Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Wiecie co, życie jest niesprawiedliwe :shake: Ja się tak nie bawię :placz: Daję wczoraj kolację psom, tak trochę bezmyślnie, i nagle się ocknęłam... No taaaak... KrAksa ma w misce Biomilla (dostaliśmy w prezencie), Ruda wcina RC weterynaryjny, Pałek zajada sie Orijenem, a kocisko ma dwie miski i do wyboru Nutram i Leonardo... :mad: Już nie mówię, że maluchy jedzą: RC babycat, RC intestinal, RC Sensitivity i Iamsa kitten... :roll: ....a biedna ciotka to bułkę z topionym serkiem :placz:
  2. Ta krwawa biegunka to nadżerki w jelicie? Wiem, że przy bardzo chorych nerkach się zdarzają- Bulinka miała taki problem... Trzymam kciuki!!!!
  3. Gwoli scisłości- miałam bernardynkę a ni TTB i owszem uważałam, ze to ja jestem odpowiedzialna za to, żeby ujadający york, czy inny kurdupel nie stracił życia w paszczy mojej suki. Bo to, że ją w końcu wychowałam tak, że siedziała i nie atakowała nawet rozszczekanego upiorka, to jedno, a to że puszczona na psa rozszarpałaby go na strzępy, to inne... Po prostu wiedząc, że ten drugi pies może stracić zycie, nie zaryzykowałbym. Bo jak ja mu buta sprzedam- to sie skończy najprawdopodobniej na poturbowaniu- z pyska wielkopsa może już nie wyjść w całości. Po prostu... jakby to ująć- jest różnica w możliwościach. Co innego jak dziabnie york, co innego benek, czy ast. I wolę żeby się skończyło na kilku szwach, nawet u mojego psa, niż żeby inny pies skończył życie. Oczywiście zrozumiałe jest dać możliwość obrony jeśli naszego psa atakuje zwierzę mogące mu wyrządzić poważną krzywdę (powiedzmy 60 kg malamut). No to jasne, że nie będziesz trzymać swojego w kagańcu i nie pozwolisz go pogryźć. Ale jeśli możliwości agresorka sa niewspółmierne do możliwości naszego? :shake: Szczególnie jeśli sie wie, że jest to pies, który walczy "na poważnie" i ma już na koncie zagryzienie.
  4. Ten "kundel" jak piszesz też był żywą i zasługującą na życie istotą. Niewinną, bo winny mógł być tylko jego własciciel. Ale to on zapłacił... I jeszcze jedno- mylisz się: we Wrocławiu pies musi być na smyczy, obowiązek kagańca dotyczy psów średnich i dużych i agresywnych, a także ras uznawanych za agresywne. Luzem pies może być puszczony w miejscu odludnym (dosłownie "na terenie mało uczęszczanym". Czy gdyby go zaatakował york, tez byś zdjęła kaganiec? Tego typu postawą niestety budujesz(ecie) jeszcze gorszą opinię psom i tak uważanym za wrogów publicznych....
  5. Lesia, maleńka kociczka wywalona w mrozu do lasu i prawdopodobnie pobita :-( dołaczyła za TM do siostrzyczki :-(
  6. No.... ale tak to mam najwyżej miłe zaskoczenie, a nie okropne... zreszta jakoś te złe przeczucia sie często sprawdzają- Lesia (koteczka) nie żyje :-(
  7. Boziu... :placz: Kasieńko, strasznie mi przykro, ale jak pisze Brazowa- psica miała u Ciebie wymarzone życie, takie jakie śni się każdemu psu.... Biedna Ruda została sama :-(
  8. [quote name='KaRa_']W ciągu 2tyg chyba 100zł wykombinujecie, przecież nie jest to kolosalna suma wiec tu nie mówicie,że drogo a zaliczka taka by mieć pewność,że wszyscy pojadą i możemy ten ośrodek cały wynająć;) Więc wygrzebywać z skarbonek pieniądze, od rodziców zapożyczać, od szefów :evil_lol:[/quote] Dla mnie jest... niestety takie życie- jak się ma wyliczone, a każda nadwyżkę pcha w zwierzaki w potrzebie...:shake:
  9. Nie mogę spać... do zwykłych kłopotów (czyli głównie finansowych) dołączyła choroba Pałka :-( Nadziąślak, którego do tej pory wet wolał nie usuwać, zrobił sie niefajny, w piatek operacja :-( Strasznie się boję, żeby nie zezłosliwiał i nie dał przerzutów :placz: i samej operacji tez się boję :placz: A w dodatku Lesia nam umiera i nie wiadomo jak ją ratować...
  10. A ja w sumie nie powiem, żebym była zachwycona faktem, ze Rami miał zdjęty kaganiec. Skoro jak piszecie ten drugi pies był znacznie mniejszy, to było to raczej niepotrzebne- sama masa Ramiereza wystarczyłaby do poturbowania przeciwnika. I zawsze można użyć buta. A tak to za głupotę własciciela zapłacił w sumie niczemu niewinny pies... Piszę to, ponieważ sama byłam posiadaczem dużego, agresywnego psa (Mila) i tylko dwa razy dopuściłam do "konkretnego" starcia z innym psem. Nie darowałbym sobie, gdyby przez niedopilnowanie mojego zwierzaka inny stracił życie, nawet jeśli to tamten atakował...
  11. :shake: Stówy do 28 nie wykombinuję, mowy nie ma... :shake: W lutym owszem, ale w styczniu na pewno nie.
  12. KrAksa obrażona bo ją ciocia ulv.... pogryzła :oops: desperacki krok, mający na celu wtłoczenie odrobiny rozsądku do tej czarnej łepetyny :mad:Pożarła pół kilo RC intestinal dla kociąt :placz: w dwie minuty... Poza tym w normie, w tej chwili mam do sprzatnięcia pogryzione pudełko po mleku, kubek po jogurcie, kilka woreczków w strzępach, rozwaloną książkę, zrzucone moje ciuchy- na których spała, osikaną podłogę, psa do mycia... czyli wszystko po staremu ;) Aha- rozbiłam rano piękną doniczkę bo się potknęłam na "kimś"... :placz:
  13. Widziałam wczoraj chłopaka :shake: Niestety jest okropnie zapyziały :shake: Jest oczywiście leczony, ale zima, nawet łagodna i dobek w schronie- to nie wróży najlepiej...
  14. BOLEK NIE ŻYJE. Więcej niech napisze Shanara, albo Aga, bo jak ja napiszę, co myslę, to mam ban murowany...
  15. Wyniki wątroba/nerki itp. są w normie :lol: Prostata śliczna ;) Zęby takoż. A jutro robimy prześwietlenie kręgosłupa i miednicy, bo chłopak ma z tym wyraźne problemy...
  16. [B]ulvhedinn[/B] + psy (ilość nieznana ;-)) + domek Fajne podsumowanie :evil_lol:
  17. [quote name='Koperek']No... Hmmm.... Zastanówmy się...:evil_lol::evil_lol: ...po zastanowieniu: [B]OCZYWIŚCIE!!!:lol:[/B] Tylko gdzie, kiedy itp.- ogólnie to w tygodniu, co??[/quote] No to daj znac co i jak i kiedy :evil_lol: agacia- zapraszamy!!!
  18. Choera... zrobiłam juz prawie całe rozliczenie i się zjadło :placz: jutro zrobię drugi raz bo mi siły uciekły... Brutus idzie jutro do lekarza, bo przez ta pogodę chyba ma większe problemy ze stawami :-(
  19. Ona jest naprawdę maleńka.. biedulka... :-( Jest w Żyrardowie tak?
  20. To może zaapeluj o zrzute na badania, zrób bazarki- bez badań leczenie może być po prostu bezsensowne. :-(
  21. A fotki...? :oops: Jesli możesz to zrób jej od razu badanie krwi bo staruszka może mieć jakies dodatkowe problemy- nerki, wątroba i wtedy sam antybiotyk to za mało... :shake:
  22. Owszem, czas po urazie będzie dla weta bardzo ważny. Opis możesz dać, mam zamiar dreptać m. in. do Szczypki i prawdę mówiąc on ma w nosie opinie innych, jesli się z nimi nie zgadza ;) jakby nie to, to by mi KrA nie ratował...
  23. Jutro jechać do weta i zrobić DOKŁADNE badania morfologię i wyniki wątrobowe- takie jęczenie i ból to może byc zapalenie watroby... Pałke miał np. po urazie takie zapalenie watroby, że z bólu nie stał na łapach :-( Moja sucz dostaje essentiale forte, albo esseliv i bardzo sobie chwalimy, a przy poprzednim sieroctwie wątrobowym jechałyśmy na ziołach, jak będą wyniki Szychy, to może coś wymyślę. Warto by mieć w domu środek rozkurczowy, niech wam wet powie jaki może być u Szyszunie stosowany, wydaje mi sie że no-spa by mogła, to zawsze jest doraźna ulga przy skurczach (jesli to skurczowe). Jeszcze mi przyszło do głowy- u ludzi stosuje się w podobnych stanach raphacholin... nie wiem, czy u psów można...:roll::oops:
×
×
  • Create New...