-
Posts
5234 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by red
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Kurcze, zimno i deszcz, a sunia nadal się wałęsa. Dziś rano dzwonił do mnie chłopak, szedł do szkoły i widział Pinię uciekającą wypłoszoną w stronę tunelu, a misiek miał zkrwawioną łapę i leżał przy jezdni. Nie wiem co się wydarzyło. -
[quote name='mar.gajko']Przejrzałam ten wątek na prośbę, 1. Nigdy nie wydałabym psa do mieszkania wynajmowanego, lokatorskiego, ze zmienającymi sie wspólokatorami, w ciągłym ruchu. 2. Ten pies nie mial szans na normalne dostosowanie się do warunków. 3. Metody wychowacze i beztroska opiekunó jest porażająca. 4. Bardzo prosze o przesłąnie adresu tych ludzi do Straży dla Zwierząt we Wrocławiu; dałam namiar. 5. Pies powinien natychmiast opuścić ten dom, zanim go zamęczą. 6. SdZ wejdzie choćby z Polcją. Prosze moda o zabezpieczenie pstów mówiących o uśpieniu zdrowego psa "bo się przyzwycził do tych ludzi". Nie będą odpowidać na wybitne komentarze "właścicieli". Ich znajomośc psychiki psiej jest porażająca. Wyprowadzenie tego psa, po pobycie u nich, to będzie trudne zadanie.[/quote]W rozmowie a Agatą pytałam o mieszkanie, przyznała, że wynajmuje, pytałam o metraż - powiedziała, że ok.60 m2. Nawet przesłała jakieś zdjęcia a mieszkania. Potem okazało się, że to tylko pokój, a w innych są współlokatorzy. Nie zachwyciło mnie to, nie mam nic przeciwko mieszkaniu 1 pokojowym, bo sama miałam psa w takim lokalu, ale to było nasze i nie było lokatorów. Dla takiego psa to ma jednak znaczenie. Co do znajomości psychiki psów - to faktycznie nieporozumienie. Czułam się odpowiedzialna za tego psa, chciałam żeby wycofali się z tej adopcji, ale pojawiło się wielu doradców, którzy przejęli tę odpowiedzialność, nigdy nie namówię się na podobną adopcję, żadne "czekanie na psa, wszystko och, ach..." Już nie uwierzę....
-
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='emilka_73']nie chodzi o to że pies był chory bo to żaden problem wyleczyć ale że o tym nie byliśmy poinformowani mimo że schronisko wiedziało od tygodnia;[/QUOTE]Proszę się wypowiedzieć, jaki dom powinna mieć Smołka, skoro to pies nie dla Was, może to ułatwi nam podjęcie decyzji o kolejnym domu. Myślę, że taka "choroba" to nie choroba, ja też kaszlę i normalnie funkcjonuję. Oczywiście nic na siłę..... -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Nie pozbywaj się takiego ideału, a jak Biała Kulka? -
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Pani Emilka wiedziała,że sunia jest po przeżyciach, albo chcemy pomóc właśnie takiemu psu i bierzemy go na dobre i złe albo nie. Schronisko to nie hotel, to najgorsze miejsce jakie może być dla psa, są zimne mury, koktajl bakterii, 500 zwierzaków, bardzo różnych. Jednego pieska adoptowałam kiedyś ze szczękościskiem, bardzo chorego, chciałam go ratować i nie miałam żalu że jest chory w schronisku, po nim miałam sunię z zapaleniem oskrzeli, wzięłam ją i leczyłam ze świadomością, że tylko w domu może dojść do siebie. Ale nie wszyscy tak chcą. Pozostałym polecam psy z pieleszy, radosne, szczęśliwe, które nie znają złych stron życia. -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
A co z domkiem? Czy musi mieć badanie moczu, przecież nic się chyba nie dzieje? Czy zostanie u Ciebie, czy koleżanka ją widziała? -
Maleńka sunia w typie pekińczyka, Kruszynka-Dusia już w nowym domku
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Owieczka, dlaczego się nie odzywasz? Co z naszą Kruszynką, ta cisza mnie niepokoi. Najpierw pisałaś często i dużo, jeśli są jakieś problemy z domkiem stałym to powiedz, mamy wyjście. -
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
red replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Co z naszą Smołką? Czy nadal jest źle? -
Pocieszek-cudaśny psiak... odszedł samotnie w schronisku...
red replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kurcze, on był w boksie ze starszymi szczeniakami, okazuje się, że nigdzie nie jest bezpiecznie, taka sierotka z niego, gdzie jeszcze można go skutecznie ogłosić? -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
red replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
My chyba już się poddałyśmy..... ktoś odradzał relanium, chyba zwątpiłam... choć się nie zniechęciłam. Ten drugi pies jest wredny i przy łapaniu małej może się wkurzyć. -
Pamiętam malutką suczkę ratlerkowatą bez tylniej nóżki, wypatrzyłyśmy ją dopiero po dwóch latach pobytu w schronisku. Bardzo podobała się na dogo i szybko znalazła domek. Jest bardzo kochana przez Arwenkę i wszystkich, którzy ją zobaczą, no i ponoć ma charakterek. Mikuś też jest ślicznym i mądrym pieskiem, musimy go lepiej rozreklamować (tylko dom bez kotów).
-
Te litanie, które tu piszecie, nie są nikomu potrzebne. Ania ja, ani Dorka, ani Tygrysiczka nie mamy już czasu na dyskusje. W Radomiu mamy bardzo dużo pracy, dogomaniacy o tym wiedzą. PODSUMOWUJĄC - od tej chwili jesteście odpowiedzialne za Gabrysia - osoby, które obróciły się przeciwko nam. Pamiętajcie jednak, że Gabryś będzie spędzał każdy dzień w małym pokoiku z Agatą i co najgorsze jej chłopakiem - człowiekiem, którego nie lubi, człowiekiem, który swoim tokiem myślenia wystawił sobie sam wizytówkę. Chciałyśmy odmienić jego los. Od tej pory to Wy jesteście za na niego odpowiedzialne. Życzę powodzenia a Gabrysiowi szczęścia. Swoją wiedzą dzielcie się z laikami, nie z nami.Gdyby jednak ostatnim wyjściem dla Gabrysia było uśmiercenie go (bo eutanazja odnosi się do ludzi, pouczyła mnie Agata) - to znacie drogę. Dom na niego zawsze czeka. Miłej korespondencji....
-
Laluna, to ja zdecydowałam żeby Gabryś pojechał do Agaty. To ja nie powidziałam jej ile razy i co ma jeść, ( w schronisku jadł raz - różne rzeczy....) czy to jest takie istotne. Nie chcę czytac tych bzdur, ona już miała psy i nie wie takich podstawowych rzeczy, co jeszcze wymyślisz oprócz tego, że musimy iść na szkolenie żeby pomagać zwierzakom?
-
[quote name='LALUNA']A co nieco czytałaś o zawałach u psów? Bo raczej byłoby o to trudno. I moze trzymajmy sie faktów RED, bo ja widze ze zaczynasz mieć bujna wyobraźnie, a tego to nie lubie. Rozumiem ze gdybym napisała ze to ja zaleciłam klatke bez ogladania psa, albo ze zaleciłam podwanie jakis środków farmakologicznych. Moze przeczytaj moje posty a dopiero potem pisz takie bzudry.[/quote] Trzymasz się ściśle wiedzy książkowej plus jeszcze antypatia do mnie i niektórych osób to się równa "dobro" Gabrysia. Dla Ciebie cokolwiek napisze będzie głupotą. Nie zamierzam się kłócić. Nie czepiaj się mojej wiedzy na temat zawałów, nie popieraj tego co temu psu najwyraźniej szkodzi. Może jednak przeczytaj list Pani Ewy ta kobieta rozumie zwierzęta, choć nie kończyła w tym kierunku fakultetów. Jeszcze raz powtarzam, że chodzi nam wyłącznie o dobro psa.
-
[quote name='gatasalvache']Więc nie mogliście stwierdzić jak się zachowuje na ulicy i w mieszkaniu. Ale to już nie ważne. Gabryś się z czasem nauczy, że go nie zostawiam na zawsze wychodząc z domu. Byłam na spotkaniu z pewnymi osobami, które wzięły psy ze schroniska. Jedna miałą podobny problem, ale jego pies rzucał się dosłownie na wszystko, kiedy w mieszkaniu przebywały nieznajome osoby. Aż po 1,5 roku mu po prostu przeszło. Do tej pory nie wiedzą czemu tak robił i czemu pewnego dnia tak diametralnie zmienił swoje zachowanie. Gabi się przyzwyczai. gallegro jeśli gabi nie chciałby u nas więcej przebywać, to dawno by już uciekł, bo wypuszczam bez smyczy. Dalszej części nie skomentuje, bo nie będę się z Tobą przekamarzać.[/quote]Wiesz co, śmieszy Cię list Pani Ewy, bo to język miłośnika zwierząt, którego nigdy znie zrozumiesz.
-
Chcesz na siłę zmieniać tego psa, tak jak przemalować wazon w swoim pokoju, żeby pasował do całości... Tylko jakim kosztem. Wątpię w tą Twoją miłość do Gabrysia...on nie ucieknie, bo ma tylko Ciebie, nawet gdyby mu nie było najlepiej, to i tak pójdzie za Tobą. To nie znaczy, że jest szczęśliwy. A piszesz takie bzdury, że ręce opadają.... Jakaś treserka .....Przestrzeń w schronisku czy przestrzeń w ogrodzie ...? Wiesz co ...mój pies by umarł na zawał gdybym go wsadziła do klatki i poszła sobie. Albo chodziłby po lekach otumaniony dla mojej wygody. Dzięki za takie metody szanownej pani treserki.
-
To, że pomyślałam o domu z ogrodem było wynikiem jego zachowań w zamkniętym mieszkaniu i różnych stresujących sytuacjach na spacerach, puszczałaś go w wielkim mieście a jak wpadł na jezdnię dostał lanie. Bardzo mnie to bolało. Pani Ewy w ogóle nie brałam pod uwagę, dopiero teraz Ania napisała, że ona ciągle nie ma jeszcze psa. Pani Ewa nie jest tu żadnym argumentem. Napisałaś z płaczem, że jest coraz gorzej....Gabryś potrafi wyrwać drzwi, gryźć deski , nie chce być w domu sam itd. Dlatego uważałam, że ten problem by odpadł, gdyby był na podwórzu w ogrodzonym domu, bez prochów, klatki itp. Nie chodzi o to, żeby wyrwać Ci psa i dać komuś innemu, bo Pani Ewa może wziąć każdego innego. Sama pomyśl, gdzie by się czuł lepiej, nie myśl tylko o sobie.
-
[quote name='gallegro']>LALUNA, czy Ty aby nie celowo wyrwałaś z kontekstu cytowane słowa Red :razz:. W całości brzmiało to tak: " Już sam wyjazd na grila na drugi dzień po przywiezieniu go domu, wylęknionego, bojącego się własnego cienia był błędem" Czy Ty nie widzisz różnicy w tych wersjach (pełnej i "okrojonej")? A jaki niby miał się czuć pies drugiego dnia pobytu na nowym miejscu, i na dodatek zabrany na imprezkę???[/QUOTE] Dokładnie.... wiem, że w podróży był ogromnie zestresowany, bał się ulic, hałasu, kładł się zamiast iść....nie miałabym sumienia takiego psa ciągnąć na imprezkę. Nie wiem Laluna po co miałybyśmy uzgadniać jakieś wersje, stwierdzamy fakty.
-
Laluna, nikt z nas nie tresował psa, o jakich komendach mówisz? Wystarczy, że reagował na wołanie, pierwszy wchodził do boksu. Stworzyłyśmu mu takie warunki, żeby nie bał się innych psów, zabrałyśmy z bytowego , bo był słabszy. Tu był bezpieczny i związał się z tymi psami. Nie znaczy to, że tak miało wyglądać jego dożywocie, jak wielu innym - założyłyśmy wątek, dobrze wiecie, ile w Radomiu jest wyrzucanych psów. Gabryś czekał, owszem, a my mamy ciągle nowe i może bardziej pilne przypadki. Ile umieściłyśmy z ulicy, żeby nie trafiały do schroniska. Nie tylko on czekał, wiele wątków spadło gdzieś daleko, nie zarzucajcie nam opieszałości w tym względzie. I tak mamy mnóstwo problemów w naszym mieście, a ludzi do pomocy garsteczka. Co do pobytu Gabrysia w obecnym domu - nie przekonacie mnie .
-
[quote name='gatasalvache']Do gallegro Niestety ten mętlik w jego główce to nie tylko moja wina. To pani red mi mówiła, że ten pies potrzebuje tylko czułości. Mogłam posłuchać Piotrka, który od początku miał rację, że trzeba mu pokazać, że pewnych rzeczy nie można. Jak wzięłam tego psa to nawet go nie zaszczepili i to ja zorganizowałam transport. doprowadziłam do porządku bo miał dredy!! Teraz jego sierść lśni i jest zadbany. Nadal nie wiem skąd pomysł, że jest maltretowany. Psa nie oddam dlatego, że Wy macie jakieś idiotyczne myśli. Gabi zostaje.[/QUOTE]Moja droga, jeszcze okazywanie czułości żadnemu psu nie zaszkodziło, więc nie obwiniaj mnie za to, że pies jest taki z powodu czułości, coraz bardziej udowadniasz, że nie jesteś dojrzałą osobą. Jak chciałaś mu pokazać, że pewnych rzeczy nie można? To, że go czeszesz, karmisz, to nie wszystko. Nic nie wymyślam, wszystko co wiem to informacje od Ciebie, a Twój chłopak "dowalił do pieca". Czepiłaś się tego szczepienia, jakby to było teraz najważniejsze. Nie radzisz sobie z nim, nie faszeruj go chemią i nie zamykaj w klatce, jak za karę, bo dopiero teraz mogą zacząć się z nim prawdziwe problemy. Za dużo powiedział Twój chłopak również to,że nie pomaga ...bicie, nigdy nie uderzyłabym psa, może maltretowanie to zbyt duże słowo, nie oskarżam Cię o to, ale popełniasz błędy, wynikiem tego stał się nerwuskiem, niszczącym, buntującym się, w schronisku nie gryzł palet, sienników i innych rzeczy, choć niektóre psy to robią. Nie będę Cię bez końca uświadamiać, że to normalny, kochany pies, który wymagał jak każdy pies ze schroniska specjalnego podejścia. Problem był w tym, że to co Ty uważałaś za normalne podejście dla mnie było przerażające, dlatego Cię krytykowałam, ale skoro gdzieś szukałaś porad, zerwałam kontakt, mając nadzieję, że idziesz w dobrym kierunku. A teraz łzy - jest coraz gorzej. Odpuść sobie....jeszcze nie jest za późno, a kiedyś dojdziesz do takiego wniosku, że dobrze zrobiłaś.