-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Wenie zrobil sie guz nowotworowy na palcu przedniej lapy. Rósł, rósl, az wreszcie pękł. Powstaja wielka jak kalafior, nie gojaca sie ropiejąca rana. Leczenie zachowawcze antybiotykami nie pomogło, kalafior rósł, ciekło z niego, pęczniał i kwitł. W piątek guz zostal operacyjnie amputowany wraz z palcem, na którym urósł. Wena uczy się chodzic w nowej, czteropalcowej rzeczywistości. Łapa boli, z rany dalej cieknie, a pan doktor uprzedza że rehabilitacja potrwa, bowiem rana jest wysokiego ryzyka - ponowotworowa, w ruchomym miejscu, z nadkażeniem ropnym. Cały czas Wena bierze antybiotyki i zdaje sie nie zauważać ubytku na zdrowiu, kuleje ale rany nie liże, opatrunków nie zdziera, pokornie patrzy na weterynarza podczas czyszczenia i zmiany opatrunku. Cała operacja plus badania krwi i serca celem dopuszczenia do narkozy w tym wieku - została wyceniona na 440 zl. Taki też mamy dlug u weta. Jest nam bardzo cięzko go spłacić, bo akurat w fundacji złotówka do złotówki wydalismy na siano dla naszych 30 koni, które wraz z nadejściem wiosny sie kończy. Może ktoś wesprze piekną Wenus? Choćby grosikiem, będziemy bardzo zobowiązane... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-vTAwaf4C05s/T1YtS6aGcLI/AAAAAAAACw8/WZa-9U5aIO0/s576/1.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-gYYKRt3X600/T1YtTVbTDRI/AAAAAAAACxA/1W7AURMpGdQ/s512/2.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-jpf2q7VdSao/T1YtUZWkViI/AAAAAAAACxM/D9v8lRqtA80/s512/3.jpg[/IMG]
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jakies 17 lat byc może, sadzac po stanie uzebienia (brak) oczu (nie widza) uszu (nie slysza) łapek (ledwo łażą) ale co z tego duchem wciąż chetna do życia :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
DZIEKUJEMY!!! MORGANKA ZBIERA SIE W SOBIE PO CIEZKIEJ CHOROBIE. Nie wiemy dokladnie co sie stalo, ale miesiac temu Mordzian zaniemogla, przestala chodzic, jesc, zaczela siusiac pod siebie i nie tylko siusiac, i stala sie nieobecna. Wystawiona na dwor przewracala sie :-( Trzy tygodnie nosilam ją, śpiewałam jej, głaskałam ją, modliłam się. Wyglądało bardzo kiepsko, strasznie schudla, szkielecik... I pare dni temu zaczela jeść mięsko. Potem kaszleć wołając o siusiu. Potem stawać samodzielnie na dworze na siku. teraz pomalutku sama łazikuje sobie po domu, wszedzie rozlozylam dywany i chodniki, zeby sie nie slizgala, na dworze robi male kółeczko o wlasnych silach. Myslcie o nas cieplo, Morgana nasza dzielna babcia po przejsciach tego potrzebuje. Ściskamy wszystkich ktorzy pamietaja... -
aha no to lepiej zbierac pieniadze, psy niech zostana tam gdzie sa az moze zdechna i problem sie sam rozwiaze. Wybacz ale ja prowadze fundacje i uwazam cos takiego za smieszne. Jak widze zwierze w takim stanie zabieram je natychmiast, choc przewaznie jest to... KOŃ a nie pies. Potem je lecze i utrzymuje , rownoczesnie zbierajac pieniadze! Myslisz ze ile kosztuje utrzymanie konia, 100 zl na miesiac? A leczenie?> koni mam teraz 32! psów 11, kotow 6, koze i krolika. Nie narzekam , a juz napewno nie odwazylabym sie dac konto i powiedziec zbierajce se robcie co chcecie tylko mnie w to nie mieszajcie bo to BEDA KOSZTY ZE HOHO!!! Jak dla mnie jesli viva daje konto to viva zabiera psy! Jesli ma w dupie te psy to czemu na nie zbiera??? Po co?? Nie mow do mnie jak do laika, niejedno zwierze wyciagnelam z klopotow, i doprawdy nie mam 1% jak viva, nie mam wolonatriuszy, nie mam biura, telefonow sluzbowych samochodow ani szumnej nazwy. Ale napewno nie zostawilabym takich psow na lasce mrozu udostepniajac komus moje konto. Apropos adopcji - myslisz ze stare chore bezuzyteczne konie ida jak swieze buleczki? a stare psy? Tez mam kilka nie robie z tego sprawy, najpierw ratuje potem mysle. Widze ze viva czy tez kto zabral sie za tą akcję - odwrotnie. To tyle ode mnie.
-
jesli udalo sie w pare dni zebrac ponad 800 zl na koncie vivy, nie widze powodu, by nie oddac suczek pod płatna opiekę. To nie jest przypadek, w ktorym na hotel braknie pieniedzy, nie opowiadajcie. A i vivie ich nie brakuje, wiec skad to czekanie? Przypuszczam ze gdyby poszukac kogos kto przyjalby je do platnego DT, byloby to tez uczciwiej, to sa psy chore, wymagajace zabiegow, kapieli, smarowania, podawania leków, izolacji od innych psów i szczególnej opieki. Dlaczego nie zaplacic komus za to? Dlaczego zbierac kase, zebrac 800 zl, i dalej czekac mowiac ze nie mozna nic zrobic bo nie ma domu tymczasowego? Jak dla mnie to chore. Hotel w takim wypadku to ok 400 zl na miesiac i NIE WIERZE ze by sie nie znalazlo. Wiec poraz kolejny pytam O CO CHODZI moze o to, ze nie ma nikogo, kto bylby na tyle odwazny by PODJAC DECYZJE?
-
to czemu na fc jest dramatyczny apel ze siedza w kojcach i budach, a ze jednego psa nie mozna leczyc mimo ze bardzo choruje, bo przepisy nie pozwalaja? Jak sie robi wydarzenie na fc nie mozna tam wypisywac pierdół do ludzi. Chyba ze chodzi o nazbieranie jak najwiecej wplat... Ale ja tego nie rozumiem, informacje tam po prostu mnie oszolomily dlatego pytam o lyse suki w budach. Tak wynika z wydarzenia!! mowie o tym [URL]http://www.facebook.com/events/361225883890173/[/URL] ja chcialam wiedziec bo gdyby byly w budach zaraz jedna zabieram. Ale wobec tego chyba nie trzeba siac paniki.,
-
No cóż, Emilia, są fundacje i.... fundacje ,jak wiemy :-D tak jak ludzie i ludzie. Dziwie sie ze udostepniaja konto dla spraw, ktore maja w d...