-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana na spacerze jesiennym w parku pałacowym w Pszczynie, jak na arystokracje przystalo. Odpoczywamy na laweczce od nadmiaru wrazen. Morgana przekracza Rubikon -
Bron Boze do schronu!!! wykluczone!!:-(
-
Czarna owieczka. Jaki ciąg dalszy ? Pobiegła za TM.
Dorothy replied to ElzaMilicz's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Elza, no jakie ona miala szczescie zeCi sie zachcialo jechac inna droga!!! Bida straszna!! Wiadomo cos wiecej? Ona bedzie u Ciebie, aniele?? pisz co potrzeba. -
o jakie cudo!! domek potrzebny!!
-
no wiem... bylam wczoraj na drugiej kontroli... pytam pana doktora -kiedy bede mogla ta rekeobciazac, po zdjeciu gipsu...? a on mowi- no w zasadzie domowe czynnosci typu prasowanie, mycie podlogi czy ubieranie to po paru tygodniach... - a ja pytam o noszenie 20 litrowych wiader z woda dla koni- uscislilam spokojnie -pani chyba chce rychlo mnie znow zobaczyc co? po refrakcji? - no ja sie splonilam i mowie ze zima idzie, waz gumowy zamarza i nosic musze cala zime. a on na to chlodno -za rok. a pelna sprawnosc- za poltora. oszalal?? bede cwiczyc, moze sie uda wczesniej... dzis Libra zczepila sie z Sunia i walczyly wsciekle, krew leciala z pyskow :-( z trudem je oddzielilam jedna reka... nie wiem o co im poszlo, pozarly sie dwie stare baby jak przekupy na targu. Wiekszych obrazen brak, krew leciala z dziasel, obie maja zeby w oplakanym stanie.
-
arthoflex potrzebny znajomej maggiejan, trzeba pomoc, maggiejan bardzo pomagala na watkach mnie, ma wielkie serce, uratowala zycie Czarusiowi, pieknemu wilczurowi z atonia pecherza na ktorym szyscy polozyli lage. z Libra sie nie da, wije sie wsciekle i placze a mnie peka serce. Prosilam mame, moze bedzie 2x tydz jezdzic ze mna. Ta baktewria jest wredna:-(
-
chodzi o arthoflex? zadzwonie do niego. Dzis przyjmuje to nie odbierze, ale jutro rano. Peterku wiem, ale Ewa tez ma kolana do wymiany, co ja mam ja obciazac? A dziewczyny byly w sobote od niej, tyle ze one nigdy przy koniach nie robily wiec wiesz, bardziej sie boje o nie , lepiej nie. Proste prace robie sama, nawet widlami nakladam siana jedna reka je niose, troche musialam cwiczyc ale da sie. Sprzata kolezanka, pol zycia mi teraz oddala choc ma dwojke dzieci. Ale zawsze razem jezdzilysmy, a teraz mnie nie zawiodla, usiluje mnie rano i wieczorem karmic,jak przychodzi, smialam sie dzis ze jak mnie bedzie tak rozpieszczac to ja sobie zagipsuje potem szybko druga reke :-D zachary- jak widze Libre spiaca z slodkim wyrazem pyska w nowej budzie, Libre biegnaca do mnie nieco pokracznie (stawy) ale niezwykle radosnie krecac ogonem, jak na spacerze psy biegaja a Libra nie odstepuje mojej nogi niczym owczarek policyjny, i jak codzien wita mnie mruzac oczy, kladac uszki i wpychajac leb pod pache gdy kucne- ja mialabym ta Libre dac do hotelu?? Ona leci z drugiego konca ogrodu do mnie. Zawsze jak tylko wyjde. Ten niegdys autystyczny, wycofany gluchy jak pien pies. Libra do hotelu. Nie ma mowy....:shake: Po moim trupie.
-
no jakos tam usiluje... z jednej strony staram sie uczyc obslugi gospodarstwa jedna reka, z drugiej- nie powinnam zbyt wiele robic bo mnie pan doktor palcem grozil. Ale jak tu nic nie robic kiedy czlowiek ta robota zyje?? Nagle siedziec i nic? Nawet drinkow z palemka popijac nie moge bo koliduja z lekami ;) ani na drutach robic. TV nie znosze, pozostaje czytanie. Pomoc mam nadal i Boga chwalic zycie plynie prawie normalnie. Zwierzaki wyglaskane, jedna reka tez sie nadaje, konie patrza z niedowierzaniem ze kto inny papu robi, a koty i tak maja wszystko po kociemu pod ogonami. Dostalam zapytanie od Murki czy korzystam z miejsca dla Libry w hoteliku, bo nadeszla jej kolejka.
-
DIF moge zalatwic dla niego hotelik przy klinice wet u mnie w Bielsku, bedzie leczenie i bedzie na czas leczenia mogl tam byc. Jesli jestescie zaiteresowani to potrzebne sa trzy rzeczy: -gwarancja ze bedziecie zbierac na niego kase- ja mam 5 wlasnych "tymczasow" na stale juz, plus 3 koty i 5 koni. Nie utrzymam finansowo. -zlapanie go -dowiezienie do BB bo ja mam zlamana reke w gipsie i nie moge tego zalatwic, plus nie moge zostawic moich zwierzat. Jesli zalatwicie co powyzej, ja jutro zalatwiam miejsce z wetem, czekam zatem na informacje.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eeee no co Ty. Az taka dobra nie jestem. Z bolu nie wiedzialam jak sie nazywam.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eeech, daj spokoj, wystrzelilam z grzbietu jak z procy i zanurkowalam na leb, podparlam sie tym nadgarstkiem:shake: a potem barkiem ale bark tylko potluczony. Najlepsze ze do szpitala przyjechalam cala w blocie z boku, a najbardziej leb i wlosy mialam umazane, i usilowali ratowac mi glowe zanim ujrzeli wylaniajacy sie z rekawa dziwny ksztalt , dlon zlozyla mi sie w odwrotna strone a kosci prawie wylazly przez skore. -
narazie mam pomoc, dzieki Bogu :-) mam jednak paru przyjaciol ;) ale bardzo sie ciesze ze mam ich takze wsrod Was, jestescie kochani dzieki Peterku:calus: narazie jest ok bo sprawa swieza i wzbudzam zainteresowanie. Potem pewnie bedzie gorzej jak rewelacja okrzepnie, gips ma byc jednak 7 tydodni, prawie do konca listopada.
-
Abi 15 letnia sunia porzucona w lesie!! ;( MA DOM! :)
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
co??? to Abi dalej w schronie??? :crazyeye: nie wierze!!!:placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hihi, no osobny watek dla mnie to jest mysl :evil_lol: Dorothy w potrzebie":loveu: -
jeeeny to trzeba miec zdrowie zeby chorowac :evil_lol: spedzilam w szpitalu 6 godzin z czego 5 w kolejkach, do lekarza, do rtg, do lekarza, po zwolnienie... :mdleje: odlamki trzymaja sie razem, lekarz decyzje o operacji odlozyl do na za tydzien. Mam uwazac, nie ruszac sie gwaltownie, nianczyc gipsik i byc ostrozna, i za tydzien znow rtg. Troche go martwi ze tam chrupie, ale trudno. Moje zwierzaki przyszlo mi obserwowac glownie, ale to tez mile zajecie. Glaskam je i drapkam jedna reka, tez sie da, no i duzo lezymy razem ;) musialam ostro wyhamowac, teraz przyzwyczajam sie do nowego tempa. Odpoczynek przymusowy :lol:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no bo ja kontuzjowana jestem :-( polamalam reke w drebiezgi:placz: szczegoly tu , ostatni post na stronie i dalej http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106462&page=196 natomiast cudowna Mordzian jest wielkim pocieszeniem w bolu, zawsze lezy obok, tuli sie, slabo widzace piekne guziczki wlepia we mnie z uwaga, kocham ja bardzo. Troche zarosla jak hipis, ale mysle ze bede juz tylko podcinac ja zima troszke, jak wroci mi sprawnosc....narazie niestety z kazda czynnoscia problem.:shake: -
bardzo mi ciezko. Narazie mam pomoc jednej osoby w domu i jednej dochodzacej do koni, ale jak dlugo, nie wiem. Jutro sie dowiem czy bedzie operacja. Gips tak czy siak minimum 6 tygodni, oby pomoc wytrzymala jak najdluzej...narazie okropnie chrupie mi w srodku, czuje jak z kazdyn drgnieciem odlamki tra o siebie. Poruszam sie jak w zwolnionym filmie...