-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
ulvhedinn replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Ale za to jak cieplutko!!!! ;) -
[B]NO I CO?????[/B] :mad:
-
No bo.... Pałek kiedyś był agresywny (taki się ulągł już) i postanowiłam, że będę mieć przyjazne gościom zwierzęta i chyba mi za dobrze wyszło ich wychowywanie w tym kierunku :evil_lol: Wyników Pałka nie ma. Z bardziej smutnych smutków.... umiera kot cioci Maciek :placz: jeszcze spróbujemy powalczyc, ale wyniki są fatalne, ma ostrą niewydolnośc nerek po narkozie... :-(
-
zapaść tchawicza - czy operacja pomoże?
ulvhedinn replied to iza_szumielewicz's topic in Laryngologia
Mogę się u Was wyżalić??? Kot nam umiera, wet nie widzi nadziei :-( Ukochany przez moją ciotkę stary bandyta Maciek :-( Ostra niewydolność nerek po narkozie, musiał mieć zrobioną paszcze, bo była jedna ropa, bardzo cierpiał.... -
Nietoperz? Toperz? [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/1425/agf00003ct5.jpg[/IMG] Ta dziwna z prawej strony paszcza, to wielka dziura i obisła warga po opercji nadziąślaka. Teraz juz wygląda lepiej;) Hyc!!!! [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/9909/agf00006dd9.jpg[/IMG] ....biedny "staruszek" po opercji, tiaaa..... KrAksa w dołku :evil_lol: [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/8286/agf00011cs8.jpg[/IMG]
-
Fotki z niedzieli som::cool3: [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/1628/agf00001kk3.jpg[/IMG] Potffory w lesie... [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/7108/agf00058ih7.jpg[/IMG] Zdemolować!!!!! Zjeść!!!!! ...i co z tego, że mi wszystko na głowę zjechało :eviltong: [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/6144/agf00059jx7.jpg[/IMG] Patycek!!!! Wyrwać patycka!!!!!! [IMG]http://img292.imageshack.us/img292/449/agf00060ze9.jpg[/IMG] Dooobraaa.... a teraz co? [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/2865/agf00004of9.jpg[/IMG] O, ciocia też ma patycka!!! Daj patycka, daj, daj, daaawaaaaj!!!!!
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Berek']Dorosłe psy które mają aż tak silną potrzebę "zabawy" (sic!) z psami obcymi i/lub znanymi z psich parków zostaly przez swoich właściieli starannie NAUCZONE, że od nich, tj. od wlascicieli, żadnych atrakcji spodziewać się nie należy. Toteż realizują swoje potrzeby współpracy, integracji ze stadem w sposob zastępczy. :roll: Po prostu.[/quote] Berek, to mi wyjasnij, dlaczego moja Kra, NAUCZONA współpracy ze mną (co zreszta uważa za najlepszą rozrywkę), regularnie trenowana, także na "myślące zabawy" i w domu i na spacerze- równocześnie uwielbia ganianie i zabawy z innymi psami? I owszem pozwalam jej na to, bo widzę, że takie rozrywki zaspokajają w niej jakąś potrzebę. Spacer złożony i z pracy ze mna i z szaleństw z psami ewidentnie jest dla niej ciekawszy i bardziej satysfakcjonujący niż tylko ćwiczenia i zabawa ze mną. Aha- żeby nie było, nasza "współpraca" to nie tylko suchy trening, ale także szaleństwo i ganianki. ;) A poza tym jak napisała Vectra, niektórych psów nie da sie zmęczyć "osobiście" :evil_lol: A co do Władczyni- ja mam tylko jedno zastrzeżenie- hmm.... zbytnia agresja i "monopol na rację" :evil_lol: Natomiast bardzo sie cieszę z faktu, że ma tak znakomicie wychowanego psa (i oby było więcej takich ludzi i psów), bo z doświadczenia wiem, że niewychowany pies o takim potencjale jak JRT to bomba zegarowa. Prędzej czy później ucierpi albo on, albo inny zwierz. Zresztą to nie dotyczy tylko określonych rasowców/nibyrasowców, sama mam takiego wypierdka, totalne kundliszcze 8 kg i wiem, co mógłby zrobić (a czego nie robi po wieloletniej nauce :evil_lol:). A z drugiej strony nieopanowana agresja może takiego nawet groźnego, malca zaprowadzić prosto w zęby większego agresora... -
Ja jeszcze dodam, ze zabieranie psa w najróżniejsze miejsca, nowe sytuacje nie tylko buduje relację pies-człowiek, ale pozwala wychować sobie psa pewnego siebie, który na nowośc nie zareaguje paniką. Oczywiście jeśli już mamy panikarza, to wszelkie nowości wprowadzamy po odrobince, zachowując się cały czas normalnie (żadnegi niuniania, pocieszania). W ten sposób udało mi się wychować psa, który jeździł ze mną absolutnie wszędzie, gdzie nas wpuścili, włącznie z wykopaliskami archeologicznymi, praktykami w terenie, fastiwalem celtyckim, koncertem i imprezą, gdzie było 5 tys. luda. ;) Wszędzie zachowywał się spokojnie, w wyluzowany sposób, nie plątał pod nogami, nikomu nie przeszkadzał. Kiedy nie przemieszczał się wraz ze mną, to spał, albo leżał w dogodnym miejscu obserwacyjnym :evil_lol: A nie jest to pies z natury łatwy, ani spokojny...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Malati']Mam psa najcudniejszego mojego, który po pogryzieniu przez owczarka jest w połowie sparaliżowany, dokładniej prawą stronę ciała ma nie w pełni sprawną, a że ma ok 17-20 lat sprawności nie odzyska już na pewno, co powoduje, że chodzi w taki dość specyficzny sposób. Mimo tego jest psem pełnym radości i chęci życia. Po prostu porusza się wolniej (w zasadzie poruszał się ale to długa historia) Kiedyś poszłam z nim i z sukami na spacer i pani, najwyraźniej "wielka miłośniczka" zwierząt podeszła do nas spoglądając to na mnie to na Kaja potępieńczo jakbym jakaś złą wywłoką była. Przez chwilę się przyglądała po czym nie owijając w bawełnę rzekła pełnym uniesienia i zbolałego współczucia głosem "- Ojej czy nie byłoby lepiej go uśpić, bo nie chodzi pani w pełni dobrze?" Tego dnia mój humor nie był najlepszy, zresztą takie rady też go nie poprawiają więc niemal natychmiast odpowiedziałam - "A czy pani chciałaby żeby panią uśpić" Pani się zmieszała, spojrzała pod nogi i już bez tego nadęcia w głosie odpowiedziała (przynajmniej tak myślę, ze to to znaczyło bo było bardzo ciche) - nie, nie chciałabym - po czym śpiesznie oddaliła się od nas.[/quote] Och jak ja takich "miłośników" nie cierpię :mad: i niestety, ale moje odpowiedzi sa znacznie mniej stonowane ( a mam sunię na wózku i drugą niewidomą :diabloti:)... A co do psich łączek. Ja je lubię :evil_lol: Bo taka np. Kra kocha towarzystwo innych psów, wspólne ganianie, zabawy, przeciąganie sznura itp. a w domu zaden pies nie dorównuje jej temperamentem i siłą. I owszem czasem stoję z innymi właścicielami i się gapię jak mój zwierz szaleje :cool3: bardzo się ciesząc, że się może trochę zmęczy. ...a praca ze mną to zupełnie inna sprawa, wtedy pies jest skupiony i stanowię dla niego centrum wszechświata. Faktem jest, że mogę Krakulę odwołać z każdej zabawy, jeśli nie posłucha hasła "do mnie", to mamy jeszcze jedno- "idęę sobieee"- i wtedy lepiej nie stać na linii pies-pańcia :evil_lol: Nie skutkuje tylko w jednym przypadku: JEŻ. -
Przyznam, że to bardzo prawdopodobne rozliczenie, tak się zbieram i zbieram do zrobvienia porządnej buchalterii, brrr... :oops: Przyjazd, tzn. termin, jest uzależniony od paru czynników (transport, drzwi itp;)), ale myslę że do połowy lutego, jesli nie wcześniej, czyli w styczniu... oczywiście uprzedzę i mam nadzieje, że tym razem dotrę za dnia:oops: Może się w końcu dodzwonię, mam lepszy telefon dzięki Rossie :lol:
-
Pokój ;) I powiedz ile wiszęęęęę.... Jak napisałam u Kra, rozmawiałam ze specjalistami, Konga musi zostać dodatkowo zdiagnozowana i leczona bardzo intensywnie, po stałą kontrola wetów ze sprzętem. Ponieważ nie znalazł się chętny tymczas, więc młoda wyląduje u mnie (nasze mordy dostaną preventiki i założymy drzwi do kuchni, żeby je rozgraniczyć).
-
Ja sie przyznam szczerze, nie mam ochoty wykłócać, bo to nie ma sensu... mam nadzieję, że Met mówi zgodnie z prawdą o docelowym ograniczeniu liczby zwierzaków, bo z doświadczenia wiem, że nie da się "obrobić" porządnie zbyt dużej ich ilości ;) Kiedy u nas było 6 psów i 12 kotów to z Aga miałysmy pełne ręce roboty, a co dopiero, kiedy jest jeszcze kilka koni- miałam z końmi do czynienia i wiem, ile to pracy, bardzo ciężkiej pracy... Myślę że w tym układzie MUSZĘ zabrać Kongę; raz, że to jednak pies specjalnej troski i aż nie wypada dalej obciążać nią Met. Dwa- po dłuższych rozmowach z wetami ustaliliśmy, że Konga będzie wymagała dalszej diagnostyki, bo jesli się nie leczy skóra, to całkiem mozliwe, ze wdała się infekcja bakteryjna i bedą potrzebne antybiotyki celowane. Potrzebna będzie zeskrobina, badanie mikroskopowe (żeby ustalić obecność i i lość nużeńców) i prawdopodobnie antybiogram. I potem bardzo intensywne leczenie (będzie pod stałą opieką wetów), inaczej bedzie tylko gorzej. A do tego trzeba będzie przestawić Kongę na specjalne, wysokoodżywcze jedzenie, bogate w NNKT. P.S. statut Naszej Szkapy: [URL]http://nasza-szkapa.idl.pl/statut.doc[/URL]
-
Nie jestem w stanie myśleć... :shake: właśnie miałam prawie zawał :placz: Pałek nagle zacząl się zataczać, usiadł, nie mógł wstać... ubierając się żeby iśc do weta rozbiłam szklanke, rozwaliłam sobie goleń i rozdeptałam kota. Po czym okazało się, że głupol miał atak (Pao ma padaczkę od 3 roku życia), tylko taki słaby, króciutki i nietypowy. 15 minut później użalał się nad pustą michą... a ja się niedługo nabawię nerwicy, albo mi serce szlag trafi, bo oczywiście juz miałam wizje, że to jakaś komplikacja pooperacyjna, zapaść, serduszko, albo co... :shake: Ide spać, zanim padnę, łapy mi się trzęsą. P.S. No i chlapnęłam sobie nalewki od wujka Dominika:evil_lol: w ramach akcji ratunkowej.
-
KrAkula i stado ;) były dziś na spacerze w lesie... dzień był piękny, słoneczny, aż żal było go nie wykorzystać rekreacyjnie. KrA już odszlabanowana, goi się i może niszczyć wózki :evil_lol: dzisiaj kolejny spaw w wózku szlag trafił...:mad: co nie dziwi zbytnio, jesli sie weźmie pod uwagę, że KrA nie uznaje spokojnych spacerów ścieżkami. Dla Kra spacer to przedzieranie się przez chaszcze, wpadanie do dołów, skakanie! przez pnie drzew, noszenie patyczków, konarów, kamieni i czego tam się nie da dorwać... robienie piruetów na lodzie i wpadanie na ciotkę... szaleńcze gonitwy i ogólny obłęd :lol: Prześmiesznie się paskudka mści na badylach, które miały czelność ją zahamować- wraca i z wrednym błyskiem w oku wyrywa je z ziemi, albo przegryza:diabloti: Jak tylko kupie czytnik bedą foty, bo okazało się że kabelek co prawda szlag trafił, ale aparat żyje i foci :multi: