-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
3 SZCZENIAKI Z GRCYBICĄ w DT u Koperek! Wszyscy mają domy ... :)
Dorothy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
wet oczywiscie odradza, ja mam 6 psow 2 koty i dziecko. I 5 koni. I jestem z tym sama. Moj wet to wie i bedzie robil wszystko zeby odwiesc mnie od tego pomyslu. A jak Koperek sie rozmysli i zostane z 9 psami to mozecie zbierac na pogrzeb, bo strzele sobie w leb, przysiegam. U mnie moglyby byc w kojcu ktory jest pusty ale nie mam budy. Nie mam innego miejsca, nie mam piwnicy a w garazu mieszkaja 3 z 6 psow. Pozostale 3 w domu. Smutne to ze jak juz ktos usiluje wymyslic pomoc to zazwyczaj jest to osoba taka jak ja- co juz ma piecdziesiat zwierzat. Czy nikt z jednym dwoma pieskami nie moze pomóc? -
może kennel klatka? Droga inwestycja ale u mnie sie sprawdzała. Sunia która ZAWSZE narobi mi w domu włącznie z zaznaczaniem każdego mebla jak pies, zostawała na noc w kennel klatce 60x90 cm. To jest bobtail więc nie była to dla niej jakaś wielka klatka. Ale w klatce nie narobiła NIGDY. I nawet po pewnym czasie czuła sie tam jak u siebie w budzie. A klatka jest z drutu więc pies wszystko widzi i normalnie sie czuje, nie wyje. Przemyśl to, to ponoc najlepszy sposób. O kennel klatkach tu: http://www.karusek.com.pl/poradnik-kennel-klatka.php
-
3 SZCZENIAKI Z GRCYBICĄ w DT u Koperek! Wszyscy mają domy ... :)
Dorothy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
do soboty moge je przetrzymac ale dluzej nie :-( i potrzebuje wiedziec czy mozna sie zarazic, czy moge dziecku pozwolic je glaskac itd. D -
3 SZCZENIAKI Z GRCYBICĄ w DT u Koperek! Wszyscy mają domy ... :)
Dorothy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Justyna zapytaj koniecznie czy zaszczepione, mozesz jutro rano tam zadzwonic? -
3 SZCZENIAKI Z GRCYBICĄ w DT u Koperek! Wszyscy mają domy ... :)
Dorothy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
czyli szczepionka nie podana jeszcze. Ile maja te maluchy? czy mialy JAKIEKOLWIEK szczepienia? odrobaczenia? jakie dalsze leczenie ordynuje wet procz tej szczepionki? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zapraszam na jazdy Peter :-) Dominik dziękuję :calus: suczki powoli przemieniają sex w zabawę. Za to Bert nadal całkiem poważnie się zabiera do rzeczy, drzwi garażowe już prawie nie istnieją.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:roflt::roflt::roflt: nie wiem czy samo hasło uczyc "jeździć konno" nie będzie już powodem do awantury :D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
trzy dni??? :-o :sadCyber: ale jak ja to mam zrobić??? cholera :-( to sie nie uda, ja trzy dni w zadnym razie nie uleże, zwłaszcza że gorączka mi spadła i już kombinuje co by tu robić bo pełno zaległości. Peter, pomyśl czy by z nią do mnie nie przyjechać, może to coś da, jak zobaczy te zwierzaki wszystkie i ze mną porozmawia. Nie wiem, na mnie by podziałało. Z drugiej strony jednak niektóre kobiety na sam mój widok już dostają wścieku i nic do nich nie dociera :-( smutne to bo nie znam faceta który byłby bardziej w porządku niż Ty.:lookarou: przykro mi że masz przeze mnie przykrości:-( nie wiem co Ci poradzic....:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o rany, aż tak źle? no jeśli nie przyjdzie osobiście to jakoś wytrzymam, ale może niech zaczeka aż wyzdrowieję, bo nie wypada bić chorego :diabloti: a jak zadzwoni i tak się nie dogadamy bo mam straszne ataki kaszlu:evil_lol: Morgan ma cieczke nadal, dostała normalnie świra, łazi i każdemu stworzeniu nastawia tyłek włacznie z kotem, a wczoraj wraz z małą sunią wymyśliły samopomoc koleżeńską, Sonia wskakuje na nią i próbuje jej ulżyć, tylko nie ma czym:evil_lol: sceny gwałtu dwóch suczek od wczoraj pasjonują moją Julkę, która nie może sie nadziwić MAMO SONIA MYSLI ZE JEST CHLOPCEM??? samce zamkniete w garażu piszczą i drapia niemiłosiernie, nocami szczekają i wyją, troche jestem niewyspana, ta ciągła gorączka plus to.... :shake: nie wiecie może jak się stawia bańki poszukuję osoby doświadczonej co mi to dokładnie opisze... mam bańki i wszystko co trzeba ale nie wiem jak. I czy bańki gumowe daja ten sam efekt? dzwonie po rodzinie i wypytuję, rozbawiona mama zapytała czy chcę ogolić Morganie zadek i postawić bańki żeby jej cieczka przeszła:diabloti: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no tak mniej wiecej wygladam :-( byłam dziś u lekarza znów, dostałam inny antybiotyk, po tamtej Doksycyklinie miałam straszne problemy brzuchowe.:shake: ale za to przyszła paczuszka od cioci figi33, czy ja moge to zacząć jeść jak chora jestem czy raczej lepiej nie karmić tych prątków i wirusów narazie? Justyna :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to prawda nie doleczyłam, kaszlałam dwa miesiące, a w sylwestra spocona byłam i mnie przewiało. Poszłam sobie sztuczne ognie z innymi oglądać :p I tyle. Narazie mam opieke bo samodzielnie nie jestem w stanie byc na nogach dłużej niż dziesięc minut. Potem sie przewracam:shake: a tu przeciez koty konie psy morswiny Jula sama nie da rady Nie marwtcie sie. Jak zostane bez pomocy bede wzywać :-) buziaki wirtualne -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Laluna dała Morgane. Reszty nie wiem, ja nie dawałam. Chwilowo będę mało pisać, mam zapalenie opłucnej i 40 stopni goraczki. Nie jestem w stanie siedzieć przed kompem,wybaczcie.:shake: -
wyparła z serca...:roflt::roflt::roflt: jutro załączę materiał zdjęciowy dokumentujący, kto kogo wypiera. A głównie Bosik wypiera nas wszystkich z naszych łóżek i kanap:evil_lol: leży do góry brzuchem gdzie bardziej miękko a my musimy uciskać się po kątach :diabloti: Postaram się jutro dać zdjątka, niestety znów nawaliło zdrówko i ledwo trzymam sie przed monitorem, sorry :oops: w każdym razie- Bossik jest nasze oczko w głowie :cool3:
-
sennie pasibrzuchowo dla moich psow, troche nerwowo- dla mnie. psy na szczescie nie boja sie petard, wiec nie mam tego stresu co polowa wlascicieli czworonogow, dostalam tez od znajomych dwie koldry na poslania, w bardzo dobrym stanie, tylko je musze obszyc kocem albo porzadnym plotnem, zeby zeby trudniej bylo zezrec :cool3: ogolnie- z pogodnym nastawieniem psy wygladaja Nowego Roku....;)
-
czy ona jest na tymczasie u Moniki czy w schronisku? Przepraszam ale nie doczytalam. Monika napisz prosze do mnie na pw pare slow o jej zwyczajach, charakterze, waznych rzeczach (czystosc w domu, stosunek do psow, kotow, dzieci, niszczenie przedmiotow itd) bede bardzo wdzieczna moze uda mi sie kogos nia zainteresowac D
-
Malutki Kropek - już nie szkielecik, szczęśliwy w nowym domu !!
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
no niestety, smutne to, pani boi sie psa ze schroniska i nie udalo mi sie jej przekonać:-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dla nas tu każdy grosik ważny, a 50 zł to okrągła sumka :-) przyda sie na przysmaki do ostrzenia psich zębów , zamiast na sprzętach, przyda sie na zakup miseczki dla malej Soni bo narazie wciąż je z talerzyka. A Mordzian ma znowu cieczke :shake: po niej już na 100% sterylka, nie ma siły....pieniądze są odłożone, nie ruszyłam ich, i chyba będzie trzeba się zdecydować... -
Nie było domu, była nadzieja -Bella z pustostanu -Łódź
Dorothy replied to mulinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='mulinka']k Nie wiem tylko czy te panie zgodzą się, żeby zabrać sunie tak daleko :shake: spróbujemy z nimi porozmawiać i[/quote] nie rozumiem , przecież suczka nie jest ich własnościa? Jak mogą podejmować taką decyzję? Zwłaszcza decyzję podejmowaną dla dobra suniek?:shake: