-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
18-sto letnia maluteńka babunia już za TM:(((
Dorothy replied to Moriaaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie komentuje tych wszystkich postow, napisze tylko dla zastanowienia i przemyslenia moje uwagi. Dwa miesiace temu przygarnelam Bunie, malutka starenka suczke z Tarnowa. Bunia jest kompletnie slepa i niedoslyszy. Na sutkach ma 2 guzy, ciezko oodycha, sadzilam ze pozyje moze kilka dni, tygodni.... Po przybyciu do mnie zalatwiala sie tam gdzie stala, siusiala na podloge, platala sie bezradnie po domu zahaczajac sprzety, i duzo spala. Wizyta u lekarza rozpoczela sie slowami - Jezu a starszych nie bylo??? Oceniono ja na 16 lat. Po badaniach okazalo sie ze ma powiekszona watrobe, powiekszone serce, niewydolnosc krazenia i przez to niedotlenienie, jedna nerka jest powiekszona znacznie wraz z zanikiem miedniczek nerkowych, ale wyniki badan morkologicznych sa niezle, organizm jakos sobie radzi. Operacja guzow ze wzgledu na obecny stan wykluczona. Bunieczka jest pod moja troskliwa opieka, uspokoila sie, poznala mieszkanie (trwalo to troche) nadal szuka mnie stale, czesto trzymam ja na kolanach ale umie tez spedzac czas w kojcu gdy nie moge sie nia zajac. Odkarmiam ja, pielegnuje, a przede wszystkim jestem z nia. Nie jest tak ze poswiecam jej 100% czasu, mam w sumie 4 psy, mam dziecko, mam 2 konie. Ale to co jej poswiecam wystarczylo, aby podczas ostatniej wizyty u weta uslyszec, ze stan jest bardzo stabilny, mimo powiekszonych organow pies sprawia bardzo dobre wrazenie ogolne, badania krwi super, a za miesiac tniemy guzy! I wet powiedzial: Prosze pani przy pani ten pies mlodnieje w oczach, nie wiem jak to wytlumaczyc, ale jego stan nie budzi zastrzezen na dzis dzien! Prosze kochac, karmic, i przyniesc na zabieg. Szczerze mowiac poczatki z Bunia byly bardzo ciezkie, roznie bylo z akceptacja psow, z sikaniem w domu, z roznymi rzeczami, i wiem, ze moze byc gorzej, i moze w przypadku tej suczki bylo gorzej, i wiem ze to moze przerosnac czlowieka. Trzeba duzo czasu, cierpliwosci a czasem desperacji, zeby pomoc. Ja nie robilam niczego na sile, uznalam ze jesli przezyje - bylo jej to pisane, jesli odejdzie - odejdzie przy mnie. Nie odeszla, poprawilo sie, choc nie musialo tak byc... Jednak nam sie udalo, przetrwalam, a teraz nie oddalabym jej nikomu, jak raodsnie macha ogonkiem znalazlszy moja noge, tego nie da sie zamienic na inne uczucie. Ale jesli komus sie nie udalo, nie moge tego oceniac... jedyne co mysle to to, ze zbyt malo czasu babuni dano....zbyt malo.:-( I przez to - nie dano jej szansy, byc moze szansy na ZYCIE. -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: tylko ona malutka jest kochany, rozumiesz, z nia delikatnie trzeba!:cool3: -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
Dorothy replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
napiszcie cos..... -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Ja bede w sierpniu w Buczkowicach i drzwi i okna dla Was wszystkich otwarte ;-) bardzo bardzo chcialabym sie z Wami zobaczyc niestety beda konie i ja sama wiec mozliwosc wędrowania moge miec ograniczona, ale moze Wy do mnie....?? Gwiazdka tez bedzie w Buczkowicach. I Hoska naturalnie, i Bunia i moje bobeczki Bertus i Sunia, i mimo to duzo miejsca dla gosci....:loveu: no moze nie tyle co u swan, niestety, ale co tam, jakos sobie poradzimy? -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='pajunia']I ja niczego nie zaniedbalam, bylam posrednikiem, czyli kontakty nawiazalam miedzy nowym i starym wlascicielem.[/quote] zaniedbalas. Nie dopilnowalas podpisania umowy adopcyjnej. a ja tu czytalam w innych watkach ze tak tego pilnujesz. Bylaby umowa nie byloby problemu. Poza tym w umowie (Twojej) jest ze nie wyrazasz zgody na to ze pies zmieni domek bez Twojej wiedzy, i gdzies czytalam jakie to dla Ciebie wazne. A tu umowy nie ma, pies wedruje, sytuacja jest niejasna, Irma nic nie wie...:shake: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
bedziesz tam dzwonic ? z powodu paru informacji ktore dotarly do mnie proponowalabym bardzo pilnie znalezc tego nowego wlasciela i wydostac od niego umowe na podstawie ktorej ten pies tam jest w przypadku gdy nie ma takiej umowy - dlaczego nie ma czy uwaza ze to jest ok skoro pies w Niemczech od listopada? Jesli ten pies rzekomo nie byl szczepiony to na jakiej podstawie wydano mu paszport i ksiazeczke zdrowia? Mam tez pare innych pytan np: - dlaczego pierwszy wlasciciel Perra w Niemczech nie wiedzial ze pies byl u Irmy, tylko uslyszal ze to pies z ulicy? Dziwne, skoro w paszporcie bylo nazwisko Irmy? w sumie skoro pajunia byla tu posrednikiem to mocno zaniedbuje swoje obowiazki:mad: niewiele z tego rozumiem, ale przydaloby sie sledztwo tak dla dobra psow i prosze mnie nie straszyc adwokatami :razz: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
to jest telefon do adwokata, Klanzlei Schindler ... jak wyzej dolny numer jest dluzszy bo to fax (pewnie automatyczny) -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mojsze byle do sierpnia. Jak sie nikt w cudnej mordce nie zakocha juz ciotka cos wymysli.... Choc wolalabym zebys byl jedynym psem w rodzinie rozpieszczanym rodzynkiem, a nie czlonkiem mojej dzikiej bandy:diabloti: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
Telefon znalazlam w ksiazce telefonicznej 0049 33 02 887 50 lub fax 0049 33 02 887528 ja nie dzwonie bo kompletnie nie wiem o co chodzi, kto mial psa najpierw a kto potem i w ogole, poproscie ta Ute, Irma , moze ona zadzwoni?? pomijajac ze niemiec z niemcem zawsze lepiej sie dogada Zal mi tego psa jest cudowny, tez bym chciala wiedziec o co tu biega:shake: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
napewno takich wiadomosci o prywatnych psach nie maja. Jesli juz to maja wiadomosci o psach zgloszonych do adopcji. Kto wiec i po co zglaszal Perro do adopcji skoro on prosto z Polski pojechal do nowego domu? Jesli nowa wlascicielka Perro nie ma podpisanej umowy adopcyjnej powinna przyleciec z nia Irmo do Ciebie w zebach, azeby podpisac. Posiada psa nieprawnie, i jak kazdy przyzwoity Niemiec powinna dazyc do zmiany tego status quo, inaczej moze miec problemy, na przyklad z tytulu posiadania niezarejestrowanego psa. A jesli ona unika kontaktu i odsyla do adwokata to ta sprawa smierdzi na kilometr i zaraz bym tam zadzwonila z afera. Ps adwokaci mowia po angielsku zazwyczaj, mozecie sprobowac. -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Wcale nie! To znaczy tak! Bywam ale na goscinnych wystepach, w tym Kocmyrzowie (Baranowce raczej) to tylko w sprawie afery, poaferzyc troche:lol: Bywam w Bielsku-Bialej, Krakow okazyjnie jak mam czas Nie wiedzialam ze Ty tam mieszkasz zaraz bym Cie wzywala jako posilki!!! -
Ale najlepsze jest to ze ona je, wsuwa jak nie wiem, a nie przybywa, mimo odrobaczania itd, wiec ja mysle ze ona z tych staruszek co chudna z wiekiem, przeciez i tak bywa? Narazie ozywia sie coraz mocniej i jak nie spi wlasnie na moich kolanach to jest jej wszedzie pelno, chodzi weszy szpera a czlowiek sie boi zeby tej pchly nie nadepnac, najgorzej jest w kuchni ktora mam malenka, miejsca juz na nic a tu Bunia miedzy stopami i ja sie skupiam na unikaniu zamiast na gotowaniu:cool3:
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[quote name='supergoga'] Hallo - TUXMAN, DOROTHY - a Wy co, łaskawcy. Ja tu sie także na pogwarki z Wami szykuję, a Wy, najedzieni Hoską - milczycie. Uważajcie, coby Wam futro przełyku nie zatkało - bo tak kończą kanibale psi.[/quote] spoko spoko, nic nie zatkalo, bo nie zjedli, serce odmowilo takich czynow, maupa zyje i ma sie dobrze:loveu: po Buni chyba najlepiej sie ma... malo piszemy bo urwanie d... mamy, ja jeszcze dwa dni i z powrotem do Pl, na nastepny tydzien, do komputera siadam wylacznie prawie do pracy, czasem cos tam skrobne jak mi poczta wejdzie ze jakis nowy post na watku kochani nie wiem czy przyjedziemy, swan, bardzo bym chciala ale egzamin bedzie prawdopodobnie w sobote i niedziele, a ponadto chce zabrac swojego konia ale nie mam swojej przyczepy, i wlasnie kombinacje gigantyczne uprawiam aby to zorganizowac, przyjazd i powrot, bede wiec calkowicie uzalezniona od wlasciciela tejze przyczepy, i z jakimkolwiek zbaczaniem z trasy moze byc klopot, bede w tym Krajowie siedziec kamieinem a jak dostane przyczepe to konia do srodka i do domu, a moze sie okazac ze moj biedny kon do domu pojedzie z Poznania przez Oswiecim..... no bywa, mnie poradze, a le za to potem jaki bede miala luz.... eech:roll: Darma jest superowa alez mi sie podoba! A Tuxman nie sledzil watku i nie wie o ktora Hancze chodzi!:evil_lol: mowilam Wam ze nasza konica klacz tez jest Hancza.... -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
wyobrazam sobie, ja mam zoo przy jednej malutkiej slodkiej 7 letniej dziewczynce:cool3: -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
hihi nie martw sie, bede Cie odwiedzac i bedziemy robic wesole biby:cool3: a jak nadejdzie zima mozesz orzeprowadzic sie do mnie, ciekawe jak dlugo Twoj TZ wytrzyma bez Ciebie, jak znam zycie przygna predko po swa krolewne:loveu: istotsnie, mam 3 konie 4 psy 6 welonek kilka pajakow (maja dozywocie, nie wyganiam) za oknem kosy :razz: ale gdzie mi tam do kawek Zofii:cool3: -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
Dorothy replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jak sie czul teraz? podnosi leb, widze, na zdjeciach... -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Kinga nie poddawaj sie pilssss NIE TY wzielabym Hancze ale boje sie ze.... kolejna suka spowoduje ze moja Sunia zwariuje, zasika mnie po uszy, dostanie depresji totalnej i umrze. A Hoska, o Hosce nie wspomne, Hoska bedzie zazdrosna i znajac jej charakter(ek) bede miala jaja na dragu. Moze lepiej jakis, wiecie, samiczek :cool3: od sierpnia:razz: Swan popadam w podziw bezgraniczny jak Cie czytam.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
hehe czy chcecie czy nie chcecie dinozaury sa na swiecie ja zamawiam to zdjecie w wymiarze plakatowym i powiesze Hosce w kuchni naprzeciw wejscia:diabloti: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
dzieki za przepis na Hoske:evil_lol: narazie jest grzeczna.....:mad: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Camara'] [SIZE=1]właśnie wciska mi łeb na klawiaturę.... córuńcia moja ukofana[/SIZE] :loveu:[/quote] :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: [quote name='Dabrowka']Ale i tak kochacie tego czarnego potwora :) quote] nie no alez oczywiscie jak to bylo?? " -lubisz dzieci? -bardzo, szczególnie dobrze przyprawione " :evil_lol: :evil_lol: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: camara zalozmy moze grupe wsparcia jak w aa -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Bar?? BAR??? To Hoska se zrobila bar!!! Tymbalikami z drobiu sie obzera, zagryza babka marmurkowa i niby to my jestesmy ci zli???:p Maupa jedna, dzis z wyrzutem patrzyla na zawartosc miski :mad: oraz na puste blaty w kuchni:mad: :mad: Tuxman juz studiuje kantoński, troche to potrwa bo straszne gryzmoly, Hoska ma wiec jeszcze troche czasu na odpracowanie szkod:diabloti: ale jak zrobi nastepne tuxman zrezygnuje z ORYGINALNEJ kuchni cos czuje, i kupi "Kuchnie chinska" w najblizszej szwabskiej ksiegarni, a mi kaze tlumaczyc na polski....:evil_lol: -
Hihi A co mam se Hosie na kolanka wziac???:evil_lol: czy Bertusia?? (47kg)? sila rzeczy hehe Bunie uprzywilejowane, nie tylko z racji wieku:lol: takze rozmiaru XS teraz to ja juz musze bo mnie szuka i potem wspina sie na mnie jak juz znajdzie i spoczywa dopiero jak sie umosci na kolanach Weterynarz jest swietny, wesoly, mlodszy o rok ode mnie i bardzo przystojny :cool3: jak przychodze gabinet zazwyczaj rozbrzmiewa naszym smiechem choc i bardzo bardzo smutne chwile mamy za soba..... jak go nie ma jest Agnieszka tez kochana i wesola osoba, choc na mniej sobie pozwala jesli chodzi o komentarze dot. przynoszonych przez mnie przypadkow;)
-
Czesc ciotki Jak weterynarz mnie zobaczyl z Bunia krzyknal Jezu babo a starszych nie dawali??? I pokrecil glowa patrzac na Bunie. "Pies stary, chory, dlugo nie pozyje, ja bym jej dal z 16 lat, a nie 6 jak w ksiazeczce" przez ten czas zrobiono Buni to co pisalam wyzej plus w czwartek USG i EKG wynik powiekszone watroba serce i lewa nerka ktora chyba nie fonkcjonuje dobrze, nie widac miedniczek w echo usg, ale wyniki krwii sa absolutnie wzorowe wiec sie nie martwic. Jak wyjezdzalam wet (ten sam) powiedzial: Ten pies jak na swoj wiek jest w cudownej kondycji, chce zyc, i bedzie zyl! Spokojnie moznaby wyciac guzy tylko najpierw ja nieco dokarmic jeszcze bo jest bardzo chuda. Ale poza tym- nie ma zagrozenia, jest co prawda schorowana ale bardzo dobrze sie trzyma. Chyba milosc i troska jej pomagaja... Teraz cioteczka Bunia lezy na moich kolanach i sobie spi. Za miesiac wytniemy guzy i bedzie wszystko ok. Przez ten czas dalej ja porozpieszczam;) Narazie na badania wydalam 300 zl plus na wizyty i leki 150, dziekuje tym ktorzy sie na to zlozyli i wspomogli, znaczy Dorotce z Krakowa i cioci Pixie! Calusy dla ciotek!! D
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Hoska wystarczajaco sie popisala zebym musiala teraz psychicznie odpoczac.... Jeden z numerow wykonany dzien przed odjazdem: Moja mama zrobila pracowicie tymbaliki z drobiu, ustawiajac pod parapetem w kuchni 8 filizanek pelnych misternej galaretki, przykrytych folia i sciereczka. Meczyla sie z nimi cale popoludnie. Po czym pojechala odwiezc chlopa do pracy, a mnie nie bylo. Wrociwszy zlapala za telefon i zadzwonila do mnie wolajac "KURRR............... zabierz tego psa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" TEN PIES czyli Hossa, pracowicie wdrapal sie na stol kuchenny zrzucil wszystkie 8 filizanek z tymbalikami rozbijajac je w drobny mak (wiecie jak tlucze sie duralex) i zezarl dokladnie zawartosc. Mama zastala pobojowisko, rozwalona kupe szkla na podlodze, wymieszana z resztkami pietruszki z tymbalikow (Hoska nie lubi pietruszki jak widac) sponiewierane reszte sprzetow ktore byly na stole zmieszane z tym szklem i bardzo zadowolona Hoske w pokoju na kanapie. :angryy: :angryy: :angryy: wiecie jak sie miala z pyszna jak wrocilam? Omal tej ostatniej nocy nie spedzilysmy pod mostem przez ta pinde:angryy: komentowac mi sie nie chce. Szwy goja sie dobrze wyciagam jej je wsrode, nie bede litosciwa. Martwi mnie tylko czy nie zezarla szkla.... Poza tym jestem zmeczona, wrocilam wczoraj w nocy. Odpoczne to opisze inne przygody....