Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Sunia najprawdopodobniej pojedzie do Niemiec. :)
  2. Cudna kluseczka, oby już było dobrze ze zdrowiem... P.S. A w schronie na boksach siedzi- mix co prawda, ale jamnikowaty- pręgus.....
  3. [quote name='MagdaCh']jako ze tyle juz przeszła, ciśnie mi sie na usta jedno pytanie - czy nie było lepiej jednak ulżyc jej cierpieniom juz na poczatku?[/QUOTE] A to już piramidalna bzdura, wybacz. To równie dobrze moglibyśmy od razu uśpić wszystkie schroniskowe psy, bo może się nasiedzą i nacierpią, a nóą zostaną pogryzione, albo trafią na kogoś nieodpowiedzialnego. A Pola na tą chwilę zdecydowanie nie kwalifikuje się do eutanazji. Suka przeszła rzeczywiście dużo, bo trafiła na wyjątkowo durną i skrajnie nieodpowiedzialną osobę (a właściwie osoby). Prawdę mówiąc, jeszcze nie wiem dokładnie jak to wyglądało od drugiej strony, ale moim zdaniem co najmniej jedna osoba powinna ponieść konsekwencje narażenia psa na niepotrzebny stres, cierpienie i śmierć. Pomaganie nie jest łatwe, to wiemy wszyscy, ale do diabła, biorąc odpowiedzialnośc za żywe stworzenie, bierze się ją na dobre i złe. I robi się to żeby pomóc zwierzakowi, a nie żeby poczuć się samamu lepiej, jako "wspaniały dobroczyńca".. Kłopot w tej chwili główny jest z jedzeniem, Magda co mała u ciebie jadła? Bo robi to wrażenie jakby miała kłpoto z pobieraniem pokarmu, dziś zjadła miesko, ale tylko podziabane na małe kawałki i z ręki, większe mamalała i wypluwała. Obejrzałam sobie dokładniej jej zęby z tyłu i mógł się jednak trochę bardziej ten wet postarać, jak już była w premedykacji.... nie wiem, czy to jest przyczyna czy coś innego?
  4. Nosz kurde, ciągle nie mogę przeboleć.....
  5. No właśnie w tą "oponkę" mam wsadzać- ale tylko opatrunki hydrożelowe.... uwierz, naprawdę już cudujemy jak się da- tylko to jest wyjątkowo parszywa lokalizacja.... :( W dodatku Krze robią się czasem takie przetoki od okolicy "spojenia" kręgosłupa- możliwe, że gdzieś coś drażni, ale na razie nie wiadomo co- fragment kości, sam metal? Nie jest to póki co szkodliwe (podobno) dla zdrowia, gorsza byłaby interwencja chirurgiczna (jesli sie pogorszy to będzie niezbędna).... Ech, w sumie biorąc pod uwagę "poważność" urazu Kry to i tak chyba powinnam sie cieszyć- niedługo miną cztery lata, wielu ludzi z porażeniami tyle nie żyje.... Cały czas mam świadomość, że Karakulce może nie być dana normalna długość życia i to mnie przeraża.
  6. No spory jak spory- przy dziąsłach wygląda to średnio, jest kamień (ona była robiona na żywo czy w narkozie?), mocno też są odsłoniete szyjki zębowe- "wyższa" część zębów jest zadziwiajaco biała (to już wiem czemu). Dzika na bank nie jest, wręcz bardzo mocno lgnie do człowieka. Poza tym jakim cudem przezyałaby kilka miesięcy, to nie jest pies zdolny coś upolować....
  7. Nooo... wiesz prawde mówiąc to ja po cichutku szukam takiego psiaka.... i akurat mi sprzątnęli sprzed nosa....
  8. Akurat na takie maleństwo spokojnie mam miejsce, a teraz nie chce brać większego psiaka na DT, bo przez najbliższy czas dużo siedzę w pracy (a jednak duży wymaga większej kontroli przez pierwszy okres). A poza tym, ona mi strasznie przypadła do serca...... no nic już nie mówię.
  9. Smaruję toną mazideł, strzykam solcoserylem, naświetlam bioptronem... niestety to jest dokładnie na samej kości inijak nie chce sie goic (żeby nie było, jest pod stałą kontrolą wetów). Ostatnio w desperacji doktor wymyślił, że będziemy przyklejać krze do futra takie jakby miekkie oponki z gąbki, żeby nie miała możliwości leżeć na tym bezpośrednio. Przy czym lepiej jest o tyle, że od jesieni jest to świństwo jakby "zamkniete- czyli nie można już się dostać swobodnie pod skóre. To cholerstwo nie było bardzo rozległe z wierzchu, ale bardzo głeboki i stąd taki powolny proces... :(
  10. Załatwia sie poza domem. Co do lecznie, trudno leczyćcoś nieokreślonego. Babcia wyniki ma w porządku, więc na razie obserwacja i leki wzmacniające plus leczenie oczka.
  11. Ta co miała być u mnie, trikolorka. Jestem niepocieszona....
  12. Skoro było lepiej, to może tylko schron ją tak dobił (to ewidentnie domowa psina) i się poprawi. U mnie niestety zostać nie może, bo absolutnie nie mogę obciążać cioci jeszcze jednym wiecznym tymczasem-zwłaszcza że u niej na wiecznym tymczasie już jest Brutus, drugi rok, pies schorowany, wymagający leczenia, którego los nie interesuje nikogo, bo przecież jest bezpieczny. A ui ciocia do najmłodszych nie należy. A u mnie to byłoby blokowanie tymczasu (i tak jest na zawsze Kra a i Piki coś nie znajduje domu), a ja powoli na przyszłość planuję jeszcze jednego psa- na stałe, wtedy już absolutnie nie mogłabym żadnego dodatkowego tymczasować. Poza tym mieszkam na 2 piętrze i raczej by to małej nie służyło. Ale nie martw się, ona dostanie najlepszy domek!!
  13. No i dupa. Sunia poszła dziś do adopcji, nie zdążyłam. A prosiłam, że ja ją biorę.... :(
  14. Może na wszelki wypadek zrób test (powinny być w schronie), ale na pociechę ci powiem, że parwo mamy bardzo bardzo rzadko. (ona nie była szczepiona tak btw? za mała?) Ha, raz dałam na imię suni Busia Glizdeczka i tak jej do paszportu wpisali, a wogóle to uważaj, jak się nauczy reagować na Glizdę, nie będzie chciała mićc inaczej na imię (AgaVisenna COŚ o tym wie :evil_lol:)
  15. Mają słomę, nawet maja schronienie wewnątrz budynków, ale niestety zdarza się że któryś nie wytrzymuje. A u Iva dołożył się stres sylwestrowy, stary psiak.... a dzięki "dobrym ludziom" jest masakryczne przepełnienie, wszystko co się da (izolatka, szczeniakarnia, tzw "koza") pozajmowane przez staruszki, psy chore ,psy po wypadkach itd- nawet w kocim baraku siedzą trzy najbardziej bezradne psy. Przy czym, gdyby nasi włodarze nie obcięli budżetu na zeszły rok ("kryzys", kurna, a na dziurawą fontannę za 20 milionów to mieli!), to schronisko już mogłoby być przeniesione do nowej siedziby, gdzie jest znacznie więcej miejsca i lepsze warunki. Sorry za offa, ale wściekła jestem na tą sytuację permanentnie. Niestety, również we wrocławskim schronisku odeszły wczoraj dwa psiaki- piesek, który 3 tygodnie leżał w rowie, mimo wysiłków weterynarzy nie udało się go uratować i bezimienny piesio po wypadku... :(
  16. Sądząc po poprzednich zdjęciach to nie posłużył jej za bardzo pobyt w schronie. Bardzo oględnie mówiąc- w rzeczywistości omal jej to nie zabiło. Tak jak już było pisane, suczka w schronie przeszła zapaść (prawdopodobnie spowodowaną chwilową niewydolnością krążeniowo-sercową)- możliwe, że to skutek zbyt wielu stresów jakie przeszła, kolejne porzucenie, sylwester, wystrzały... Jest chudziutka, ledwo chodzi. W sumie to właśnie łapki działają jej najsłabiej. Ma brudne i zmierzwione futerko, dziś jej nie prałam, ale jutro musimy się pozbyć zapaszku. Ma nieładne zmiany skórne, prawdpodobnie spowodowane złym odżywianiem i ogólnym zaniedbaniem (no to akurat starsza sprawa). Martwi mnie jej słaby apetyt, ale możliwe, że jak sie trochę odstersuje i oswoi z kolejną zmianą to będzie lepiej. Ząbki przerzedzone i w kamieniu. Ma bliznę dość świeżą na pyszczku, na bródce. Ma również chore jedno oko (zaropiałe, wygląda na efekt uszkodzenia rogówki lub jakiś starszy zaniedbany stan zapalny) i widoczną zaćmę na obu. Poza tym jest fajna, kontaktowa, widzi i słyszy całkiem dobrze, więc chociaż tyle.... Dostała szeleczki (szerokie), żeby ułatwic jej poruszanie (można ją podtrzymac, inaczej ze schodów leci na pyszczek) i oczywiście prywatny koszyczek ;) . Babcia Pola: [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/9964/dsc0494j.jpg[/IMG] [IMG]http://img693.imageshack.us/img693/3715/dsc0507a.jpg[/IMG] [IMG]http://img682.imageshack.us/img682/1128/dsc0490dl.jpg[/IMG] [IMG]http://img686.imageshack.us/img686/2143/dsc0492s.jpg[/IMG] Swoją drogą trzeba by się dowiedzieć kto ją adoptował (i dac na czarne kwiatki) i obsobaczyć osobe pilotującą adopcję...... suczka trafiła do schroniska w samą Wigilię, rzeczywiście wielkie serce ma ta "pani"..... Cała ta nieudana "adopcja" omal nie stała sie przyczyną śmierci suni i niestety, ale jak rzadko używam mocnych słów, tak tutaj ktoś okazał się bardzo mocno nieodpowiedzialny i można się zastanawiać czy naprawdę TAK powinna wyglądac pomoc. Pomagać trzeba mądrze i z pełną odpowiedzialnością za zwierzę. Magda, czy wiesz kto dokładnie ze straży pilotował adopcję? Chociaż imię tej osoby. Dla babci potrzebne będzie- dobre jedzenie (na pewno miękkie, jeszcze nie wiem, czy bardziej jej podejdą puszki, czy domowe, na razie dajemy puszki), krople do oka (jakiekolwiek bez sterydu), witaminy i szampon mam. Ew. jakiś dobry preparat na stawy.
  17. No Twój, Twój, już dwa razy go myłam żeby oddać czyściutki i pachnący i kurcze nie możemy się zgrać z Brosową ;)
  18. [quote name='xmartix']mam jeszcze informację że ta czarna sunia nr 2 właśnie pojechała do ULV!!!! Ulv dziękujemy!!!!![/QUOTE] ...nie no niezupełnie zrozumiałaś ;), sunię zabieram dopiero jutro rano, bo dziś zgarniałam babcię "z koszyczka" i musiałam ją nieść na rękach, a byłam bezautowa.... Co do karmy, Kenzo, podrzucę Ci kilo Profilum dla małych ras z kurczakiem, co (mam z Krakvetu) ;)?
  19. Zaraz wychodzę do schronu (no ja jestem rekordowa nocna sowa :oops:).... dzwonić stamtąd do Kenzo? Tą szarą (to taka z krótkimi łapkami i wiegachnymi uszkami, prawda?) bierze na DT Monika ze straży :p Jest z malców jeszcze dorosły, ale dość młody pinczerek- takie typowe wrzaskliwo-zgryźliwo-radosne staworzonko na długich łapkach...
  20. No fakt, Piesiasta jest rozpieszczona do niemożliwości, a za wszelkie przewiny obrywam... ja, jako "dostarczyciel" Piesiulki ;) A tutaj Piesia w swoim kolejnym sweterku, dla odmiany zielonym, z bazarku od Tanitki. Ona nie chodzi goła nawet po domu, zmarzlak z niej straszliwie-straszny....
  21. Ta, ta...;) Słuchajcie, mam problem. Kra kategorycznie nie zgadza się na oddanie Wytrzeszczy.... :mad: Żeby zwierzaki same się rządziły, no. [img]http://img46.imageshack.us/img46/7951/dsc0442k.jpg[/img] One razem śpią razem sie bawią, czyszczą sobie futra. Próbowałam "testowo", podrzucając Wytrzeszcz koleżance, to Kra jej szukała po całym domu, a po powrocie Wytrzeszcz popedziła do Kry i zaczęła ja natychmiast "masować". No i co ja mam zrobić...?
  22. To nie do mnie pyanko, ale na fotkach wygląda na starszego, albo jest AŻ taki biedny....
  23. I jeszcze jedno. 18 lat to wiek, kiedy człowiek ma "dużo do zrobienia"- a ONy potrzebują duuużo naszej uwagi, sporo pracy ("róbmy coś, róbmy coooś!") i i sporo czasu poświęconego na wybieganie i "wypracowanie" psa. Jesli marzysz o owczarku, przemyśl to, teorię dominacji ciepnij w kąt, poczytaj o szkoleniu pozytywnym i wogóle o tym JAK pracuja owczarki i... jak się nie zniechęcisz, to czemu nie ;) Swoją drogą, jak miałam naście lat to miałam "motorek w d..." i zamęczałam wręcz moje "biedne" psy szkoleniem i spacerami- no Pałkowi to akurat naprawdę na dobre wyszło (Kora była mnie zachwycona, to był leniwiec); i och, jak ja żałuję że nie trafiłam wtedy na np. belga i że nie miałam pojęcia o zorganizowanych psich sportach typu agility.....
×
×
  • Create New...