-
Posts
5234 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by red
-
Ludzie dzielą się na tych, którzy śpią z psami i na tych, którzy się nie przyznają , że śpią z psami. Nie wymagamy tego od Ciebie, Twoja mentalność nie pozwala Ci nawet użyć słowa eutanazja wobec psa, nawet nie wiedziałaś na co umarły Twoje poprzednie psy, potem jakoś z tego wybrnęłaś. Twój chłopak pisze, że Gabryś daje się gryźć, Ty - że on gryzie. Cały czas kręcisz i gubisz się w kłamstwach. Skończ z tymi lekami, klatkami... Może adoptujcie amstafa, jeśli chcecie ustalać jakieś hierarchie, tylko że karcony amstaf może kiedyś oddać. A to biedactwo jest tak podporządkowane, że bardziej nie może, tresować taką bidę to po prostu chore. Więcej nie będę się wypowiadać na ten temat, kiedy możemy go zabrać?
-
Dobrze, że Twoj chłopak powiedział mi, że pies ma uczucia, bo nie wiedziałam.......Co do Ciebie, na pewno się na swój sposób starałaś, ale to nie pies dla Ciebie, skoro posuwacie się do faszerwania go środkami uspokajającymi, karcicie, zamykacie w klatce to po co to wszystko. Gabryś był mimo swego losu radosnym psem i bardzo posłusznym. Sama mówisz że jest coraz gorzej, więc nie tędy droga. Nie męczcie siebie i jego, wcale nie przywiązał się do was aż tak, żeby cierpiał z tego powodu, psy idą z domów tymczasowych dalej i też się przyzwyczajają, to tylko 2 miesiące. Nie kierujcie się emocjami czy niechęcią do mojej osoby za wyciąganie tego co złe. Pan doktor może i ma rację, ale nie w przypadku tego psa, do każdego trzeba mieć indywidualne podejście. Uważałaś moje porady za głupie, ja tak naprawdę ich nie dawałam tylko Cię słuchałam z przerażeniem, porad szukałaś raczej gdzie indziej.
-
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Ja też przypuszczałam, że przyczyna tkwi gdzie indziej. Niormalnie człowiekowi nie przeszkadza, że pies nie chce wychodzić na spacery, jeśli nie załatwia się w domu. Natomiast przeszkadza, jeśli chce z nim fruwać tu i tam. Ludzie zastanawiajcie sie trochę zanim weźmiecie psa ze schroniska to poważna i odpowiedzialna decyzja. Jeśli na częste wyjazdy to może psa od szczeniaka ale bez lęków i przykrych doświadczeń. Szkoda mi Smołki.... lepiej szukajmy jej nowego domu. -
[quote name='gatasalvache']A to parę słów od Piotrka: Mamy tego psa już dwa miesiące i jak czytam to forum to dostaję kur.... zwłaszcza jak czytam posty szanownej pani red. Co tak naprawdę robisz dla tych psów i co o nich wiesz? Podobno miał on mieć do półtora roku, a trzech weterynarzy z rzędu stwierdziło, że ma przynajmniej trzy lata, to skoro szanowna pani red tak dobrze wie, że dla Gabrysia najlepsze byłby domek z suczką wysterylizowaną, to dlaczego przez co najmniej dwa lata tego nie znalazła o czym tak namiętnie pisuje. Również stwierdzili, że jest to bardzo ciężki przypadek. Każdy radził to samo o czym już dawno wiedzieliśmy i co nie odnosi najmniejszego skutku. Niech ktoś mi powie jak pokazać psu, np. że tu jest jego miejsce i w tym miejscu ma leżeć, jak nie reaguje na swoje imię, gwizdanie, głaskanie, kuszenie jedzeniem, grożenie, krzyczenie i bicie? Ten pies nie szaleje w ten sposób, że biega po mieszkaniu strąca rzeczy ze stołów, wywraca krzesła czy coś w tym stylu, on z premedytacją odgryza deski ze ścian, potrafi wyrwać drzwiczki od szafki z zawiasami. Odnoszę wrażenie, że szanowna pani red tym co robi zaspokaja swoją pustą próżność i myśli, że ulepsza świat, a to co tak na prawdę robi, to przekazuje komuś pieska i nic jej dalej nie obchodzi co ci ludzie i piesek muszą przejść, by ten pies się udomowił. Krytukuje, bo tyle potrafi. Potrafi przekazać pieska, a później pisze jaki to popełniła błąd oddając go, bo mógłby on siedzieć dalej w schronisku, a szanowna pani red mogłaby pisać żarliwe posty, aby ktoś go wziął i pokazywać jaką jest dobrą osóbką. Co do domku z suczką wysterylizowaną, ludzie w takim domu raczej nie potrzebują psa, który na widok psa o połowę od siebie mniejszego robi pod siebie, bo tak Gabryś się zachowuje. Nie można z nim iść normalnie po ulicy, bo na widok ludzi rzuca się na boki, mniejszych psów się boi, do większych podbiega i daje się ugryźć, bo tak się stało, jak się go spuści ze smyczy to później trzeba go 10 minut prosić aby dał się złapać. Nie obchodzi mnie co pani red sobie życzy, bo tak naprawdę nic nie wie. Widzę dla tego psa następujące wyjścia: nauczy się paru rzeczy i zostanie z nami, jak nie to zostają jeszcze chemiczne tabletki uspokajające, bo ziołowe nie działają. Tabletki te wydłużą czas jego oswajania, jak to nie poskutkuje to zostanie uśpiony. Uważam, że uśpienie będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem, ponieważ każde zwierze ma uczucia, a Gabryś jest bardzo przywiązany do mojej dziewczyny i gdyby wrócił do schroniska to by bardzo cierpiał "dlaczego nie ma już tej dziewczyny która go wzięła, dała mu tyle ciepła i teraz go oddała..." a tak to dostanie zastrzyk, zaśnie i już się nie obudzi, nie będzie czuł bólu i cierpienia. Wzieliśmy Gabrysia, chcemy dla niego jak najlepiej, ale musi się on nauczyć paru rzeczy, bo bez tych rzeczy to nikt tego psa i tak nie zechce. A pani red niech swoje komentarze zachowa dla Siebie, bo tym co pisze nikomu nie pomaga, a decyzja co do Gabrysia jest tylko w naszej kwestii.[/QUOTE]A Ty chłopcze, nie pouczaj mnie jak postępować z takimi psami, bo jak ja pomagałam zwierzakom, to Ciebie jeszcze na świecie nie było i nie pytaj co ja dla nich robię i dlaczego nie wzięłam Gabrysia. Ja poświęcam swojemu zwierzakowi tyle czasu, że nie byłabym w stanie pomagać 500 innym w schronisku, więc daruj sobie swoje wywody. I jeden i drugi mój pies ze schroniska był tym najbiedniejszym. Nie uczyłam ich niczego, a sunia sama z siebie nosiła mi parasolkę, portfel jak chodziłyśmy na zakupy, nie wymagałam od nich niczego tylko dawałam, dawałam dużo miłości. Wszystko przychodziło samo powoli. Co Ty o tym wiesz? Poza tym psy niejednokrotnie są dłużej niż dwa miesiące w domach tymczasowych zanim trafią do domu docelowego, a Ty piszesz, że tak się przywiązał, tak by cierpiał, że lepiej go uśpić.... Gabryś podbiega do dużych psów i daje się ugryźć.....jak go nauczysz, żeby nie dał się ugryźć? Waszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo i doprowadzenie tego psa do równowagi stawiam pod wielkim znakiem zapytania. Dotychczas fundujecie mu same stresy, chociażby odjeżdżając samochodem kiedy nie chciał wsiąść. Dlaczego lepszy dla niego dom z ogrodem - proste. Nie ma mebli do gryzienia, nie ma chodzenia na smyczy, nie ma samochodów, innych psów, które go gryzą...nie ma więc klatki do zamykania i tego co stosujecie... bicia. Potraktujcie ten dom jako tymczasowy, może chęci mieliście dobre ale nie wyszło. Czekamy na Gabrysia, nie umieścimy go w schronisku, ma szansę na taki dom, jakiego potrzebuje ze swoimi lękami i temperamentem.
-
[quote name='gatasalvache']Gabryś nie łamie sobie zębów próbująć otworzyć klatkę, za to łapami próbuje coś zdziałać. Wpada w panikę za każdym razem kiedy słyszy zamek w drzwiach. Jest spokojny jak ktoś jest w domu, nie muszę być to ja. Gabrysiowi nie można popuszczać, ponieważ on to wykorzystuje za każdym razem. Uczymy go, że nie wolno wchodzić za telewizor czy komputer bo wplątuje się w kable, jak jest dobrze to go głaszczemy, a on robi znowu to samo. To sprytny pies, ale red cały czas tak wspomina o tej suczce i domku... tak czytam i myślę czy tego by chciał Gabryś czy może ona? Bo raczej on tego chyba nie powiedział. Tak bardzo Wam jest go żal, ale Wy go nie wzieliście tylko ja. Umiecie tylko krytykować i "pomagać" na odległość... pisaniem.[/QUOTE]Ja nie chciałabym Ci pomagać ani bezpośrednio ani na odległość. Po prostu wiem na 100%, że to nie to, na drugi dzień zabrałaś go na imprezkę, za kilka dni wiozłaś autobusami w kagańcu (wiem że to konieczne w autobusie, ale on nie powinien wtedy podróżować), puszczałaś go na wsi gdzie biegały luźno psy i jeden rzucił się na niego, puszczałaś go bez smyczy w mieście, a kiedy wpadł na jezdnię stwierdziłaś, że dostał lanie, uczyłaś żeby dawał łapę i to Cię cieszyło, nie zauważyłaś, że rzucacie go na wielką wodę i tylko wymagacie, wymagacie, tresujecie....a jak nie to do klatki. Zrobiłyście z niego kłębek nerwów a teraz opowiadacie bzdury lekarzowi a ten potwierdza, że to trudny przypadek. Znałyśmy tego psa, był pod szczególną opieką, w boksie z dwiema suczkami, kiedy je wypuszczałyśmy, biegał jak szalony a na wołanie wracał sam do boksu. Chyba nie jest więc taki "niereformowalny" i myślę, że może lepiej czuł się mimo wszystko w tym miejscu.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Ten jej partner jest że ta powiem wredny, już trzy osoby, które go głaskały znienacka capnął. Co będzie kiedy zaczniemy łapac Pinię, najpierw jego trzebaby gdzies zamknąć. Ona jest taką ofiarą losu i przy nim faktycznie widzi wsparcie. Trudna sytuacja, ale może się uda. -
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='gwen']Przepraszam jeśli CIe urażę, bo na pewno nie jest to moim celem... ale trochę martwi mnie to Emilko, że tak szybko rezygujesz... Mój zwierz też woli siedzieć w domku i jak tylko może (nawet na działce) to zazwyczaj jest jeden kierunek... domek i nic na to nie poradzę... przestałam już go nawet namawiać jakoś szczególnie... po prostu tak jest dla niego lepiej z jemu wiadomych przyczyn wiec tak zostało.[/QUOTE] Popieram, bo też tego doświadczyłam. Przecież sunia jest dla Was, w waszym domu i niech tak będzie, żeby tylko chciała wychodzić za potrzebą to wystarczy. To co przeżyła, to było dla niej straszne... W domu czuje się bezpieczna.... zastanów się czy nie warto tego tak zostawić. -
Nie wzrusza mnie to co piszecie na mój temat, natomiast przeraża mnie wasza "radosna" twórczość i to jest niepokojące. Już sam wyjazd na grila na drugi dzień po przywiezieniu go domu, wylęknionego, bojącego się własnego cienia był błędem, to o czym piszesz świadczy o waszej niedojrzałości do posiadania takiego psa. Zanim jednak podejmiecie decyzję o uśpieniu Gabrysia dajcie mu szansę oddając go w nasze ręce. Niszczenie czy nieposłuszeństwo nie jest powodem do eutanazji, poczytajcie ustawę o ochronie zwierząt. Jeśli już wyczerpiecie wszelkie środki do układania tego psa (jak widać jest coraz gorzej nie lepiej) to wtedy pomimo porażki, miejcie odwagę oddać go z powrotem. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
-
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
A czy ona musi chodzić na dlugie spacery.. jak się załatwi i chce do domu to jej wybór. W domu czuje sie bezpiecznie. Moja sunia ze schroniska też nie chciała wychodzić, tylko siku - dom, potem stopniowo wszystko się samo toczyło. -
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Pisałaś, że ładnie chodzi na smyczy, teraz po tylu dniach pojawił się problem? -
Nie będę komentować waszych wypowiedzi, jeśli tylko obecna właścicielka o tym zdecyduje, Gabrysia w kazdej chwili zabierzemy, w końcu psy bywają w domach tymczasowych nieraz nawet długo i wtedy się je poznaje, co ułatwia znalezienie stałego już domu, odpowiedniego dla jego charakteru. I podtrzymuję, że jeśli bym mu szukała to dom z podwórkiem i najlepiej z suczką wysterylizowaną, na 99% ten pies powinien być w takich warunkach. Nie znaczy to, że będziemy o niego walczyć, odbierać itd. Jeśli jego pani uważa, że jest szczęśliwy - to nam to wystarcza.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
U nas nie ma hycli, po prostu psy wyłapują pracownicy schroniska, kiedy sunia miała cieczkę i było pełno psiaków, były zgłoszenia do schroniska, część tych psów wyłapali. Ale sunia nie dała się złapać. Podpytamy jeszcze pracowników, może coś wymyślą, oby nie brutalnego. -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Czy koleżanka widziała sunieczkę, zdecyduje się na nią, czy może inny domek na horyzoncie? Przyzwyczai się do Ciebie.....ale cóż, najpierw niech będzie zupełnie zdrowa. -
Teraz wiem, że Gabryś powinien być w domu z podwórkiem i drugim psem, nie sprawiałby wtedy takich problemów. Wybacz, ale od początku miałam moralnego kaca...A z tą klatką - czyj to pomysł... może i wygoda, bo nic nie zrobi w tym czasie, ale na pewno dla niego to szok. Ja bym nie była w stanie zrealizować takiego pomysłu.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj zaniosłam im dużo jedzonka, oczywiście ich nie było, ale zostawiłam na wysepce, wodę też, one tu wracają i zjadają. Szkoda, że ta sunia taka niemądra.....ma szansę na normalne życie. Ja już nie piszę się na podawanie jej środka nasennego, jeszcze bardziej się bałam o nią jak zwiała pod wpływem tabletek na chwiejących się nogach. Monikab, próbujcie proszę, jesteśmy z Dorką zajęte teraz zbiórką żywności dla schroniska w marketach. -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Bosze..... biedactwo, uściskaj ją od nas, czy bierze jakieś leki na ten pęcherz? -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Ja też myslę, że ona nie ma w sobie agresji, nie wiem co przeżyła, że tak się boi człowieka. Jeśli Wieśce się uda ją złapać, to powoli sunia się oswoi. -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
A co z Dusią? -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
No właśnie, co tam u maluchów... na pewno dużo sie wydarzyło. A Kuleczka z tego co wiem jest narazie u siostry Owieczki. -
KOSTEK- juz w szczesliwym domku u DusHki :)
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Cudowny ten Kosteczek, przybrał ciałka, niedługo nie zmieści się w swoim łóżeczku... -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Dif, Tygrysiczka wyjechała na weekend, Dorka będzie jutro, ja mam grypę i jestem w niemocy, sama nic nie zrobię. Zaczłapałam się dziś po południu z garnkiem klusek z czymś i obdzieliłam ich. Psiaczki są obydwa, trzymają się siebie i jak pomyślę, że trzeba ich rozdzielić... Mała nadal jest bardzo nieufna, nie daje się dotknąć, czekam na dziewczyny i musimy coś postanowić. Znajoma doradzała hydroxyzinę w syropie.