Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. i po co plakasz gluptasie? Teraz bedzie juz tylko lepiej, bedziemy ja głasiać tulić i leczyc :-)
  2. bardzo sie tu niecierpliwie co u Was. Ja bylam w lecznicy, rozmawialam z lekarzem, jestesmy umowieni na piatek z chirurgiem z tym ze on w piatek ma ja ogladac, zrobic po swojemu rtg, trzeba tez badanie krwi przed operacja (czy ona ma?) osluchac serduszko zrobic ekg itd. Oczywiscie chirurg jest sceptyczny glownie dlatego ze obawia sie, ze gdy cos sie nie powiedzie, dogomaniaczki zezra go, zlinczuja i pogrzebia wraz z jego lekarskim autorytetem, czemu sie nie dziwie bo na tym forum mnostwo trolli i duzo zlego tez sie dzieje. Przysiegalam ze nikt nie bedzie zglaszal zadnych pretensji i ze biore tego psa jako swojego i rowniez pretensji zglaszac nie bede. W piatek rozmowa. Do tego czasu zaopiekujcie sie nia i myslmy o transporcie!
  3. mamo ale tu wesoło, hihi, czytam i oczom nie wierze, ja jestem strasznie staroświecka, myślałam bardziej nadążam za swiatem ale widze że wcale...:evil_lol: Nie wiem czy pan dottorre czyta wątek, jeśli tak to się świetnie maskuje. Libra czuje sie super, bryka jak mloda klacz, wszedzie jej pelno, energia tryska, wlazi gdzie tylko sie da w lecznicy ciekawa swiata. Ma zupelnie inna siersc, glownie dlatego ze stara wypadla:diabloti: ale nowa rosnie, i zmienila totalnie kolor. Mysle ze byly wlasciciel w ogole by sie nie polapal ze to ona. Problematyczne sa uszy, zasyfione poteznie, zapalenie uszu oby i codzien czyszczenie i zakrapianie, ale jej to jakby nie zraza do niczego;) Porzadna karma, ktorą posłał Grześ (Eukanuba dieta weterynaryjna) służy jej i napewno pomaga. Dostala tez gryzaki i kocyk. Powoli bedziemy sie przymierzac do operacji. Pieniadze sie skonczyly, nie zostalo juz nawet na hotelik, tak jak mowilam jest to 15 zl dziennie. Operacja bedzie kosztowac tak mniej wiecej 350 zl jak sadze, chyba ze sie myle, ale bedziemy to omawiac. Libra potrzebuje ruchu, biegania, ciagnie na spacerach, wyraznie jej tego brakuje, ja niestety czasowo na dlugie spacery nie mam mozliwosci. Ale widzac ze i tak jest szczesliwa, ogon zawziecie jej kreci mlynki, oczy sie swieca i pysio usmiecha. Przypuszczam ze zabieg zaraz poczatkiem kwietnia jesli nie bedzie przeciwwskazan. Zbieram na hotelik.. a potem na zabieg. Buziaki.
  4. tak, moglaby byc w czwartek dzieki dziewczyny.
  5. zalatwiajcie transport do mnie przed piatkiem, ja ni dam rady przyjechac nie mam czym
  6. Operacje moze na moj silny wniosek wykonac chirurg specjalista w piatek za tydzien. Niestety wczesniej nie ma terminu. To powazny zabieg, zwykly wet sie nie podejmie, a na specjalste trzeba poczekac..
  7. katastrofa. pojecia nie mam co zrobic... :-( mysle...
  8. ja JESTEM ZDECYDOWANA dac jej szanse. Pytanie czy mi sie uda. Druga sprawa mam niektore psy zywiolowe, bede musiala izolowac towarzystwo od siebie. Ale tez powiedzialam lekarzowi, ze zawsze mozna zdecydowac o ostatecznym rozwiazaniu wtedy, gdy WSZYSTKO inne zawiedzie. Nic nie slysze w temacie pomocy....?
  9. CO ZA KRETYN po co sie rzuca na inne psy? :mad:
  10. przeczytalam co napisalam i chcialam sprostowac jedna rzecz, bo chyba nie wyrazilam sie jasno. Charlotta nie bedzie chodzic PO OPERACJI a nie ze wcale nie bedzie chodzic. Mialam na mysli ze okres rehabilitacji i opieki pooperacyjnej musi przelezec, a ile to bedzie zalezy od tego jak bedzie sie to goic. Szanse sa tylko lekarze po prostu widza ogrom wyrzeczen i trudu jaki trzeba tu wlozyc, a rezultatow nie obiecuja na 100%. Nie sa w stanie przewidziec jak bedzie sie potem dzialo.
  11. mam wiadomosci. Lekarz chirurg obejrzal zdjecia. Powiedzial ze stan jest bardzo ciezki, i jego zdaniem szanse na pomoc Charlotcie sa male:-( Swiezo zlamana miednica to ine to samo co zlamana przed 2-3 tygodniami. Robia sie przykurcze miesci sciegien i wiezadel, costam costam. Dlategoo wstawienie plyty w ta miednice i poskrecanie jej bedzie dluga trudna operacja. Gdyby pies mial sprawne biodro lekarz podjalby sie z jakas tam dawka optymizmu. Poniewaz jednak drugie jest rozpieprzone juz dawno, pies po operacji nie bedzie chodzic w ogole. Tak czy siak staw nie dziala. W takiej sytuacji amputuje sie główke kosci udowej, i rehablilitacja takiego amputowanego stawu jest dluga i bolesna, szczegolnie w przypadku starego psa. Mamy wiec dwie trudne i skomplikowane operacje na kupie. Robienie tego osobo niewiele zmienia, pies bedzie "nie chodzil" dluzej i tyle. Calosc jest bardzo bolesna i wymaga ogromnego trudu dlugotrwalej rehabilitacji. Dlugi czas pies bedzie lezal i zalatwial sie pod siebie (kto bedzie nosil psa 40 kg?) bedzie odczuwal bol, dyskomfort itd. Opinia lekarza jest taka- po wysluchaniu ze jest to pies schroniskowy wedlug niego nalezaloby psa uspic. Kazalam mu wypowiedziec sie ponownie, jesli zalozymy ze pies jest moj, a nie schroniskowy , i bardzo mi na nim zalezy. Wtedy obaj lekarze przekonywali mnie, ze laduje sie w wielki trud, ze pies bedzie cierpial i wymagal opieki jak przewlekle chory, ze szanse powodzenia operacji sa no, skromne, choc sa. Generalnie chirurg raczej nie chcial podjac sie zabiegu.Takze z tego powodu, ze jesli sie nie powiedzie, lub rehabilitacja sie nie uda- obciazymy go wina, bedziemy miec wyrzuty ze zaplacilismy a nic z tego nie ma. Byly takze argumenty ilu innym psom moglibysmy pomoc za ta kase. Bardzo mi ciezko bylo przy tej rozmowie. Oniu maja zupelnie inne podejscie, medyczne, napatrzyli sie w zyciu, nacieli psow nazszywali i nausypiali. Dlatego przeprowadzaja selekcje i przypadki bardzo trudne usypia sie- powiedziano mi ze wielu wieloletnich wlascicieli psow w takiej sytuacji kazaloby uspic, a ja sie domagam operacji choc nie widzialam psa na oczy. Nie mniej jednak, poniewaz lekarz mnie zna, powiedzial, ze jesli bede nalegac, postawie ich pod murem i zazadam operacji- zrobia ja. W tej sytuacji pozostaje pytanie- czy poradze sobie majac 5 koni i 6 psow i dziecko i mieszkajac samej - z rehabilitacja psa ktory po operacji bedzie lezal, bede musiala go myc, pielegnowc, nosic itd. Nie wiem, wiem ze stac mnie na wiele i napewno bym sie nie poddala. Ale wiem tez, ze bede potrzebowala pomocy, najlepiej fizycznej, takze finansowej, moze osoby ktorej bede mogla zaplacic za pomoc gdy bedzie trzeba, itd. Nie ukrywam ze moje zycie nie jest latwe, pracuje fizycznie przy koniach, nie ma sezonu, one na siebie nie zarabiaja, z trudem wiaze koniec z koncem. Jesli zostane z tym sama- a rehabilitacja to tez koszty, i to niemale, nie dam rady. Nie udzwigne tego. Nie pytalam o koszt operacji, powiedzialam ze wieczorem oddzwonie z decyzja. Jesli sie zdecydujemy zabieg moglby odbyc sie za tydzien w piatek w Bielsku. Do tego czasu trzeba uttrzymywac psa na lekach i NIE POZWALAC mu sie ruszac przemieszczac zanadto itd. Ze wzgledow osobistych i rodzinnych- jesli podejmiemy decyzje na tak- wolalabym zeby do mnie trafila dopiero PO zabiegu. Niestety pewnych ukladow nie jestem w stanie zmienic. 13 kwietnia mialam wyjechac na weekend pilnie na szkolenie- potrzebowalabym kogos zeby w ten weekend zostal tu z nia, tu w rodzinie i wsrod ludzi ktorzy ew. zajmuja sie moimi konmi jak mnie nie ma- nie znajde nikogo takiego. To musialby byc ktos z Was. Jest mi bardzo trudno teraz rozsadnie myslec, ja bym sie decydowala sprobowac operowac ale wiem, ze tym samym laduje sie w potezne klopoty, bo nie widze osoby chetnej do popiekowania sie potem Charlotta. Jak mowie- lekarze sa sceptyczni (wiek psa, waga, poprzedni uraz itd) i woleliby "oszczedzic klopotow" mi i sobie, a cierpien Charlotcie. Wedlug nich sa psy ktore tez sa potrzebujace ale pomoc im nie kosztuje tyle wyrzeczen i moznaby to przelozyc na inne zwierzeta. Ja tak myslec mam klopot, dla mnie kazdy jeden pies to personalnie pies o imieniu takim i ytakim a nie jeden z psow potrzebujacyh pomocy. Potrzebuje Waszych rzeczowych, madrych wypowiedzi tu i teraz na ten temat i jakiejs tworczej dyskusji. D
  12. po prostu odjechalam, to sie nadaje do kabaretu:roflt::roflt::roflt:
  13. tez tak uwazam. Mysle ze moja historia z Filipem swiadczy o tym ze nie rzucam slow na wiatr. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32156 Co do Charlotty moze ktos by ja wzial na swieta?
  14. czekam na opinie, jade zaraz do lecznicy bede monitowac, tamten czlowiek jest na urlopie probujemy scignac go prywanie. To on by operowal jesli powie ze jest szansa. Wiem ze Charlotta cierpi dlatego staje na glowie zeby decyzje dostac JUZ i wziac Charlotte ze schronu. Bruzdza mi tu te cholerne swieta, inaczje pojechalabym w ten weekend obojetnie jakie bylyby rokowania. Chyba ze ktos z Was zabierze ja do domu na Swieta- ja gwarantuje jej odbior po. Kwestie pieniedzy przypuszczam tylko z chirurgiem, alke w sumie jakie to ma znaczenie czy 500 zl czy 1000? Nie nazbieramy? Zbieralismy tu i po 2000 na psy, czy Charlotta nie zasluguje? Ja tylko prosze zebym nie zostala z tym sama. U weta mam kredyt nie ma wiec noza na gardle ze jak nie przyjde z kasa w zebach to nie zoperuja. Mozemy zaplacic po. Oni mnie juz lata znaja. Nie wiem czy operacja obu bioder naraz- to powie chirurg ja sie nie znam moj wet tez nie chcial sie wypowiadac. Dwie operacje to tez obciazenie, moze nawet wieksze niz jedna dluga i trudna. Świezu uraz- powtarzam to z cala pewnoscia- uraz sprzed dwoch tygoni, trzech, trudno powiedziec, nie ma sladu zalewania sie kosci, wiec bardzo niedawny! Musieli jej tam cos zrobic, uszkodzili ją! Zlamali jej miednce bo to to jest ten swiezy uraz! I nigdy sie nie dowiemy kto i kiedy. Dlatego optuje zeby ktos zabral ja stamtad na swieta. Kto wie, co jeszcze moze sie jej przydarzyc a wtedy pojade tam wysadzic ich w powietrze ktokolwiek to jest! Bede pisac dzis jak tylko beda newsy
  15. Doktor obejrzal zdjecia... nie wyglada to dobrze. Z jednej strony niedawny uraz- czy nie trzepnelo Charlotty auto albo cos? Miednica jest zlamana! Kosc udowa wbila sie główką w miednice, zlamanie kosci miednicy z przemieszczeniem i kosc udowa wcisnieta do srodka jak lyzeczka do paczki cukru, wyrwana ze stawu. Drugie biodro- stary uraz- zlamanie kosci udowej, krzywo zrosnieta kosc, a glowka wywichnięta z panewki tak samo. Juz dawno temu. Ogólnie- pies cierpi a urazy sa poważne. Niekorzystne jest to że pies jest wiekowy a jeszcze bardziej to że dużo wazy. Sama operacja może byc dla niej trudna, trzeba by zrobic wpierw badania krwi ekg itd, czy wydolnośc organizmu pozwala na operacje. Z drugiej strony... alternatywa jest eutanazja.:-( Ten pies ciepi i samo mu sie nie poprawi. Druga sprawa- rehabilitacja bylaby dluga i trudna, przez jakis czas pies Charlotta bylaby jak sparalizowana, wymagalby praktycznie pieluch i wynoszenia na rekach, bo operowane bylyby oba biodra, a potem potrzebowalaby pomocy w codziennym powolnym powracaniu do sprawnosci... Oczywiscie szansa jest- choc rozum nakazuje ... uspic psa. Tak powiedzial lekarz. A ja powiedzialam ze jestesmy zdecydowani walczyc nawet o ta mala szanse...jesli sie da. Czy wolno nam powiedziec- bedzie ciezko, nie walczymy, uspijmy ją??? Moj lekarz mnie zna. Walczylam dlugo o sparalizowanego ONka Filipa ze spondyloza i mocznica. Wie, ze ja nie odpuszczam. Filip byl bez szans. Moze Charlotta nie jest? Jutro zdjecia obejrze chirurg, choc ponoc ma urlop. Blagalam zeby mimo to je jutro obejrzal. I wydal opinie specjalisty. To dobry fachowiec. Operowal tu juz na dogo psa z zlamana miednica i inne przypadki. Wiem ze dlugo bedzie myslal zanim wyda opinie. Zostaje nam czekac i..l. modlic sie. Modlic sie goraco... Osobna kwestia to ;pieniadze. Krotko ucielam ten temat, powiedzialam ze fundacja z Niemiec zaplaci wszystko. Nie wiem czy to prawda. Nie wiem co bedzie jesli nie zaplaca. Jesli zostaniemy z tym sami. Ale nie chce teraz o tym myslec. Najwazniejsza jest Charlotta ... jutro bede atakowac lekarza dczy tamten chirurg sie odezwal. Musimy bec cierpliwi, ale napewno nie odpuszcze. Chcialabym zeby Charlotta cierpiala jak najmniej. Operacji i tak przed swietami nie zrobia, ale ... trzeba trzymac kciuki i wierzyc.,
  16. nie, nie ma tak na imie, na szczescie... przepraszam, ake mam dzis trudny dzien, a wlasciwie- to mam juz calkiem dosc...
  17. podobno paczka doszla, ja dopiero teraz moge wyjsc, zaraz jade do Bielska prosilam tam zeby ta paczke odebrano z poczty za mnie przed 20-sta. Jesli sie uda odebrac to przed 21 bede w lecznicy ze zdjeciami i potem melduje Wam co dalej. Jak cos nie zagra to jutro rano pojade ze zdjeciami. W kazdym razie dzis beda wiesci. D
  18. to moze ja cichutko wyraze swoja opinie, przede wszystkim facet musi miec TO COS. Cala reszta jest drugoplanowa.
  19. Czytam z wypiekami na twarzy co chwile co tu siedzieje, ale sie nie odzywam bo sie boje co powie pan dottorre jak bron Boze wejdzie na watek:placz: Zeby tylko nie mial do mnie pretensji....:shake: Ja Was potrzebuje cały czas, mentalnego wsparcia mi trzeba!! Kochane jesteście!!
  20. ano, dawaj brachu, niech sie bija o Ciebie!
  21. nie no, zaraz wjade pod biurko. Ide spac i zanosic modly do Boga zeby zepsul komputer w lecznicy i odcial lacznosc ze swiatem :evil_lol:
  22. oczy ma czarne jak wegle, zeby biale a rece bardzo proporcjonalne, prosze mi sie tu nie nabijac bo bede musiala stawac w obronie jego godnosci!!:obrazic:
×
×
  • Create New...