-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Nie, no wit B koniecznie :crazyeye: Który wet kazał nie dawać??? Czas w takich przypadkach niestety jest cenny... -
Bo aparat zdechnięty, to fotek niet :shake: Powoli dochodzę do siebie, co objawia się spaniem do 20 godzin/dobę- u mnie to oznacza zdrowienie :evil_lol: KrA przestała broić?? Doobree.... ona nie umie nie broić ;) A to pogryzie wiaderko z kiszoną kapustą, a to zje mój serek, a to okradnie kota.... wczoraj do spółki z Rudą zżarły na sucho dwie chińskie zupki. :mad: Pije z sedesu, rozciąga śmieci, a w sklepie zoo robi maślane oczy i minę "nic nie jadłam, gospodarzuuu".... Odleżyny leczymy, ale niestety są przetoki :shake: KrA jest na zastrzykach...
-
I powinni błogosławić Niebo za takiego psa :lol: Mój Pałek przez większą część życia darł pysk z upodobaniem z każdego możliwego powodu... :mad: teraz się troche oszczędza, ale i tak wchodzącym gosciom towarzyszy radosny jazgot- po prostu widać, że diabelec kocha się wydzierać ;) Bardzo rzadko szczekała Mila i za to ją kochałam:evil_lol:
-
[quote name='darunia-puma']martens dokładnie każdy pies może być zagożony i nie mamy sie co czarować wiem każdy robi jak uważa ale ja nigdy wiecej nie zostawie swoich aniołków samych nie wybaczyłabym sobie gdyby im sie coś stało dzis byłam w kauflandzie i ku mojemu przerażeniu pies ktorego mijałam jak wchodzilam do sklepu stał i czekał na pana tak jak kończyłam zakupy po jakiejs godzinie nadal tam był tyle że skostniały i bardzo smutny - a co tam w końcu pańcia robi zakupy na świeta co ja obchodzi psiak pod sklepem a mnie mało szlak nie trafił on był taki malutki i bezbronny a w wałbrzychu dzić bylo -2'c koszmar gdzie jest ta wrażliwosc u ludzi a przynajmniej zdrowy rozsądek?!!!!![/quote] Ja bym wlazła do sklepu i narobiła szumu :diabloti: włącznie z pytaniem, czy Pan/pańcia ruszy doopsko, czy mam wołac straż miejską? Już mi się zdarzyłao, kiedy przed bankiem jakaś debilka przywiązała psa w koszmarnym upale, na słońcu, pies rozpaczliwie wył ponad pół godziny...
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='red']Troskę Wiktora o zdrowie mamy uważam za egoizm. Wiele ludzi w chorobie ucieka się do działalności charytatywnej, różnej, czy to dla ludzi czy zwierząt, takich znam bardzo wiele. Ci ludzie wtedy żyją, czerpią stąd siłę, bo czują taką potrzebę, jak potrzebę jedzenia, picia itd. NIE WOLNO im tego zabraniać, bo dopiero wtedy ich życie można zamienić w koszmar. Wtedy czują się chorzy, kiedy już nic nie mogą robić dla innych. A propo, nikt na siłę nie upycha zwierząt jak to nazwał pan Wiktor. Pani Joanna jechała kawał drogi, żeby ją przytulić i dać jej nadzieję. Człowieku, ja Twoją mamę potrafię zrozumieć, bo przeszłam poważną chorobę zagrażającą życiu, obok mnie wszyscy byli chorzy na to samo i naprawdę ci, z którymi mam kontakt, pomimo, że powinni unikać stresów, odpoczywać... wręcz przeciwnie robią wiele, bardzo wiele, ale już nie dla siebie lecz dla innych. Bo branie wypełnia ręce, a dawanie serce. A ludzie chorzy potrzebują tego najbardziej - nie dóbr materialnych a spełnienia się, spełnienia się w dawaniu- proszę nie nękaj ludzi na forum i nie pogrążaj swojej mamy. Pozwól jej robić to co chce. bo takie jest jej prawo.[/quote] W pełni sie z tym zgadzam, tym bardziej, ze nie tak dawno zostałam "posądzona" ;) o to, ze również nie daję sobie rady z moim stadem ze względu na choroby... Kto tego nie przeżył, to nie ma pojecia jak bardzo mogą do życia i normalnego funkcjonowania mobilizować zwierzaki potrzebujące naszej pomocy. Że łatwiej wtedy znosić ograniczenia, ból, złe samopoczucie, bo wciąż się jest potrzebnym, a odstawienie na boczny tor, nawet w imię źle pojętego dobra chorego, może narobić więcej złego niż dobrego. Dawanie nie tylko "wypełnia serce"- to zawsze jest swego rodzaju transakcja ;) dając- otrzymujemy jeszcze więcej.... Tak, że proponuje zejść z tematu Josi i ufam, że jeżeli przestanie być w stanie opiekowac się psicą, to nam o tym powie- [B]Josi, zawsze możesz na nas liczyć!!!!!![/B] -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Ja bym zaproponowała konsultacje z dr Szczypką i pomysleć o dalszej diagnostyce.... -
No własnie przeczytaj uważnie całość art. 187. [B]INNE RZECZY[/B]. czyli właśnie nie papiery wartościowe, czy kosztownośći. A więc także psy. Rozumiesz? Te wartościowe stają się własnością skarbu państwa, a te nie-wartościowe znalazcy. ;) Gminne przepisy- na podstawie Ustawy o Ochronie Zwierzat: Art. 11. 1. Zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin. 2. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w porozumieniu z Ministrem Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa określi, w drodze rozporządzenia, zasady i warunki wyłapywania bezdomnych zwierząt. 3. Wyłapywanie bezdomnych zwierząt[B] oraz [COLOR=red]rozstrzyganie o dalszym postępowaniu z nimi może [/COLOR]odbywać się wyłącznie [COLOR=red]na mocy uchwały właściwej rady gminy[/COLOR][/B], podjętej po uzgodnieniu z państwowym lekarzem weterynarii działającym na podstawie odrębnych przepisów oraz po zasięgnięciu opinii upoważnionego przedstawiciela Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce lub innej organizacji społecznej o podobnym statutowym celu działania. Czyli gmina decyduje, co dalej robi z wyłapanymi zwierzakami bezdomnymi....
-
[B][/B][B]Art. 187. [/B]Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, które nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ, a w razie niemożności wezwania - [B]w ciągu [COLOR=red]dwóch lat[/COLOR] od ich znalezienia,[/B] stają się własnością Skarbu Państwa. [B]Inne rzeczy stają się po upływie tych samych terminów własnością znalazcy, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom; [/B]jeżeli rzeczy są przechowywane przez organ państwowy, znalazca może je odebrać za zwrotem kosztów. Te czternaście dni to wynika zazwyczaj z uchwały gminy, na którą jest nałożony obowiązek zajęcia się bezdomnymi zwierzętami. Prawo do decydowania o "dalszym postepowaniu" daje gminom ustawa o ochronie zwierząt. A ten rok skąd, to musze sobie przypomnieć;)
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
No to super, że u Dafne i Josi wszystko w porzadku :multi: Teraz się zacznę wymądrzać :evil_lol: Po pierwsze.Materac- TAAK!!!! Trzeba sprawdzić gdzie jest i podesłac Dafne, ona naprawdę bardzo pomaga (i nawet nie jest bardzo prądożerny;)). Po drugie- pływanie super pomysł, ale jak juz sie odleżyny podleczą. Wtedy można by pomyśleć o takiej jakby uprzeży, która pomagałaby Dafne pływac w wannie. Jak to opisac... takie szelki, ale obejmujące też brzuszek, podczepione do stelaża rozpartego na wannie (jakis pomysłowy Dobromir zrobi bez trudu). Mając takie coś byłoby łatwiej ja rehabilitować, bo po pierwsze pies nie mając gruntu wiosłuje i zmusza łapy do ruchu, po drugie człowiek ma wolne ręce żeby majtać łapkami psa;) U nas to niestety nie wchodzio w gre- rozmiary Aksy i wanny... Po trzecie- ręcznik pod brzusio to rozwiązanie czasowe, lepiej by było wymodzić coś w tym stylu: [URL]http://www.handicappedpets.com/resleash/[/URL] ...znacznie wygodniejsze. Po czwarte. Można używac pieluch ludzkich za dużych w ten sposób, że się z nich wycina odpowiednie fragmenty, skleja brzeg taśmą klejąca i wsadza psu w gatki. Gatki najlepiej kupić odpowiednie wielkościa dziecinne w ciuchlandzie, takie mięciutkie, nie nylonowe. W krócie nt. odleżyn. co wg mnie działa? -solcoseryl (bardzo dobrze) -argosulfan -przymoczki/okłady z riwanolu -olej z rokitnika -sudocrem (dość grubą warstwą można też zabezpieczyc odlezynę na czas pływania).... uffff;) -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Martwię się o psa ale i o JoSi... Czy na pewno sobie poradzi?, bo że jest niewątpliwie wspaniałą osobą, to widać- tylko czy jej możliwośći fizyczne "nadążą" za wielkim duchem? Na pociechę w kwestii szans/nieszans dodam, że KrA na straty spisało dwóch wybitnych specjalistów- sugerowali uśpienie, bo "to się już nie zagoi", "nie ma szans, zeby trzymała" itd... Dla uczciwości powiem, że jeden przyznał się jak najbardziej do własnej pomyłki ;) No i szukając ratunku dla niej kontaktowałam się z wieloma specjalistami, także ludzkimi, na pytanie o szanse mówili jedno- "nikt nie wie, to się okaże, w przypadku uszkodzeń neurologicznych nie da się jednoznacznie wyrokować". A przecież Ciągutka ma jak piszecie częściowe czucie.... -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Jakoś się przesadnie uspokojona nie czuję :roll: W najlepszym razie JoSi bedzie zapewne musiała znosić krytyczne uwagi ze strony syna, w najgorszym...:shake: I po drugie. G... wierzę w diagnozę, żeby ją sam papież postawił. Bo w przypadku urazów kręgosłupa jest jedna prawda- nic nie wiemy, aż się okaże. Jedyna pewność, że zwierzę/człowiek nie będzie chodzić- to wtedy, kiedy mamy z absolutnie 100% potwierdzonym całkowitym przerwaniem rdzenia. Koniec, kropka. W żadnym przypadku nie można sobie odpuścić rehabilitacji, bo nawet jesli nie pomoże stanąć na łapki, to pomoże krążyć krążeniu, a to zapobiega wielu komplikacjom.... -
Ada Ma Dom!!!! ... Ada odeszła ...
ulvhedinn replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Depresja tez robi swoje- może Ada nie miała do tej pory motywacji do wstania? ;)