-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
ooo, to zawaliłam :oops: no to proszę: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/125/487abc256164b600.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images26.fotosik.pl/126/027898c093e70425.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/125/fed89f030ec014d3.jpg[/IMG][/URL]
-
KOCHANI POTRZEBA ZE DWIE KOłDRY NA POSłANIE DLA KLUSIA, :modla: :modla: :modla: wszystko zeżarł, znów śpi na stercie watek i wacików, te waciki roznosi po całym obejściu, boje sie że się nałyka, a z pewnością niedługo przestanie go to grzac. Może ktoś z Was ma jakąś starą niepotrzebną kołdrę? Koc też się przyda, jak obszyje kocem to wolniej Klusiorowi idzie spożywanie legowiska...:p
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a czym ja cięłam tą sieczkę? Nożyczkami krawieckimi?? :evil_lol: moja mama pracowała sporo lat w KRUSie i przez jakiś czas -przy wypadkach. Co ciekawsze opisy wypadków spisane przez rolników przynosiła do dmu, boki zrywałyśmy, choć nieładnie śmiać się z cudzego nieszczęścia. :cool3: To w jaki sposób rolnicy opisuja wypadek (sporządzają protokół:razz:) to jest normalnie kabaret. Na zatłuszczonym świstku z oberwanym rogien napisane niezdarnie ołówkiem widac że wielokrotnie ślinionym dla lepszego efektu na przykład. A język i składnia... :mdleje: z poważnych wypadków to się nie śmiałyśmy ale często zdarzały się próby wyłudzenia odszkodowania i takie konfabulacje że można paść. Ale KRUS posyła komisję i oni na miejscu sprawdzają każdy detal, czy opisane wydarzenia MOGLY w ogóle zaistnieć, :cool3: a często gęsto się okazuje że nie mogły :lol: albo sąsiedzi uprzejmie donoszą że to nie krowa kopnęła Kazka tylko wracał narąbany i walnął ryjem w glebe. Także muszę uważać i dobrze przemyśleć sprawę...:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
czy pogryzienie przez Morgane to mozna pdociagnać pod wypadek przy pracy??? :cool3: niestety chyba wyrzucanie nieudolne dzbanka nie :angryy: za to bardzo bym chciala pojechac na turnus rehabilitacyjny z barkiem i z kregoslupem. Ale nie ma kto tu zostac... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eee jakoś sobie radzę. na opatrunek rękawica chirurgiczna, na to polarowa, i jakoś idzie. Dzis mi sie stale to otwieralo i krew sie lala, ale w nocy moze przyschnie. Dokucza mi tez cholerny bark:angryy: ale co tam. Gdybym miała siedzieć w biurze i tymi rękami parzyc kawe prezesowi albo wstukiwać faktury byłabym ciężko chora i udała się natychmiast na L4. Ale ja kocham to co robię i dlatego jakoś się mobilizuje :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ZAMIATA? ZE STOłU?? :cool3: poza tym ten dzbanek pękł na trzy części, ale tak nieszczęśliwie ze właśnie to ucho ciężkie które mi wypadło z ręki miało na końcu coś w rodzaju miecza...:shake: nie no do grobu jeszcze sie nie wybieram :evil_lol: a jak sie prowadzi taki tryb zycia jak ja to rozmaite kontuzje sa nieuniknione. Przywykłam :lol: -
przypomniało mi sie hasło mojego znajomego podczas rozmowy o krągłych ciałkach i chudych ciałkach, mianowicie facet sie zaśmiał na widok bardzo szczupłej dziewczyny dumnej z powodu bycia modelką, i powiedział NO GDYBYM BYL FAKIREM MOZE BYM SIE SKUSIL, ALE JA NORMALNY CZLOWIEK JESTEM, LUBIE SIE POLOZYC NA MIEKKIM...
-
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja tez jestem ciekawa....:cool3: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana mnie użarła :placz: ledwo ruszam ręką...:shake: siedziałam na kanapie, w otoczeniu małych piesków w skłądzie Morgana, Boss, mała Sonia znajda. Czytalam gazete, Bosik zaskomlał cos przez sen, chciałam go pogłaskać, wyciągnęłam ręke i w tym momencie... Morgana z pasją wżarła się w moje przedramię :placz::placz::placz: i nie chciała puścić!! Przypuszczam że myślała że gryzie konkurencję...:-( ręka spuchnięta, ledwo ruszam, nie przegryzła przez swetr skóry tylko są wybroczyny w miejscach zębów, sine kręgi, godzinę przykładałam lodowe kompresy, powiem Wam że tak bolało że się popłakałam choć jestem dość odporna na ból...:shake: złapała prawie za łokieć i tuż poniżej od wewnętrznej strony, i chyba trafiła na nerw, bo promieniuje, boli jak jasny gwint i cierpnie mi ręka... a dziś rano koty rozwaliły mi szklany wazon z IKEI, i jak go wrzucałam do śmieci to ostry szpikulec przejechał mi przez dłoń, łate taką głeboką różowego mięska zobaczyłam, jakby ktoś befsztyk odcinał, przykleiłam to spowrotem szybko, pół godziny krew tamowałam a teraz mam zabandażowane i boli. No to mam dwie ręce niesprawne. Może nóżkami spróbuje cos robić...:cool3: -
Mam 5 łapek:(niepelnosprawny szczeniak już w DS:)
Dorothy replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
choinka nie wiem, może założyć pampersa....:shake: może trzeba napisać do kogos kto szkoli psy? Tacy ludzie wiedzą więcej... -
wiecie co, takie wieści są najgorsze :-( takie kiedy już ies miał szanse normalnie życ... i nie doczekał tego. Zawsze wtedy ryczę i pytam Boga DLACZEGO??? DLACZEGO NIE POZWOLILES? :placz::placz::placz: szkoda słów... człowiek jest taki bezradny...:-( robi tyle, ile może, pomaga, wyciąga, leczy, a to wszystko tylko kropla w morzu cierpienia, biedy i śmierci/. W takich momentach zaczynam się poddawać...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hehe Funia w rękawie :evil_lol: moje poki co zadne nie właziło do rękawa, aż do wczoraj kiedy to pojawiła sie u mnie sunia kruszynka. Przemyślę zatem sprawe rękawa :cool3: a legowiska zawsze robię sama. Przeciez nie dam 150 zł na legowisko dla takiego dajmy na to Klusiora , znaczy duże, które przetrwa może 12 godzin, a może tylko 2. A potem zostanie metodycznie przetworzone na wełnę czesankową na przykład, albo kępki typu wacik.:p -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
o rety, nie miałam pojęcia, uffff :cool: czyli to nie są pasożyty? to znaczy nie, no chyba jednak są, tylko jakies takie, eee, stałe...:wink: więc jednak kolejny dowód na to że płeć męska ma więcej czegoś niz my. Na przykład pasożytów. :D -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
o rany, wiciowce w moczu?? :crazyeye: -
Malutki Kropek - już nie szkielecik, szczęśliwy w nowym domu !!
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
no fakt, potwierdzam. Mimo że schronisko naprawdę niebogate, w porównaniu do takiego na przykład schroniska w Bielsku, to ludzie w Żywcu serdeczni, pani kierownik miła, widać że leży im na sercach dobro tych zwierząt. Ujęło mnie jak odbierałam Klusiora, weszłam do biura, biuro skromniutkie, naprawdę bardzo skromniutkie, ciasnutkie (w Bielskim schronie- apartamenta, rzecz jasna :p ) ale to byl styczen i wszystkie szczeniaki jakie były w schronisku mieszkały pod biurkiem u pani kierownik. Bo tam najcieplej. Codzień rano zaczynała dzień od sprzatania tysiąca kup i sików. I nie narzekała, opowiadała o tych szczeniakach z czułościa... -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
no może wreszcie nadejdzie czas że ciocia Irma będzie spać spokojnie... :shake: -
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
padłam ze śmiechu, huehue, zwłąszcza po opisie śpiacego snem sprawiedliwych głuchego jak pien i niedowidzącego towarzystwa :-D:-D:-D Misiu kontra gnat- też niezłe. A listonosz i jego nowoczesne metody obslugi komputera....:cool3: niezly fachowiec.:evil_lol: -
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no kruszynka, maleńka, szukam pilnie domku dla niej....