Edzina
Members-
Posts
490 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Edzina
-
Czujemy się trochę jak stado owiec, bo Max pilnuje, żeby wszyscy byli w zasięgu. Jak pojawia się ktoś nowy, to oczywiście musi mu towarzyszyć. :-) Właśnie u nas jest burza, Max nasłuchuje, ma otwarty taras, ale jakoś nie boi się specjalnie. Trochę chodzi, trochę leży, a trochę chowa się pod schodami. :-) Ani razu jeszcze nie zaszczekał. Dziękujemy. :-)
-
U nas. :-) Mam już obślinioną całą podłogę. ;-p W podróży był grzeczny, mimo, że to jakieś 4 godziny. Robiliśmy przystanki, mieliśmy miskę z wodą, więc jakoś przetrwał. W domu obejrzał podwórko, znalazł sobie piłeczkę i chciał, żeby go ganiać. :-) Koty się zjeżyły na jego widok, uciekły na górę, a potem zeszły obczaić kto to taki. Max chciał jednego obwąchać, tamten się zjeżył a Max wystraszył. Czyli wszystko w normie. :-) Jutro wizyta u weta, chcemy zrobić badanie krwi i ogólny przegląd.
-
Jak tak patrzę na te wszystkie psy i pomyślę, że muszę wybrać jednego... Prawdopodobnie setera nie znajdę, bo jak są, to zazwyczaj komuś się gubiły. Z tego co sobie poczytałam - ludzie szukają. Szukają miesiącami. Gdzieś było, że po 7 miesiącach pies wrócił do właścicieli, więc raczej nikt nie oddaje, a tym bardziej nie wyrzuca. Ale może zdarzy się, że ktoś wyjeżdża, przeprowadza się, nie może dłużej się zajmować, albo jakaś hodowla musi poszukać domu, bo psy się nie zgadzają.. Nie chcę szczeniaka, tylko psa co najmniej kilkumiesięcznego, więc jakieś szanse są.. Mi nie chodzi o psa myśliwskiego, bo to rasa wymagająca. Naszego mieliśmy z przypadku, ale przez te lata poznaliśmy się, mieliśmy problemy, bo to nie był prosty pies w obsłudze, ale teraz wiem czego się spodziewać. Więc jeśli nie seter, to ewentualnie któryś z ras pasterskich (seter też zresztą jest pasterski, ale nie u nas, nawet tak się zachowywał). Pies spokojny, który nie gania kotów i ptaków, który będzie miły dla domowników, ale odstraszy wyglądem obcych, żeby mi nikt nie właził na podwórko bez zaproszenia. Po prostu duży, łagodny pies. Mamy gdzie chodzić na spacery czy jeździć rowerem, więc wymęczyć też możemy. Chodzi mi o to, żeby nie miał ciągot do ucieczek, żeby nie polował na kury sąsiada (koleżanka już nieraz musiała płacić za kury, które jej seter złapał, ale to był pies polujący) i nie atakował, bo nie spodobało mu się, że coś robię. Nie szukam psa do kojca, bo dla mnie pies w kojcu to nieporozumienie. Nie szukam też groźnego psa, który będzie uważał tylko jednego pana. Aha. I lubię psy z dłuższą sierścią. Setery stały się naszą miłością, domownicy mówią, że albo taki, albo żaden. ;-) Ale to pewnie dlatego, że nie znają innych psów, bo nigdy innego nie mieliśmy... A pies nie będzie użytkowy, tylko domowy i do towarzystwa, więc nie muszę się martwić, że nie ułożę go do polowań. Przeglądam stronę z adopcjami. Ten jest piękny, ale koty pewnie potraktowałby na jeden kęs... ;-p http://www.hotelzwierzat.com/zwierzak.php?id=11175
- 2 replies
-
- wyżeł niemiecki
- adopcje
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Czy to jest ten pies? https://www.olx.pl/oferta/bernenski-pies-pasterski-przepiekny-pies-2-lata-100-rasowy-za-darmo-CID103-IDnlCnC.html
-
Max - nie dostałeś mojej wiadomości? Ten pies jest w ogóle do oddania? Bo wisi od maja, piszę i zero odzewu.. Może podaj jakieś namiary, to zadzwonię?
-
Dziękuję.. Właśnie oddałam garnek z jedzeniem dla Maksa, które wczoraj gotowałam... Leżąca obroża.. pusta miska.. kotka, której był najlepszym przyjacielem - już nie przytuli się do niego.. Ona nawet nie wie, nie widziała go w takim stanie.. Nikt nie drapie w drzwi, nikt nie skrada się przez taras, nikt nie chrapie na podłodze... nie pije wody z kocich misek.. nie kładzie głowy na kolanach.. Wielka nieobecność.. Można iść na spacer, ale po co? Nie będzie gonił nas roześmiany pysk psa..
-
Pojawiłeś się u nas, bo ktoś inny Cię nie chciał... Byłeś niegrzeczny, niewychowany.. Chodziliśmy wspólnie na szkolenia... Na spacery.. Biegaliśmy razem.. Jeździliśmy do weterynarza, kiedy byłeś chory.. Chętnie wskakiwałeś do auta.. Machałeś ogonem przez sen.. A kiedy któregoś dnia uciekłeś - patrzyliśmy w ciemną noc myśląc czy nie leżysz gdzieś w cierpieniu.. Szukaliśmy.. W końcu znów byłeś z nami.. Chodziliśmy na spacery.. Biegaliśmy.. Kochaliśmy coraz bardziej.. Przywitałeś nas jak co dzień przy bramie.. Zanieśliśmy Ci miskę, ale nigdzie Cię nie było.. Szukaliśmy.. Leżałeś pod ulubionym krzakiem.. Ze ściśniętym sercem zawołaliśmy... Wstałeś ciężko, podszedłeś na chwiejnych nogach i położyłeś się.. Już nie miałeś siły wstać.. A potem był szaleńczy wyścig w nocy, żeby zdążyć.. Żeby wyrwać jeszcze kilka chwil śmierci.. Dla nas, dla Ciebie.. Wróciliśmy z nadzieją.. Patrzyłeś na nas bardziej przytomnie, próbowałeś wstać.. Ale potem oddech był coraz cięższy.. Coraz rzadszy.. Maks.. Maks! Oczy, które już nikogo nie widziały.. Ciężki oddech.. .... Nie zjedzona już kolacja.. Nie wykupiona recepta... Puste legowisko.. Poranna cisza.. Maks przeżył z nami 12 lat. Odszedł nagle, prawdopodobnie na serce. Nie mógł wstać, nie czuł tylnych nóg. Weterynarz mówił, że serce bardzo nierówno bije. Podał kroplówkę, zastrzyki. Wyglądało jakby poczuł się lepiej, próbował wstać, patrzył przytomniej. Zdążyliśmy jeszcze przywieźć go do domu, na drugi dzień miał dostać kolejne zastrzyki. Recepty już nie wykupiliśmy... Nie było już dla kogo.. Odszedł w swoim domu, wśród swoich ludzi..
-
Nie wiem gdzie to napisać, ale wysłałam już maila do fundacji. Zadzwonił do naszej organizacji facet, który adoptował suczkę doga z fundacji. Okazuje się, że suczka nie wysterylizowana. Czy jest tutaj ktoś, kto zajmuje się adopcjami dogów i wie jak to wygląda? W jaki sposób fundacja sprawdza wyadoptowane psy, skoro wydaje je bez zabiegu? Problem w tym, że pytał czy możemy mu pokryć zabieg, więc prawdopodobnie nie ma na to kasy. Ktoś coś wie? Chodzi o suczkę doga wyadoptowaną w okolicach Zielonej Góry. Zapewne nietrudno znaleźć papiery adopcyjne. Facet ma chyba 2 suczki. Obydwie niesterylizowane. Może ktoś z fundacji zainteresuje się jak to wygląda?
-
Kilka ładnych lat temu, ktoś sprzedawał szczeniaki i pisał, że to berneńczyki. Napisałam do gościa, że one tak nie wyglądają. Na co wysłał mi skan kilku stron książki, gdzie było napisane, że czasem rodzą się szczeniaki zupełnie odbiegające do wzorca. Brązowe, podpalane, jakby zupełnie inne. Nie wiem co to była za książka, ale ostatnio na forum miau był do oddania szczeniak, który mniej więcej odpowiadał tamtemu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_IWPSfgJ1xzk/TZYtpRzdeXI/AAAAAAAAHDE/e3mcM7LgFe8/s512/Zdj%C4%99cie0125.jpg[/IMG] [IMG]http://i1196.photobucket.com/albums/aa418/HappyGarden/P1180334.jpg[/IMG] Czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek spotkał się z jakimiś zapisami odnośnie możliwości wystąpienia w miocie zupełnie innego szczeniaka? O jakimś dawnym genie, który się odezwał?
-
Wolontariuszom mówimy WON !!! Schronisko w Zielonej Górze
Edzina replied to andre's topic in Schroniska
TOZ? Oni cicho siedza i maja to gdzies. Trzymaja z administratorem, zeby miec gdzie podrzucac zabierane zwierzaki. Wiec zlego slowa nie powiedza... Wczesniej UM pisal tak: [URL="http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,7624421,Sterylizacja__Nie_w_naszym_schronisku.html"]http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagor ... nisku.html[/URL] "Marek Starosta z biura prezydenta Janusza Kubickiego potwierdza, że umowa jasno określa obowiązek sterylizacji i kastracji zwierząt przed wydaniem do adopcji. Zarządcy schroniska mają co miesiąc przekazywać raporty, w których zawrą informacje o przekazanych psach i o tym, czy były one sterylizowane. Jeśli okaże się, że zabiegu nie wykonano, miasto nałoży na placówkę karę finansową." A teraz nagle zmienia sie stanowisko?? [URL="http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100409/PUPILE09/334013132"]http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.d ... /334013132[/URL] Rece opadaja po prostu.. To my przetrzymujemy tymczasy do kastracji, pilnujemy, a tu sobie tak beztrosko wydaja. Chyba po to, zeby pozniej sie pochwalic iloscia wydanych zwierzakow. Tylko, ze one wroca w kolejnych miotach. :angryy: -
Wolontariuszom mówimy WON !!! Schronisko w Zielonej Górze
Edzina replied to andre's topic in Schroniska
Był ogloszony konkurs na prowadzenie schroniska. Jednym z warunkow byla kastracja wszystkich zwierzat wydawanych do adopcji. Co jest teraz? Inicjatywa dla Zwierzat wygrala konkurs. Ale.. nie wiadomo dlaczego sami ustalili sobie INNE zasady! Podpisuja umowy adopcyjne, gdzie zobowiazuja nowych wlascicieli do kastracji w przeciagu.. uwaga.. POL ROKU od adopcji. Urzad Miasta w Zielonej Gorze uwaza, ze wszystko jest ok, mimo ze wczesniej te kwestie byly wyjasniane i stanowisko bylo jasne - zwierzeta maja byc wykastrowane ZANIM pojda do nowych domow. Kolejne pisma pisane do UM sa zbywane. Odpowiedzi sa wymijajace. Jak to mozliwe, ze nikt nie pociagnie ich do odpowiedzialnosci??? To jakas paranoja! Czy ktos wie gdzie mozna jeszcze uderzyc? -
[quote name='ulvhedinn']Obawiam się że jeśli zacznie się piętnować ludzi, którzy oddają zwierzaka do schoniska, to owszem, nikt tego nie będzie robił.[/QUOTE] Wedlug mnie w ogole nie powinni przyjmowac zwierzat od wlascicieli. Bo niestety jest tak, ze przychodza ci sami co roku z kolejnymi miotami, bo nikt im nic nie robi. Przyjda, pozbeda sie problemu i juz. Wiec co ich zmusi do sterylki? Nawet nie przyjda ze slepym miotem do uspienia, tylko czekaja 2 miesiace i dopiero jak psiaki nie zejda, to przychodza oddac balast. A gdzie byli jak suka zaszla w ciaze? Gdzie byli jak szczeniaki sie urodzily? Mieli mnostwo czasu na rozwiazanie problemu. Przeciez doskonale wszyscy wiedza, ze szczeniaki czesto nie maja szans, zwlaszcza jesli w schronisku panuje pp. Dlaczego to schronisko ma patrzec jak umieraja jeden po drugim? [quote name='ulvhedinn']Znajdzie lepszy sposób- łopatę, albo kamień i do piachu. [/QUOTE] A tak nie robia? Zauwaz jednak, ze to ryzyko - bo trzeba psa zabrac, zabic i zakopac. Ktos moze zobaczyc, ktos moze odkopac, ktos moze skojarzyc i gosc moze miec sprawe. Gdyby sądy dzialaly, to by sie bal kary. W tej chwili nic nikomu nie mozesz zrobic - ani tym, ktorzy mnoza na potege, ani tym ktorzy sie znecaja, ani tym, ktorzy zabijaja. Od czegos trzeba zaczac, bo to sie nigdy nie skonczy. Ludzie sobie flaki wypruwaja, szukaja domow, placa kase na hoteliki, wyciagaja ze schronow, lecza a tamci siedza spokojnie, bo "ktos sie nimi zajal". Nie tedy droga.. Bo to ma byc problem przede wszystkim wlasciciela. [quote name='ulvhedinn']bo tam znaleźliby sie i ludzi, którzy pozbyli sie swojego zwierzęcia i ci, którzy wiedzeni odruchem serca odnieśli do schroniska błąkające się zwierzę. Tak źle i tak niedobrze...[/QUOTE] Widzisz.. Przyprowadzajac zwierze musza podac swoje dane. I podpisac umowe, ze jesli okaze sie, ze to ich - zgadzaja sie, ze ich dane beda na stronie. Tylko wtedy. Nikt by nie wpisywal danych czlowieka, ktory przyprowadzil psa, poki mu sie tego nie udowodni. Zreszta w takiej bazie zawsze powinien byc podany powod. Jesli znalazl ok. Jesli bym przyprowadzila znalezionego psa to co mi szkodzi, ze umieszcza dane, ze go znalazlam?
-
[quote name='Monika&Joker']29 grudnia w Przylepie przy ulicy 22 lipca znalazłam psa w typie owczarka niemieckiego. [/QUOTE] Daliscie znac do schroniska? Przydaloby sie tez wyslac im zdjecie. Moze uda sie namierzyc wlascicieli jak pania, ktora wyrzucila psa w Drzonkowie..
-
[quote name='filodendron']Może taki punkt chroniłby także przed pochopnymi, nieprzemyślanymi adopcjami?[/QUOTE] Poszlabym dalej. Chipowanie psow, rejestracja i podpisanie takiej wlasnie umowy z UM. Zanim czlowiek bezmyslnie wzialby psa dla dzieci pod choinke - zastanowilby sie najpierw czy chce, zeby jego dane byly gdzies opublikowane jak mu sie pies znudzi. W tej chwili nie ma ZADNYCH kar za cos takiego i zadnych obowiazkow wlascicieli zwierzat. Stad mamy co mamy w schroniskach. Nie da sie zmniejszyc tej skali bez zakrecenia zrodla.
-
[quote name='waldi481']A prawa póki się nie zmieni-nie łamiemy,bo ma być po naszej stronie[/QUOTE] Ogladalas dziennik na TVP1? Ten pies byl wziety ze schroniska, a kobieta podpisala umowe, ze w przypadku porzucenia - zgadza sie na umieszczenie swoich danych na stronach schroniska. hehe Z tym, ze psa musiala wziac co najmniej rok wczesniej, bo suka byla w ciazy a od roku wszystkie suki sa sterylizowane przed wydaniem. No i sklamala, ze wyjezdza za granice.
-
[quote name='waldi481']To zmieńmy prawo a nie je łammy...[/QUOTE] Ale prawo JEST! Tyle, ze sadom nie oplaca sie doprowadzac do konca takich spraw. Dlaczego? Malo spektakularne? Slaba wykrywalnosc? Komu ma sluzyc ustawa o ochronie danych? Zbrodniarzom, pedofilom, zwyrodnialcom i przestepcom. I tyle. Jak dla mnie ustawa moze nie istniec, bo nawet nie mozna z nazwiska pokazac, ktory wet zle leczy, albo komu nie dawac zwierzaka, bo rozmnozyl, wyrzucil czy zabil. To chore.
-
[quote name='waldi481']Miłość do zwierząt nie może być usprawiedliwieniem ułamania prawa.Po to są Kodeksy prawne by się ich trzymać.Oskarżenie musi być poparte dowodami,by żaden cwany prawnik tak nie wykręcił faktów,że to obrońcy zwierząt są winni.[/QUOTE] Wiec powiedz.. dlaczego to prawo nie sciga wlascicieli, kiedy podaje im sie dowody na tacy? Dlaczego ma dzialac tylko w jedna strone? Dlaczego te wszystkie sprawy sa umarzane? A tu nagle wielki krzyk, bo ktos pokazal palcem pania, ktora wyrzucila wlasnego psa?
-
[url]http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7403079,Porzuciles_psa__Bedziesz_na_afiszu__z_nazwiska.html[/url] [B]"Zielonogórskie schronisko dla zwierząt choć wie, że łamie prawo, wskazuje z imienia i nazwiska człowieka, który porzucił psa. - Bo go skazał na chłód i głód - mówi dyrektor schroniska. [/B] [B]Zielona Góra. Schronisko dla zwierząt przy ul. Szwajcarskiej. [/B] Trafiła do nas Sara, 2-letnia suka w wysokiej ciąży. Błąkała się od kilku dni po Drzonkowie. Wyrzuciła ją pani Jolanta K., zamieszkała w Zielonej Górze. Skazała sukę na śmierć, zaniedbanie i kopniaki przechodniów - czytamy na stronie internetowej zielonogórskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Schronisko publikuje pełne dane właścicielki Sary. I choć łamie prawo o ochronie danych osobowych, zamierza wskazywać także po nazwisku właścicieli innych porzucanych psów. - Nasza akcja ma związek z olbrzymią bezczelnością właścicieli psów, którym mroźna zima nie przeszkadza wyrzucać psów na głód, chłód i chorobę. Dlatego opublikujemy dane osobowe, zdjęcia z kamer i inne informacje o takich ludziach. Chcemy, aby dowiedziała się o nich opinia publiczna - przekonuje Monika Wiszniewska, kierownik schroniska. [LEFT][COLOR=#AAAAAA][B]Bo prokuratura nie działa... [/B] [/COLOR][/LEFT] Przekonuje, że schroniska doprowadzono do ostateczności. Przed świętami do placówki trafiło więcej zwierząt niż latem. - Każdego dnia od początku grudnia przybywają nam trzy psy. Aktualnie jest ich 215 zwierząt - tłumaczy Wiśniewska. Miejsc jest na 160. Schronisko skarży się na straż miejską, która nie chce karać mandatami właścicieli, wypuszczających psy luzem. - Niektórzy wychodzą do pracy i po prostu wypuszczają psa na osiem godzin. Trafia do schroniska, a my występujemy do straży o ustalenie właściciela. Ta jednak nawet nie każe ich mandatami. Co więcej, właściciele nie chcą zwracać kosztów poniesionych przez schronisko. Mamy wielu takich recydywistów - dodaje kierownik. Schronisku nie pomaga też prokuratura. Według Wiszniewskiej nagminnie umarza wnioski o ukaranie właścicieli porzucanych zwierząt. - Prokuratorzy umorzyli już 20 naszych wniosków, bo nie spełniają znamion czynu zabronionego. Zainteresowaliby się sprawami, gdyby zwierzęta zdechły. Tylko dla psów już będzie za późno. Mamy nadzieję, że prokuratura tak łatwo jak sprawy porzuceń, będzie umarzać sprawy ujawnienia przez nas danych osobowych - denerwuje się Wiszniewska. Kazimierz Rubaszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. - Stwierdzenie, że ktoś porzucił zwierzę, nie wystarczy, aby udowodnić to przed sądem. W br. roku zielonogórska prokuratura rejonowa prowadziła 33 sprawy związane z porzuceniem zwierząt. Sześć zakończyło się aktem oskarżenia, trzy są w trakcie. W dziewięciu przypadkach prokurator odmówił wszczęcia postępowania, bo miał duże wątpliwości, czy doszło do przestępstwa. Resztę spraw umorzono z powodu braku dowodów, a dwie z powodu niewykrycia sprawców - przekonuje Rubaszewski. Rzecznik wyjaśnia, że prokuratura już nieraz organizowała spotkania dla stowarzyszeń opiekujących się zwierzętami. - Mówiliśmy, jak zbierać informacje potrzebne w postępowaniu dowodowym - dodaje i przestrzega schronisko przed pochopnymi krokami. - Ujawnienie danych osobowych grozi procesem karnym. Osoba, której dane ujawniono, może założyć sprawę cywilną, a sąd zasadzić odszkodowanie. [B]Jeden skazany za psa[/B] Ze spraw o porzuceniu psów, zgłaszanych prokuraturze przez zielonogórskie schronisko, tylko jedna znalazła finał w sądzie. Mężczyznę, który porzucił własnego psa, sąd skazał na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 1 tys. zł grzywny. Kierownik schroniska uważa, że ten przypadek pokazuje, że warto ujawniać dane osobowe. Mężczyzna sam przyprowadził zabiedzonego psa do schroniska. Przekonywał, że znalazł go w lesie przywiązanego do drzewa. Pracownicy schroniska ustalili, że to był jego pies. - Przyszedł jeszcze do nas z pretensjami, bo sąsiedzi nazywali go mordercą i zwyrodnialcem - mówi Wiszniewska. " Nie wiem jak Wy, ale ja jestem za...
-
[quote name='michal_sm']Organizacja do tego celu powołana czyli TOZ też nie pomogła wolontariuszkom które bezradnie musiały się przyglądać cierpieniu zwierząt przez kilka miesięcy.[/quote] Wiesz dlaczego? Bo takie mamy prawo. A TOZ nie zajmuje sie ludzmi, tylko zwierzetami. Ta kobieta pewnie ma rodzine. Czemu ich sie nie czepiasz? Jesli chcesz pomoc - pomoz. Jesli chcesz tylko pomarudzic, to moze zajmij sie czyms innym..
-
[quote name='michal_sm']Nie wiem czy w tym przypadku(a to nie przypadek odosobniony) nie należałoby stworzyć grupy która by pomogła nie tylko zwierzętom ale i ludźmi [/quote] Nie sadzisz, ze sa juz odpowiednie instytucje do pomagania ludziom i nie potrzeba kolejnych? Wystarczy zeby te co sa - sumiennie wywiazywaly sie ze swoich obowiazkow.
-
[quote name='bishop']@Edzina-jeżeli pisałaś do Akemi dziś rano,to ona mogła zwyczajnie jeszcze nie wstać,myślę,że tak do 13 odpowie;)[/quote] Pisalam wczoraj gdzies tak po poludniu. Niestety na gg moge wejsc dopiero wieczorem, wiec najlepiej jakbym mogla zadzwonic.
-
Skad mozna odebrac chomika? Kolega bedzie jechal do Wroclawia, to moglby mi zabrac. Napisalam do Akemi na gg ale sie nie odezwala. Moge poprosic o jakies namiary? Telefon?
-
Zielona Gora.
-
Moge zabrac jednego chomika. Moglyby byc dwa, ale zeby ktos sie nie pomylil i nie dal mi parki! :-) Czy ktos wybiera sie w lubuskie?