producenta... Poza tym z tego co mi wiadomo to Evab jest jedynym w Polsce dystrybutorem lasera na Polskę i jeśli kupi Pani ten kosmetyk w sklepie, to ten sklep zaopatruje się właśnie w firmie Evab. Pozdrawiam[/QUOTE] Weszłam dzisiaj na australijską stronę Laser Lites. Większość kosmetyków w Australii ma zalecenie rozcieńczania 100:1, a dostępne w Polsce 10:1, 20:1, czyli nie ma bata, w Australii są inne. Na tejże stronie są porady jakie kosmetyki do jakiego rodzaju sierści, oraz np jak zrobić psu kuracje odżywką, zawijając go w worek na śmieci ;) i 3 ręczniki. [url]http://www.laserlites.com.au/coattype5.shtml[/url]
  8. Pytanie proste, a może nie do końca. Ponieważ większość kosmetyków używa się w różnych rozcieńczeniach, do ich aplikacji dobrze sprawdza się spryskiwacz - przynajmniej u mnie. O ile do kąpieli - szamponu, oraz nakładania odżywki mogą to być większe pojemności, to do rozczesywania pomiędzy kąpielami, kiedy rozrobiona odżywka powinna być od razu lub w ciągu max 2-3 dni zużyta, więc na jednego psa nie wychodzi dużo. Szampon i odżywkę przy kąpieli rozrabiam sobie w butelkach po szamponie z małą dziurką/małym strumieniem płynu. Spryskiwacz do kwiatków był niewygodny - dłoń mi drętwiała od naciskania pompki, poza tym najmniejsze mają ok 400-500ml pojemności. Kupiłam spryskiwacz ze środkiem odstraszającym komary o zapachu cytrynowym, żeby wylać środek i używać samej butelki ok 250ml, ale mimo wielomiesięcznego moczenia w wodzie, sam spryskiwacz dalej śmierdzi cytryną i nie zaryzykuję użycia na psie. Widziałam w necie spryskiwacze Artero o pojemności 180ml, aluminiowe i plastikowe. Rozważam kupno. Ale może ktoś z Was coś mi podpowie?
  9. Nie znałam tego sklepu, ciekawa oferta, dziękuję :)
  10. Szukam dla Suzi kombinezonu na zimę (a najlepiej 2-3 na zmianę), bo nie wyobrażam sobie co będzie jak spadnie śnieg, a chcę z nią dosyć intensywnie spacerować aby wzmocnić mięśnie na wiosenne wystawy. Szukam kombinezonu o następujących parametrach : - ma 4 nogawki - ocieplany, ale od wewnątrz jest podszewka gładka a nie polar, żeby zminimalizować kołtunienie włosów - zapinany na grzbiecie na zamek błyskawiczny, z zakładką żeby nie przycinać włosów Prawie idealne są z Fiona Collection ale od środka jest polar. Miałam ideał w ręce ale bez metki i rozmiar za wielki, nie wiem jak go odszukać. Pomocy!
  11. bluerat

    Laser Lites

    Bardziej miałam na myśli to, że mając kilka psów szybciej zużywam kosmetyki wiec na tym samym psie mogę wypróbować więcej firm. Bo to, że każdy kosmetyk na każdym psie może inaczej działać, to już wiem.
  12. bluerat

    Laser Lites

    Zachęcona opiniami w necie używam LL dla yorka od kilku miesięcy - dokładnie od połowy lipca. Zestaw : Drape, Lanolin Shampoo, Silk i Show Spray. Dodatkowo na wstępną kąpiel Vetriderm Intensivet z Bayera - szampon weterynaryjny. Jestem bardzo zadowolona, bo młoda ma już 2x w opisie "dobra szata" (a obie jesteśmy początkujące, ona dodatkowo u poprzedniego właściciela była ostrzyżona). Inna sprawa że ona ma rzeczywiście gatunkowo fantastyczny włos. Wcześniej używałam przez 3,5 mies kosmetyki Vulpes, też byłam zadowolona, ale chciałam spróbować czegoś innego (średnio na te 3,5 mies wystarcza mi zestaw małych opakowań danej firmy). Kusi mnie tez kilka rzeczy z Ring 5 i z All System i z Chris Christensen i Summerwinds - ale chyba muszę kupić więcej psów, żeby mieć porównanie i zużywać te kosmetyki :D
  13. Złożyłam zamówienie 9 sierpnia 2010, wybrałam zapłatę przy odbiorze. Długo, długo była cisza. Po 2 czy 3 tyg. dostałam większość zamówienia oraz informację mailową, że reszta zostanie dosłana jak tylko pojawi się w magazynie. Odbierając tą pierwszą przesyłkę zapłaciłam za wszystkie zamówione rzeczy, bo tak wystawiono rachunek. Po kolejnych 2 tyg dostałam brakujące 2 z 3-ch rzeczy. Znowu po kolejnych 2 tyg. dostałam maila z prośbą o nr konta do zwrotu pieniędzy, bo jednego z zamówionych przedmiotów nie ma. Przesłałam i na drugi dzień pieniądze były na koncie. Ostatnio dostałam również przepraszającego maila jw. Generalnie mimo że bardzo długo wszystko trwało, to uważam że zostałam dobrze obsłużona, byłam informowana na bieżąco. Miałam szczęście i uczciwie dostałam zwrot pieniędzy za brakujący towar. Szkoda że sklep tak zepsuł sobie renomę, bo mieli wręcz niesamowitą ilość markowych kosmetyków, które chciałam wypróbować na yorku. Chciałam tam zamawiać dalej :(
  14. Moje Słoneczko jest ze mną już prawie 7 miesięcy. Niedługo skończy 2 lata. Mamy za sobą 3 wystawy, 1x dosk, 1x bdb, 1x bdb i IV lokata :) . Jak na psa z przeszłością i ostrzyżonego ok rok temu plus wystawowego laika jak ja to i tak uważam że bardzo dobrze nam idzie. 2x w opisie mamy dobrą szatę, co też mnie bardzo cieszy, bo pielęgnacja może nie tyle trudna (choć pracochłonna) co trzeba mieć szczęście żeby utrafić z kosmetykami (tzn odżywki). No i szata dobra nawet bez prostownicy ;) Marzy mi się kolejny pies, ale na razie szukam.
  15. [URL=http://img521.imageshack.us/i/biedronka2.jpg/][IMG]http://img521.imageshack.us/img521/305/biedronka2.th.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
  16. U nas w lecznicy od 2 dni jest Biedronka - maleńka koteczka rudo-biała. Waży ok 1kg, jest zaniedbana przeogromnie, bo ma już ok 6 mies. - wymienione mleczaki. Będzie do wydania w dobre ręce za 2-3 tygodnie. Kotka ma stare złamania ogonka w 3 miejscach plus dziwnie chodzi - najprawdopodobniej dzieci kręciły nią za ogon, może mieć uszkodzenie kręgosłupa - stąd taki jakby sztywny chód. Korzysta z kuwety, ma wilczy apetyt, lubi się tulić.
  17. Większość dotychczas widzianych yorków miała czerwone ringówki, nieliczne miały czarne. Cieniutkie ringówki z "łezką" pod szyją czyli takim rozszerzeniem żeby nie uciskać delikatnej tchawicy/krtani. Biała zupełnie nie pasuje moim zdaniem.
  18. Muszę Cię zmartwić...wszystkie psy mają włosy :D Po prostu jedne mają włosy okrywowe i włosy puchowe (podszerstek), które różnią się strukturą, inne sam włos okrywowy. Dodatkowo mogą wyrastać w kępkach lub pojedynczo i to wpływa na wygląd szaty. Ale wszystkie psy mają włosy ;)
  19. Cytuję sama siebie z tego wątku : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=116424&p=6524230#p6524230[/url] bo nie pozostaje mi nic innego jak informować jak największą liczbę osób, jak "pomaga" kotom forumowiczka Betta. Po tym co stało się dzisiaj zostałam bez słów... W skrócie - pewna pani która w czerwcu miała eksmisję i jej 28 kotów wylądowało w różnych fundacjach na całym Śląsku, przygarnęła w sierpniu nową kotkę. Kotka chorowała i była leczona. Ostanie leki ok 2 tyg temu. Betta pisała że kotka ucieka tej pani i pewnie zajdzie w ciążę. Zaproponowałam darmową sterylkę (Operacja Zabieg) w mojej pracy, inna forumowiczka zapewniła transport. Betta zabroniła sterylki i zażądała wydania kota, bo zainwestowała w jego leczenie i książeczkę wypisała na swoje nazwisko = dlatego kot jest jej. Ona go wyleczy do końca i wysterylizuje. Mimo że nie ma funduszy. [quote]bluerat Temat postu: Re: ŚL: MIZIUTKA nabiera sił - potrzebny DS, fundusze << PostWysłany: Śro Paź 13, 2010 22:50 To co wydarzyło się dzisiaj zupełnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się że Betta która rzekomo chce pomagać kotom, będzie sabotowała nasze działania : 2 tygodnie temu zaproponowałam w tym wątku (i nie tylko) sterylizację tej kotki w lecznicy gdzie pracuję. W domyśle oczywiście z pokryciem kosztów zabiegu (współpraca z Fundacją PJD). Jedna z forumowiczek zapewniła odbiór i transport kotki od p.Langer do mnie. P.Langer która jest opiekunką i właścicielką kotki wyraziła zgodę na zabieg. Kotka miała zostać przywieziona w tym tygodniu do lecznicy, zostać na obserwacji kilka dni czy nadaje się do zabiegu, potem miała być wysterylizowana a po zdjęciu szwów odwieziona do p.Langer. Kotka przyjechała do mnie dzisiaj ok 8:30. Już rano dostałam smsa od Betty Cytuj: " Ewa..jeśli ta kotka jedzie do ciebie na zabieg to informuję że jest bardzo osłabiona..teraz ma kaszel a dopiero co wyleczona była z ropnia. Mam jej książeczkę i świadków..ta kotka jest na mnie zapisana, ja prowadzę jej leczenie i naprawdę nie radzę wykonywać zabiegu bez mojej zgody. Gdzie ona teraz jest?" Potem Betta przyjechała do mnie do pracy żądając wydania kotki. Na moje słowa że kotka jest od p.Langer, stwierdziła że kotka należy do niej=Betty bo ona założyła jej książeczkę zdrowia na swoje nazwisko, kot ma kartę w komputerze w lecznicy na jej nazwisko, a poza tym już dużo zainwestowała w leczenie tego kota i przez to jest jego właścicielem. Po raz kolejny zabroniła mi sterylizacji tej kotki. Odmówiłam wydania jej kota, mówiąc, że wydam go właścicielce od której został zabrany rano czyli p.Langer. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie p.Langer prawie płacząc - Betta zaszantażowała ją że jeżeli ja dzisiaj nie oddam kota, to ona zerwie całą współpracę/pomoc dla p.Langer. Wmówiła p.Langer że jeżeli kot ma książeczkę wystawioną na jej=Betty nazwisko to automatycznie jest jej własnością. Dodatkowo nastraszyła p.Langer że kotka w lecznicy na pewno zarazi się katarem kocim. Ciekawe też, że nagle dzisiaj znalazł się dom krewnych Betty chętny rzekomo na tego kota. Powiedziała p.Langer że ona=Betta dokończy leczenie kota i go wysterylizuje. Ciekawa jestem za co, skoro ciągle jęczy na forum że nie ma środków. Vide cytaty poniżej. Sama sobie zaprzecza; kotka pod koniec sierpnia miała 6 miesięcy wg postów... Dodatkowo sabotuje organizację dalszej pomocy dla kotów w Radlinie - na zebraniu naszej 5-ki wolontariuszy wmieszanych w sprawę radlińską zobowiązała się do odbierania telefonu pod który mieli dzwonić ewentualni chętni do pomocy z Radlina. Numer ten został rozpowszechniony w internecie oraz pojawił się w artykułach w dwóch lokalnych gazetach. Co z tego - dzwoniłam kilka razy w różne dni o różnych porach - telefon jest wyłączony! Pod tekstem cytaty z postów Betty, pogrubiłam co istotniejsze dla mnie fragmenty. Wyciągnijcie sami wnioski. Betta - jest mi Cię żal - ale jeszcze bardziej zwierząt które w ten sposób krzywdzisz odmawiając im pomocy z rąk innych niż Twoje. Próbujesz coś udowodnić sobie albo światu, jaka jesteś wspaniała ratując zwierzęta... stukaniem po klawiaturze . Czemu obiecujesz ludziom pomoc z której potem nie chcesz/nie możesz się wywiązać (bo praca, bo brak auta, brak czasu, rodzice nie pozwalają, nie ma pieniędzy itp, itd). Co do kotki - ma ok 8-12 miesięcy, brak wypływów z nosa, z oczu. Od 8:30 do 18:00 nie zakaszlała ani razu. Zrobiła 3x siku, zjadła 1,5 saszetki Whiskasa i trochę suchej karmy Arion. Odwiozłam ją wieczorem do p.Langer, nietkniętą. Powiem Wam że po tej historii odechciewa się wszystkiego.[/quote] lek.wet Ewa Zygmunt aka bluerat
  20. Cytuję sama siebie z tego wątku : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=116424&p=6524230#p6524230[/url] bo nie pozostaje mi nic innego jak informować jak największą liczbę osób, jak "pomaga" kotom forumowiczka Betta. Po tym co stało się dzisiaj zostałam bez słów... W skrócie - pewna pani która w czerwcu miała eksmisję i jej 28 kotów wylądowało w różnych fundacjach na całym Śląsku, przygarnęła w sierpniu nową kotkę. Kotka chorowała i była leczona. Ostanie leki ok 2 tyg temu. Betta pisała że kotka ucieka tej pani i pewnie zajdzie w ciążę. Zaproponowałam darmową sterylkę (Operacja Zabieg) w mojej pracy, inna forumowiczka zapewniła transport. Betta zabroniła sterylki i zażądała wydania kota, bo zainwestowała w jego leczenie i książeczkę wypisała na swoje nazwisko = dlatego kot jest jej. Ona go wyleczy do końca i wysterylizuje. Mimo że nie ma funduszy. [quote]bluerat Temat postu: Re: ŚL: MIZIUTKA nabiera sił - potrzebny DS, fundusze << PostWysłany: Śro Paź 13, 2010 22:50 To co wydarzyło się dzisiaj zupełnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się że Betta która rzekomo chce pomagać kotom, będzie sabotowała nasze działania : 2 tygodnie temu zaproponowałam w tym wątku (i nie tylko) sterylizację tej kotki w lecznicy gdzie pracuję. W domyśle oczywiście z pokryciem kosztów zabiegu (współpraca z Fundacją PJD). Jedna z forumowiczek zapewniła odbiór i transport kotki od p.Langer do mnie. P.Langer która jest opiekunką i właścicielką kotki wyraziła zgodę na zabieg. Kotka miała zostać przywieziona w tym tygodniu do lecznicy, zostać na obserwacji kilka dni czy nadaje się do zabiegu, potem miała być wysterylizowana a po zdjęciu szwów odwieziona do p.Langer. Kotka przyjechała do mnie dzisiaj ok 8:30. Już rano dostałam smsa od Betty Cytuj: " Ewa..jeśli ta kotka jedzie do ciebie na zabieg to informuję że jest bardzo osłabiona..teraz ma kaszel a dopiero co wyleczona była z ropnia. Mam jej książeczkę i świadków..ta kotka jest na mnie zapisana, ja prowadzę jej leczenie i naprawdę nie radzę wykonywać zabiegu bez mojej zgody. Gdzie ona teraz jest?" Potem Betta przyjechała do mnie do pracy żądając wydania kotki. Na moje słowa że kotka jest od p.Langer, stwierdziła że kotka należy do niej=Betty bo ona założyła jej książeczkę zdrowia na swoje nazwisko, kot ma kartę w komputerze w lecznicy na jej nazwisko, a poza tym już dużo zainwestowała w leczenie tego kota i przez to jest jego właścicielem. Po raz kolejny zabroniła mi sterylizacji tej kotki. Odmówiłam wydania jej kota, mówiąc, że wydam go właścicielce od której został zabrany rano czyli p.Langer. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie p.Langer prawie płacząc - Betta zaszantażowała ją że jeżeli ja dzisiaj nie oddam kota, to ona zerwie całą współpracę/pomoc dla p.Langer. Wmówiła p.Langer że jeżeli kot ma książeczkę wystawioną na jej=Betty nazwisko to automatycznie jest jej własnością. Dodatkowo nastraszyła p.Langer że kotka w lecznicy na pewno zarazi się katarem kocim. Ciekawe też, że nagle dzisiaj znalazł się dom krewnych Betty chętny rzekomo na tego kota. Powiedziała p.Langer że ona=Betta dokończy leczenie kota i go wysterylizuje. Ciekawa jestem za co, skoro ciągle jęczy na forum że nie ma środków. Vide cytaty poniżej. Sama sobie zaprzecza; kotka pod koniec sierpnia miała 6 miesięcy wg postów... Dodatkowo sabotuje organizację dalszej pomocy dla kotów w Radlinie - na zebraniu naszej 5-ki wolontariuszy wmieszanych w sprawę radlińską zobowiązała się do odbierania telefonu pod który mieli dzwonić ewentualni chętni do pomocy z Radlina. Numer ten został rozpowszechniony w internecie oraz pojawił się w artykułach w dwóch lokalnych gazetach. Co z tego - dzwoniłam kilka razy w różne dni o różnych porach - telefon jest wyłączony! Pod tekstem cytaty z postów Betty, pogrubiłam co istotniejsze dla mnie fragmenty. Wyciągnijcie sami wnioski. Betta - jest mi Cię żal - ale jeszcze bardziej zwierząt które w ten sposób krzywdzisz odmawiając im pomocy z rąk innych niż Twoje. Próbujesz coś udowodnić sobie albo światu, jaka jesteś wspaniała ratując zwierzęta... stukaniem po klawiaturze . Czemu obiecujesz ludziom pomoc z której potem nie chcesz/nie możesz się wywiązać (bo praca, bo brak auta, brak czasu, rodzice nie pozwalają, nie ma pieniędzy itp, itd). Co do kotki - ma ok 8-12 miesięcy, brak wypływów z nosa, z oczu. Od 8:30 do 18:00 nie zakaszlała ani razu. Zrobiła 3x siku, zjadła 1,5 saszetki Whiskasa i trochę suchej karmy Arion. Odwiozłam ją wieczorem do p.Langer, nietkniętą. Powiem Wam że po tej historii odechciewa się wszystkiego.[/quote] lek.wet. Ewa Zygmunt aka bluerat
  21. Cytuję sama siebie z tego wątku : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=116424&p=6524230#p6524230[/url] bo nie pozostaje mi nic innego jak informować jak największą liczbę osób, jak "pomaga" kotom forumowiczka Betta. Po tym co stało się dzisiaj zostałam bez słów... W skrócie - pewna pani która w czerwcu miała eksmisję i jej 28 kotów wylądowało w różnych fundacjach na całym Śląsku, przygarnęła w sierpniu nową kotkę. Kotka chorowała i była leczona. Ostanie leki ok 2 tyg temu. Betta pisała że kotka ucieka tej pani i pewnie zajdzie w ciążę. Zaproponowałam darmową sterylkę (Operacja Zabieg) w mojej pracy, inna forumowiczka zapewniła transport. Betta zabroniła sterylki i zażądała wydania kota, bo zainwestowała w jego leczenie i książeczkę wypisała na swoje nazwisko = dlatego kot jest jej. Ona go wyleczy do końca i wysterylizuje. Mimo że nie ma funduszy. [quote]bluerat Temat postu: Re: ŚL: MIZIUTKA nabiera sił - potrzebny DS, fundusze << PostWysłany: Śro Paź 13, 2010 22:50 To co wydarzyło się dzisiaj zupełnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się że Betta która rzekomo chce pomagać kotom, będzie sabotowała nasze działania : 2 tygodnie temu zaproponowałam w tym wątku (i nie tylko) sterylizację tej kotki w lecznicy gdzie pracuję. W domyśle oczywiście z pokryciem kosztów zabiegu (współpraca z Fundacją PJD). Jedna z forumowiczek zapewniła odbiór i transport kotki od p.Langer do mnie. P.Langer która jest opiekunką i właścicielką kotki wyraziła zgodę na zabieg. Kotka miała zostać przywieziona w tym tygodniu do lecznicy, zostać na obserwacji kilka dni czy nadaje się do zabiegu, potem miała być wysterylizowana a po zdjęciu szwów odwieziona do p.Langer. Kotka przyjechała do mnie dzisiaj ok 8:30. Już rano dostałam smsa od Betty Cytuj: " Ewa..jeśli ta kotka jedzie do ciebie na zabieg to informuję że jest bardzo osłabiona..teraz ma kaszel a dopiero co wyleczona była z ropnia. Mam jej książeczkę i świadków..ta kotka jest na mnie zapisana, ja prowadzę jej leczenie i naprawdę nie radzę wykonywać zabiegu bez mojej zgody. Gdzie ona teraz jest?" Potem Betta przyjechała do mnie do pracy żądając wydania kotki. Na moje słowa że kotka jest od p.Langer, stwierdziła że kotka należy do niej=Betty bo ona założyła jej książeczkę zdrowia na swoje nazwisko, kot ma kartę w komputerze w lecznicy na jej nazwisko, a poza tym już dużo zainwestowała w leczenie tego kota i przez to jest jego właścicielem. Po raz kolejny zabroniła mi sterylizacji tej kotki. Odmówiłam wydania jej kota, mówiąc, że wydam go właścicielce od której został zabrany rano czyli p.Langer. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie p.Langer prawie płacząc - Betta zaszantażowała ją że jeżeli ja dzisiaj nie oddam kota, to ona zerwie całą współpracę/pomoc dla p.Langer. Wmówiła p.Langer że jeżeli kot ma książeczkę wystawioną na jej=Betty nazwisko to automatycznie jest jej własnością. Dodatkowo nastraszyła p.Langer że kotka w lecznicy na pewno zarazi się katarem kocim. Ciekawe też, że nagle dzisiaj znalazł się dom krewnych Betty chętny rzekomo na tego kota. Powiedziała p.Langer że ona=Betta dokończy leczenie kota i go wysterylizuje. Ciekawa jestem za co, skoro ciągle jęczy na forum że nie ma środków. Vide cytaty poniżej. Sama sobie zaprzecza; kotka pod koniec sierpnia miała 6 miesięcy wg postów... Dodatkowo sabotuje organizację dalszej pomocy dla kotów w Radlinie - na zebraniu naszej 5-ki wolontariuszy wmieszanych w sprawę radlińską zobowiązała się do odbierania telefonu pod który mieli dzwonić ewentualni chętni do pomocy z Radlina. Numer ten został rozpowszechniony w internecie oraz pojawił się w artykułach w dwóch lokalnych gazetach. Co z tego - dzwoniłam kilka razy w różne dni o różnych porach - telefon jest wyłączony! Pod tekstem cytaty z postów Betty, pogrubiłam co istotniejsze dla mnie fragmenty. Wyciągnijcie sami wnioski. Betta - jest mi Cię żal - ale jeszcze bardziej zwierząt które w ten sposób krzywdzisz odmawiając im pomocy z rąk innych niż Twoje. Próbujesz coś udowodnić sobie albo światu, jaka jesteś wspaniała ratując zwierzęta... stukaniem po klawiaturze . Czemu obiecujesz ludziom pomoc z której potem nie chcesz/nie możesz się wywiązać (bo praca, bo brak auta, brak czasu, rodzice nie pozwalają, nie ma pieniędzy itp, itd). Co do kotki - ma ok 8-12 miesięcy, brak wypływów z nosa, z oczu. Od 8:30 do 18:00 nie zakaszlała ani razu. Zrobiła 3x siku, zjadła 1,5 saszetki Whiskasa i trochę suchej karmy Arion. Odwiozłam ją wieczorem do p.Langer, nietkniętą. Powiem Wam że po tej historii odechciewa się wszystkiego.[/quote] lek.wet. Ewa Zygmunt aka bluerat
  22. Cytuję sama siebie z tego wątku : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=116424&p=6524230#p6524230[/url] bo nie pozostaje mi nic innego jak informować jak największą liczbę osób, jak "pomaga" kotom forumowiczka Betta. Po tym co stało się dzisiaj zostałam bez słów... W skrócie - pewna pani która w czerwcu miała eksmisję i jej 28 kotów wylądowało w różnych fundacjach na całym Śląsku, przygarnęła w sierpniu nową kotkę. Kotka chorowała i była leczona. Ostanie leki ok 2 tyg temu. Betta pisała że kotka ucieka tej pani i pewnie zajdzie w ciążę. Zaproponowałam darmową sterylkę (Operacja Zabieg) w mojej pracy, inna forumowiczka zapewniła transport. Betta zabroniła sterylki i zażądała wydania kota, bo zainwestowała w jego leczenie i książeczkę wypisała na swoje nazwisko = dlatego kot jest jej. Ona go wyleczy do końca i wysterylizuje. Mimo że nie ma funduszy. [quote]bluerat Temat postu: Re: ŚL: MIZIUTKA nabiera sił - potrzebny DS, fundusze << PostWysłany: Śro Paź 13, 2010 22:50 To co wydarzyło się dzisiaj zupełnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się że Betta która rzekomo chce pomagać kotom, będzie sabotowała nasze działania : 2 tygodnie temu zaproponowałam w tym wątku (i nie tylko) sterylizację tej kotki w lecznicy gdzie pracuję. W domyśle oczywiście z pokryciem kosztów zabiegu (współpraca z Fundacją PJD). Jedna z forumowiczek zapewniła odbiór i transport kotki od p.Langer do mnie. P.Langer która jest opiekunką i właścicielką kotki wyraziła zgodę na zabieg. Kotka miała zostać przywieziona w tym tygodniu do lecznicy, zostać na obserwacji kilka dni czy nadaje się do zabiegu, potem miała być wysterylizowana a po zdjęciu szwów odwieziona do p.Langer. Kotka przyjechała do mnie dzisiaj ok 8:30. Już rano dostałam smsa od Betty Cytuj: " Ewa..jeśli ta kotka jedzie do ciebie na zabieg to informuję że jest bardzo osłabiona..teraz ma kaszel a dopiero co wyleczona była z ropnia. Mam jej książeczkę i świadków..ta kotka jest na mnie zapisana, ja prowadzę jej leczenie i naprawdę nie radzę wykonywać zabiegu bez mojej zgody. Gdzie ona teraz jest?" Potem Betta przyjechała do mnie do pracy żądając wydania kotki. Na moje słowa że kotka jest od p.Langer, stwierdziła że kotka należy do niej=Betty bo ona założyła jej książeczkę zdrowia na swoje nazwisko, kot ma kartę w komputerze w lecznicy na jej nazwisko, a poza tym już dużo zainwestowała w leczenie tego kota i przez to jest jego właścicielem. Po raz kolejny zabroniła mi sterylizacji tej kotki. Odmówiłam wydania jej kota, mówiąc, że wydam go właścicielce od której został zabrany rano czyli p.Langer. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie p.Langer prawie płacząc - Betta zaszantażowała ją że jeżeli ja dzisiaj nie oddam kota, to ona zerwie całą współpracę/pomoc dla p.Langer. Wmówiła p.Langer że jeżeli kot ma książeczkę wystawioną na jej=Betty nazwisko to automatycznie jest jej własnością. Dodatkowo nastraszyła p.Langer że kotka w lecznicy na pewno zarazi się katarem kocim. Ciekawe też, że nagle dzisiaj znalazł się dom krewnych Betty chętny rzekomo na tego kota. Powiedziała p.Langer że ona=Betta dokończy leczenie kota i go wysterylizuje. Ciekawa jestem za co, skoro ciągle jęczy na forum że nie ma środków. Vide cytaty poniżej. Sama sobie zaprzecza; kotka pod koniec sierpnia miała 6 miesięcy wg postów... Dodatkowo sabotuje organizację dalszej pomocy dla kotów w Radlinie - na zebraniu naszej 5-ki wolontariuszy wmieszanych w sprawę radlińską zobowiązała się do odbierania telefonu pod który mieli dzwonić ewentualni chętni do pomocy z Radlina. Numer ten został rozpowszechniony w internecie oraz pojawił się w artykułach w dwóch lokalnych gazetach. Co z tego - dzwoniłam kilka razy w różne dni o różnych porach - telefon jest wyłączony! Pod tekstem cytaty z postów Betty, pogrubiłam co istotniejsze dla mnie fragmenty. Wyciągnijcie sami wnioski. Betta - jest mi Cię żal - ale jeszcze bardziej zwierząt które w ten sposób krzywdzisz odmawiając im pomocy z rąk innych niż Twoje. Próbujesz coś udowodnić sobie albo światu, jaka jesteś wspaniała ratując zwierzęta... stukaniem po klawiaturze . Czemu obiecujesz ludziom pomoc z której potem nie chcesz/nie możesz się wywiązać (bo praca, bo brak auta, brak czasu, rodzice nie pozwalają, nie ma pieniędzy itp, itd). Co do kotki - ma ok 8-12 miesięcy, brak wypływów z nosa, z oczu. Od 8:30 do 18:00 nie zakaszlała ani razu. Zrobiła 3x siku, zjadła 1,5 saszetki Whiskasa i trochę suchej karmy Arion. Odwiozłam ją wieczorem do p.Langer, nietkniętą. Powiem Wam że po tej historii odechciewa się wszystkiego.[/quote] lek.wet. Ewa Zygmunt aka bluerat
  23. W ogłoszeniu pan sam napisał że pieski są wystawowe. Cena była śmiesznie niska ale skoro to hodowla z wieloletnim doświadczeniem i psy z jej przydomkiem są w rodowodach wielu yorków w Polsce, to czemu miałabym mu nie wierzyć? Dlaczego ktoś taki miałby oszukiwać ludzi? A co do hodowców to nie wiem jak z nimi rozmawiać - jak zapytam o socjalizację to źle "bo co pani sobie myśli, że ja psy w klatkach trzymam?", jak zapytam o cenę też źle, to o co mam pytać? Cena jest o tyle istotna, że pozwoli mi się zorientować czy już mnie stać na szczeniaka z danej hodowli czy jeszcze muszę np z rok dozbierać. Subiektywnie uważam że jestem bardzo dobrym właścicielem/kandydatem na właściciela psa (oczywiście jeżeli ktoś ma duże wymagania czasowe do wlaściciela to tylko emeryt tak naprawdę ma czas na psa jak napisała gdzieś p. Zofia Mrzewińska).. Jestem wetem, interesuję się behawioryzmem i pozytywnymi metodami szkolenia, pies jest moim przyjacielem i członkiem rodziny, śpi ze mną w łóżku, towarzyszy mi w pracy, praktycznie wszędzie. Jest zsocjalizowany z ludźmi, psami, kotami, królikami. Moja sznaucerka olbrzymka Negra dożyła prawie 15 lat.
  24. Znalazłam - w temacie "Yorki na allegro" str 181 i 182 [url]http://www.dogomania.pl/threads/60156-Yorki-na-allegro!!!/page182[/url] [quote name='dorotan'][quote name='dagos1'] A tu kolejna aukcja tego hodowcy [URL]http://allegro.pl/item1139467130_pieski_4_szt_rasy_york_z_rodowodem_12_tyg_tanio.html[/URL] Obraz nędzy i rozpaczy. W jakich warunkach te szczeniaki są trzymane? W zardzewiałej klatce-kojcu leżą kupy. Szczeniaki biegają po własnych odchodach, a między tymi kupami stoi miska z wodą. Na jednym zdjęciu widać dorosłe, zaniedbane yorki, które niczym nie różnią się od tych z najgorszych pseudo. I to są szczeniaki z rodowodem?! Kiedy organizacje kynologiczne zaczną kontrolować warunki w hodowlach? Za darmo nie wziełabym psa z takich warunków. Do tego jeszcze szanowny hodowca robi błędy w ogłoszeniu - pisze: " w cinie" zamiast w cenie. Ręce i nogi opadają.[/QUOTE][quote name='pa-ttti']jak można takie zdjęcie wstawić? i co te psy siedzą na betonie na jakimś zwiniętym starym dywanie??? cena mówi sama za siebie-wygląda jak oferta hurtowa. psy z dobrych warunków, z dobrym pochodzeniem byłyby w innej cenie. i jeszcze te "5 sztuk". jak można psy na sztuki liczyć? co to jest jakiś towar, jak w magazynie czy jak na chińskim straganie?? ręce opadają...[/QUOTE] [url]http://allegro.pl/pieski-4-szt-rasy-york-z-rodowodem-12-tyg-tanio-i1139467130.html[/url] Cena [IMG]http://static.allegrostatic.pl/site_images/1/0/common/buy_now_ico.gif[/IMG] [B]800,00 zł[/B] Do końca [B]Zakończona [/B] (sob 24 lip 2010 16:58:55 CEST) Sprzedający [B] [URL="http://allegro.pl/show_user.php?uid=10582406"]oskar0124[/URL] (0) [/B] Aukcja jeszcze wisi, ale zdjęcia zostały starannie usunięte...
  25. Szukam wątku w którym niedawno był poruszony temat tej hodowli ale nie znajduję. Ostatnio czyli od lutego/marca tego roku (czyli czas jak szukałam yorka i śledzę przynajmniej raz w tygodniu nowo dodane) na Allegro było sporo ogłoszeń o rodowodowych yorkach z tej hodowli za śmiesznie małe pieniądze typu 1100zł i mniej. Zastrzeżenia budził fakt że zdjęcia z aukcji przedstawiały szczenięta trzymane na betonie, za zardzewiałą kratą, potem na zdjęciach żeby nie było widać betonu pojawił się brudny kocyk. Aktualnie jest aukcja z rodowodowymi szczeniakami za 800zł [url]http://allegro.pl/okazja-10-tyg-yorki-z-rodowodem-2-pieski-i1267078323.html[/url] i zdjęcia już zrobiono w domu.. Swego czasu napisałam do tego pana z pytaniem o pieski z aukcji : [QUOTE] Oto e-mail wysłany przez Ciebie do Użytkownika [URL="http://www.allegro.pl/show_user.php?uid=10582406"]oskar0124[/URL] Data wysłania e-maila: wto 09 mar 2010 23:05:37 CET. Strona z przedmiotem: [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=953372728"]dwa pieski rodowodowe Yorki z hodowli Oskar[/URL] Treść wiadomości: Witam, chciałabym się dowiedzieć o pochodzenie piesków, kogo mają w rodowodzie? Jakie będą duże docelowo? czy są prawidłowo zsocjalizowane - czy znają ruch uliczny, czy znoszą jazdę samochodem, czy znają innych ludzi poza domownikami, inne zwierzęta? Szukam pieska dobrze rokującego wystawowo i docelowo hodowlanie, ale jednocześnie będącego nieznerwicowanym towarzyszem w pracy i w podróży. Mam nadzieję, że wiedzą Państwo co mam na myśli. pozdrawiam [/QUOTE] Być może niefortunnie dobrałam słowa, naprawdę nie miałam nic złego na myśli - napisałam tylko najlepiej jak umiałam jakiego pieska szukam.Nie znałam i dalej w sumie nie znam yorkowych realiów, tylko wybiórcze fakty. Odpisał mi tak : [QUOTE]Wiem co Pani/Pan/ ma na myśli,takie wymagania jakie stawia Pani przyszlemu wybrankowi. to szuka się w portalach za 1200 zl a w cenie powyżej 2000,00euro- żuczę sukcesow w poszukiwaniach[/QUOTE] Uważam że napisałam kulturalnie i nie zasłużyłam sobie na taką odpowiedź. Nie znam tego pana, więc jest to moja subiektywna opinia po w/w wymianie "nieuprzejmości";.
×
×
  • Create New...