Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Dzięgielów to o ile sie orientuje to niewielka miejscowość kawałek za Cieszynem. ;) Chyba że jest jeszcze inny... Słuchajcie, tam się odbywają różne spotkania ludzi z kościoła Ewangelickiego, może ktoś z przyjezdnych zgubił psiaka?
  2. Izis, prosze o jedno- nie znając całości sprawy nie wydawaj kategorycznych sądów, ok? Ja przynajmniej nie rzucam niepotwierdzonych oskarżeń, na podstawie tylko i wyłącznie opinii innych osób, jesli nie sprawdzę jak się sprawa ma w rzeczywistości. :shake:
  3. To odpowiedziałam na samym początku, a potem już nie było kontaktu (zresztąjako że nie lubię oskarżać ot tak sobie- może to wina dogo, które w tamtym czasie świrowało? Wolałabym żeby tak było.). Myslę, met, ze musimy to wszystko omówić na spokojnie, bo tu sie zaczyna robić idiotyczna atmosfera i zaraz którąś z nas szlag trafi :diabloti: Nie przez kilka miesięcy, tyl;ko dokładnie przez 1,5, czyli kilka tygodni. Fakt, zła byłam strasznie, bo gdyby mi wcześniej powiedzieli, zareagowali, to by był mniejszy problem... o dalszym ich postepowaniu nie mówię...
  4. Ma :lol: W najbliższym czasie zrobimy badanie serduszka owsikowego:evil_lol: W ogóle, to jak zabierałam Ru, to sobie pomyslałam, ze będę miec w końcu w domu spokojnego psiaka, a jak wyszła cukrzyca to już w ogóle (zazwyczaj zwierzaki z cukrzycą są lekko senne, spokojne...). a guzik!!!!! To jest następne ADHD do kompletu!!!!! Na spacerze zachowuje się jak pies gończy na tropie (pędzi do przodu tak, że zawisa na obroży, a ja wcale wolno nie chodzę :evil_lol:). Minutę toto spokojnie nie ustoi, nawet jak czekamy na zielone światło na pasach, to się wierci i popiskuje, żeby już iść ;) Wszędzie wlezie, wszystko sprawdzi, w sklepie zoo zawsze coś wycygani, u weta koniecznie musi sprawdzic kąty, no owsik, autentyczny OWSIK!!!!!
  5. Izis, do ciężkiej cholery, ja blokowałam leczenie? :angryy: JAK??? Może mi wyjaśnisz dlaczego nie dostałam od met odpowiedzi na dwukrotne pytanie o stan zdrowia i dalsze leczenie Kongi, bez czego nawet nie mogłam jej przesłac leków? I żeby była jasność- biedna zaniedbana przeze mnie Konga dwa dni przed wyjazdem otrzymała dawkę advocata z zastrzeżeniem weta ze następna za 3-4 tygodnie, a obroża z preventikiem za najmniej 3. I zostawiłam ją z zapasem witamin na ponad miesiąc. Zostawiłam Kongę w hoteliku, a nie "porzuciłam". Owszem, bardzo jestem wdzięczna met, za to że w ogóle się zgodziła zająć chorym psem, bo inni nie chcieli... Poza nużycą- Konga nie zgadza się z Aksą, pomijam fakt, że ja nie mam domu, ani nawet 60 m2, tylko 47 i na tej przestrzeni mieszkają 4 psy (było 6) i 5 kotów (było 11). I gdyby była najmniejsza możliwośc, chociażby lekkiego odizolowania Kongi, to bym to zrobiła. Ale jedyne co mogłabym zrobic to przywiązac ją chyba łańcuchem do kaloryfera i zastawić kuchnię a i tak Amber by przelazł:shake: A niestety moje psy zdrowe nie są, dla Rudej z cukrzycą i juzż istniejącymi problemami skórnymi nużyca jest sporym zagrożeniem. Dla KrA z otwartą odleżyną też. Ah... Wyobraź sobie że mam w domu kocięta, w tym 3 chore na różne rzeczy, które muszą i moga być izolowane i jakoś nie porzucam ich i nie porzuciłam, nie odmówiłam pomocy- bo jest to fizycznie wykonalne. Gdyby mnie nie obchodziła, to bym powiedziała met, żeby ją zabierała w diabły, wiesz? :shake:
  6. Pewnie że po konsultacji, ale całkiem możliwe, że będzie warto zastosować nivalin. Zobaczymy jaka będzie diagnoza. ;) :lol: Wit. B compl. koniecznie! Aa- sunia w ogóle dostała jakiekolwiek leki, sterydy czy coś? I od razu mówię, że by w razie niezbyt pomyślnych wyników (tfu, tfuu!!) się nie zniechęcać. Sunia ma bardzo pozytywne objawy, a tak naprawdę ostateczne wyniki leczenia i rehabilitacji, to kwestia miesięcy lub nawet lat. KrA jest u mnie już drugi rok i ciągle jej się pomalusieńku poprawia czucie :cool3:
  7. Piekielnie inteligentne... miałam nadzieję, że chociaż Ru okaże się spokojna, no wiecie pies z cukrzycą, tia, akurat :eviltong: Yewciu, ten preparat polecają na miau, wiec może działa? Spróbuję, bo podłoga mi pachnie sikami.... :shake: ...dla poprawy nastroju, saga "wyprawa wikinga" [URL]http://www.youtube.com/watch?v=sGjSw1FQKGg[/URL] :evil_lol:
  8. [quote name='rebellia']Mnie tylko ch*j strzela, że tamten Dom dopuścił do tak karygodnego zaniedbania... przeboleć tego nie mogę, bo wiozłam Kongę tramwajem z Ulv, ze schronu. Wyglądała masakrycznie...[/quote] Powiem Ci że to nie tylko zaniedbanie... Konga dostała nawrotu choroby nagle, wyłysiała i pokryła się ranami bardzo szybko. :-( Niestety dom stały (bo zakładam, że Ty, Met chcesz byc raczej DT? ) musi byc uprzedzony o mozliwości rzutu choroby. Cały czas usiłuję zdobyć zdjęcia Kongi z lecznicy z czerwca/lipca. Ona wyglądała dużo gorzej niż na tych fotkach ze schronu.... :-( Do met jak pojechała, to już była podleczona. Met, pozwolisz, że przemyślę propozycję?
  9. Ostatnio miała sraczkę..... po zżarciu: 1,2 kg whiskasa; butelki oliwy; masła roślinnego w całości; cukierków pomarańczowych 8 sztuk.... :evil_lol: wszystko kradzione oczywiście.... Wczoraj dostała wciry, bo nie zdzierżyłam, kiedy po raz drugi uciekła z wanny i zapaskudziła schnącą podłogę.... :mad: Poza tym walczymy z odleżyną :shake: A w ogóle na miau polecają takie coś: [URL]http://www.abckarmanet.pl/index.php?products=product&prod_id=56[/URL] [URL]http://www.abckarmanet.pl/index.php?products=product&prod_id=312[/URL] i chyba musze to kupić....
  10. Pałek i tak z wiekiem zrobił się spokojny.... na spacerach nikogo nie zjada, bijatyk w zasadzie nie urządza, nauczył sie że na wsi sie nie poluje itd... Ale o ile małe domowe zwierzaki są nietykalne, to dziki szczur czy mysz na dworze nie mają szans :shake: Za to gołębia chorego to mi wyłuskał nosem z krzaków i najwyrażniej oczekiwał że mu pomogę :lol: (i się nie zawiódł:evil_lol:)...
  11. Chyba tak... chociaż on tam miał ślad po dawniejszej bójce, kiedyś mu się zrobiła taka gulka z płynem, który został ściągnięty i była tylko blizna- takie zgrubienie... ale jak się uderzył, czy Gut go dziabnął, to się zrobił wysięk i ropień :mad: Pałek to stary bandyta, mimo treningów posłuszeństwa, prób wychowawczych i pilnowania już nie raz i nie dwa lądował u weta po awanturze :mad: Jego przeciwnicy też- sam Gucio miał już dwa razy rozdziubany nochal i fafel... Ale teraz chyba obaj chłopcy zmądrzeli, udają, że się nie widza- tylko mamroczą pod nochalami :evil_lol: Facetom to zawsze potrzeba dostać w skórę, zeby rozumu nabrać...
  12. Odetkana! Pałek mi napędził strach kolejny raz. Otóż z bani przyogonowej zaczęla się sączyć ohydna ropa... pies spuchł włącznie z jajeczkami :placz: Popędziłam do swojego weta (do Kamila), gdzie okazało się że z bani zrobił się piękny ropień :-( który się już nie nadaje do usunięcia "całościowo", bo objął kość ogonową... Został przecięty i wypłukany. Pałek jest na antybiotykach i zobaczymy jak się będzie goił... czuje się lepiej, bo bania go strasznie bolała... W ogóle był niesamowicie dzielny i grzeczny, nawet głupi jaś nie był potrzebny, tylko miejscowe znieczulenie. Czyli jak na razie operacja odwołana!!!!
  13. Oczywiście że ma szanse ii to duże :cool3: Tylko trzeba szybko działać, a na razie czy macie możliwość podawania jej chociażby witaminy B compl.? Dość spore dawki... Poza tym nie napiszę co mysle o wetach z góry skazujących psa, bo mnie zbanują :diabloti:
  14. Met, bardzo Cię prosze przestań się wygłupiać. Możesz udzielić tych informacji wreszcie? Choćby na PW? Nie mam czasu, ani ochoty się użerać z obrazoną nie wiadomo na co chimeryczką. :shake:
  15. Fakt, bernardyn to nie jest :evil_lol: ale wielkie i piekne....:loveu:
  16. Nie ma żadnej dyskusji, bo met nic nie odpowiedziała na moje pytania. Ponawiam - [SIZE=3][B]jak jest leczona Konga i jakie są koszta? [/B][/SIZE]
  17. Oczywiście że specjalne znieczulenie i opieka.... ale i tak ryzyko jest:-( Tyle, ze niestety teraz to koniecznośc ta operacja .... pewnei przy innym psie bym aż tak nie panikowała, ale Pałek... to Pałek, moja miłośc psowa :loveu:
  18. Samo to chyba nie, ale Pao ma 14 lat i chora wątrobę więc się boję narkozy... no i wyników histop. nadziąślaka:-(
  19. Z Pałkiem jest niefajnie... okazało sie że w łapce to staw barkowy jest stukniety... lae to nie wszystko. Pałek miał na pupie przy ogonie taką małą gulke- pozostałośc po dawnej bijatyce. Kiedys wet ściagnął z niej płyn i powiedział żeby pozostałej kulki nie ruszac. A teraz chyba się Pał w to uderzył jak sie bił z Gutem, bo urosło okropnie... jest w tym wstretny brunatny płyn. I okropnie Pałka boli :placz: Musiałam z nim na rękach lecieć do weta bo nie chciał iść.... dostał przeciwbólowe i antybiotyk, ale konieczna będzie operacja pod narkoząąą (od razu ciachną też nadziąślaka).... ja się booojęęęęę :placz:
  20. Bo jego tam boli skóra... mnie tylko raz kłapnął i to ostrzegawczo jak mu oglądałam wnikliwie łysawy ogon:evil_lol: No i miny robił zębate przy przemywaniu i kropleniu oczu... Ale on to taki dziadek straszak, kłapie ostrzegawczo i bez specjalnego przekonania - powinnaś zobaczyć Rudą w akcji, to jest dopiero mały rekin :diabloti:
  21. Na razie to stresuję samą Aksę... dostała dzisiaj wciry- była tak niemożliwa jak tylko się dało, wyskoczyła mi dwa razy z wanny, obsikała umytą podłogę, oszczekała listonosza i zrobiła koope na klepki:mad: Aha- i zżarła kocie jedzonko....
  22. Dziękuję w imeiniu Brutka i cioci!!!! :multi: Jutro pierzemy biednego Bruciego znów w specjalnym szamponie... znielubi mnie całkiem :shake:
  23. Pałek obolały (łapka) ale wesoły... niestety obmacałam go dokładnie calusieńkiego i wynalazłam dwa niewielkie guzki po skórą :-( Poproszę o usunięcie ich również i badanie... boję się strasznie.... :placz: Chociaż Koralik miała takie dwa paskudne narośla na łebku okazały sie nieszkodliwe i żyła jeszcze dłuuugoo... A u nas okrutny wicher i deszcz popaduje... ciśnienia nie ma i zdycham sobie po kawałku.... :-(
×
×
  • Create New...