-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
ja mam 5 psow i 2 koty :-) ale mam dom i kojec z wolna budka, choc pewnie dla takiego psa to nieszczegolne warunki. i zastanawiam sie jak tu pomoc temu kudlaczowi, nie wyobrazam sobie go w schronie, zaraz bedzie klebkiem filcu i brudu, choc nie wiem, moze jednak znalazlby szybko nowy dom? W koncu jacys ludzie do schronu po psy przychodza. Nie znam schronu we Wroclawiu, (tam by trafil?) nie mam pojecia jak tam jest. Z drugiej strony schron to zawsze schron. Bedziemy wszyscy tu myslec, prosze zrob ta probe,
-
to niedobrze ze nie wiesz. Wiekszosc z nas, ktorzy mogliby cos podzialac z tymczasem, ma psy, i to nie jednego lecz pare. Dlatego b. wazne byloby sprawdzic. Nie moglabys podjechac jakos do nich wziac go na spacer, nie wiem, spotkac sie z nim z innymi psami? Inaczej nic nie pomozemy :-( a szkoda go. Umaszczony jak mini-bobtail...
-
Poker jak ten psiak dogaduje sie z innymi psami, szczegolnie z duzymi?
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
oj sorry, ze dopiero teraz, ostatnio nawala mi powiadamianie o nowych postac na email,a wlasciwie nie dziala wcale, i trafilam tu bo probowalam cos z tym zrobic:-( Hosia w domu z nami, a gdziezby miala byc??:evil_lol: nadal przesadza ploty, podkopuje sie pod siatka, i otwiera sobie brame garazowa, ale nasza uparta i wytrwala praca po miesiacach przyniosla przynajmniej jeden znaczacy rezultat- Hosia DAJE SIE ODWOLAC. Jak zobaczy czlowieka i za nim pedzi to jak sie porzadnie rozedre to wraca. Jesli natomiast goni kota lub zajaca, ew. sarne, to NIE WRACA. Jest to pies tak inteligentny ze rece i nogi opadaja, ona po prostu chyba wie, ze najbardziej mi zalezy zeby nie gonila ludzi i nie narazala tym samym mnie na klopoty, no bo jak to wytlumaczyc? Biega ze mna w teren, troche sie rusza ale to dla niej pikus, kon ledwo zipie po galopach a Hosia z jezorem przewieszonym przez paszcze radosnie koluje wokol nas :lol: konflikty z Sunia sprowadzaja sie juz w zasadzie do przypominania Suni raz dziennie kto tu rzadzi. Krew leje sie rzadko, choc i to sie zdarza, bo Sunia wciaz prowokuje i nie odpuszcza. Ale jakos koegzystuja i przywykly do siebie. ;-) Poza tym- w porzadku, Hoska jest kochanym wybitnie intelignetnym psem ktorego "zady i walety" nauczylam sie akceptowac. Na ktoryms moim watku bylo zdjecie calej sfory (chyba watekj Klusiora albo Morgany) wraz z biegajaca Hosia, z maja albo z czerwca Moze porobie jakie nowe to wkleje, choc Hossa nic a nic sie nie zmienila, a ja tez nie sadzilam ze jeszcze kogos interesuje jej los. :-) usciski od Hosie dla ciotek :calus: -
o rany rany usciski dla malenkiej istotki :calus: dziekujemy za pozdrowienia, Klusiaczek biega juz tak, ze najwyrazniej gips mu tylko pelni funkcje ozdobna.. na wszelki wypadek codzien obmacuje czy wszystko sie trzyma i w poniedzialek przejde sie do kontroli, rana pod pacha goi sie, a Klusiek wykazuje wielki apetyt i inezwykla ruchliwosc :-)
-
doszlo, odpisalam. Wczoraj odkrylam, ze zbyt mocno przewiazany bandaz ktory utrzymywal gips, a ktory byl przerzucony przez grzbiet i pod druga lapa przechodzil pod pacha, strasznie obtarl Kluskowi skore pod sama pacha tej zdrowej lapy :placz: i to jedna rana cieknaca ropą, ktora okryta byla pod sierscia i pod tymi ciasno zawinietymi bandazami nic nie bylo widac!!. :-( W sumie cala pacha na jakichs 10 cm to zywe mieso ropiejace :-( wiec zdjelam bandaze, obcielam, rivanol, masci, a gips zabezpieczylam przez szyje owijka konska, ktora bandazuje sie konskie nogi I zmow cierpienie, jaki ten pies biedny:placz:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzieki Aniu za bazarek :calus: wspaniala wiadomosc z ta praca :multi: u nas wszystko dobrze, tylko mam trzy dni gosci i jestem troche zajeta. Niedlugo nowe zdjecia Mordzian :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
spoko, jakos leci. Klusiek narazie tylko raz zjadl opatrunek, a Morgana poddawana jest rehabilitacji. Jestem w glebokim zalu, ze mnie nikt nie poddaje rehabilitacji :placz: kregoslup mam w czesciach :-( za to pieski maja sie dobrze. Nawet dzis Morgana probowala ugryzvc Berta ktory znow śMIAł polozyc sie obok mnie, ale dostala w ucho gazeta. Potem warczala na kotka jedzacego kocie jedzonko, wiec wylciala do przedpokoju na 10 minut. Zaczynamy proces wychowawczy :evil_lol: natomiast Twoj nowy DT-owicz sliczna pluszowa przytulanka :-) baaaardzo fajny. -
Ola jak bedziesz taka wyrywna z tymi pomyslami to dostaniesz Klusiora pod opieke :evil_lol: a Klusiek chyba ponial poki co ze czerwonego jesc nie nalezy i nie je. Za to siusiak ropieje mu od paru dni na calego wiec dzis bylo plukanie sprzykawka z riwanolem, i Klus byl totalnie zaskoczony CO U LICHA tam mu robie :lol: ale lezal grzecznie i spokojnie, a Jula siedziala i drapala go za uchem.
-
W-wa, Homer z bazaru, bity, obrzucany kamieniami, niechciany….
Dorothy replied to paros's topic in Już w nowym domu
tak jakby ludziom naprawde juz na tych bazarach i na calym swiecie w piersi krew pompowal portfel,i nic wiecej... Homerku, jak dobrze ze jest Maja. Znajdzmy dom dla Homera! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dobrze potwierdze!! Dla Han&Dom wieeeeelkie buziaki!!!!! :calus: -
no Klusek dzis wieziony poniewaz mam stracha ze mu sie giups rozpusci. Owinelam mu to co prawda grubym takim bandazem elastycznym ale mimo wszystko, boje sie ze sie polozy na deszczu. Radzi sobie z lapka calkiem dobrze i tylko Bert mu dokucza , bo widzi ze Klusiek nie dosc ze szczeniak i kaleki to jeszcze teraz unieruchomiony. Ale jakos rozwiazujemy te spory, co robic. Za to apetyt to Kluskowi, mam wraznie, jakos taK ROSNIE :evil_lol: Ile dam to zje i ewidentnie jest mu MALO:shake:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale gdzie?? ale co?? ale to nie morswin? chce zobaczyc! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jezu Ania, no to rzeczywiscie wiadomosc taka ze mozna sie zastrzelic. Bidulko przytulam :calus: tyle moge na odleglosc...:shake: z dobrych wiesci moze to, ze dzis bedac z Mordzianem na zawodach w Bolixie spotkalam dziewczyne niezwykle mila, konczaca wlasnie studiowac weterynarie. Zwrocila jej uwage lapka Mordzian. I sama mnie zaczepila. Gadalysmy chwilke dobra i powiedziala po obmacaniu ze glowna przyczyna jest tu zanik miesni i oslabienie tej lapy. Niekoniecznie brak sruby choc i to dobrze by bylo zrobic, ale ten zanik miesni fatalny. I poradzila mi JAK masowac, gdzie masowac, w jaki sposob, ze az od lopatki, plus poradzila nagrzewanie lampa, plus kapiele w wannie pelnej wody zeby Morgana plynela (sama tez bede plynela po ostatnich doswiadczeniach z kapiela, gdzie cala lazienka byla zalana:evil_lol:) Bardzo jej dziekowalam, widac ze bedzie z niej bardzo zaangazowany wet,milo spotykac takich ludzi, naprawde, i zaraz zaczynamy od dzis rehabilitacje :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziekujemy za bazarki kochane cioteczki!!! :CALUS: :calus: :calus: Cioci fidze33 najmilszych cudownych wakacji !!! wspanialego urlopu! a nam troche deszczu... :modla: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o rany :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, te dziury sa glebokie dosyc jak na taka mala lapke i wilgotne, saczy sie troche taka zolta kleista ciecz. Zasycha miejscami w strupy ale pod spodem dalej ropa.. Mordzian ma malutkie lapki wiec mysle ze starczylyby male plasterki, KaLolina Twoja sunia to chyba duzy pies o ile pamietam? Co Ty wygadujesz, nie czuj sie winna pomagasz innemu psu i masz na glowie mnostwo wlasnych problemow, wiec przestan. Kto wie co bysmy tu mialy z trzema psami w gipsie, w razie czego , istny cyrk :roll: a niestety co komu pisane... rozumiesz. Ja nie mam cienia pretensji wiec wyluzuj. Raczej do siebie- ze nie umialam dopilnowac :-( Mordzian wyglada bosko z wystrzyzona grzywka, ach, jestem w niej dozgonnie zakochana, i chyba z wzajemnoscia...:iloveyou: dzis Morgana nie pozwolila podejsc do mnie Hosce, a jest to sunia wielkosci ON-ki... Mordzian przyjela postawe wyczekujaco-zaczepna, a tamta powoli podchodzila... az sie jej oberwalo. I poszla sobie, respektyujac Morgane. No ale fakt, z Hossa spedzam czas na pastwisku, bo tam nie wpuszczam innych psow, poniewaz tylko Hossa umie uciec w razie czego spod kopyt, jest szybka jak blyskawica. I pewnie Morgana sobie odbija te zdrady pastwiskowe :evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak juz pisalam powyzej- pieniazki juz sa!!! 200zl!! dziekuje wszystkim bazarkowiczom i Tobie przede wszystkim! :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
lekarz mowi ze nawet jak sie nie zrosnie to sie stworzy miedzy-staw czy jakos tak. I wciaz przekonuje mnie, ze operacja na takiej malenkiej kosteczce w lapce grubosci 2 cm to ryzyko dla sciegien i samej kostki... plus dodatkowy bol i stres dla psa. I te odlezyny, co z nimi zrobic wtedy... zdjecie bede miala niestety dopiero jutro, nie moglam pojechac do BB. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana zaczyna stawac na lapke i lekko sie nia podpierac. Mam mozliwosc kupic taka weterynaryjna masc/wcierke ktora znakomicie robi pourazowo, regeneruje wiezadla sciegna stawy miesnie , stosuje sie ja u koni i jest tylko u weterynarzy dostepna. Nie jest tania, ale cioteczki poratowaly Morgane wiec chyba zamowie, i bede jej ta lapke nacierac. Z tym ze jeszcze nie teraz bo na lapce sa niestey wciaz trzy glebokie odlezyny z ktorych do niedawna saczyla sie ropa. Smarujemy stosownym antybiotykiem (ktory natychmiast jest zlizywany:evil_lol: i zawinac nie mozemy bo to odlezyna i goi sie zle) dziekuje najmocniej za wplate od AniaB z bazarku dla Mordzian,od AniG i od cioci Figa33 niezawodnej :calus: dzis odbyla sie czesc pierwsza postrzyzyn, jeszcze nie zakonczona, poniewaz Morgana niemozebnie sie wierci:shake: jednakowoz wyglada juz prawie uroczo aby wygladala calkiem uroczo musze wykonac strzyzenie pyska a to jest ekwilibrystyka, poniewaz Mordzian NIENAWIDZI operacji w tamtych okolicach. Wierci sie kreci wyrywa, co chwyce kosmyk to go wyszarpuje... Wasy ma jak Pilsudski i MUSZE cos z tym zrobic, ale jak??? Przeciez nie sila.