Jump to content
Dogomania

tuxman

Members
  • Posts

    268
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tuxman

  1. Prawda że mordzia jest urocza? Też tak sądzę, chociaż bardziej wolę sformułowania typu: buzia, twarz... :diabloti: Pozdrawiam
  2. [quote name='kate89']<cut> i jaki z niego pies obronny hehe tylko pozazdrościc ;)[/quote] At tam... pies obronny zaraz... ;) Dostał kilka razy łapą Berta w łeb, to się mu i odechciało szarżowania na wrogie brygady Bob-Tux-ów... :lol: Pozdrawiam
  3. Wredota? pocieszam, że wrodzona :diabloti: Wiesz może i zeszczuplała... w oczach (hueh hueh) ale przezwisko się jej podczas procesu odchudzania tak jakoś mimochodem przykleiło... :lol: Pozdrawiam
  4. Oooo! Nareszcie znalazłem zdjęcia Pulpeta! :diabloti: No nie wiedziałem, że istnieją pijane pulpety, chociaż jak spojrzeć dobrze na sztukę kulinarną to i we w Paryżu, choć nie zrobią z owsa ryżu, to jednak miód ogórkiem kiszonym zakąszają... :eviltong: Pozdrawiam
  5. To ja tak wyglądam? Ale granda! A podpis (właściwie nadpis) nad dwoma pierwszymi zdjęciami powinien brzmieć: Drużyna A przygotowuje luks-torpedę do ataku na wrogie siły Bobtajlo-tuxmanowe... :diabloti: Pozdrawiam
  6. No jak to nie jest grupy klops? Pewnie ze nie jest! Toż to wypasiony pulpecik! :diabloti::lol: Pozdrawiam
  7. Moment-cik! A gdzie Prezes tego Towarzystwa Opieki? :lol: Pozdrawiam
  8. Ale se tu słodzą... Zauważam pewną prawidłowość w upodabnianiu się opiekunek do swoich psiaków. Moja żona chora (podobnie jak większość jej psiaków). :razz: A jak u innych opiekunek? Pozdrawiam
  9. Zdjęcia nowe proszę dostarczyć, bo nie wiem czy poznam toto-coś jak zajazdu niedługo dokonam... Mogą być z tym wiadrem na głowie... Pozdrawiam
  10. [quote name='Dorothy'] Wiem, powinnam NIE WLACZAC KOMPUTERA bo to on mi udziela informacji gdzie najblizsza bieda:roll:[/quote] Haha... Przecież ten komputer stoi niejako na podłodze, czyli jest w zasięgu.. ekhem - Hakera :diabloti: Może niechcący przestanie pewnego dnia działać? Tylko jakieś iskry sypną , dym pójdzie... :cool1: Chyba muszę nad hakerem popracować: "stój" "sikaj" "taaak tutaj - taak na to pudlo! a teraz w szczelinki! i w wentylatorek też! Hakuj komputerek Haker! Hakuj!" :lol::evil_lol: Pozdrawiam
  11. No - Hossa już jest... :razz: To może teraz idąc za ciosem, następne udane zwierzę: Walor. Też sie z Gieldą jakby co kojarzy... Pozdrawiam PS A od hackerów broń nas Boże. Nie wiecie o czym mówicie... :p
  12. Nie! 2 psy i 2 koty! Tylko, że jeden kot jest prawie niewidoczny - bo się zlewa z tlem... Pozdrawiam
  13. Czy jestem szczęśliwy z powodu obecności Klusiora? Ostatnimi czasy jakoś moje uczucia do części żywych stworzeń... przywiędly... :eviltong: Szczenior jak szczenior - ma typowe dla wieku "odpaly" i wtedy jest przezabawny - choć jak się zagalopuje to bierze od innych zwierzaków ze stada w skórę i kończy się piskami i ucieczką na oślep (doslownie i w przenośni). Jak każdy "niemowlak" i "maly dziec" jest przezabawny. przepuszysty i przefajny... Ale jak śpiewano w pewnej piosence: Kulfon, Kulfon - co z ciebie wyrośnie? Szyszki na wierzbie czy gruszki na sośnie? Ostatnio D. opisala mi jak fajnie się bawil Bert z Klusiorem (mialem nadzieję, że dojdzie do jakiejś unii jajek - i się chyba udalo). Znamienne jest to, że zabawa Klusior/Bert - odbyla się pod NIEOBECNOŚĆ domowych suk (Hoska i Blomdymka)... :cool3: oraz mnie :oops:. Pozdrawiam
  14. Jeśli ktokolwiek chce znać zdanie męskiego zarozumialca (a nie wątpię, że takich osób czytającyh niniejszy wątek jest BEZLIKU!), to wedlug niego (wedlug tego zdania) Filip nie tylko nie nadaje się już na kolejne "przewoziny", ale też i nie nadaje się do ... niczego... Wyprawa za Tęczowy Most - oto do czego na dzień dzisiejszy moim zdaniem ten pies się nadaje... Oczywiście, nie sądzę, że znajdę tutaj zrozumienie... Wszak latwiej jest podskakiwać do góry, piszczeć z uciechy i klaskać w rączki... :p Tym niemniej, Filip powinien za Tęczowy Most odejść. "Spacery" Dorotki z nim (te pol godzinne) polegaja na tym, że dziewczyna trzyma jego tylną część ciala owiniętą ręcznikiem i popycha go lekko do przodu, żeby "szedl". Caly spacer to odleglość 50-ciu (góra!) metrów. Ponadto caly dzień zalega nieruchomo na pielusze, w którą niestety coraz częściej popuszcza to i owo (brak przewodzenia) oraz jak się pojawia slońce - jest wynoszony na dwó by poleżal w ten sam sposób na dworze. Dla Doroty i Filipa to droga przez mękę. Nie ma decyzji o eutanazji - tylko dlatego, że serce krwawi Dorocie (calkowicie ją rozumiem - można się do zwierza emocjonalnie przywiązać) oraz istnieje uzasadniona obawa o reakcje na Dogo (piski dziewczęce, rwetes ogólny i być może znieslawienie). Jednak jeśli ktokolwiek myśli racjonalnie, wie że nawet nad psim kadlubkiem, któremu "wdzięcznie patrzy z oczu" należy mieć w pewnym momencie litość i umieć podjąć tą niepopularną (owszem: męską) decyzję... Pozdrawiam
  15. Nie skąd... To nie ja - tylko jakiś gostek w polzbroi ze skrzydlami i tyczką... Pozdrawiam
  16. [quote name='Dorothy']<cut> hmm... sledzisz nas???:mad:[/quote] Nie no... żeby tam zaraz śledzić... Ostatnio jak bylem w swoim domu, to chyba nie raz czy dwa nadzialem się na z zasadzki zasadzoną kalużę lub też bardziej coś treściwego... Najlepiej bylo raz pamiętam, jak w nocy podnióslszy swe boskie cialo z loża maużeńskiego, wyruszylem "po omacku" do lazienki w wiadomej sprawie, czochrając się po swojej wspanialej męskiej klacie (a może po mięśniu piwnym? już nie pamietam...) i WDEPNĄLEM w cos JESZCZE CIEPLEGO. Jak sobie wtedy glośniej niż zwykle zakrzyknąlem, to chyba coś z popiskiwaniem charakterystycznym dla szczeniaka popędzilo w nieokreślonym kierunku, ladując lebkiem prosto w regal z książkami... czym rozbroilo mnie do szczętu (to coś: male i puchate) Podróż do lazienki dokończylem w stylu bocianim, no i nie omieszkalem zatrzeć śladów swojej nocnej... ekhemmm... kompromitacji... Pozdrawiam
  17. Sluchajcie... Nie chcialbym być źle zrozumiany/odebrany, ale gościlem w swoim domu przez ostatni tydzień i... niestety nie podzielam waszego gimnazjalno/neostradowego entuzjazmu w stosunku do Filipa. Podziwiam natomiast Dortkę, moją ukochaną polówkę, że jeszcze jej się chce... :-o Filip jest już jakiś czas z nią. Mam propozycję - może by tak zorganizować mu dla odmiany przez jakiś czas pobyt u Autorki tego calego zamieszania? :angryy: Pozdrawiam
  18. No cóż, niestety tym razem się nie udalo... Z przyczyn niezależnych :p Może następną razą? Pozdrawiam
  19. Toż to Klusior a nie żadnen Olinek! Ja znam to puchate szczenię! Ciekaw jestem skąd? :razz: Pozdrawiam
  20. No i cóż tam o naszej Szczoteczce de Klo slychać? Żyje jeszcze czy ekheeemm... tego.. no... gdzieś utknela? :evil_lol: Pozdrawiam
  21. [quote name='PaulinaT']Kurcze Tuxmanku - jesteś jedną z bardziej zarozumiałych i protekcjonalnych osób z jakimi się zetknęłam.[/quote] W ustach nieznanej Pani - to dla mnie niezwykły komplement! Dziękuję Ci Paulino. :lol: A to o Kotach i koniach - i wogóle - to absolutnie nie o Tobie ani do Ciebie, ani do żadnej z życzliwych nam dusz... Osoba, do której to było skierowane, podejrzewam o tym wie. Pozdrawiam PS Raz jeszcze dziękuję za komplement i pozdrawiam husarskim: w skok! i w dym! :eviltong:
  22. Daj mu Panie Boże zdrowie... Niedługo go będę miał na kolanach... spoko spoko... :lol: Pozdrawiam
  23. [quote name='swan']Tak jak pisałam wcześniej, forumowicze tutaj pomagają jak umieją, a czasem nie umieją. 1. Hoski nie adoptuję z powodu wcześniej przeze mnie wymienionego. 2.Finansowo też już nie dam rady pomóc, bo w chwili obecnej nie stać mnie nawet na sterylkę własnej adoptowanej suki, która czeka w kolejce. Jaka jeszcze może być wymierna pomoc? Bo rozumiem, że podpowiadanie sposobów, jakie rozwiązały niektóre podobne problemy z moimi zwierzakami to właśnie tylko do tego pamiętnika...:cool1: ale taki jest los wszystkich rad, czy tylko tych, które się nie sprawdziły w przypadku Hossy? Czy byłoby tak z radami, nawet jak się okazują skuteczne? Zatem jako nieprzydatna do pomocy w ww sytuacji (patrz, pkt. 1 i 2) odmeldowuję się :scared:[/quote] Ależ łabędziu przepiękny! Nie uciekaj - nie zostawiaj nas samych! :placz: Nikt niczego więcej od Ciebie nie oczekuje, nadto co już uczyniłaś (zresztą wszystkie "ciotki" również: czy to kinga, czy supergoga czy inne - przepraszam za krótką pamięc drogie dziewczyny i wszystkie pominięte tutaj). Biorąc siły na zamiary - zdziebko się przeliczyliśmy... Hosia na początku też była całkiem inna... chociaż nie - od początku dawała nam popisy i piruety. To my dawaliśmy jej "czas", którego niestety nie spożytkowaliśmy w sposób udany... Przenosiny Doroty i Julki do PL - do własnego domu - z założenia "słuszne" - takimi beze mnie się nie okazały. Nagle WSZYSTKO zwaliło się na głowę D. Jeszcze raz was proszę - więcej wyrozumiałości, dla Kobiety (wszak nimi same jesteście?), która ma na głowie świeżo wybudowany dom, brak pomocy ze strony tzw. "Rodziny", coraz-trudniejszą-córeczkę, nie ma męża pod ręką, oprócz tego ciążą na niej 4 konie (polecam zaopiekowanie się chociaż jednym KONIEM, wszystkim największym znawczyniom tematu adopcji... ekheeemmm... kotów), 5-ciu psów, i kociaka... Jeśli teraz - ktokolwiek nazwie to HISTERIĄ - albo w tak bezczelny sposób opisze, jak ostatnio PaulinkaT - to ja też wysiadam... Co to jest forum internetowe... :razz: Proponuję, aby informatyka i jednego z moderatorów forum Historycy.org nie pouczać... Po prostu - odpuszczamy sobie protekcjonalny ton. Pozdrawiam
  24. [quote name='PaulinaT']Dobrych słów i głaskania po czym tylko chcesz miałaś i masz mnóstwo - czy to jest ta "wymierna pomoc" o której mówi Tuxman?[/quote] Pytaj się tuxmana, jeśli masz problemy interpretacyjne. Wymierna pomoc droga Paulinko to np. wzięcie Hosi na 2 tygodnie przez Paulinkę na tymczas i oddanie jej już wypoczętej Dorocie po upływie tego czasu. Wymierna pomoc? I owszem. [quote]Natomiast na wszelkie słowa, które nie są po Twojej myśli reagujesz histerycznie. Opanuj się kobieto, jesteś osobą dorosłą to dlaczego reagujesz jak dziewczynka?[/quote] Paulinko - nikt tutaj nie histeryzuje, co najwyżej jest rozgoryczony i ma serdecznie dość. Twoich wypowiedzi tego typu również. SKoro jesteśmy dorośli, nie zarzucajmy komuś stylu zachowania którym sami grzeszymy. [quote]Nikt nie opierdala Cię - jak to ujęłaś - za złe wieści na Boga! Były rady, słowa pocieszenia, wsparcie o których mówisz. Z każdej strony tego wątku kapie empatią.[/quote] Jakoś tego ostatnio nie zauważyłem. Chociażby twoje ostatnie 3 posty w tym wątku... Miłe, serdeczne, pełne słów pocieszenia i wręcz ociekające zrozumieniem. Nieznoszę hipokryzji droga Paulinko. Strzeż się przed jej nadużywaniem! Wdajesz się w idiotyczną dyskusję i czynność, której sam do końca nie rozumiem... Głaskanie i połajanka... Hmmm... Pozdrawiam
×
×
  • Create New...